Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Nie umiem się kumplować?

10 posts / 0 new
Ostatni
radkes
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Toruń

Dołączył: 2017-12-10
Punkty pomocy: 13
Nie umiem się kumplować?

Cześć, piszę na świeżo swoje przemyślenia, żeby wywnioskować dzięki wam co zrobiłem źle i ewentualnie co zrobiłem w nadmiarze.

Jestem świeżo(wczoraj) po zerwaniu jakby znajomości czy tam innej relacji z koleżanką. Czemu? Poczułem się zbyt lekceważony, nie wiem czy uniosłem się honorem czy dumą czy kij wie co ale w moim rozumowaniu takie coś nie może występować nawet w relacji koleżeńskiej, w każdym bądź razie gdyby to była sytuacja kolega - kolega to prawdopodobnie więcej bym do takiego kumpla się nie odzywał i raczej przystopował relację.

Urabiam od jakiegoś czasu "dziewczyne", bo na początku tylko się kolegowaliśmy(spotykałem się z kimś innym). Z biegiem czasu zacząłem zauważać w niej piękno, pamiętam ten moment bardzo dokładnie, nagle przestawałem na nią patrzeć jak na zwykłą "zabawną dziewczynkę" a na już jako "piękną kobietę", mimo, że nie ukrywam wyglądem i obyciem to totalnie nie mój typ ale uznałem, że jestem na tyle ogarnięty, że bez problemu mogę utrzymać z nią relację koleżeńską, szczególnie, że mijamy się w każdy poniedziałek..

Do rzeczy.. Zacząłem krótko mówiąc dziewczynę urabiać ale z dystansem. Dałem jej do zrozumienia, że chętnie bym ją zaprosił na randkę ale mimo wszystko lądowaliśmy u moich rodziców. Siedzieliśmy we 2, kupa śmiechu, kolacje itp itd. Ale 0 całowania, 0 seksualności, masa dotyku i "zabawy koleżeńskiej". Dopiero ostatnio zaczęły się wkradać przy obcowaniu 1 na 1 jakieś tematy "seksualne" i git. Uznałem, że jak jest tylko koleżanką to mogę jej powiedzieć co chce, bo i tak spłynie to po mnie jak po kaczce a ja sobie pójdę do innej. No i mija tak trochę czasu, ona coraz bardziej mi się podoba, coraz bardziej dostrzegam w niej jej naturalne piękno i.. zaczynam przy niej czuć niesamowity spokój, co mnie już po prostu no kupiło na maxa. Może sam sobie to wyidealizowałem ale czytałem tutaj blog admina "po co Ci kobieta" i tam było jasno napisane na końcu o "kobiecej energii", o "odpoczynku wojownika" tj. stan równowagi i spokoju wewnętrznego w jej towarzystwie. Krótko mówiąc zacząłem czuć, że zaczynam się przy niej regenerować, że to nie jest dla mnie żadna "wymuszona relacja", w której ja muszę być tylko jest to coś "co ja chce" i co sprawia mi przyjemność, a przy tym świetnie się czuję, bo po pracy bardziej miałem ochotę z nią przesiedzieć cały dzień niż zająć się własnym hobby(zaznaczam, że to wszystko wystąpiło bez zbliżenia, nawet pocałunku). Uznałem, że atakuję a co ma być to będzie.

Zacząłem zatem od niespodziewanych gestów, a to jej róże zerwałem z ogrodu a to jej w poniedziałek jakieś czekoladki przyniosłem itp itd. I super, ona mega ucieszona, ja też.. umawiamy się na wspólne wyjazdy i ogólnie czuć taką "swobodną" atmosferę w tym wszystkim i szczerość. Myślę sobie no muszę to domknąć. Mieszkam jeszcze z rodzicami ale większość weekendów spędzam sam. Więc zapraszam do siebie, ona w weekend nie może, wypisuje do mnie gdzieś o 1 "podpita" z imprezy. Myślę ok, działam dalej. Znowu wpada do mnie ale po 22 we wtorek jak są rodzice a ja o 6 wstaję do pracy.. Czuję ogromną regenerację. Lepiej się od razu wyspałem, mimo iż siedzieliśmy do 1, 5h snu a ja lepiej się czułem niż jak zasypiam o 22. Daję jej do zrozumienia, że chcę się spotykać częściej, bo raz na tydzień o 22 to jest dla mnie zbyt nudne. Ona mówi, że jasne, że przyjedzie i kiedy idziemy do tego kina co się umawialiśmy. Odpowiadam, że w niedzielę najlepiej(wczoraj) bo wcześniej nie dam rady a niedzielę możemy spędzić całą razem. Ona ucieszona, że ok. Mówi, że jak nie pojedzie do babci na weekend to jak najbardziej. No i dochodzi niedziela, piszę że zapraszam do siebie na obiad i deser a później kino Smile. Cóż.. byłem przygotowany, żeby to domknąć. Wino, obiad z 2 dań, deser, ja, kwiaty, wybrany film w kinie, ustawiony kumpel kierowca, żeby nie jechać boltem a jakimś fajnym autkiem. I ona mi na to odpowiada, że "NIE WIE JAK RODZICE", bo każdą niedzielę spedzają razem. Uznałem, że sory, ale żyję już tyle na tym świecie, że jak 23 letnia dziewczyna nie ma czasu "przyjść do mnie na obiad, bo musi spędzić niedziele z rodzicami" to uznałem, że jest to totalne zlekceważenie mojej osoby. Sprawa jest jasna, gdy kobieta chce się sptokać, to nie ma takiej siły co by jej stanęła na drodze, żeby do tego spotkania nie doszło. Tak też czułem siebie w tej relacji, bo prawdopodobnie gdyby ona mnie zaprosiła do siebie na obiad to bym był w stanie zrezygnować z innych planów, żeby się z nią zobaczyć/dotrzeć/poznać do końca itd.

Zadzwoniłem powiedziałem, że takie coś jest niepoważne jak nie ma dla mnie czasu to ja nie będę się kumplował, bo dla mnie takie coś nie ma sensu dziękuję i pozdrawiam.

Teraz pytanie panowie, bo będę się z nią mijał co 2 dni.. Czuję podświadomie, że chcę ją zobaczyć i porozmawiać ale gdzieś moja "duma" została na tyle urażona, że mogę być w tym wszystkim nieprzyjemny.. Kiedy wcześniej byłem no na maxa miły i dostępny dla niej, tak teraz momentalnie się "zamknąłem".

Kensei
Portret użytkownika Kensei
Nieobecny
Moderator
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Pyrlandia

Dołączył: 2019-11-19
Punkty pomocy: 4012

Stary, jakby mi kumpel powiedział że leci do starych i nie wleci do mnie na obiadek to bym się nie obraził tylko zrozumiał że druga strona czasem chce zrobić coś innego i to z różnych powodów i nie oznacza to, że ma mnie w dupie.

Wyluzuj.

eldoka
Portret użytkownika eldoka
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 32
Miejscowość: Wyspa Genialnego Żółwia

Dołączył: 2015-08-13
Punkty pomocy: 2041

wiesz co nie obraź się, ale zachowałeś się jak pizda obrażalska. 23 letnia dziewczyna mieszkająca z rodzicami to jeszcze małolata i pewnie musi się tłumaczyć ze wszystkiego co normalne w takich warunkach. Skoro ma jakąś tam tradycję spędzania weekendów z rodzicami a ty jesteś "tylko kolegą", co sam nawet dawałeś jej tak odczuć to nie dziwne, że nie rzuca wszystkiego żeby tylko się spotkać. Widocznie nie zrobiłeś na niej takie wrażenia, żeby ciebie pożądała. Traktuje cię jako kolegę i nic więcej. Ty też nic więcej nie zrobiłeś. Miałeś kilkanaście okazji by pokazać, że interesuje cię ona seksualnie a ty wolałeś z nią gadać do 1 i rozśmieszać.
Samo się nic nie zrobi i jeśli nie było dotyku, kc, podtekstów erotycznych to żeby skały srały ona sama ci na chuja nie wskoczy (chyba że mega desperatka).
Ciężko będzie teraz to zmienić. Masz powyżej dwie ciężkie sprawy które komplikują udany podryw. Jesteś jej kolegą i obraziłeś się jak pizda, bo coś poszło nie po myśli. Skąd ona może wiedzieć, że ty zrobiłeś taką akcję? Zresztą bez pokazania jej seksualnego zainteresowania jakbyś jej zafundował taki cyrk to jestem więcej niż pewien, że by się speszyła fest i zestresowała.
A wszystko to wskazuje na jeszcze jeden przejebany fakt. Że nawet jeśli zaprzeczysz to i tak każdy wie po tym wpisie, że jesteś needy i to też wiąże ci ręcę do działania.

__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."

"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."

radkes
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Toruń

Dołączył: 2017-12-10
Punkty pomocy: 13

Postaram Ci się odpowiedzieć, żeby lepiej nakreślić sprawę:

Fakt faktem zareagowałem zbyt emocjonalnie i pochopnie. Ale nie chciałem udawać, że mi to gra skoro jestem gotowy to jestem.

Tradycja spędzania weekendów z rodzicami to jest jedna z większych bzdur jaką mógłbym usłyszeć, sory.. Ale obiad nie musi trwać cały dzień. Sam przecież wpadałem do byłej "na obiadek", jedzenie, seks max 1,5h i mnie nie było.

Dawałem jej do zrozumienia, że chcę się spotykać na poważnie. Przecież zwykłej koleżanki bym nie zapraszał do siebie, zresztą tęż ją o tym poinformowałem. Dawałem jej siebie.

Nie rozśmieszałem jej na siłę, rozmowa się tak kleiła, że ten czas uciekał po prostu 3 godziny jak 3 minuty, jak ją namawiałem na gry "w całusy i buziaki" nie chciała to nie drążyłem czemu.

Podteksty erotyczne były cały czas. Sama pisała, że chce mieć tak czerwony tyłek, żeby ją piekło 2 dni. A jak przychodziło co do czego to mówiła, że "nie może". Mimo to wielokrotnie nosiłem ją na rękach, podrzucałem, łapałem, no.. jak własną dziewczynę.

O akcji wie, bo przecież do niej dzwoniłem i poinformowałem.

Zgadzam się byłem needy, ale byłem needy jej. Potrzebowałem jej osoby, wiem, że to bzdurne tłumaczenie i pewnie niejeden z was się złapie za głowę. Ale po prostu chciałem, żeby to ona konkretnie była obok a nie ktoś w jej zastępstwie.

Kensei
Portret użytkownika Kensei
Nieobecny
Moderator
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Pyrlandia

Dołączył: 2019-11-19
Punkty pomocy: 4012

Rozumiemy Twoje emocje, se je miej, ale nie przelewaj ich na laske w formie pretensji i bierz na klate czasem jak laska powie nie. Zrozum i akceptuj.

A później z nią porozmawiaj i spoko, powiedz jak się czules, powiedz że następnym razem byłoby Ci miło jak znajdzie chwilę żeby się spotkać. Ale też nie trzymaj się zawsze tak swoich oczekiwań. Ludzie nie są od spełniania ich, Ty natomiast możesz nabrać trochę luzu, akceptacji i zrozumienia. Zrozumienie to przyjdzie jak porozmawiasz co się stało i dlaczego tak wyszło.

xxx23452
Portret użytkownika xxx23452
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Pomorskie

Dołączył: 2012-05-18
Punkty pomocy: 664

Cóż.. jak mawia klasyk:

"Puściły lejce, pękło ci serce, poziom był za wysoki,
Chciałeś chodzić po wodzie jak Jezus, a żeś się kur#@ utopił"

Puściły Ci lejce hamujące emocje i taktykę podrywu. Pękło Ci serce, bo pani nie przyszła na twoje zawołanie jak chciałeś. Poziom był za wysoki bo sam go tak zawiesiłeś. Sam pisałeś, że przy "kolegowaniu się" szło wam świetnie, było tak pozostać do momentu aż to ona zaproponuje spotykanie się w celach bardziej konkretnych.

Chciałeś chodzić po wodzie jak Jezus, bo myślałeś, że masz nad tym kontrolę i będziesz tym sterował, a żeś się utopił, bo obraziłeś się sam z własnego powodu, nie proponując jej tego obiadu, nie wiesz czy ona by dziś Ci nie zaproponowała spaceru.

Opcje masz 2:

Albo rezygnujesz z tego totalnie i nie wracasz do tematu nigdy, będąc przy tym miłym i stanowczym bo to co piszesz "bycie nieprzyjemnym" nic nie da. Człowiek nie chce się trzymać z drugim człowiekiem, gdy ten jest dla niego "nieprzyjemny".

Albo uspokajasz sytuacje na jakiś czas, adorujesz ale z dystansem, czekasz na jej konkretny ruch.

Sytuacja wygląda tak, że jeśli zaszczepiłeś w niej chociaż zalążek uczucia to ona mijając Ciebie uśmiechniętego i zadowolonego z życia raczej nie wytrzyma i zapyta co u Ciebie słychać, a Ty już będziesz mądrzejszy i będziesz wiedział, że obiadek u Ciebie w domu to nagroda a nie obowiązek.

Jak ktoś nie sięga po nagrodę to nie wpychasz mu jej na siłę do kieszeni, o nagrodę jednak trzeba trochę się postarać i coś zrobić.

"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"

eldoka
Portret użytkownika eldoka
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 32
Miejscowość: Wyspa Genialnego Żółwia

Dołączył: 2015-08-13
Punkty pomocy: 2041

żeby nie przeklinać, napiszę: kurwa w punkt

__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."

"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."

radkes
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Toruń

Dołączył: 2017-12-10
Punkty pomocy: 13

Odświeżyłeś mi głowę. Zgadzam się, bez sensu obwiniałem ją i jej brak czasu jako "niepowodzenie" w tej relacji. Tutaj po prostu zawiódł mój mindset w momencie, w którym się do niej "przekonałem" nie poszedłem na całość a szturchałem tylko patykiem.

Teraz jak będziemy się mijać to dopiero pewnie złapie za serducho. Ale dzięki serdeczne, wiem że to moja wina i ona po prostu nie chciała się topić razem ze mną, a że koła ratunkowego nie rzuciła to widocznie nie potrzebowała.

Dzięki.

xxx23452
Portret użytkownika xxx23452
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Pomorskie

Dołączył: 2012-05-18
Punkty pomocy: 664

Dobrodziej Ci tu wystudził głowę ale ja Ci dam punkt zapalny, dzięki któremu zrozumiesz, że żal i rozczarowanie jest tylko w Twojej głowie, a świat dookoła jest taki sam jak w momencie, gdy czułeś się świetnie. Liczę atencjuszu na geniuszu przebłysk.

Wczoraj o 12 zmarła mama mojemu kumplowi. Czym teraz jest twoje nieszczęście? Mi zawsze mówi pokora: nie bądź frajerem.

Jak ktoś nie docenia to co? To ch#j do widzenia. Miałeś dla niej czas, teraz nie masz.

"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"