Myślę, że to odpowiedni dział, nie zależy mi na odnowieniu znajomości z nią, a więc także technikach uwodzenia, ale fascynuje mnie ona i tak, aczkolwiek wszystko będzie w czasie przeszłym w relacji jej ze mną.
Chodziłem z A. do technikum. Miała zawsze wielbicieli, w tym mnie, ale nigdy nie była w związku. Kilku tygodni z moim kolegą nie liczę. Nieśmiała, cicha, z bogatym światem wewnętrznym, złośliwy powiedziałby, że świetny materiał na paranoidalną schizofreniczkę. Bardzo ładna, potem dorabiała jako modelka. Wysoka, szczupła, zgrabna, smukła. Zawsze bardzo stonowane ciuchy i minimalny makijaż. Pisarka. Przez wiele lat pisze wiersze, opowiadania, artystka, próbowała swoich sił w różnych kierunkach sztuki, rzeźba, malowanie, rysunek itd. Ogółem uważam artystki są jebnięte, zwłaszcza na jej przykładzie. Zawsze spędzała kupę czasu z psiapsiółkami, same babskie wieczory, zapamiętywała najdrobniejsze szczegóły, które po kilku latach opowiadała z niewiarygodną precyzją. Zawsze używała mnóstwa aluzji, metafor, nigdy nic nie mówiła wprost, w IV technikum potrafiła wypomnieć jakieś jedno zdanie sprzed dwóch lat. Przepisałem z nią tysiące smsów, setki gadek w szkole, może dwa razy się tylko ze mną umówiła, a tak to zawsze z psiapsiółkami albo dopraszała jeszcze moich kolegów by nie być sam na sam. Cały czas asystował jej też przyjaciel gej, z którym wstawiała pełno zdjęć np jak robi jej makijaż itd.
Potem poszła na studia, które zupełnie jej nie interesowały, pracowała w innej branży, która też zupełnie jej nie interesowała i cały czas tworzyła te swoje cuda, wiersze. Ja w przerwach pomiędzy związkami czasami nawiązywałem z nią kontakt, dążyłem do spotkania. W niektórych okresach nie odpisywała, w niektórych się umawiała, ciągle żyła przeszłością z technikum, cały czas używała symboli i ukrytych znaczeń i kazała się ich domyślać, wysyłała tajemnicze sygnały. Potem byłem z dziewczyną, która okazała się jej byłą przyjaciółką, jednak zjebałem związek i z K. byliśmy "friend", ale nie ważne. Opowiedziała mi, że A. jej się ze wszystkiego zwierzała, że była niesamowicie zakochana we mnie, potem w innym chłopaku, ale zawsze się w pewnym momencie wycofywała robiąc kroki do tyłu. Szczerze, spodziewałem się, że tak było.
Następnego roku znowu podbiłem do A. Umówiła się na "korepetycje" bym jej nauczył tam czegoś. Poznała mnie z jej mamą, zaprosiła na obiad itd, przedstawiła itd (po takim czasie). W przypływie nostalgii pokazała mi tony swoich papierów jak pisała pamiętniki z dawnych lat i tam było typu 1 grudnia pewnego roku, tylko czekałam, aż go spotkam, nie pojawiał się długo, w końcu przyszedł, serce biło mi jak szalonej... i takie tam same. Na następnych spotkaniach zaczęła przyprowadzać koleżanki co mi się bardzo nie podobało, albo stosować prowokacje typu "a...to tam...koło domu gdzie Krzysiek mieszka...Krzysiek..ale on ma mięśnie teraz...mięśnie". Albo ostentacyjnie grzebała w komórce na spotkaniu, na moją irytacje wyłączała telefon. Bywało tak, że ktoś kilkanaście razy pod rząd dzwonił, wyświetlało się imię jakiegoś chłopaka. Wtedy udawała zirytowaną i wyłączała. Myślę, że to jej typowe prowokacje i kazała o określonej godzinie dzwonić koleżance lub koledze a kontakt zapisywała typu "Marian <3 !!!", tak żebym "przypadkiem" widział. Też "przypadkiem" dwa razy wpadła na nas jej psiapsiółka, która "akurat" kończyła prace i "wracała". I takie jej numery. Potem coraz częściej nie odbierała, nie odpisywała, to było za dużo, zerwałem kontakt.
Potem znowu miałem inne akcje i o niej nie myślałem. Podjąłem ostatnią próbę kiedyś. Dzwoniłem, pisałem, bez skutku. Za którymś razem się udało, ale byłem już wtedy upierdliwy. Umówiliśmy się na przedstawienie. Oczywiście była z jakąś "psiapsiółką". Zastosowałem wszystkie triki jakich do tej pory się nauczyłem, wszedłem w tryb "psychoanalityka", odzywałem się do niej używając identycznych sformułowań, identycznych słów, cały czas kontrując. Tylko tego się trzymałem, jak dogmatu. Po dłuższym czasie zaczęła pękać. Wracaliśmy, każdy w swoją stronę. Odprowadziliśmy psiapsiółkę. Zaproponowała mi wpadnięcie na piwo i kawę, ale że nie pije o tej porze kawy to herbatę. Chatę miała wolną, potem "chciałem" wracać, ale zaproponowała mi, że nie muszę się "śpieszyć" bo i tak już nie wiadomo czy zdążę. No to nie będę przecież nalegał [tym tym tym, było fajnie jednym słowem, byłem z siebie dumny, naprawdę zajebiście dumny że po tak długim czasie "zadziałało" wszystko jak chciałem!!!]. Rano się pożegnaliśmy.
Potem nie odpisywała. Nie odpisywała, ale już nie miałem żadnego ciśnienia na znajomość po konsumpcji, która nastąpiła po jakiś 6 latach czy ilu tam. Zawsze mnie zadziwiała i fascynowała.
Teraz się widujemy, czasem gadamy jak starzy znajomi. Zawsze żyje głęboką przeszłością i używa dalej metafor, symboli itd. Od dłuższego czasu jest w "związku" z gościem. Gościu do typowa cipa, podnóżek, koleżanka z kutasem, niewolnik. Wszędzie ją wozi, chodzi za nią, pomaga robić zakupy, nieść torbę, czasami, czasami publicznie chodzą za rękę. On wstawia z nią pełno zdjęć w internecie i pisze gdzie są co robią, mają dużo ciekawych turystycznie wycieczek, ona to jakby ukrywała, jak już to wstawia same zdjęcia neutralne albo tylko takie gdzie widać kawałek "jakiegoś" faceta i wszystko jest niejasne. Co ich widzę to ona tak ogółem zniechęcona, podirytowana, a powiem więcej chyba niewyżyta i totalnie życiowo niespełniona, zgorzkniała. Jak się z nią przypadkowo spotkałem to sugerowała że ma tyle i tyle czasu wolnego, że chciała by pójść tu i tu, ale nie ma z kim, a tam nigdy nie była itd. Powiedziałem, że nie mam czasu i cześć. Są już długo razem odziwo, już mnie ona nie grzeje, ale fascynuje dalej. Teraz nawet razem prowadzą pewną firmę i są w to zaangażowane nawet osoby z rodziny. Może niedługo wezmą ślub. Na 99% będzie nieszczęśliwa.
[Koniec] Wg mnie krótko podsumowując jebnięta wariatka, depresantka, zamknięta w sobie artystka, ale za to fascynująca.
a wrzuć to na bloga, bo jakoś pytań do analizy nie znalazłem...
może i wariatka, ale na jakich "samców" trafiała;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A po co Ci taka kobita żeby Cię emocjonalnie zamordowała
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Gdzie tkwi siła lub słabe punkty takiej kobiety, to jest pytanie
Odczuwałeś dużą chemię między wami, a nawet magię. Dodatkowo kobieta ma ciekawe hobby, inteligentna, niedostępna, z tego co piszesz to zbliżenia miedzy wami nie było, a więc ciągle dla Ciebie niezdobyty "ideał", "bogini".
Kilka ambiwalentnych cech, które wyróżniają ją z bezkształtnej masy kobiet ciągle biegających po sklepach i kosmetyczkach. Oto cały sekret! Była inna... za takimi się czasem tęskni, choć często miały w głowie mocno najebane. pozdro,
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Może po prostu jej nie wyrwałeś porządnie? Dawała tyle znaków. Co z tego, że inna. Ona wciąż jest kobietą! Z tego wyczytałem, nie byłeś zdecydowany na nią, pultałeś się. Więc i nic nie poszło.
A to, że ma jakiegoś faceta teraz nie znaczy, że później nie może mieć innego. No jest z tego co napisałeś trochę zagubiona. Pisarki takie są, bardziej niż rysowniczki, czy malarki. Ale nie każda artystka jest "jebnięta". One potrzebują faceta wyrózniającego się z tłumu intelektem, robiącego coś więcej niż zarabianie kasy, chodzenie na siłkę, do znajomych. Potrzebują faceta z twórczą pasją. Wtedy jest między nimi naturalna więź. Takie moje zdanie.
Czasami jest chemia między ludźmi, oni to czują, ale nic z tym nie robią. Też kiedyś miałem długą sytuację z taką jedną rudą. Między nami była taka wielka chemia, ale ja nie wiedziałem co począć. Dostałem radę od kumpla - zaciągnij ją do łózka. Ale byłem tak 'słaby', że do niczego nie doszło. To było sporo lat temu. Tyle tylko, że ona dalej jest singlem.
Stary, odetnij się od tej laski, zablokuj, przestań się tym interesować na tyle, żeby warto było nawet tracić czas na opisywanie tego na forum w internecie.
Zacznij żyć, pisać i myśleć o sobie i swojej przyszłości.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein