Witam, mam 17 lat.
Wiem pewnie teraz każdy czytający w duchu krzyczy "Kurwa tylko nie to". Sprawa sie zaczęła w klasie. Też zawsze byłem zdania że to najbardziej zjebane miejsce do wdawania sie w głębsze relacje z laskami itd. Niestety w tym jednym cholernym przypadku było coś nowego (pewnie nie jestem pierwszy
). Laska czasem na mnie patrzyła, też mi sie podobała z wyglądu więc patrzyłem na nią. Teraz już wiem że to patrzenie sie w oczy jakiejś dziewoi na filmach z dupy sie nie wzięło. No zaczarowała mnie a ja sie jak ten kretyn dałem bo ma ładną buzie. Zaczęło się to już z pół roku temu, powoli powoli i nagle dzisiaj jestem w ciemnej dupie. Trochę mi odwaliło na jej punkcie i to widzę :/. Przestałem już ogarniać jej gierki. O ile wcześniej wiedziałem że próbuje wzbudzić zazdrość (słabo jej to wychodziło) to teraz nie wiem co jej odwala. Raz siada koło mnie próbuje nawiązać rozmowę, droczy sie no sami wiecie w jaki sposób - cokolwiek miły
a czasem jest chłodna, raz słyszałem od niej takim mimochodem, coś w rodzaju "wiem że mnie kochasz dlatego tak zawsze koło mnie siadasz" powiedziała to tak że poczułem sie jak 50-letni impotent... Problem jest taki, że mnie to zmęczyło. Na samym początku po prostu fajnie sie z nią gadało itd. ale nie chciałem nic więcej, ale teraz jak już chce, to gadać jakoś nie idzie :/ Nie wiem co z tym zrobić bo czuć między nami już jakiś kwas i mnie to trochę denerwuje. Właściwie to wkurwia na maksa
. Nie wiem co z tym właściwie zrobić jestem tylko 17-latkiem, uczę się
.
PS. nie, nie było kc 
Stary jak ona Cie męczy i się wkurwiasz to jak nie wiesz co robić...odpuść. Związek to przyjemność a nie stres. Pamiętaj że związek w klasie nie jest łatwy raz że kumple nie możesz sobie pozwolić na jazdy a dwa że głupie docinki a trzy że jak widzisz kogoś codziennie to znudzicie się sobą szybko i zniknie pożądanie będziecie jak stare małżeństwo. Odpuść a jak przestanie Cię denerwować i będzie się starać to można spróbować.
Odwaga i upór mają magiczny talizman w obliczu którego trudności znikają a przeszkody rozpływają się w powietrzu
Z tego co przeczytałem to nie wiem dalej czy jesteście w związku czy nie, skoro piszesz, że nie było nawet KC
Back then someone told me: There are no limits if you really want something... And I couldn't deny.
Gadaj jak najwięcej z innymi laskami, to ona zobaczy, że kolega ( tutaj właściwie słowo i nie licz na więcej
) ma jaja i charyzmę. Tym sposobem wycofasz się z boiska z twarzą i szacunkiem. Na przyszłość nie ma co bajerować kogoś, kogo się codziennie widzi z przymusu. Tak jakbys jadł codziennie najlepsze ciastko, to po pewnym czasie będzie niedobre 
Time is a flat circle...
Na dobrą sprawę to Ty nic nie ugrałeś, przez pół roku nie zrobiłeś nic oprócz gadania, mogłeś ją tysiąc razy wyciągnąć na spacer i działać, a Ty nic.
Od samego przyglądania się w oczy laska się nie zakocha, co masz teraz robić napisali koledzy wyżej, rozmawiaj z innymi dziewczynami a z nią ochłodź kontakt do minimum bo i tak się widzicie w szkole.
Za jakiś czas gdy ona wykaże chęć kontaktu możesz zaproponować jakiś niezobowiązujący spacer na którym postarasz się przeramować tą znajomość, oczywiście jeśli tego chcesz.
"Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą"
niech zobaczy Cię na przerwach uśmiechniętego w towarzystwie innych dziewczyn i jeszcze najlepiej żebyś się z nimi wygłupiał. Wtedy zobaczysz zaskakującą zmianę;)
Cenna rada : Nie naciskaj !
Dokładnie tak jak koledzy wyżej, totalny chłodnik na laske, wiem ze bedzie to trudne zwłaszcza że Ci się podoba, ale spróbuj. Rozmawiaj z innymi dziewczynami, bryluj po szkole niech widzi co traci i może coś zrozumie. Jak się ogarnie i wykaże ponowne zainteresowanie możesz działać o ile nie będziesz już miał a oku innej:)
Dzięki tylko 1 hejt (od Raz'a)
. Ale w sumie konstruktywny więc nie narzekam
. Samo patrzenie w oczy nie było, mieliśmy dosyć sporo kina - podnosiłem ją na rękach, przytulanie etc. ale to tylko pare razy, to żaden związek nie był tylko taka bajera
. Nie no macie racje, wycofuje sie, koniec pieprzenia
dobrze ktoś to powiedział że nie ma co siedzieć tam gdzie nam nie wygodnie(parafrazując
).