Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Niedawny koniec związku - jak być fair wobec siebie i byłej?

13 posts / 0 new
Ostatni
Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135
Niedawny koniec związku - jak być fair wobec siebie i byłej?

Witam,
postaram się wszystko skrócić, aby było maksymalnie zwięźle, ale niestety będzie trochę czytania. Dlatego wszystkim dziękuję, za chęci pomocy.

Byłem z dziewczyną starszą od siebie, która miała dziecko. Na początku było fajnie, ale bywały oznaki, że coś jest nie tak. Wcześniej pisałem, że trochę w życiu miałem niefajnie i jej to powiedziałem. Ona posądziła mnie o kłamstwo. Innym razem jak poprosiła mnie o pomoc z dzieckiem wróciła z kwiatami a następnego dnia jak wyszła, to zrobiła mi awanturę, że nie posprzątałem w mieszkaniu. Był to pierwszym miesiąc związku. Później było nieco spokojniej, ale uznała, że mam jej się dorzucać do czynszu, padły pytania o więcej kasy i czy nie dołożę się np. do opiekunki. Ja wtedy odmówiłem, ale dołożyłem się tysiaka do czynszu, bo bywałem u niej 3 dni w tygodniu. Ja sam miałem sytuację taką nijaką, bo zacząłem działać z własną firmą, kończyłem studia i miałem trudności w napisaniu magistra, dodatkowo chciałem jej pomóc i całość wyglądała tak, że byłem u niej trzy dni, wracałem, pracowałem zarywając nocki, następnie pisałem magistra, przyjeżdżałem do niej pół przytomny. Była sytuacja, że prawie zemdlałem, ale dałem radę. Musiałem, sytuacja w domu kiepska, studiów nie chciałem zawalić i za coś trzeba żyć. Takie rzeczy jak siłownia, filmy, gry i co najważniejsze randki musiały poczekać.
W związku czułem, że jest potrzebna jej moja pomoc, wkład do czynszu, ale nie ja, jako człowiek. Zacząłem się wycofywać, mimo, że było tak nijako i normalnie, jednak coś było nie tak z mojej strony. Dochodziły kolejne problemy, z ojcem dziecka, właścicielką mieszkania itd. W efekcie "na wariata" podjęliśmy decyzję, że wynajmiemy mieszkanie, ja będę bywał te 3 dni w tyg itd. W między czasie doszły jakieś pytania o to czy nie dałbym rady więcej dołożyć, albo czy nie mógłbym bywać codziennie, żeby pomagać z dzieckiem itp. Po moim magistrze pojechaliśmy na wakacje, gdzie ja byłem tak wycieńczony i tak przemęczony, że dostałem jakiś drgawek i gorączki przy czym czułem jakbym miał dostać zawału. Wróciliśmy, wróciły problemy, bo ja nadal się czułem trochę wykorzystywany, ona sama nie pracowała i zacząłem się bać, że jak zamieszkamy ze sobą, to obowiązki spadną na mnie. Pomagałem jej, ale to ona była stroną atakującą i będąc tak przemęczonym nawet nie zwracałem na to uwagi. Dodatkowo jak pisałem pracę, to zaniedbałem firmę i zacząłem oszczędzać na wszystkim, jej tryb życia był ponad moje możliwości finansowe i w tej kwestii nie byliśmy się w stanie dogadać. Teraz ma urodziny i zerwaliśmy m.in przez to, że wzięliśmy drogie mieszkanie i chciałem uniknąć sytuacji, gdzie coraz więcej pieniędzy z mojej kieszeni idzie na czynsz, gdzie ja bywałbym i tak kilka dni w tygodniu, bo raz, że trochę potrzebuje ciszy w pracy, a dwa relacja była trochę za krótka, że myśleć o wspólnym mieszkaniu. A jak już pracować, to powinniśmy oboje, zwłaszcza, że dziewczyna jest z podobnej branży co ja i też coś zrobić zdalnie.
Druga kwestia to taka, że moja znajoma uznała, że dziewczyna mnie wykorzystuje. Wtedy jej broniłem, ale dziś znajoma wysłała mi link do portalu randkowego, gdzie "obecna" dziewczyna ma profil, który jest aktywny. Skonfrontowałem to i usłyszałem, że wcześniejsze kwiaty, które dostała były od kolegi i jak już dostała, to wzięła. A na tym portalu siedziała wcześniej i jak kiedyś wyszedłem w nerwach to się zalogowała. A wyszedłem, bo wychodzę z założenia, że jak robi się nerwowa atmosfera, to wole wyjść niż się kłócić, zwłaszcza jak obok jest dziecko i nie chce aby widziało we mnie zagrożenie, albo, żeby płakało czy się bało.
Teraz pozostaje seria pytań.
1. Czy powinienem w jakiś sposób dokładać się do tego czynszu z góry? Z jednej strony uważam, że tak, ale z drugiej ten zapieprz z pomaganiem jej i ogarnianiem własnych obowiązków odbił się na moim zdrowiu, a ona sama trochę odpuściła sobie zarabianie.
2. Czy powinienem czuć się winny? Związek się rozpadł, mieszkanie było dla nas, teraz ogarnęła współlokatorkę, ale jednak nie chce, żeby dziecko, które nikomu nic złego nie zrobiło na tym ucierpiało.
3. Wcześniej padł motyw terapii. Czy jak się odezwie, bo tak zapowiedziała, że za tydzień odezwie się w sprawie pomocy, to co byście radzili?

Wiem, że w wielu miejscach postąpiłem tragicznie, ale byłem tak przemęczony, że ledwo stałem na nogach, a przez studia w głowie słyszałem tylko to klikanie na klawiaturze jak całe noce pisałem pracę, nie myślałem trzeźwo i wiele odpuściłem, ale także wielu popełniłem błędów. Z jednej strony czuje się wykorzystany, trochę oszukany i zmanipulowany, z drugiej uważam, że mogłem się zachować inaczej i dałoby radę stworzyć normalny związek. Mam mały mętlik w głowie, który potęguje fakt, że rozstanie było kilka godzin temu. Dlatego liczę, że znajdę tu pomoc, tak jak znalazłem ją wcześniej i jak nieraz czytam tematy.

Z góry jeszcze raz dziękuje za pomoc.
Pozdrawiam

SIKS
Portret użytkownika SIKS
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Mordor

Dołączył: 2017-01-15
Punkty pomocy: 955

1. 1000 zł za mieszkanie tam 3 dni w tygodniu? Mieszkaliście w pałacu czy na jachcie?
2. Nie.
3. Radziłbym Ci spierdalać od niej jak najdalej. Zaraz się dowiesz dlaczego.

"Wcześniej pisałem, że trochę w życiu miałem niefajnie i jej to powiedziałem. Ona posądziła mnie o kłamstwo."
Musi mieć w sobie dużo empatii. Miała podstawy żeby zarzucić Ci kłamstwo?
Może sama lubi kłamać, co? Oj chyba lubi Smile

" Innym razem jak poprosiła mnie o pomoc z dzieckiem wróciła z kwiatami a następnego dnia jak wyszła, to zrobiła mi awanturę, że nie posprzątałem w mieszkaniu. Był to pierwszym miesiąc związku. Później było nieco spokojniej, ale uznała, że mam jej się dorzucać do czynszu, padły pytania o więcej kasy i czy nie dołożę się np. do opiekunki."

Czyli po miesiącu zamieszkałeś z laską która ma dziecko z innym typem i nie wydało Ci się dziwne, że mimo dokładając się do czynszu nieproporcjonalnie (no chyba, że to wcześniej wspomniany pałac) ona chce więcej. Nawet na opiekunkę, mimo, że dziecko nie jest twoje.

Mam dla Ciebie złą wiadomość. Ona znalazła sobie żywiciela i nawet nie potrafi być za to wdzięczna. Pewnie ma Cię za frajera.

"W związku czułem, że jest potrzebna jej moja pomoc, wkład do czynszu, ale nie ja, jako człowiek. Zacząłem się wycofywać, mimo, że było tak nijako i normalnie, jednak coś było nie tak z mojej strony."
To świetne przesłanki do wspólnego wynajmu. Zbłądziłeś chłopie, oj zbłądziłeś.

Odpuszczę sobie dalsze cytaty, ten portal randkowy to gwóźdź do trumny tej relacji opartej na wykorzystywaniu Ciebie i twoich zasobów.

Jak ona odnosiła się do twoich wyzwań z firmą i magisterką oraz do problemów ze zdrowiem?
Strzelam, że gówno się tym przejmowała. Mam rację?

"Z jednej strony czuje się wykorzystany, trochę oszukany i zmanipulowany, z drugiej uważam, że mogłem się zachować inaczej i dałoby radę stworzyć normalny związek."

Nie da się stworzyć normalnego związku z osobą która chce Cię zostawić w samych skarpetkach. Ogarnij się!
Czujesz się wykorzystany i oszukany bo tak było.

Zostaw ją z dnia na dzień, zbierz to co twoje i nigdy do niej nie wracaj. Lepiej żebyś wyciągnął z tego naukę na przyszłość. Nie dość, że podrzuciła Ci kukułcze jajo to pewnie doprawiałaby Ci rogi gdy ty byś siedział z jej dzieckiem.

Pamiętaj, że nic jej nie jesteś winien i nie musisz poświęcać swojego zdrowia, zasobów i szczęścia dla niej.

Proszę powiedz co Ty miałeś w ogóle z tego związku.

Trzymam kciuki, że podejmiesz dobrą decyzję.

PS: Rada na przyszłość. Dobieraj sobie rozsądniej partnerki i nie wskakuj w kolejny związek tak z dupy, że po miesiącu zgadzasz się na wspólne mieszkanie to oszczędzisz sobie problemów.

Twoje ostatnie tematy tyczą się jak sam określiłeś toksycznej laski (innej) która kazała Ci wybierać pomiędzy nią a jej matką.

To chyba nie przypadek, że znowu trafiasz na toksyka.

Jest mnóstwo pięknych i ogarniętych dziewczyn które nie będą Cię chciały wykorzystywać ani nie każą Ci wybierać pomiędzy nimi a rodziną.

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135

Chyba zrobię tak jak mówisz. To mi się wydawało bardzo dziwne, jeżeli wzrósł koszt ze względu na to, że jadłem, to na jedzenie mogłem się dokładać. Gdzieś tam wyszliśmy, coś tam zrobiliśmy to koszt się rozkładał na dwie osoby.
Lampka ostrzegawcza zapaliła mi się wtedy, jak powiedziała, że mam się dokładać do opiekunki. Teraz jeszcze trochę mi głupio, że tak wyszło z tym czynszem, ale nie chce być większym frajerem i płacić co miesiąc stawkę na którą się umówiliśmy i fundować innemu facetowi mieszkania. Ja muszę zarobić na swoje potrzeby życiowe, plus jeszcze teraz lekarzy, a ona ma dość sporo pieniędzy z alimentów i innych źródeł nie robiąc nic.

Doprawienia rogów się bałem i pewnie jakbym zaczął pracować i opiekować się dzieckiem, to nie miałbym zbyt dużo siły. A przez to, że pogorszyło mi się zdrowie, nie miałem zbytnio siły nawet na... seks. Może to zabrzmieć dziwne, ale teraz najchętniej spałbym do 12 godziny i jadł za 5 osób. Wiem, że organizm musi się zregenerować itd. oczywiście jestem umówiony do lekarza na przyszły tydzień. A co do jej stanowiska do mojego zdrowia, to powiedziała o lekarzu i badaniach, ale raczej nie interesowała się tak jak ja bym się zainteresował jej problemami. Firmę skomentowała w ten sposób, że jej też upadło wiele projektów i praca mgr też zrobiła swoje. Ale kilka zleceń zawaliłem.

Szkoda mi, bo pewnie stracę znajomych, których znam kilka lat i których lubiłem. Ale jakoś ciężko byłoby mi zaufać. Co do wcześniej dziewczyny, to tak. Trafiałem na toksyny i chyba mi się to utrzymało. Nie wiem czemu, pewnie dlatego, że miałem ograniczone pole do działania, przez brak pieniędzy, studia, sytuacje rodzinną i zdrowie nie poszerzałem swoich horyzontów i akurat te dwa związki wyszły przez znajomych.

W każdym razie, dziękuje za szybką odpowiedź.
Pozdrawiam

I mały edit: 1000 zl było za mieszkanie za dwa miesiace z gory. Mieszkanie bylo w centrum Warszawy, dwa pokoje, gdzie wiekszy laczyl sie z kuchnia. Zadna rewelacja jak dla mnie plus ciagly halas z ulicy.

nera
Portret użytkownika nera
Nieobecny
Moderator
ModeratorWtajemniczony
Wiek: 28
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2010-01-29
Punkty pomocy: 1134

A ja napisze krótko zwięźle i na temat. Nie jestes jej nic winien, nie miej skrupułów pt. Bycie fair itd. bo ona takich skrupułów wobec Ciebie by nie miała. Nie widze powodów tez do jakiś dodatkowych rozliczeń. Dziewczyne odpuść...

Jakey
Portret użytkownika Jakey
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2017-06-18
Punkty pomocy: 160

Byłeś dla niej bardziej sponsorem niż partnerem, z twojego opisu wygląda na zaborczą i roszczeniową, która od samego początku nie traktowała cię poważnie. Potrzebowała pomocy i wygody i jej to dawałeś, wygląda to tak, jakby kompletnie nie była zainteresowana tobą, jako osobą. Zapomniał bym o tym jak najszybciej...

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135

Nie no, nie będę się dodatkowo rozliczał. Jeszcze ma długi, na początku było 8 tys, teraz mi powiedziała, że jest 12. I jak sięgnę pamięcią wstecz, to poprzedni jej związek się rozsypał o kasę, z ojcem dziecka wojna a kasę, ale to akurat jest naturalne. Ze mną zaczęło się psuć o kasę, ja jestem dość oszczędny i jak zobaczyłem ile mi pieniędzy wyparowało jak pisałem magistra, to do czasu, aż nie ruszy mi się z firmą uznałem, że zacisnę pasa. Jej tryb życia był trochę wygórowany jak na człowieka, który żyje z oszczędności, a żyłem z oszczędności, bo uzbierałem je kosztem wyrzeczeń, właśnie na takie sytuacje jak choroba itd.
Mam wrażenie, że ta znajoma siedziała i szukała jej na portalach randkowych, bo mówiła, że coś jej nie pasowało i że przegina z takimi sumami, jak widać miała racje.
Znajomi, których znałem od 2 lat to właśnie jej grupa znajomych, radzilibyście też urwać kontakt?

SIKS
Portret użytkownika SIKS
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Mordor

Dołączył: 2017-01-15
Punkty pomocy: 955

A dlaczego masz zrywać kontakt z ludźmi jeżeli ich lubisz?

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135

Bo ona była z ich paczki i akurat wynajęła mieszkanie w bloku kolegi, z którym miałem wejść w kolejny interes. Nie wiem jakie stanowisko przyjmie ten kolega, bo wcześniej jeszcze ona mówiła mu rzeczy, których nie mówiła mi, a uważam, że ja jako jej chłopak na tamten czas powinienem wiedzieć i ani jedno ani drugie mi o tym nie powiedziało. Może przesadzam, ale rzeczy kalibru, że jeden typ z którym byliśmy na wakacjach pisze do niej dwuznaczne smsy powinny być dla moich uszu, a nie kolegi.
Wcześniej jeszcze ojciec dziecka jej groził i też to przede mną ukryli i dowiedziałem się po czasie. Starałem to sobie wytłumaczyć, że kolega i moja była znają dużo dłużej, ale jednak czuje jakby coś jeszcze ukrywali.

vanarmin
Portret użytkownika vanarmin
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2011-11-20
Punkty pomocy: 868

Uciekaj i tyle. Nic dobrego z tej relacji nie będzie. Chyba, że chcesz zapierdalać całe życie na księżniczkę i wychowywać nie swoje dziecko, dorobi Ci jeszcze drugie do kompletu z kim innym.
Jest tyle fajnych, wolnych dziewczyn, to po co moi drodzy szukacie panny z dzieckiem? Mało wam przygód? Rozumiem jak ktoś ma 40 lat to ciężko jest znaleźć partnerkę bez przejść. Ale chłopaki po dwadzieścia kilka lat i szukacie takich co już jakiś Seba zrobił dzieciaka i poszedł w pizdu, a laska nagle szuka kogoś normalnego, żywiciela domu. Tak ja to widzę.

"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135

I chyba tak zrobię, z tego co mówiła ma się odezwać za jakiś czas, z pytaniem jak mogę jej pomóc, więc pewnie niedługo coś nowego dojdzie.
A dziecko, cóż nie było niczemu winne, mam tylko nadzieje, że nie ucierpi na tym zbyt dużo, bo jednak trochę ucierpi, ale niestety na to nie mam wpływu, a nie będę po nocach siedział i pracował gdzie dziewczyna będzie pisać z innymi facetami na jakiś sympatiach i innych tego typu stronach.
No nic, poczekamy, zobaczymy co i czy napisze. Póki co, dziękuje za rady Smile

romanek
Portret użytkownika romanek
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Odpowiedni
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-03-15
Punkty pomocy: 709

Właściwie to sam sobie jesteś winny. Obstawiam, że początek relacji kobieta próbowała Cię "wyczuć" na ile może sobie pozwolić. Dałeś się doić jak niewinną krówkę w jakimś Wypizdowie. No to doiła, doiła.. ale mało ... no i jebło Wink

Ten jej portal był tylko po to, jakby jakiś delikwent miał na łapie rolexa i się odezwał (oczywiście szanse znikome).. no ale.. ;D

Niej miej żadnych wyrzutów sumienia. Niby po czym?

PS. tylko tą firmę tak nie prowadź, bo Cię jeszcze szybciej wydoją Wink
pozdro

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135

Na początku pozwalałem jej na dużo, bo dużo miałem od niej, jebło się, jak się zacząłem buntować. A firmę cóż prowadzę najlepiej jak umiem i mimo świeżości z pisaniem pracy, nawet jest nieźle.

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135

Hej,
tak jak mi wcześniej pisała, że się odezwie i się odezwała z pytaniem o rzeczy. Powiedziałem, żeby wyrzuciła, bo w sumie nie było tam nic cennego i wyrzuciłbym pewnie sam.
Było trochę nerwowo z mojej strony i jej zdaniem wcale mnie nie wykorzystywała, bo to normalne, że wspólnie budujemy ognisko domowe. A portal randkowy był po to, żeby np. sprawdzić jakiego chłopaka ma jej koleżanka. I w sumie niby byłoby to ok, ale wcześniej pisała, że weszła tam, bo ja kiedyś wyszedłem jak miałem dość. Doszły też pretensje, że przez 3 miesiące pisałem magisterkę, a związek trwał pół roku.
Finalnie skończyło się tym, że powiedziałem jej wprost, że nie utrzymuje kontaktu z byłymi, z mojej perspektywy ja się czułem wykorzystywany, a związek musi mi sprawiać przyjemność. Tłumaczenie, że jest dziecko, też mnie jakoś nie przekonuje. Bo alimenty na to dziecko są (wierzcie mi) kurewsko wysokie, a wśród moich znajomych są również samotne matki, które mają mniejsze dochody, dwoje dzieci, rodziców w szpitalu i jak sobie kogoś znajdują, to ta osoba nie wchodzi w role sponsora, tylko ci ludzie potrafią stworzyć normalny związek. Jeszcze powiedziała, że zdenerwowała się o to, że przed jej urodzinami powiedziałem co mi nie pasuje. Niby racje ma, relacja już chyba jest dokończona na dobre, ale jednak pisze, bo chce z Wami skonsultować i wyciągać prawidłowe wnioski, chce, żeby one w przyszłości zaprocentowały mi w postaci normalnego i zdrowego związku, który skończy się normalną i szczęśliwą rodziną.
A więc:
- pisałem tą pracę, kończyłem kierunek prawniczy. Uwierzcie mi cholernie ciężki (wiem, że kwejki i demotywatory obśmiały te studia na wszelkie możliwe sposoby, ale jednak studia są trudne). Promotor nie odpisywał na moje maile, w uczelni miały nastać zmiany w efekcie czego w najgorszym możliwym przypadku mógłbym powtarzać semestr. Czyli dodatkowe opłaty, powtórka niektórych egzaminów itd. Ogólnie ciężko nawet jakbym nie miałem innych zajęć, a jeszcze musiałem zdawać bieżące przedmioty. Ciężko mi było zrozumieć, że dziewczyna ma o to do mnie pretensje. Magistra pisze się raczej raz w życiu, chyba, żeby chciał mieć drugi kierunek, ale jakoś na chwile obecną mi starczy. Nie rozumiałem o to jej pretensji.
- firma. Musiałem z czegoś żyć, już nie mówiąc, że studia kosztują. Owszem niby miałem jakieś oszczędności, ale to na wypadek choroby, właśnie takiej sytuacji jak teraz. Poza tym oszczędzałem odmawiając sobie wszystkiego, nie po to, żeby te pieniądze roztrwonić, zwłaszcza na rzeczy, których nie do końca potrzebuje. W oparciu o te dwie rzeczy, nie umiałem się z nią porozumieć i nie pojmuje nawet teraz, że można mieć pretensje o takie rzeczy do osoby z którą jest się w związku.
- zdrowie. Może i mam to na własne życzenie, ale był moment w którym usłyszałem, że albo zdam teraz, albo kiedyś w bliżej nie określonym terminie. Musiałem nad tym przysiąść i to ostro, siedziałem nocami, trułem się kawą, energetykami, fajkami, ale zdałem. W dniu obrony dostałem od dziewczyny "powodzenia". Mnie było trochę przykro, bo niby to formalność jak już się napisało, ale mogła to ubrać chociaż w jakieś zdanie. Później ze zdrowiem mi się pogorszyło, tydzień byłem w łóżku, jakoś nie usłyszałem, że chce mnie odwiedzić. Rozumiem, że ma dziecko i mogę je zarazić, ale... uważam, że dziewczyna, która mówi, że kocha może coś chociaż zaproponować. Teraz lekarz mówi, żebym odpoczął, że może trzeba mi będzie robić badania na markery nowotworowe, że dziwne, żeby tyle rzecz jednocześnie mi szwankowały w organizmie.

Teraz mi mówi, że zostawiam ją bez środków do życia, obliczyłem, że z alimentami, dochodami pasywnymi, nową współlokatorką ma ponad 5 koła na miesiąc bez niczego. Gdzieś tam padło, że ma długi, raz słyszałem, że 8 tys, ostatnio, że 12 i sam nie wiem co o tym myśleć. Może podjąć pracę zarobkową na etacie, może robić to co ja. Bo moja działalność nie jest związana z kierunkiem studiów, akurat ona kończyła taki kierunek, możliwości ma multum. Usłyszałem tylko tyle, że pewnie zazdroszcze... nosz kur... owszem pieniądze są ważne, nawet bardzo ważne. Bo teraz mogę sobie pozwolić, żeby się podleczyć, odpocząć, zdrowo się odżywiać i nie brać od rodziny, ale nigdy, ale to nigdy nie brałbym pieniędzy od swojej dziewczyny a tym bardziej jej zazdrościł. Nawet od rodziny nie chciałem brać, bo wiem, że mają wydatki itd. Poza tym potrafię zarobić sam, może nie 5 tysięcy, ani nie 4, ale wychodzę na tym lepiej niż świeża osoba po studiach na etacie, plus nikt mi nad głową nie stoi.

Pytanie do Was, czy ja za dużo wymagałem od tej relacji? Rozumiem, że dobrze, że się skończyło, ale czy ja czasem nie wymagam czegoś ponad od drugiego człowieka? Wymagam tylko jakiejś oznaki, że jestem dla tej osoby zwyczajnie w świecie ważny, zrozumienia, szacunku i oznak uczucia. Bo po to są związki. Miłości i słowa na litery "K" i "C" to rzecz względna, każdy je inaczej definiuje, ale ja wierze w zdrowy związek i uczucie, które powoduje, że chce się żyć. Bo w końcu chce z kimś dzielić to życie. Czy może jestem za wrażliwy? Nigdy się tak nie postrzegałem, bo jakoś zawsze honor brał górę nad skamlaniem jak pies o związek, ale zastanawiam się, czy ja nie za bardzo nie przeżywam relacji z dziewczynami? Dlatego z góry dziękuję, za wskazaniem mi moich błędów, podzielenie się opiniami, bo na początku jak przyszedłem usłyszałem tu wiele wartościowych rzeczy, dostałem skutecznego kopa do działania, poczytałem inne tematy, wziąłem się za siebie i moje życie się zmieniło. Jeszcze dużo pozostaje do zmiany, ale jeżeli ze zdrowiem nie będzie problemów, to za pół roku będzie świetnie.

W każdym razie, dziękuje za przeczytanie, wskazówki i rady (nawet jak to mają być mentalne kopniaki w dupę:) )
Pozdrawiam