Cześć wszystkim, jestem tu nowy, miło mi Was poznać 
Nie pisałbym tutaj gdyby temat nie dotyczył sprawy na której dość mocno mi zależy (może właśnie dlatego tu jestem...), dlatego bardzo liczę na pomoc.
Jakiś czas temu spotkałem się pierwszy raz z pewną (poznaną w necie) dziewczyną. Było trochę alkoholu i co tu dużo pisać, skończyło się w łóżku. Kolejnego dnia dostałem smsa i tak się zaczęło - pisaliśmy dość dużo (ale nie o sexie) przez kolejne 2-3 dni. Nie jestem mistrzem klawiatury, nie przepadam za tą formą kontaktu dlatego chciałem jak najszybciej spotkać się po raz kolejny (zaznaczam, że nie zależy mi na niczym poważniejszym) i przystopowałem z pisaniem co oczywiście spotkało się z adekwatnym obniżeniem aktywności drugiej strony. Niestety ze względu na obowiązki służbowe nie udało umówić się następnego tygodnia, więc spróbowałem zainicjować po 2-3 dniach kolejne spotkanie, tym razem z wyprzedzeniem pięciu dni. Otrzymałem odpowiedź, że niestety spóźniłem się i ma już plany, że jest ogólnie bardzo zajętą osobą. Pewnie błędem był już sam fakt, że nie zadzwoniłem, a napisałem, ale jakoś tak wtedy to słabo wyszło, cóż...
Nie wiem teraz co myśleć, pamiętam jak mówiła (ale to było już z 2 tyg temu), że jeżeli nie będzie się chciała spotkać napisze to otwarcie, i, że się trochę źle czuje z tym co zrobiła, z drugiej strony wyczuwam, że coś jest chyba nie tak, entuzjazm z jej strony wyraźnie przygasa. Chyba zacząłem się trochę peszyć i niepotrzebnie denerwować, i o zgrozo starać, wydaje mi się, że mogła to wyczuć.
Postanowiłem przestać pisać, od 2 dni nie mamy kontaktu. Mam inne kobiety, ale jednak ze względu na pociągającą fizyczność tamtej bardzo chciałbym się zobaczyć ponownie.
Czy jest sens w takiej sytuacji jeszcze próbować? Może odpuścić sobie kontakt na jakiś czas, żeby nie wyjść na desperata codziennie śliniącego się do telefonu? Wyczekać i zadzownić w weekend proponując spotkanie np. początek nast. tygodnia?
skoro poszla z Toba do lozka na poczatku, w dodatku poznaliscie się na necie to wyczuwam ze takich jak Ty mogla juz miec wiecej... Ja bym odpuscił, jak kiedys zaoferuje Ci spotkanie to czasem nie poleć na nie z wyciągnietym jezykiem
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Jakoś niechcący podczas spotkania rozmowa zeszła na szczerość i wyznała sama z siebie, że z neta jestem pierwszy, a ogólnie 5 facet w życiu. Była dość przekonywająca, co widziałem po zachowaniu, choć raczej nie zależało mi na tych informacjach w tamtej chwili. Na inicjatywne z jej strony raczej nie licze, predzej wywale numer...
oj stary mi juz laski mowily ze do konca zycia beda ze mna
skoro jest az tak zle to po co chcesz ratować cos co nie ma sensu? sam dobrze o tym wiesz ze nic tego nie bedzie
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Poznała Cię w necie? Więc jeżeli nadal tam jest może poznała już następnego albo
skoro bzyknęliście się na pierwszej randce i sporo później pisaliście to mogła odebrać to jako zacieśnianie kontaktu i trochę się sfochowała ze względu na zmniejszoną aktywność.
Ale zaproponowałeś spotkanie i jesteś czysty. Teraz poczekaj na jej ruch. Jeżeli nic z tego nie będzie- proste- następna
"Żyjemy w czasach, w których tylko głupców traktuje się poważnie". - O.W
Dzięki za rady.
Coś w tym jest co mówicie. Czasami mam z tym problemy, że jak laska jest za ładna to mi się trochę przestawia w główce za bardzo i zaczyna mi za bardzo zalezec...
Ok, poczekam, bez ciśnienia. Na szczęście mam sie kim zajac w miedzyczasie choc standard troche nizszy
"Nie jestem mistrzem klawiatury, nie przepadam za tą formą kontaktu dlatego chciałem jak najszybciej spotkać się po raz kolejny (zaznaczam, że nie zależy mi na niczym poważniejszym) i przystopowałem z pisaniem co oczywiście spotkało się z adekwatnym obniżeniem aktywności drugiej strony."
A wystarczyło ZADZWONIĆ i jej to powiedzieć, że nie lubisz pisać smsków, podeprzeć argumentem/komplementem że uwielbiasz słyszeć jej głos i już miałbyś pannę w garści.
Komunikacja się kłania.
"Postanowiłem przestać pisać, od 2 dni nie mamy kontaktu. (...) Może odpuścić sobie kontakt na jakiś czas, żeby nie wyjść na desperata codziennie śliniącego się do telefonu? "
Tia... najlepiej tak zaprzestać, żeby dzwonić raz na dwa lata, na pewno poskutkuje. Bądźże konsekwentny, nie lubisz pisać, nie pisz - zamiast tego zadzwoń raz dziennie i przez kwadrans pogadaj. Zaraz sytuacja się poprawi. Proste.
Próbowałem dzownic, niestety była przez pare dni u siebie, gdzie psy tyłkami szczekają, próżno było szukac zasięgu... tylko sms od czasu do czasu przechodziły i tak zostało.
Ale napewno masz racje, nie zamierzam kwestionować sensu dzwonienia, postaram sie w przyszlosci nie popełniac takich błedow.
Natomiast co do codziennych telefonów - czy to nie trąci natręctwem i desperacją? Ani ja ani ona nikogo raczej nie szukamy, kazdy ma swoje zycie, codzienne czy to pisanie czy dzwonienie chyba byłoby w tym przypadku troche mało naturalne i wymuszone. Ja przynajmniej nie czuje takiej potrzeby.
jeszcze raz zedytujesz, a wywale caly temat.... Przeczytajżesz, k..., całość, zaznacz sobie błędy na karteczce i poraw!!! Raz a dobrze!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Postanowiłem odczekać chwilę i pojawił się kontakt z jej strony. Po kilku zdaniach rozmowa zeszła na tematy seksualne nawiązujące do ostatniego spotkania (które wyraźnie nakręcała) napisała, że miała moralniaka przez kilka dni i, że więcej już nic nie będzie. Cóż, wyraziłem chęć, że zostaniemy przyjaciółmi i pożegnałem się, w odpowiedzi zaś przyszła propozycja spotkania, nad którym obiecałem się zastanowić jeżeli obieca, że będzie grzeczna... Może jednak coś z tego będzie, tylko nie wiem czy dam radę to dobrze rozegrać dalej :/
poruszaj tematy erotyczne, ale dyskretnie. Daj jej odczuć, ze nie interesuje cie tylko jej pochwa, ale przede wszystkim GŁOWA
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dzięki Guest. Powiedz mi, czy mam przez to rozumieć, że na kolejnym spotkaniu nie próbować zaciągnąć jej do łóżka?
moim zdaniem w obecnej sytuacji to mogłoby być faux pas
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Minęło trochę czasu, przewinęło się parę innych kobiet, ale temat tej dalej się ciągnie i nie daje mi spokoju.
Otóż do spotkania nie doszło. Rzekomo z powodów zdrowotnych i powrotu choroby (przez telefon dwa dni wcześniej rzeczywiście brzmiała nieciekawie) odwołała je parę godzin przed. Odpisałem jedynie OK i biorąc pod uwagę małą częstotliwość naszych kontaktów postanowiłem sprawę odpuścić. Następnego dnia dostałem smsa z pytaniem czy się gniewam, napisałem jedynie, że nie i życzę powrotu do zdrowia, dając sobie ponownie spokój, w końcu piłeczka była po jej stronie. Kilka dni później sms z pytaniem z propozycją spotkania tego samego dnia, no cóż, nie miałem czasu ale zaproponowałem dwa inne dni, na co jednak nie przystała podając jakieśtam wytłumaczenia (praca itp).
Po kilkudniowym okresie ciszy, wywaleniu numeru, zajęciu się faktycznie procentującymi kontaktami, znowu... Kolejna opcja spotkania z jej strony, tym razem z wyprzedzeniem. Myślę OK.
Dzień przed, późnym wieczorem, pyta czy aktualne, i nie wiem, może to ja zjebałem, ale nie znając ani miejsca ani dokładnej godziny po prostu stwierdziłem, że myślałem, że to ona zaprasza i nie mogę powiedzieć tak czy nie skoro nawet nie wiem gdzie i kiedy... Problem szybko się rozwiązał i stanęło na tym, że się widzimy. No i tu zonk, bo o 3 w nocy sms o dramatycznej treści, że ktoś w rodzinie nagle zachorował, że obiecała, że przyjedzie, bardzo przeprasza ale nie może. Cóż, tym razem nie pisałem nic, wywaliłem numer, a rano zacząłem śmiać się z tego, jak jeszcze parę godzin wcześniej się tym przejąłem, że księżniczka znowu odwołuje. I pewnie miałbym tak do dzisiaj, gdyby nie znajoma treść po paru dniach "czy się gniewam?". W sumie myślałem dać spokój, ale dla jasności przekazałem jej następnego dnia, że tak, szanuję swój czas i nie cierpię takich akcji, a dziwnym trafem zdarza się to drugi raz pod rząd i niech postawi się w mojej sytuacji.
W odpowiedzi otrzymałem cały poemat nt. zaistniałej sytuacji, że to była nagła sytuacja, dowiedziała się w środku nocy, więc zamiast dzwonić od razu wysłała smsa, i, że jeśli nie rozumiem to trudno, ale musiała.
I wiecie co, chyba mnie trochę przekonała. Nie ukrywam, że chętnie bym się z nią zobaczył, tylko wkurwienie (nawet jeśli mówi prawdę to nie na nią, a na złośliwość losu) jak sobie o tym przypominam nie pozwala mi działać, zresztą czy w ogóle powinienem. Jeśli tak, to jak zagrać? Bo mam wrażenie, że ją uraziłem. Przyznam, że zgłupiałem i brak mi trzeźwego spojrzenia na sytuacje.
15.02-9.03? pare innych kobiet? Nieźle. Chyba, że liczysz te, ktorym powiedziałeś "dzień dobry" w sklepie. W innym wypadku głębia relacji powalająca.
Co do panienki - myslę, ze to wymowki i ona się boi spotkać, dlatego im bliżej godziny "zero" tym większe wątpliwości i odwołuje.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Guest, dwie i mówię o takich łóżkowych
No tu jest pytanie-w takim razie odpuścić czy zacisnąć zęby, i wyjść z inicjatywą po raz ostatni?