Jestem z dziewczyną ponad półtora roku, nie mieszkamy razem.
Ja nie akceptuję palących dziewczyn i moja to wie. Rok temu byliśmy ze znajomymi w klubie, wstawiliśmy się, ona zapaliła, za co zrobiłem jej niemałą awanturę (bo wiedziała, jak bardzo nie lubię palących dziewczyn). Następnego dnia porozmawialiśmy o tym szczerze, na spokojnie, po czym ona stwierdziła, że już nie będzie w ogóle paliła.
Wczoraj wyszła z przyjaciółką i kolegą się napić. Po jej powrocie gadaliśmy przez telefon o różnych pierdołach. Na końcu rozmowy przyznała mi się, że zapaliła.
Wiedziała, jak bardzo nie akceptuję fajek, rok temu obiecywała mi, że więcej nie zapali, a wczoraj to zrobiła.
Dzisiaj od rana przepraszała mnie i obiecywała, że więcej taka sytuacja się nie wydarzy. Pisała mi w smsach, że za rzadko się widujemy (a spędzamy ze sobą zazwyczaj całe weekendy, od teraz przez 4 miesiące, z racji moich wyjazdów, będziemy się widywać na 1-2 dni w tygodniu).
Pisała też, że tak bardzo zależy jej, żeby było dobrze, że kiedy coś jest nie tak, to łatwiej o głupoty.
Do tej pory, przez półtora roku nie było żadnej większej złej akcji z jej strony. Nic nie odwalała, zawsze była szczera.
Zastanawiam się, jak zareagować w tej sytuacji. Co z tym, że zapaliła, mimo że rok temu obiecywała, że tego nie zrobi? Nie chodzi mi o same papierosy, ale o nie dotrzymanie słowa i to, że szczerze mnie zawiodła.
Mam swoje wnioski na temat tej sytuacji, ale wolałem napisać ten wpis bez moich odczuć, żebym mógł poznać Wasze, bardziej obiektywne opinie.
Wrzuc na luz bo spinasz się o pierdoły..
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Szukasz problemów na siłę, co ? Następnym razem Ci się nie przyzna.
Jesteś zbyt zaborczy.
W takim razie jak zareagować w tej sytuacji? Dziewczyna doskonale wie, że ja nie akceptuję fajek. Nie paliła nigdy, poza kilkoma razami, zanim się poznaliśmy, a teraz wychodzi ze znajomymi i jak gdyby nigdy nic, pali.
Udać, że nic się nie stało, nie reagować, mimo, że ustalaliśmy inaczej?
Zastanawia mnie też to, że stwierdziła, że tak bardzo jej zależy, że kiedy coś jest nie tak, to łatwiej o głupty. Teraz byliśmy lekko poprztykani, to pod wpływem znajomych zapaliła. Jak to odbierać?
W prawodawstwie nazywa się to: "niska społeczna szkodliwość czynu".
Przymknij oko.
Każdy ma prawo do drobnych grzeszków (a to bardzo drobny grzeszek).
O co Ci chodzi w ogóle? Czemu Ci to przeszkadza? Laska nie pali przy Tobie, mniemam, że dba o higienę, więc nie powinno Ci to sprawiać przykrości na spotkaniu. W czym widzisz problem?
Nie chodzi mi o sam fakt zapalenia, tylko o to, że dziewczyna zrobiła to po alkoholu, pod wpływem znajomych, wbrew temu, co mi obiecywała.
Napisałem o tym głównie w kontekście tego, że stwierdziła, że tak jej zależy, żeby było dobrze, że kiedy coś jest nie tak, to łatwiej o głupoty. Skoro następnym razem będzie coś nie tak między nami, to co, pójdzie ostrzej w tango?
Chodzi o spojrzenie na temat z szerszej perspektywy.
ciesz się ze po alkoholu ciągnie tylko tą fajkę..
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Czy ona paliła jak się poznaliście?
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Nie, nie paliła. Zanim zostaliśmy parą, znaliśmy się pół roku, więc w związek weszliśmy w sytuacji, gdy wszystko nam w sobie odpowiadało i niczego nie chcieliśmy zmieniać.
A jak powinienem odebrać te teksty, że rzadko się widzimy (mimo iż spędzamy całe weekendy razem i większość dni wolnych. Całe wakacje mieszkała u mnie) i to o tym, że aż tak jej zależy, że kiedy jest coś gorzej, to łatwiej o głupie rzeczy? Szczególnie to drugie.
To wymówka z tej sytuacji? Test? Jakiś grubszy temat jest na rzeczy?
Spinasz się za bardzo o te fajki. Też tego nie lubię, a mam dziewczynę która pali. Wcześniej paliła więcej, od czasu jak się ze mną spotyka to mniej. W ciągu dnia spali max kilka fajek, a zazwyczaj to jedną albo wcale. Nie robi tego przy mnie, bo wie, że tego nie lubię. Dopóki nie śmierdzi od niej na kilometr i nie chce się ze mną całować po tych fajkach jest ok.
Z takim podejściem będziesz w niedalekiej przyszłości rozliczany z ilości wypitych piw z kolegami.