Witam
Odrazu wspomne, ze miałem wcześniej styczność z tą stroną. Nigdy nie miałem problemów z dziewczynami, a wręcz mam opinie wyrywacza który często zmienia obiekty swojego zainteresowania. Trudno mi sie z tym nie zgodzić nigdy nie nastawiałem się na związki i wychodziłem z założenia, że to kobieta ma mnie sobą na tyle zainteresować. Żadnego chorego myślenia jak większość moich rówieśników, którzy startują do laski mając na starcie w głowie, że chcą z nią być. Jednak po jakimś czasie zainteresowałem się na tyle jednym z moich targetów, ktory niestety jest ze mną w klasie (wiem, wiem znam tą zasade i byłem w pełni świadomy podejmując decyzje) co skończyło sie związkiem. Dotychczasz dziewczyny nudzily mnie po jakimś czasie znajomości i spotykania się, jednak w tym przypadku było inaczej czym dalej tymbardziej byłem zafascynowany jej odmiennością. Jest kompletnie inna od moich dotychczasowych doświadczeń inteligentna, skromna, nie myślaca tylko o imprezach jak wiekszość i do tego jedna z najładniejszych w całej szkole. Dziewczyna praktycznie czysta z tego co wiem miala tylko jednego chłopaka, bardzo sie szanująca. Rozkochałem ją w sobie i rozdziewiczyłem. Jednak po 2 miesiącach coś mi nie gra, moja była praktycznie cały czas komplementowala moją osobe mówila, ze jestem przystojny itp a ona nie robi tego prawie wogole. Chodź tego wogóle nie okazuje jestem o nią zajebiście zazdrosny. Gdy widze, ze podoba jej sie jakis inny chłopak, a ostatnio mi opowiedziałą swój sen, w którym sniło jej sie jak czekała umówiona na spotkanie ze mną, a przyszedł mój kumpel (mowila mi, że jest przystojny po moim pytaniu jakis czas temu, a pytałem wtedt z czystej ciekawości) i coś sie tam miziali. Jak to usłyszałem to myslałem, ze mnie coś trafi, ale spokojnie jestem opanowany i nie dałem po sobie nic poznać. Inna sytulacja na imprezie był jej były chłopak NIGDY w zyciu nie wyobrazałbym sobie, ze moge czuć cos takiego i nigdy nie czułem. Byłem o niego strasznie zazdrosny szczególnie jak na niego spojrzała rozmawiajac ze mną czy coś. Dziewczyna praktycznie wogóle nie wyraża mi swoich uczuć, ale jak raz prawie mieliśmy sie rozstaćnie mogła sie z tym pogodzić płakała umierała kombinowała z jakimis niby ostatnimi rozmawiami, ale żadnych wyznan. Myśle, ze może być to spowodowane tym, ze nie chce abym czul, że mam ją w garsci bo kiedys mi o tym wspominała. Oboje mamy 18 lat. Wiem, ze najprawdopodbniej jedyny problem jaki jest znajduje sie on we mnie. Jednak macie może jakieś doświadczenia, moze po prostu nie dojrzałem jeszcze do tego ? Może to przez bycie w jednej klasie ? Tylko dodam jeszcze raz bawiłem sie przez długi czas i naprawde do tego zwiazku podszedlem na poważnie. To był mój swiadomy wybór aby zrezygnować z przypadkowych lasek na rzecz tej jedynej. Pozdrawiam 
w ogóle nie okazujesz zazdrości, która w Tobie aż się gotuje. przecież ona ewidentnie chce ją w Tobie zobaczyć(np opowieść snu). za dużo się naczytałeś tej strony. przecież to jest coś pieknego być o ukochaną osobę czasami zazdrosnym, ale oczywiście nie przesadzając. w zwiazku nie można być bezuczuciowym macho. bądź czasem zazdrosny i jej to pokaż(w Twoim przypadku bądź sobą). poczuje się jakbyś jej powiedział najpiękniejszy komplement.
edit: jeśli Ci nie okazuje uczuć, to pewnie dlatego, że Ty też nie. nawet ukrywasz to, że Ci zależy(ukrywasz zazdrość). ona to pewnie rozszyfrowała i dlatego wspomniała coś o kontroli nad nią.
rydzykant
Moim zdaniem to rób swoje, po prostu bądź z nią i tyle, nic nie kombinuj, trzymaj ramę i poczytaj blogi o zazdrości, jak zaczniesz mysleć, odwalać sceny to dopiero się może zacząć wykorzystywanie twojej postawy, pamiętasz jak podrywałes dobrze się bawiłeś i nie myslałeś o takich pierdołach ? no własnie, wtedy najlepiej ci szło, podobnie jest i tej sytuacji, luz i dystans, sam piszesz:
"dotychczasowych doświadczeń inteligentna, skromna, nie myślaca tylko o imprezach jak wiekszość"
więc co się martwisz ? na spokojnie
they hate us cause they ain't us
Powiem Ci ciekawą rzecz może to było z jakieś 5 lat temu moja była zrobiła mi straszną awanturę uwaga o Brak Zazdrości co w jej mniemaniu stanowiło o tym że mi nie zależy
Oczywiście jak już chłopacy napisali nie za dużo ale tak delikatnie wskazane
a co do snu normalna sprawa Anarky69 napisał o murzynie też miałem taki przypadek 
Żaden opis dziewczyny na tym forum nie pasował do mojej byłej jak ten... Ładna, cicha, skromna, spokojna, nie lubiąca imprez. Zero jakiegokolwiek zwierzania dopóki nie pociągniesz za język a usłyszeć komplement graniczy z cudem.
Musisz uważać bo ten typ kobiet jest też strasznie zazdrosny i mściwy. Zdążysz się przekonać...
W każdym razie nie możesz pozwolić sobie na lenistwo bo ona tego Ci nie wybaczy. Opuścisz gardę i szybciej się z nią pożegnasz jak z jakąkolwiek inną dziewczyną. Strasznie przywiązują się do partnera ale gdy czegoś im brak, potrafią z dnia na dzień Cię zmienić bez cienia sentymentu.
To wszystko to nic, w porównaniu z ich największą cechą. One cały czas grają. Żeby przejrzeć taką kobietę i naprawdę przekonać się o jej cechach charakteru potrzeba lat. Udają niewinne, nie mówią o swoich potrzebach żeby się nie ujawnić i po tym można je rozpoznać.
Kiedy płacze - nie przyzna się do tego. Kiedy jest zazdrosna - nie przyzna się do tego. Kiedy ma ochotę na ostrzejszy seks - nie poprosi o to. Kiedy coś zrobiłeś źle - w końcu się o tym dowiesz, bo są bardzo szczere ale poprzedzi to szereg mściwych zagrywek.
Każdy ich ruch jest strasznie przemyślany w sposób "co on sobie o mnie pomyśli", nie stać je na spontaniczność a za swoje zasługi otrzymasz tylko minimum tego, co może Ci dać.
Mi osobiście eks "znudziła się" po roku związku, kiedy przygasło zauroczenie. Czułem, że to nie to, nie dawała mi szczęścia a całą otoczkę związkową zasługiwałem tylko sobie i swojemu wyobrażeniu. Trzymałem się jednak jej, bo wiedziałem, że będzie dobrą żoną i matką. Po jakimś czasie role się odmieniły i zacząłem za nią latać, ale w porę się ogarnąłem i zerwałem wychodząc z twarzą.
Niestety dużo się co do niej myliłem. Miałem ją za odpowiedzialną osobę ale taka nie była. Pod tą otoczką skrywa się zwykła emocjonalnie rozkalibrowana dziewczynka z czasowymi wybuchami złości, którą generują podczas swojej gry.
Jeżeli chcesz się przekonać, czy to "ta", radzę spędzić Ci z nią więcej czasu podczas codziennych spraw.
Przekonasz się wtedy, na ile pasuje Ci jej osoba.
My nie mogliśmy wytrzymać ze sobą więcej niż dwa dni bez jej focha o byle co. Więcej dają negatywnych emocji jak tych pozytywnych. Tego oczekują od Ciebie...
Dziękuje jej jednak, bo wiele się nauczyłem.
Taki typ kobiet opisałbym jednym słowem - wyrafinowane.
"Taki typ kobiet opisałbym jednym słowem - wyrafinowane."
Zaraz, chwila moment ja wszystko rozumiem, ale ... starasz się tutaj wmówić, że ta opowieść 18-sto letniego chłopca o zauroczeniu rówieśniczką jest opisem kobiety WYRAFINOWANEJ ???!!! No to chyba kurwa nie widziałeś wyrafinowanej kobiety i dziękuj Pan za to !
Nie miałeś z nią do czynienia i widocznie nie wiesz o czym mówisz... Przyzwyczaiłem się do tego na tym forum.
Gdybym nie wiedział co piszę, to bym nie pisał. One nigdy nie pozwalają sobie na okazanie emocji osłabiających ją w Twoich oczach a potrafią zafundować Ci taką jazdę i nawet byś jej o to nie podejrzewał.
Trochę miałem do czynienia z dziewczynami i te najtrudniej rozszyfrować nie ze względu na jakieś wasze zmyślne ST tylko dlatego, że one czegoś takiego praktycznie nie robią lub nie idzie tego rozpoznać.
Wiek jest tutaj akurat najmniej ważnym wyznacznikiem.
Można jednak pisać godzinami a w końcowym rozrachunku i tak wyjdzie, że są warte starań, bo większość z nich to naprawdę wartościowe kobiety.
W tym temacie jawi się młody chłopak, którym targają emocje, ale on sam nie wie o co chodzi i szuka winnych, odpowiedzialnych za ten stan. Burza hormonów + młody wiek = totalny rozpiździel w głowie. Tutaj nie ma winnych. A Ty piszesz farmazony, że jakaś wyrafinowana aktorka w grę wchodzi bo Ty już taką poznałeś ??? Weź się człowieku ogarnij lepiej.
To co jest w temacie to normalna młoda baba, a z babami zawsze były problemy, ale samo to jeszcze nie jest problemem, a tym bardziej WYRAFINOWANIEM z jej strony. By być wyrafinowanym to właśnie potrzeba lat bo z latami idzie doświadczenie.
A czy ja piszę o jakiś winnych? Ładnie sobie dopowiadasz. To, że targają nim emocje to widać i dlatego go przed tym przestrzegłem (przeczytaj parę razy zanim się do kogoś pospolicie dopierdolisz bo czytanie ze zrozumieniem nie boli). Takie kobiety są warte swojej ceny ale nie wybaczają błędów i łatwo się traci w ich oczach poprzez niemęskie zachowanie.
Reszta to moje spostrzeżenia i nie oznaczają one, że mają być trafne ale lepiej "dmuchać na zimne".
I nie piszę farmazonów bo w tym temacie pochodzą one jedynie z Twojej strony niestety. Wyraziłem swoją opinię i przedstawiłem jak to wyglądało z mojego punktu widzenia bo zauważyłem znaczące podobieństwo. Słowo klucz "osobiście". Poszukaj go sobie. A do swojej opinii mam prawo - chyba mi nie zabronisz?
Dodatkowo wyrażenie "piszesz farmazony" oznacza zarzucenie kłamstwa lub kompletnych bzdur niepopartych spostrzeżeniami a tego akurat na pewno mi zarzucić nie możesz.
A to czy ona należy do tego rodzaju i czy jest wyrafinowana to przekona się sam Autor. I to też przyjdzie z czasem. Dlatego jedyna bezpośrednia porada przeze mnie napisała odnosiła się do spędzania większej ilości czasu na co dzień ze swoją dziewczyną.
Co do doświadczenia - potrzeba lat, ale kto mówił, że tych w związku? Moja byłą akurat wychowywała matka po dwóch rozwodach także jakieś spostrzeżenia wyniosła stamtąd, zwłaszcza, że słyszałem bardzo zadziwiające historie.
"Żaden opis dziewczyny na tym forum nie pasował do mojej byłej jak ten...
Taki typ kobiet opisałbym jednym słowem - wyrafinowane."
Ja Tobie zwyczajnie nie wierzę i to samo zalecam autorowi. W opisie autora widzę młodziutką dziewczynkę, która nie wie jak radzić sobie z chłopakiem, a on nie wie jak radzić sobie z nią. A wyrafinowana to może być baba w wieku 42 lat po dwóch rozwodach, kilku kochankach, dwójce dzieci z różnych związków, kilkunastu sprawach sądowych, włamaniu do mieszkania, romansem z sektą i częścią świata zwiedzonego z facetami, a mimo to nadal zadziwiająco atrakcyjną i dobrze ubraną zważywszy na jej materialne problemy i "chęć bycia samą", a nie 18-letnia smarkula z motylkami w brzuchu. Okej ?
Nie musisz - Twoja opinia po Twoich postach w tym temacie akurat mnie najmniej obchodzi.
"Wyrafinowanie - dążenie do osiągnięcia własnych celów, nawet kosztem innych, zachowując pozory szlachetności."
Chyba ktoś nie zna definicji bo przykłady podane przez Ciebie to nie są przykłady wyrafinowania.
panowie! spokojnie! Toż to semantyka... wyrafinowana/niedojrzała... Różnica jest taka, że jedna jest mniej świadoma swoich zachowań, a druga bardziej...
i cicho mi tu już!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dosłownie opisałeś moja kobietę , twarda jak skała , lecz w środku "Księżniczka na ziarnku grochu" tez strzela fochy , próbuje wywołać zazdrość , ale da rade jej to stopować , lecz na krótką mete :)Czuje się cały czas niedoceniana , brak komplementów ? "Taka po prostu jestem" jak idę sobie na piwo , przekładam spotkanie mówię to samo , czasami mi się wydaje , że trzeba je rozgrzać jak stal u kowala , po tym przyjebać młotem , a sytuacja się prostuje na naszą korzyść
Po pierwsze dzięki chłopaki za taki pozytywny odzew, od razu mi lepiej
.
. Po prostu tego nie rozumiem dlaczego mi to tak wypaliła, ja szczerze mówiąc gdybym miał nawet taki sen to chyba wolałbym jej tego nie mówić, bo to troche poniżej pasa. Dodam tylko, ze wszyscy chodzimy razem do klasy. Jeśli faktycznie to była próba wywołania zazdrości to przestaje mi się to podobać. Anarky to samo mi kumpel mówił, ale nie chce aby było tak, że muszę prosić aby mnie doceniała wtedy i tak będę uważał, że to jedynie przez moją reakcje tak sie dzieje. Rydzykant co do uczuć to wychodze z takiego założenie, że nie okazuje ich póki nie zrobi tego moją partnerka. Rifi, ale ja chce żeby ona mi zrobiła taką awanture ! Zamiast bawić się w jakieś gierki. Aragorn ona nie robi mi fochów czy wyrzutów będzie chodzić ze łzami w oczach płakać w poduszke, ale nic nie powie póki jej nie pociągnę za język.
Szczerze już chyba wolałbym murzyna niż jednego z lepszych kumpli, bo jednak chcąc nie chcąc cięzko mi na niego patrzeć tak jak wcześniej, ale oczywiście to nic nie zmieniło nadal trzymamy się tak dobrze jak wczesniej