Nie wiem jak to nazwać. Raport?
to chyba raport... Kolejny sflustrowany i kopniety przez panne Chłoptaś nie umiejący sobie radzić z kobietami. Tak sam siebie tak określam... Mam kilka zasad których nie łamie, mam zainteresowania i hobby - nawet kilka. Od kiedy ukończyłem podstawówkę każde wakacje spędzam w pracy, więc i z pieniędzmi nie mam raczej problemu od jakiegoś czasu, a poza tym pochodze z domu w którym niczego nie brakuje. Mimo to nie pamiętam już kiedy prosiłem rodziców o jaki kolwiek grosz, ale tu nie o to chodzi. Chce poprostu przedstawić swój charakter, bo praca tez go wyrabia (pracuje w firmie ojca, ale jestem traktowany jak pospolity pracownik, a czasami wręcz gorzej, mysle ze to tez chartuje ducha i zmienia pogląd na świat). Właśnie zdaje mature, no został mi tylko jeden przedmiot. W czerwcu egzamin zawodowy. Dobra juz przechodze do tematu - raportu który chce wam przedstawić.
Chodzi mi o sytuacje która wyklarowała sie w coś bardzo dziwnego, odrazu zaznaczam ze wiem o tym że za szybko sie zaangażowałem i że nadskakiwałem nad tą panną jak piesek, ale jak to sie mówi "uczysz sie na błędach". Chce się poprostu podzielić z ludzmi którzy mają o tym WSZYSTKIM leprze pojęcie ode mnie i powiedzą mi o co tu wogóle chodzi bo niestety myśle ze to jeszcze nie jest koniec [a szczerze bym tego końca oczekiwał]. Ostatki karnawału 2012, siedze sobie z kumplem i jego dziewczyną w klubie w moim mieście, no co robie - chlam - niestety wlać w siebie potrafie dużo. Ograniczam to dzieki poradom z tej strony ("nie pij w dyskotekach!") no ale wtedy była okazja
. Na szczęscie nie spiłem sie ani trochę, czułem sie super - tłumy znajomych, jak szedłem przez sale to nie miałem kiedy ręki opuscic bo z kazdym się witam itp. No i tak sobie siedze i widze koleżankę, nawet nieźle ją znam - z widzenia to juz jakies 2 - 3 lata a dokładniej zapoznał mnie z nią moj kolega w szkole. Zapraszała mnie nawet wcześniej na sylwestra ale raz ze miałem daleko, dwa ze inne plany. No ale widze ze idzie w moją strone [panna HB7-8 zalezy kto co lubi. No ale miesci się w moich ramach] siada obok mnie i zaczyna nawijać. Dlaczego na sylwestra do niej nie przyszedłem, co u mnie? itp. Standardowa gadka. Standardowa... cały standard skończył się jak zauważyłem że w jakimś stopniu ona mnie podrywa. Tak wymanewrowała rozmowe ze idealnie trafiła w temat o swoich cechach charakteru, no i a jak że - idealnie wpasowane cechy w mój gust. Ciągnełem rozmowe, skończyło się na przegadanych około 1,5 godziny, kilku całusach no a kino to juz poziom fest. No ale mowie jej że musze juz iść - i tak myśle że za puźno - a ona mowi ze napisze do mnie [zdziwiłem sie z kąd ma moj numer, okazało się ze kiedys sam jej go dawałem nie pamiętam juz nawet dlaczego]. Na drugi dzień oczywisty efekt uboczny spotkania z najleprzym kumplem - KAC jak katastrofa Tunguska - nawet nie myślałem ze panna do mnie napisze. No podoba mi sie i to bardzo ale jakoś tak miałem o niej dziwne przeświadczenie, no ale napisała. Gadka jak z jakiegos filmu dla młodzieży, kleiło się jak nigdy z żadna kobietą [nie mozliwe myśle] ale sie nie podniecam bo po co. Popisałem z nią cały dzień no i chłodnik rąbie przez trzy dni. Trzeciego dnia wchodze na osławionego Fejsbuka [swoją drogą zabójcza broń dla panienek ten fb cały] no i widze status panny ze jej źle i ze nikt jej nie słucha itp. no to myśle napisze... A jak że, códownie że napisałem - jak ja ją rozumiem... No i się zaczeło, pisanie klepanie, ale ja odpisywałem tylko wieczorami - nauczyła sie i tez tak pisała - po jakichś 5 - 7dniach dostałem "Kocham Cię" od owej niewiasty... Ale nie... Mont opanowany i spokojny z oziębłym wyrafinowaniem pytam w jaki sposób ona mnie kocha - Tak jak Przyjaciela? Czy co? - "Nie tak normalnie, Jak kobieta męszczyzne."
Po przemysleniu całej sprawy, postanowiłem nadal z nią pisać. Przypominam ze wszystko idzie przez SMS. No i postanowiłem się spotkać... I prosze bardzo pierwszy klops. "Nie mogę" i inne takie z czasem czy coś. Olałem to, za 2 dni znowu próba -"nie mogę" - no to babach! chłodnik. Wiadomość że "nie lubi obrazania" przerwała go w brutalny sposób [no a teraz wiem ze to jakiś rodzaj testu zapewne] no nic gadu gadu w szkole na przerwach, pisu pisu na gadu gadu i na sms sms i w jakimś momęcie, nawet nie wiem kiedy - Wyciągneła wnioski ze się w niej zakochałem, a ja idiota to potwierdziłem. [Wstydź się Mont :/] No i się zaczeło... Nie patrzenie w moją strone na przerwach, spotkalismy sie na ognisku na pierwszy dzień wiosny, to nie powiem przyszła do mnie i pogadała nawet, poprzytulała sie... Ale wieczorem juz nie było tak kolorowa - nie odpisywała na sms i takie tam. No i przestałem pisac... Odmieniło się panience i znowu waliła sms'y jak z CKM'u Maxima. Więc spotkanie. No odmienna sytuacja "mój dzień zaplanujesz ty" no szok. Umuwilismy sie na 16. pisze do niej o 15.50 czy juz jest gotowa... No i zgadnijcie co - cisza, pieprzona cisza. no kopneło mnie to w dupe jak cholera - powiem wam coś jeszcze, siedzi sobie Mont na osławionym fejsbuku i widzi niewiaste piszącą z jakimś typem komentaże pod jego zdjęciem z których zrobił się dobry dialog. Napisałem do niej przez komunikator... znowu cisza. A w dupie to mam pomyślałem - po browary do sklepu, do kumpla na chate i PES do 24 na konsoli. W szkole zagarnęłem ją na rozmowe, powiedziałem ze nie bedzie mnie traktowała jak smiecia i poszedłem. Nie zwracałem na nią uwagi... Wieczorem przeprosiny i dukanie ze cos do mnie czuje... I oczywiscie wybaczyłem...Pisałem z nią znowu, dużo, często... JAk to pisze to zdaje sobie sprawe ze za długo to ciągnełem, ale cóz chce waszej oceny sytuacji [tylko mnie tam nie zmieszajcie z błotem do cna]. No i znowu probowałem sie spotkac, powiedziała ze idą swieta [wielkanoc] i ze nie ma czasu bo musi pomagac rodzicom... w wielkim tygodniu praktycznie wcale nie pisała, odzywała sie gdzies o 22. i pisała ze dopiero wróciła do domu... zawsze... Ale w święta spotkałem ją w tym klubie co wtedy... juz z zamiarem nie picia bawiłem się świetnie... do momentu... nawet mi cześć nie odpowiedziała... co jest kurwa? myśle... Podchodze do niej - zatańczymy? "nie mogę teraz" odchodze od niej na 5 kroków odwracam głowe a tą kręci jakiś fagas... no i wiecie jak ja sie czułem, albo raczej nie wiecie... miała nademną władze, mysle ze nadal ma... napiłem się troche... podbiłem do jakiejś laski... nawet ją poderwałem, dostałem numer itp. ale gryzła mnie tamta sytuacja. wzięłem swoją "wybranke serca" na rozmowe, oczywiscie siłą i mowie jej - kończymy tą komedie, koniec tego kręcenia czy chuj wie co to... no jej reakcja zgoła dziwna. łzy w oczach, zduszony głos - "dalczego?" powiedziałem ze nie bede wisiał między młotem a kowadłem i takie tam bzdety... zaczęła mnie głasakać przytulać i się tłumaczyc ze czasu nie miała... a ja idiota zmieniłem zdanie, noż ku..a ! i powiedziałem jej na dodatek ze - Ja che, a ty sie wkońcu zastanów - poszedłem w balet... ona chyba cały wieczór przesiedziała, a około 4 jak jej powiedziałem ze już się zmywam to wzruszyła ramionami, a ja jej krzyknełem - Brawo! - "to co mam ci powiedzić" - może jakies dowidzenia co? "do widzenia"... oczywiscie tak mi psychike poryła babka ze na tamtej imprezi sie nie skonczyło, zamim wróciłem do domu poszło jeszcze pare butelek z kumplem który o dziwo mnie rozumiał...no ale juz nie w tym klubie... Na drugi dzień niestety wszystko pamiętałem... Rozterki płacz kurde jakiś... nie pisała nic... Następnego ranka dostaje sms'a, ze to tylko bedzie przyjaźń itp. Dobra odpisałem... Napisałem jej jeszcze ze leprzego nie znajdzie ode mnie itp. no i niezapomniany tekst PFK - rób co chesz "na droge całus przez życie pedałuj". i koniec pisania. Latam sobie do szkoły zadowolony ze moze juz konic tej histerii z mojej strony... no wkoncu zaraz matura... ale nie... Po jakichś 2 tygodniach napisała do mnie ze musimy pogadać... Była nawet okazja bo tej samej nocy mieliśmy wyjechać na pielgrzymkę na Jasną Górę wiec tam pogadać mieliśmy... Ale jak juz tam byliśmy i zostałem z nią sam na sam powiedziała "ze to nie jest czas i miejsce na rozmowy". no i znowu ją olałem, wkurwiła mnie niemiłosiernie... no ale trudno... za 3 dni dostaje sms'a ze ona nie moze beze mnie nic zrobic, ze brakujej jej naszych rozmow itp. no to znowu zaczęłem z nią pisac ale powiedziałem jej ze jeden wybryk i dowidzenia... obiecała ze juz nie bedzie robic takich rzeczy... Wystarczyły 2 dni... odjebała znowu numer z jakims kolesiem. No i z mojej strony cisza... Znowu 2 tygodnie... jakieś 10 dni do końca szkoły... Znowu pisze, walnęła mi testa czy ją jeszcze lubie... odparłem ze troszeczke... popisalismy ze 2 dni.. i znowu dałem cisze...z jej strony nic... Koniec szkoły panna sie nie odzywa juz tydzień, nie mowi mi cześć - nie zna mnie nie patrzy w moją strone... Trudno myśle... Matura, Polski napisany, Matematyka... I wiecie co ? panna jebnęła ze jest w związku na tym fejzbuku códownym... A mont drgawek dostał... zacisną zęby, zaczęłem sklejac modele - jedno z mich hobby - i przemilczałem całą sytuacje przecież juz z nią nie kręce, ale puzniej status związku znów był na "wolna" a na drugi dzień wogule takiej informacji nie było na profilu "status związku".. Znowu mija tydzień... Napisałem matme [myśle ze jakieś 50% uzyskam ;)] następnie angielski... Po angielskim siedze sobie nad jeziorem i dostaje Sms'a... Tak tak... że jej sie tęskini i ze ja mam tez powiedzieć ze mi jej brakuje... zaptałem czego oczekuje teraz ode mnie... Przeprosiła mnie "Za to ze traktuje mnie jak zabawkę" i ze chce sie spotkać (ona che się spotkać), ze próbowała zapomnieć o mnia ale "niestety" nie mogła, oczywiscie pierwszy termin olałem że nie moge, drugi tez... trzeci - miała się odezwać w dzień spotkania... Tak Tak! nie odezwała się... Na drugi dzień nie wytrzymałem... zobaczyłem ją na [tak jest!] Fejsbuku i zapytałem czy jest... Dostałem "nom" zapytałem czy mi odpowie na ważne pytanie... cisza - a widze ze siedzi nadal... wiec powiedziałem ze napisze to do siciany... Dostała ze nie jestem jej psem i nigdy nie bede, no i cytat z Paktofoniki. koniec... W czwartek 17 maja pisałem geografie... ona tez... zobaczyła mnie i odrazu macha rączką "cześć ....[zdrobnienie mojego imienia]" szła z kolezankami... odkiwnęłem głową, mijałem ja puzniej na korytazu przed salą gdzie mielsimy pisać mature to zaczepiała mnie gapiąc się w oczy i zachodząc mi droge, spojżałem na nią ze znaną mi ironią w oku i stanęłem czekając aż mnie ominie... Cisza trwa nadal... ale jak znam życie to ona napisze. Tylko nie iwem kiedy...
Sory że tak długo to pisze, ale chec wiedzieć co to ma być? Czego ta kobieta chec ode mnie? Nie to że jestem zrospaczony, poprostu mnie to denerwuje jak ona znowu za te 2 tygonie czy ileś tam napisze i mi tylko łep zblokuje... Jak przestać o niej myśleć? Mając blokadę w zagadywaniu do innych kobiet? [myśle ze głownie przez nią] denerwuje mnie to, nie dołuje ale denerwuje... chodze nabuzowany jak jakiś Pitbull... Wiem ze to w ogromnym stoponu moja wian ze tak to wyszło tą partie juz chyba zrozumiałem... ale jak macie porade to też przyjmę na klate...
Pozdrawiam...
Ja myślę, że jesteś już pogrzebany. Dużo sprzecznych sygnałów z Twojej strony. Niby olewka, ale jak gwizdnęła, to przybiegłeś merdając ogonem z radości. Facebook i SMS chyba dobiły gwóźdź do trumny. Też powielałem ten błąd, ale z tym raz na zawsze trzeba sobie dać spokój.
Przeczytałem do połowy, wiec tylko do 1 połowy sie wypowiem.
A mianowicie widzisz teraz jak komunikatory pieprza wszystko? Szukasz internetowej miłosci? to rob tak dalej, a jesli NIE to przestan wypisywac przez cale dnie na nich, tylko sie spotkaj. NIE PISZ tylko DZWON, ustal 2 terminy i na jakis powinna sie teoretycznie zgodzic. Nie zgodzi sie tylko daj jej 3 szanse jesli nadal bedzie mowic ze: NIE MOGE no to chyba nie jest zachodu..... . Dobrze ze widzisz swoje błedy i chcesz sie uczyc na nich, np z :
" gadu i na sms sms i w jakimś momęcie, nawet nie wiem kiedy - Wyciągneła wnioski ze się w niej zakochałem, a ja idiota to potwierdziłem. [Wstydź się Mont :/] No i się zaczeło... "
a co do słow KOCHAM CIE od niej, to jesli mowi ci przez gg ze cie kocha to powiedz niech ci powie prosto w oczy a niech przez komunikator bo to dziecinne i masz pretekst by sie spotkac i pogadac
, ( oczywiscie nie odwzajemniaj tego.... )
Komunikatory nie są złe jeśli się ich odpowiednio używa, ale w tym przypadku to jest kompletne nadużywanie
Wszedłem tu pierwszy raz od niepamiętnych czasów i...
o kurwa.. dobiłeś mnie definitywnie.
Z mojej strony będzie tyle, żebyś skończył z tą laską bo sam po sobie widzisz, że cie to wkurza, dodatkowo ty nadal ciągniesz to gówno (inaczej tego nie można nazwać). Daj sobie odpocząć, smsy/fb msg i inne tego typu pierdoły od niej, kasuj od razu.
Odpocznij wreszcie od niej bo popadasz ze skrajności w skrajność, na zasadzie ona nie pisze to jesteś twardy, a wystarczy, żeby tylko mrugnęła a ty znowu odpisujesz. ja się pytam po co? powiedz mi po prostu po co to robisz? Dzieje się tak raz, drugi, trzeci, tysięczny i nadal licznik się nabija. Wydaje mi się, że przez nią nie masz życia, bo się uzależniłeś i to bardzo. Spróbuj poznać jakąś inną dziewczynę to ci się odmieni i odwidzi kontakt z ową panną...
Tyle ode mnie, zrobisz jak zechcesz
Dużo, bardzo dużo czytania.
Niepotrzebnie pisałeś na FB, gg czy sms -błąd .
Jak powiedziała, że Cię kocha zbyt się podjarałeś i potem kolejny błąd-dowiedziała się, że Ty też coś do niej czujesz.
Jak już ustaliłeś, że ją olewasz to olewasz, a nie odpuszczasz jak ona ładnie przeprosi(pewnie nieszczerze) .
Trzeba się trzymać swoich zasad i być stanowczym. Nie znaczy nie. Trawa jest zielona i jeśli ktoś Ci powie, że jest czerwona ty mówisz: Nie, jest zielona . Nie możesz tak łatwo odpuszczać. Jak kolega wyżej słusznie zauważył jesteś pogrzebany.Najlepiej odpuść ją sobie, bo widać, że laska bawi się Tobą.
Myślę, że jesteś na tyle mądrym facetem i dość ciekawym, że ZAINTERESUJESZ sobą z pewnością o wiele WARTOŚCIOWSZĄ, a na pewno BARDZIEJ SZCZERĄ dziewczynę.
Ją sobie odpuść i nie miej żalu. Wyciągnij wnioski z tej lekcji i brnij dalej przez życie niczym wiatr, który szumi na wietrze.
Dzięki, Wielkie, Ogromne...
Jednak co ludzie rozsądni i doświadczeni to siła.
Biorę wasze rady prosto do Głowy i nawet ich nie będę tam mielił, od razu wdrożę je w życie!
Stary. Z takim pisaniem jak Twoje, z tyloma błędami ortograficznymi i stylistycznymi - martwiłbym się raczej o wyniki z pisemnej matury z polskiego, niż jakąś rozchwianą emocjonalnie dziewczynką. Ludzie to mają problemy...
"wyżej dupy nie podskoczysz"
streści ktoś? dam plusa
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
Ok, ja streszcze. Panna ma go w dupie.
Teraz poprosze o nagrode =]
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
ok żeby nie było że nie dotrzymuję słowa. Ale z tym streszczeniem to raczej streszczenie streszczenia.
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
Laska sie z Toba bawi. Zwaliles pare rzeczy, wiesz zreszta ktore, bo podkreslales to miedzy wierszami i ok, masz teraz wiecej doswiadczenia. Sluchaj, zachowywales sie normalnie. Mysle ze nie ma co tu jakos rozkminiac kazdego ruchu. Wg mnie, prawda jest taka, ze jezeli serio bys sie jej podobal to by to wyszlo, samo, duzo wczeniej.
Btw. moim zdaniem pisana akcja z "kocham Cie", jest adekwatna do "mam nadzieje, ze bedziemy sie widywac czesciej". Sprawdza czy zaczniesz pieskowac.
Pozdro
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
To mój pierwszy przejaw aktywności na stronie, dopiero przed chwilą się zarejestrowałem a ten raport był dla mnie impulsem. Więcej opisze później w jakimś blogu jeśli nie stracę motywacji. Do rzeczy... Ziomuś! Po pierwsze nie pękaj teraz. Miałem identyczną sytuacje jak Twoja jak byłem mniej więcej w Twoim wieku czyli 2-3 lata temu. Starzy wyjadacze mogą już tego albo nie pamiętać albo nie zrozumieć jeśli nie przeżyli czegoś podobnego dlatego dajcie chłopakowi spokój. Po drugie teraz to do Ciebie nie dotrze ale prawda jest taka, że nie będziesz z tą dziewczyną nigdy. Wiem co mówię, zaufaj mi. Po trzecie czytaj dalej. Wasza relacja opiera się głównie na pisaniu przez gg co samo w sobie jest dziecinne, nie traktuj więc tego poważnie. Nie traktuj poważnie tej dziewczyny. Odpuść. Zostaw to. Nie odpisuj jej. Olej. Po prostu musisz to przezyć. Żadne rady z tej strony Ci niestety nie pomogą.
Tzn może pomogą ale za jakiś czas jak będziesz je w stanie przeczytać ze zrozumieniem:) bo teraz nie jesteś na pewno w stanie.
Popełniłeś wszystkie możliwe błędy - nie przejmuj się jednak. Tak działa umysł faceta. Dokładnie w ten sposób - kobietka się Tobą zabawiła, Ty za nią łatwowiernie latałeś. Nie ty pierwszy i jedyny wpadłeś w babskie gierki.
Teraz jesteś na dnie od którego właśnie się odbijasz. Zdaj sobie sprawę z tego, iż ona Cię nie szanuje. Tak nie szanuje - te gierki, zabawy, mieszanie w głowie robi właśnie Tobie, nikomu innemu. Teraz odbijając się od dnia - musisz odnaleźć siebie. Zdobyłeś cenne doświadczenie. Dokładnie - cenne doświadczenie. Tylko się cieszyć. Drążąc temat, Ty pozwoliłeś tej dziewczynie na jej zabawę i grałeś według jej reguł. Byłeś słaby i dałeś się wciągnąć w jej gierkę.
Ja i inni z tego forum też mieli takie jazdy. Jedni większe, drudzy mniejsze. Ja sam byłem w nieformalnym związku, który trwał 4 lata. 4 lata ułudy, zawiedzionych nadziei i oczekiwania, aż panna z którą chciałem być powie TAK ! I huj cały z tego wyszedł. Były i spotkania i SMS, i maile, a gdy przyszło co do czego to się dowiedziałem, gdzie ma mnie moja księżniczka - w dupie. Skończyłem to jednym konkretnym posunięciem - czując teraz spokój ducha.
Tobie też radzę. Stan przed lustrem i powiedz sam sobie: Czy chcesz być tak traktowany ? Inni już Ci napisali, że to uzależnienie. Można się uzależnić od seksu z panną, jej towarzystwa, jej głosu, ciała etc., ale też mentalnie pisząc na GG/SMS/Facebooku i tak dalej. Laski mają naturalny dar stosowania push & pull (przyciąganie i odpychanie). Ładne to widać na Twoim przykładzie.
Zwróć uwagę, że Twoje zmiany nastrojów są uzależnione od relacji z tą konkretną osobą. Czy tak powinno być ? A kim ona jest, aby tak Ci mieszać w głowie ? Czy Twoje życie zależy od niej ? Skończ z nią, potraktuj ją jako osobę toksyczną, która wysysa z Ciebie energię. Kilka razy powtórz sobie: "Relacja z JEJ_IMIE jest dla mnie szkodliwa. Toksyczna - wysysająca energię. To nie jest dobra relacja". Dodaj jeszcze parę negatywnych przymiotników.
Ważne jest, abyś nie reagował na jej próby zaczepki. Ona w ten sposób testuje Cię, jaki jesteś. Czy jesteś jeszcze Cipką, którą wodzi za nos, czy może umiesz jej się postawić i znasz swoją wartość.
Nie wiem, jak długo się nie będziecie widzieć, w jakich okolicznościach się zobaczycie. Masz wykazywać 0 zainteresowania. Możesz jej mówić cześć, traktuj jak koleżankę - bez spoufalania. Związku z nią nie będziesz już miał.
Zrozum też kolejną ważną rzecz. Odbijasz się teraz od dna, z każdym dniem będziesz czuł się coraz bardziej silniejszy - uwierz po prostu w siebie. Jesteś młodym facetem, lasek przed Tobą co nie miara. Złapałeś nowe doświadczenia i teraz je po prostu wykorzystaj. Zacznij się rozwijać. Zawsze mów sobie, co dla Ciebie jest dobre, a co złe. Z dobrych korzystaj, złych unikaj. Żyj w zgodzie ze sobą.
Jeśli ponownie wciągniesz się w gierki z tą dziewczyną, to będzie oznaczało iż nic nie zrozumiałeś z tego, co Ci napisałem wyżej.
Powodzenia !
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
QRWA NAĆ jak tak można
wziąłem swoją "wybrankę serca" na rozmowe, oczywiscie siłą i mówię jej - kończymy tą komedie, koniec tego kręcenia czy chuj wie co to... no jej reakcja zgoła dziwna. łzy w oczach, zduszony głos - "dlaczego?"
rozjebało mnie, toż to popierdolone jak paczka gwoździ bez łepków albo jeszcze gorzej.
powiedziałem ze nie bede wisiał między młotem a kowadłem i takie tam bzdety... zaczęła mnie głasakać przytulać i się tłumaczyc ze czasu nie miała... a ja idiota zmieniłem zdanie, noż ku..a !
rozjebało mnie jeszcze bardziej
Dziewczyna kręci Tobą jak jej się chce. A te "Kocham Cię" przez GG, to już kompletna żenada. Ewidentny brak dojrzałości tej dziewczyny.
Rada:
Olej ją. Tzn., że nie odpisujesz. Nawet jeśli napisze Tobie, że jej się dom pali lub powie, że UFO wylądowało przed blokiem albo że ją plecy swędzą.
Jej po prostu dla Ciebie nie ma.
Jeśli jakimś cudem ją spotkasz ogranicz się do słowa "Cześć" i tyle. I idziesz dalej. Nie zatrzymujesz się, nie rozmawiasz, nic kompletne.
Poznaj inną kobietę albo kilka kobiet wtedy o tej zapomnisz.
Zastosuj się do rad z tego forum, bo nie wyrobisz chłopie.
Pozdrowienia
Karol
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
"Nie koncentruj się na obawach Obi-Wan. Skup się na tym co jest tu i teraz... W tej chwili".
Nie stoję przed przepaścią. Stoję przed kanionem. Nie przeskoczę go. Przelecę samolotem.