Witajcie, dawno nie wchodziłem na to forum, gdyż udało mi się przyswoić dużo wiedzy i z powodzeniem stosować ją w praktyce. Nie mniej jednak ostatnio sytuacja rodzi u mnie coraz więcej wątpliwości. Rozpiszę się trochę, żeby jak najdokładniej opisać sytuację.
Ale od początku.
Z Kaśką znamy się od mniej więcej siedmiu miesięcy, poznaliśmy się przez moich współlokatorów i wspólnych imprez. Ona kończy studia w tym mieście w tym roku a pracuje w korpo w mieście jakieś 300 km dalej. I tak jak musiała ogarnąć studia to wyszło tak że nocowała u nas (szybko wyszło tak że mówiła że wpada się mi trochę ponarzucać, i szybko znajomość przeszła do fazy nieformalnego związku i seksu).
Taki stan rzeczy utrzymywał się jakiś czas, pewnej nocy zapytała mnie czy możemy się tak umówić że w tym układzie było tak że w tym łóżku jest miejsce tylko dla niej na co się zgodziłem. W międzyczasie mieliśmy jeszcze kilka mniej lub bardziej oficjalnych imprez, i można powiedzieć że jesteśmy w takim nieformalnym związku który na początku miał być tylko seksem a przeszło w coś grubszego.
Zawsze było tak, że ja się do przesady nie angażowałem starając się zachować złoty środek, jednocześnie stwierdzając że dam jej szansę na coś poważniejszego bo dziewczyna jest naprawdę w porządku i może coś by z tego mogło być. Aha, bym zapomniał, dzwoniliśmy do siebie, ona zawsze po powrocie odzywała się czy dojechała bez problemów itp.
Jednak ostatnim razem gdy przyjechała widocznie zachowywała się ujmijmy to bardzo neutralnie, żadnego stosunku zbytniej bliskości, lecz spaliśmy razem. W ostatni weekend mieliśmy wspólne wesele, na którym było tak, że ona się dosyć szybko wstawiła i gdy wyszliśmy na zewnątrz się przewietrzyć to ona mi powiedziała, że ona się obroni i już więcej nie ma zamiaru przyjeżdżać i żebym sobie kogoś znalazł. Ja jej powiedziałem wtedy że ja po studiach też raczej w świat się wybieram. Ona powiedziała że nie chce wyjść na chuja ale ona już tu nie przyjedzie. Ja jej powiedziałem, starając się możliwe najbardziej neutralnie, że ja jej wcale nie każę po czym zakończyłem rozmowę na ten temat i wróciliśmy na salę i wtedy już ona się dopiła szybko i wymiękła. Wydaję mi się, że pewnie nie pamięta tej całej rozmowy a wtedy ją to trochę ruszyło.
Czy to jest babski test? Bo nie wydaję mi się, że tak nagle się jej odmieniło. Dodatkowo według mnie robi się trochę na starą pannę, w towarzystwie mówi że się nie wyjdzie za mąż albo w mieście w którym pracuje mieszka z kotem. Również myślę że trochę tam jest samotna, często jakieś głupoty na Facebooku wstawia.
Sytuacja jest też teraz trochę skomplikowana, bo za jakieś 2 tygodnie jedziemy do Kołobrzega na sunrise festival (bilet kupiła mi jako prezent urodzinowy), miałem zrezygnować z tego wyjazdu i spalić wszystkie mosty ale jednak jeżeli skończymy znajomość to w dobrych relacjach.
Moja wiedza tu troszkę już chyba nie daję rady i potrzebuję jakiejś rady jak to dalej rozegrać. Jedzie z nami jeszcze jej koleżanka z pracy, wydaję mi się że najlepiej będzie się dobrze bawić i po powrocie jak już będziemy tylko we dwójkę frontalnie zapytać czy to już koniec znajomości i nie będziemy się już spotykać.
Może chce to skończyć żeby później nie było jej ciężko, wydaję mi się że postępowałem dobrze i nie frajerzyłem. Polubiłem ją, bo jednak to dobra i naprawdę wporządku dziewczyna.
Chyba wszystko co najważniejsze napisałem, a jak mi się coś przypomni istotnego to napewno o tym wspomnę przyznam się, że potrzebuję jakiejś rady i opinii, dlatego zwracam się do was koledzy 
Po mojemu to powinieneś korzystać, sypiać z nią ile wlezie i sobie pojechać na ten festiwal. No bo czemu, nie? Bilet masz, ekipę masz. Poza tym nawet jak ta znajomość po nim zemrze to na koniec będziesz miał miły akcent.
A to że wasza relacja zmierza do mety, cóż wasze ścieżki się i tak rozchodzą z tego co piszesz i wiesz że koniec nastąpi prędzej czy później. Przynajmniej jesteś tego świadomy i nie obudzisz się jak co niektórzy "po zawodach" ze zdziwieniem na twarzy i rozpierduchą w głowie.
Baw się, korzystaj a jak rypnie to bierz się za następną. Lajtowo, pozytywnie i do przodu.
---------------------------------------------------------------
Think different
Też tak myślę, jedynie szkoda mi, że tyle gadała jak by mnie tu przenieść do niej do miasta, też jej mówiłem, że i ja chciałbym kiedyś może do Holandii wybyć (studiowała filologię niderlandzką) i tak już myślałem, żeby się trochę postarać a tu jednak nie
Myślisz, że powinienem po imprezie jak jeszcze u niej będę zapytać frontalnie o kawę na ławę i zapytać na czym stoję?
Panny różne rzeczy mówią i nie ma czego, według mnie, być Ci szkoda gdyż takiej gadki nie powinno się nigdy brać na poważnie.
Są takie co swoim misiom cisną bajki o szczęśliwej przyszłości a za 2 tygodnie miziają się z innym w parku. Babskie gadanie traktuj zawsze z przymrużeniem oka. 
A co do tego aby się pytać na czym się stoi: według mnie jak ją o to zapytasz to ona poczuje się "przyciśnięta" i powie coś w stylu: 'jeszcze nie wiem, muszę to przemyśleć' albo pociśnie inną tandetę - cokolwiek to będzie, nie jest to warte twojej uwagi moim zdaniem
Poza tym jak relacja zemrze to zauważysz na pewno i moim zdaniem nie ma co "człowieka na łożu śmierci" szturchać co chwilę i pytać: umarłeś już czy nie? Czuj metaforę. 
---------------------------------------------------------------
Think different
Wydaję mi się że to poprostu wynik jakiejś może stagnacji i dziewczyna stwarza jakąś dodatkowe efekty specjalne
Mam przekonanie graniczące z pewnością, że ona pracująca i mieszkająca sama z kotem na pewno się odezwie bo ją coś przyciśnie, w końcu to ona mi się narzuciła dlatego powinienem pozostać na pozycji siły i traktować to bez żadnych emocji. Albo boi się angażować w relację poważniejszą, nie wiem chyba pozostaje mi się dobrze bawić i albo nie poruszać tematu albo przed powrotem wykorzystać ckliwy moment zapytać coś w stylu "to co, już nie chcesz żebyśmy się spotykali?"
Potrzebuję jakiejś konkretnej rady, bo powiem szczerze, dawno już nie polubiłem szczerze żadnej dziewczyny
Panie Kolego kurwa mać !!!!!!!!! Chryste Panie !!!!!! Jezusiczku z Nazaretu !!!!
i tak nic z tego nie będzie a przynajmniej zobaczysz jej słodką minkę jak to ty będziesz tym który kończy ;D
Jak czujesz sercem i penisem, że laska dąży do końca relacji to nie czekaj jak pizda z kawą na ławie , tylko ty skończ tą relację !!
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
Miałem taką myśl przez chwilę, żeby skończyć wszystko w jednej chwili, ale to dobra dziewczyna, więc nie chcę strzelać fochów
Poza tym, myślę że może to jedynie tylko test czy sie rozplaczę jak pizda i będę błagał niewiadomo o co 
Dobra dziewczyna - ugotowałeś rosół na jej udzie ?
.
Ja to mam jeszcze taką malutką myśl,że może w jej miejscowości pojawił się jakiś alvaro więc po co gnać kilometry jak można mieć kogoś na miejscu - szkoda na bilet i paliwo
Wcale nie musisz strzelać fochów ,możesz powiedzieć spokojnie i naturalnie
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
Może i tak być, bo ładna jest
chociaż mieszka sama z kotem i robi z siebię starą pannę, ach te babskie chore fazy 
Wkręciłeś sie w relacje i dlatego niepotrzebnie analizujesz. Odsuń sie, nabierz dystansu i obserwuj jak zachowuje sie względem Ciebie. Jeśli bedziesz odczuwał psychiczny dyskomfort, bo nie zachowuje się tak jak Ty tego oczekujesz to przecież wiesz co robic, ja tymczasem bym dał na luz.
Analizuje... Właśnie, całe dotychczasowe doświadczenie poszło gdzies, a ja tu normalnie sztab wojsk specjalnych odpierdalam, nie mogę nawet siąść przeczytać książki bo nie mogę się skupić.
Muszę się jakoś zdystansować od tego
Zastanawiam się jak się dalej zachowywać zeby nie zfrajerzyç, bo wydaje mi się że to po części tylko test mojego zachowania bo do tej pory żadnego nie zauważyłem. A znamy się około 8 miesięcy. Myślicie że mam rację? Caly czas mam w glowie zasadę: "one zawsze wracają":)
Nie możesz każdego dziwnego zachowania kobiety odbierać jako test
bo popadniesz w paranoje . Pewnie one zawsze wracają tylko może to być miesiąc,dwa, rok albo 10 lat
.
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
Dlatego na szczęście nie obsrałem się i nie wypisuję i nie wydzwaniam
z resztą wiem, że ona niedługo zadzwoni bliżej wyjazdu, sama to przyznała
Ja się staram nie pokazywać że wywarło to na mnie wrażenie
a nie bierzesz pod uwagę, ze dziewczyna chciałaby pewnej stabilizacji i daje Ci w ten sposób do zrozumienia, ze należałoby rozwinąć relację?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Biorę, do tej pory dosyć neutralnie to traktowałem. Myślisz, że to manewr, żebym się bardziej zaangażował w relacje? Rozmawiałem z nią przez telefon wczoraj na temat mojego przyjazdu i nie była to jałowa rozmowa w stylu tak, nie, cześć, pa tylko pogadaliśmy jak zwykle, bez żadnych nieuprzejmości, o ile tak można powiedzieć o rozmowie przez telefon. Myślę, że mogła by czegoś takiego chcieć, podejrzewam, że ciężko by jej było zaangażować siły w coś co było by kolejną porażką, sam kilka takich sytuacji przeżyłem, tym bardziej, że ona wydaję mi się że jest dość samotna w mieście gdzie ma jedynie znajomych z pracy i mieszka sama.
Co według Ciebie mógłbym zrobić żeby rozwinąć tą relację?
czy na tym etapie znajomosci jestes w stanie powiedziec, ze w przyszłości mogłąby być Twoją żoną?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tak. Już bez wielkich słów i górnolotnych tekstów, polubiłem ją. Normalnie zwyczajnie polubiłem ją, a dawno już nie polubiłem żadnej dziewczyny, dlatego moja reakcja jest troche paniczna. Może musiała mną wstrząsnąć trochę, bo teraz zdałem sobie sprawę z tego jak bardzo mi zależy na niej
To wszystko ma ręce i nogi. Ona chyba po prostu miała inny plan na życie, nie brała pod uwagę tego, że spotka kogoś takiego jak ty. Ta jej propozycja zapytała mnie czy możemy się tak umówić że w tym układzie było tak że w tym łóżku jest miejsce tylko dla niej wg mnie to potwierdza. Panna chciałaby się z tobą związać, ale miała już w jakimś stopniu ułożone w głowie życie i nie chce z tego rezygnować. Myślę, że gdybyś był w stanie zmienić dla niej swoje życiowe plany i polecieć za nią to ona chciałaby z tobą być. Ale czy to ma sens to zostawiam do twojej oceny
Pewnie, żebym chciał, został mi rok studiów jedynie, później też myślałem wyfrunąć gdzieś dalej, już nie będę przywiązany do jednego miejsca. Tylko skąd wynikło jej ostatnie zachowanie? Czy to już po ptokach? Jak jej dać do zrozumienia, że mógłbym się dla niej, a właściwie dla nas trochę poświęcić?
Raczej nie jest po ptokach o ile za nią polecisz. Ona ci już dała do zrozumienia, że ona za tobą nie poleci więc teraz sam musisz podjąć jakąś decyzję. Ja osobiście na pewno bym nie rozpatrywał gdzie chcę mieszkać przez wzgląd na kobietę, ale różne są sytuację i tylko ty tak na prawdę znasz swoją i ty musisz się zdecydować. Wg mnie dziewczyna daje ci zielone światło, ale sama się nie poświęci.
W sumie to zrozumiałe u niej, ma pracę, chce się dalej realizować, a ja jeszcze jestem na studiach. Tylko jak jej dać do zrozumienia i nie zjebać, że mam co do niej poważne zamiary? W czwartek do niej jadę. I czy rozmawiać o tym z nią w czwartek, czy może jak wrócimy z kołobrzegu?
Jeśli ona chce z tobą być to i tak nie zjebiesz, nie patrz na to kiedy z nią o tym pogadasz. A jeśli ona już wie, że nie chce z tobą być to też nie ma znaczenia kiedy z nią pogadasz, bo nie przekonasz jej do tego. Już się trochę spotykacie więc ona już zapewne ma w głowie odpowiedź na każde twoje ewentualne pytanie ;p
Haha no fakt
Ale chyba nie jest źle co? Nie wiem już co ja mam jej powiedzieć, już mam niezły sajgon w głowie 
Z góry przepraszam za double posta. Wracam po krótkiej przerwie gdyz sytuacja się nieco rozwinęła i pomyślałem, ze warto ją tu trochę opisac głównie ze względów dydaktycznych, chociaz znahomosc dalej jest kwestią otwartą.
Otóż właśnie wracam do domu i z braku lepszego zajecia piszę co mialo miejsce od początku mojego przyjazdu do chwili obecnej. Jak pisalem wczesniej ten wyjazd był moim urodzinowym prezentem, Nie spodziewałem sie, że na prezent dostanę strategiczny nalot gówno testowy, połączony z eksperymentalnym testem ekstremalnych wartościmojej cierpliwości osobistej
Na początku zostałem poinformowany o PMS juz przy pierwszej próbie zbliżenia sie fizycznie chociażby poprzez przytulenie. Weszłem tu podstęp na początku, lecz chyba moge stwierdzić autentyczność tego mrożącego krew w żyłach stanu babskiego jestestwa. Po zgarnięciu kolezanki (która na dobrą sprawę zachowala się wobec mnie naprawdę w porzadku) zaczęło sie otwarcie ognia w moją stronę przez mój target i jej kokezanke. Kilka moich ostrzejszych odbic uniemozliwilo babkom zdominowanie totalne i wejscie mi na glowe. Ogólnie na wycieczce byly one we dwie ja byłem na doczepkę i jak by ktos im kazal mnie ze soba zabrać. Co wiecej, rozmowy w korposlangu, dyskusje zidiociale na temat romansow i zwiazkow babskie pierdolenie kilka sprzeczek slownych po ktorych zawnioskowalem o przestanie robienie ze mnie idioty czy tez po poinformowaniu jej ze czepia sie tylko po to zeby sie czepiac postanowilem ostatniego dnia podczas podróży wycofalem sie do biernego odpowiadania na jakiekolwiek próby zaczepki. W momencie gdy juz wrocilismy i ostatnią noc bylismy już sami, kaska przestala sie juz popisywać, nawet dostałem kolację i trochę odpuścila, podtrzymywalem jednak atmosferę bierności od czasu do czasu pozwalając sobie na lekki humor przy oglądaniu tv.Rano kiedy mnie odwozila na dworzec zapytalem czy widzimy sie we wrzesniu, wcześniej czy moze juz w ogóle nie na co w odpowiedzi dostalem ze ona nie wie teraz bedzie siedziec i pisac magisterkę (dużą część wyjazdu gadaly gdzie to one nie pojadą i co nie zwiedzą. W momencie opuszczania auta powiedziałem jedynie że trochę mi przykrość sprawiła ale dziękuję jej za prezent i czesc na co dostalem buzi w policzek i trzymaj się, jedynie lipa jest taka ze nie powinienem odwzajemniac buziakaa zrobilem to, ale chuuu..k ogolnie cierpliwości mi nie brak i ani razu nie straciłem panowania nad sobą takze troche nawet jestem z siebie zadowolony
ciężko bylo mi troche opanowywac emocje ale chyba nie wyszlo najgorzej.
Ktoś na sali wie co tu sie właściwie odpierdala?
Bo moja wiedza trochę w temacie jest mało wystarczająca
teraz już z humorem do tego podchodzę chociaż fakt ze przykrosc mi zrobiła.
Przepraszam za błędy, piszę z telefonu przejeżdżając tymczasem spory juz kawałek trasy

Zapraszam do dyskusji szanownych fachowców. Brak możliwości przeredagowania tekstu tazke zostaje jak jest
Bardzo by mi szkoda było, liczyłem, że może uda mi się stworzyć w końcu udany związek, a tu chyba lotem koszącym w dół zaczynamy lecieć
Nie chcę krakać, przygotowuję się jednia do wzięcia najgorszego na klatę 
Tak tak, związek zaczyna się od początku, a nie od końca
Chociaż gdyby się uprzeć to nie było to tak od razu, sam nawet troszkę hamowałem sytuację, albo sytuacja wszystko hamowała
Cóż, przejmuję się tym, bo uważam, że to naprawdę wartościowa laska, mimo że ostatnio wyszedł z niej istny szatan
Chociaż nie wiem czemu ja się przejmuję, to ona może stracić zajebistego faceta 
haha, racja, dzięki za przywołanie mnie do porządku
muszę sobie odkurzyć trochę mózgownicę 