Cześć,
Ja 26, ona 22. Byliśmy razem 2 lata. Mówiliśmy do siebie mężu i żono. Każdy z zewnątrz widział w nas parę idealną. Pytał o datę ślubu. Dziś mija 2 tydzien od kiedy od niej odszedłem. Nie wiedziałem, że tak można. Ja kocham ją, a ona mnie. Mówiła to tuż przed rozstaniem. Rano wtulała się we mnie, a wieczorem już jej nie było. Nie wiem w którym momencie naszego związku to się zaczęło. Wyzwiska w moją stronę o byle pierdoły. 'Nienawidzę Cię' przeplatało się z 'Kocham cię'. Narzekanie na moją pracę mimo, że nie najgorzej zarabiam i jestem w dobrej firmie. Ona studiuje i mieszka z rodzicami. Ja ze znajomymi. Notoryczne porównania mnie do jej ex. Wyzwiska mojej mamy przy moich znajomych. 2 razy wyrzuciła mnie z domu od siebie. Nie wyszedłem bo zatrzymali mnie jej rodzice z którymi miałem bardzo dobry kontakt. Jak z kazdym z jej rodziny. W każdej kłótni stali murem za mną. Ona chamska i wulgarna była też dla swoich rodziców. Kiedyś gdy znajomi jej brata go obgadywali ja stanalem w jego obronie ona mnie poniżyła przed nimi mówiąc, że nic nie wiem i się nie znam. Byłem świadkiem jak obgadywała swoich rodziców wśród znajomych. Dla mnie brudów nie wyciąga się po za swoje 4 ściany. Idealna dla znajomych. Anioł. W każdy aspekt naszego związku wprowadzała przyjaciółkę mimo, że jej rodzina i ja mówiliśmy że nie może. Liczyłą się tylko z jej zdaniem. Rzucała się na mnie z rękami. Ja nigdy bym nie uderzył kobiety. To dla mnie patologia. Zrobiłem kilka razy akcje po pijaku o to jak się do mnie odnosi. Wypominala to przy każdej kłótni. Za każdą z nich obwiniała mnie. Utrudniała mi kontakt z moimi rodzicami... W końcu 2 tyg temu ja nie wytrzymałem. Prowokowała mnie. Wyrzuciłem ja z domu. Nie spodziewałem się, że jestem do tego zdolny. Do dziś mam wyrzuty sumienia. Kontaktowała się ze mną żeby mi nagadać, jak mogłem i jaki nie jestem. Podobno NAGRAŁA mnie jak do niej krzyczałem i wyzywałem gdy ją wyrzucałem. Mówiła, że jestem nie męski i na koniec powiedziała, że to ona nosiła spodnie w tym związku. Nie potrafię tego zrozumieć. Mówi że mnie kocha a jednocześnie nienawidzi. Jeszcze z nocy przed odejsciem mówiła, że jestem najważniejszą osobą w jej życiu...
Kontaktowała się z moim znajomym co u mnie. Uciął, że nie bedzie z nia rozmawiać i to nasze sprawy. Przedwczoraj wyslala mi swoje zdjęcie z telefonu koleżanki. Bo jej numer zablokowałem...
To wszystko dla mnie szok. Każdy kto mnie zna wie że jestem opanowaną i spokojną osoba... O co tutaj chodziło?
To Ty spędziłeś z nią dwa lata. Skąd mamy wiedzieć o co chodziło?
Moim zdaniem laska jest zdrowo pierdolnięta. Dobrze zrobiłeś, że w końcu ją wykopałeś. Lepiej późno niż wcale. Byli tutaj tacy którzy się z jebniętą laską ożenili. Niedawno były takie tematy.
Moja rada. Nie zastanawiaj się o co chodziło tylko zaminuj wszystkie mosty, wypierdol je w powietrze. Okop się, postaw zasieki. Nie pozwól jej wrócić do swojego życia. Toksyczna laska tylko Ci będzie truła życie.Zepsuje Ci inne relacje, twoje poczucie własnej wartość i psychikę.
Jakiś czas temu kumpel też mi mówił co jego na szczęście już była odpierdalała. Podobny schemat działania. Nastawiała go przeciwko jego znajomym. Podobne tematy kłótni, prowokowała go do agresji, mieszała go z błotem bez powodu.
Jak laska odwala takie akcje to ma po prostu najebane w głowie.
Powtórzę jeszcze raz. Skreśl ją, niech zniknie, leci na księżyc cokolwiek. Nawet jak przyjdzie na kolanach to odpraw ją z kwitkiem. Pewnie jest niezłą manipulantką więc tego też możesz się spodziewać.
Ja przerabialem to jakies pol roku temu, laska borderline poczytaj sobie ta tematyke, tak samo jak mi polecono czy moj temat gdzie opisywalem bardzo podobny model zachowania, najlepiej
odciac sie bo ona sie nie zmieni.
Laska jest jęknięta i toksyczna. To raz... Dwa, jak głoszą podstawy tej strony kobiety są mistrzyniami w odwracaniu kota ogonem (patrz->telefony o niemęskim zachowaniu i tym, że ona nosiła spodnie). Nie przejmuj sie tym gadaniem ani za specjalnie nie rozmyślaj o tym co miała na myśli-i tak do tego nie dojdziesz a tylko sobie będziesz psychikę psuł.
Te jej wahania pt. raz mówi ze nienawidzi a raz, że kocha to mogą być zaburzenia typu borderline-poczytaj o tym. Takie osoby się od tak nie zmienią i szkoda prądu.
Krótko-ona chce tylko wpłynąć na Ciebie emocjonalnie. Skoro podjąłeś taka decyzje a nie inną to tej decyzji się trzymaj i nie daj już sobie wejść ponownie jej do Twojej głowy. I rob co robisz-nie gadaj z nią, unikaj, zerwij kontakt. I przede wszystkim za kilka dni przeczytaj sobie jeszcze raz to co napisałeś w tym temacie na jej temat-powinieneś dojść do wniosku takiego jak my tutaj-że laska była i jest jęknięta...
Mówiliśmy do siebie mężu i żono.
No to już wiesz, jak wygląda małżeństwo
Idealna dla znajomych. Anioł. A dla własnych rodziców, ciebie, twoich rodziców - patologia.
STANDARD. Bycie lepszą wersja siebie dla obcych. Dla swoich była prawdziwą wersją siebie.
Czemu? Bo obcy by ją olali po zjebanych akcjach. Rodzina jest z nią związana i nie mogła jej olać. Jako chłopak znalazłeś się w kręgu związanych.
W każdy aspekt naszego związku wprowadzała przyjaciółkę mimo, że jej rodzina i ja mówiliśmy że nie może. Liczyła się tylko z jej zdaniem.
Loszkowy STANDARD. Nie przetłumaczysz. One wiedzą lepiej.
Podobno NAGRAŁA mnie jak do niej krzyczałem i wyzywałem gdy ją wyrzucałem.
Nagrywanie w związku, nowy standard.
Chłopaki piszą, że to borderline. Nie, ona ma po prostu zjebany charakter. Borderline byłby szczery, a ona po prostu czasem gra lepszą.
Narzekanie na moją pracę mimo, że nie najgorzej zarabiam i jestem w dobrej firmie. Ona studiuje i mieszka z rodzicami.
STANDARD. Ty masz pracę, ona nie ma. Materialnie jesteś lepszy od niej, więc ona ściąga cię w dół psychicznie. Poprawia swoją pozycję w związku.
Mówiła, że jestem nie męski i na koniec powiedziała, że to ona nosiła spodnie w tym związku.
I tu loszka ma rację. Chciałem cie zjechać, że nie postawiłeś granic po pierwszych chorych akcjach. Ale nawet lepiej się stało. Nie łatwo wychować dorosłego człowieka. Byłaby dobra jakiś czas, a kiedyś szambo musiało wybić. Po ślubie, po dziecku, po 5 latach. I wtedy jesteś w większej dupie.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Cały czas mówiła o wspólnym życiu. Przedstawiała mnie swojej rodzinie jako swojego przyszłego męża. U mnie jak się pojawiała tez mówiła że jestem tym jedynym. Wśród znajomych ideał, dusza towarzystwa. To wtedy mnie w niej urzekło. A w domu przy mnie i rodzinie nie do poznania gdy się wkurzyła. A potrafiła o takie pierdoly że dla mnie to strata czasu byłaby na złości o takie gówna. Nie liczyła się z niczyjim zdanie poza swojej przyjaciółki. Ich relacja też dla mnie była chora... Robiły wszystko razem a moja praktycznie jakby nią się opiekowała... Wczoraj znów wysłała mi zdjęcie z opisem Singielka. Oczywiście zignorowalem. Dla mnie jest nienormalne to że prowokowala mnie do użycia agresji mimo że nie jest dla mnie akceptowalne uderzyć kobietę. No i fakt że mówiła że niby jestem chujowy, niemeski a jednocześnie cały czas podkreślała że mnie kocha i chce ze mną być na zawsze...
typp,
ja ci wyżej napisałem. Na zewnątrz udawała anioła. Póki byłeś w zewnętrznym kręgu też dostawałeś ten obraz. W wewnetrznym kręgu była prawdziwą sobą.
No i fakt że mówiła że niby jestem chujowy, niemeski a jednocześnie cały czas podkreślała że mnie kocha i chce ze mną być na zawsze...
Pierwsza zasada. Zawsze patrzysz na czyny, nigdy na słowa.
Druga zasada. Nie patrz wyłacznie na czyny wobec sb, ale też stosunek do innych.
Nie liczyła się z niczyjim zdanie poza swojej przyjaciółki. Ich relacja też dla mnie była chora... Robiły wszystko razem a moja praktycznie jakby nią się opiekowała..
W tym tygodniu w tv leciał film "Casino". Jest tam osoba Ginger, prostytutka-naciągaczka. Inteligentnie rąbie gości na kasę, a potem wszystko oddaje szmaciarzowi-alfonsowi. De Niro wyciąga ja z szamba, daje dom, dziecko, pieniądze. Wdzięczności nie ma, Ginger rozwala związek.
Dla mnie jest nienormalne to że prowokowala mnie do użycia agresji mimo że nie jest dla mnie akceptowalne uderzyć kobietę.
Ona potrzebuje patusa, nie normalnego faceta. Taka prawda. Z tobą nigdy nie będzie szczęsliwa. Bo szczęście jest w głowie.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Ostatnia rada. Odetnij się nie tylko od niej, ale i od myśli o niej.
Wspominając jak było, będziesz sobie dalej to wkręcał w głowę.
ZAAKCEPTUJ rzeczywistość. Ten związek nie był dobry dla cb, i nie był dobry dla niej.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Kłótnie o to, żeby po jej studiach zamieszkać z jej rodzicami żeby odkładać kasę. Jestem na nie w kwestiach mieszkania z rodzicami... Wyzwiska o to, że nie wpiepszam się gdy kłóciła się z mamą i nie staje po jej stronie. Narzekanie, że tego i tamtego nie potrafię. Każda kłótnia zwalana na mnie. Że jako facet powinienem to i tamto brać na klatę. Dzień przed tym jak ją wyrzuciłem wpadła w taką agresję, że sam już myślałem że mogę coś zrobić, a potem żałować. Musiałem wyjść z chaty, żeby się uspokoić. Jak pogodzeni to super, ekstra momenty, jak kłótnia to przejebane...
Kłótnie o to, żeby po jej studiach zamieszkać z jej rodzicami żeby odkładać kasę. Jestem na nie w kwestiach mieszkania z rodzicami... Wyzwiska o to, że nie wpiepszam się gdy kłóciła się z mamą i nie staje po jej stronie. Narzekanie, że tego i tamtego nie potrafię. Każda kłótnia zwalana na mnie. Że jako facet powinienem to i tamto brać na klatę. Dzień przed tym jak ją wyrzuciłem wpadła w taką agresję, że sam już myślałem że mogę coś zrobić, a potem żałować. Musiałem wyjść z chaty, żeby się uspokoić. Jak pogodzeni to super, ekstra momenty, jak kłótnia to przejebane...
Goście tacy jak typp powinni smarować blogi o tym jak rozpoznać popierdoloną laskę, ku przestrodze.
Ja na twoim miejscu bym zablokował wszelkie formy komunikacji. Dla świętego spokoju.
Polecam Ci gorąco poczytać artykuły o związkach z osobami z BPD. Takie osoby nie są potworami i też są zdolne do miłości, ale jest to po prostu dużo trudniejsze i wymaga systematycznej pracy nad sobą
To co mnie uderzyło to Twój opis na samym początku. Byliśmy razem 2 lata. Mówiliśmy do siebie mężu i żono. Każdy z zewnątrz widział w nas parę idealną. Pytał o datę ślubu. W Twojej głowie runął "idealny" świat i szukasz potwierdzenia jego istnienia tam gdzie się tylko da. Cały czas mówiła o wspólnym życiu. Przedstawiała mnie swojej rodzinie jako swojego przyszłego męża. U mnie jak się pojawiała tez mówiła że jestem tym jedynym. Wśród znajomych ideał, dusza towarzystwa.
Przy kobietach z taką "wrażliwością" łatwo w to uwierzyć, bo na początku same robią wszystko, abyś uwierzył że taka bajka jest możliwa - one też chcą w to wierzyć. Tylko zazwyczaj przegrywają walkę z własnymi demonami i zaczynają wszystko niszczyć. A dzieje się tak, bo nie są świadome swoich problemów. Weź na wstrzymanie, bo jesteś tak uzależniony od tych "dobrych" momentów, że będzie gotów przetrwać te "złe". Tylko, że waga będzie się coraz bardziej przechylać na stronę tych drugich.
Pamiętam jak mnie wyrzucala z domu i mówiła że to jej mama mnie wyrzuca nie ona. Co później okazywało się nie prawda. Często wyjeżdżała mi, że nawet jej rodzice mówią że jestem taki a taki... To oczywiście też była nie prawda...
Wczoraj zadzwonił do mnie jej brat, że ona strasznie cierpi i w ogóle...
Stary. Czy Ty chcesz od nas jakiejś rady czy po prostu użalać się nad sytuacją? Prosty mechanizm. Z chęcią wierzysz w jej dobrą stronę, a tę złą odrzucasz wszystkim czym się da. Pogódź się z tym, że to wszystko składa się na jej osobowość. Będąc z nią musisz mieć świadomość tego, że będziesz miał do czynienia z tym i z tym
Laska nie ma wgl szacunku dla Ciebie, dlatego miałeś takie jazdy z nią.
Wyciągnij wnioski na przyszłość, bo to, że dałeś soba tak pomiatac jest Twoja winą.
Stary Wąż
Stary spierdalaj gdzie pieprz rośnie, bo będzie tylko gorzej.
Znałem kiedyś taką laskę co traktowała mnie jak śmiecia odpowiadając przy tym, że facet ma być jak skała, czyli, że może mi srać na łeb, wyzywać od najgorszych a ja mam mówić, że deszcz pada i pytać czy królowa jest zadowolona, a już na pewno nie odpowiadać tym samym. Wszystko robiłem źle, źle się ubierałem, nie miałem pasji (dobre, bo jedyną co nie miała była ona), źle się wypowiadałem, chujowej muzyki słuchałem bez wsparcia, tylko z pretensjami i sztucznymi problemami a wszyscy dookoła byli super. Jak pytałem czemu tak robi i mówi, to było: jak bym cie nie kochała, to bym nie była z Tobą, poza tym lubie sprowadzać pewnych siebie facetów na ziemię. Próbowała mnie niszczyć psychicznie, manipulowała, szpiegowała, niszczyła ciągłą krytyką i wyzwiskami, furiatka lecąca z rękami. Nie szanowała za nic, a mówiła, że ona jest kobietą więc trzeba ją szanować i wolno jej wszysto a mnie nic. Miała przy tym genialny dar owijania facetów wokół palca. Ładna, inteligenta, wykształcona dziewczyna. Emocjonalna pijawka. Jakby ciągnęła energie z drugiej osoby aż do zabicia. A drugiej strony przerażona jak zostawała sama bez faceta... Dodatkowo był jamnik, były facet. Jak tylko się pokłóciliśmy od razu wykonywała do niego telefon i jamnik był na miejscu. Spotkali sie kilka razy i znowu do mnie. Ja głupi to akceptowałem, bo owinęła mnie sobie wokół palca jak dzieciaka. I co próbowałem coś ugrać, to foch a jak nie to telefon do byłego. I tak klika razy w ciągu kilkunastu miesięcy. Nie mogłem sie od tego gnoju uwolnić. No ale jakoś sie udało.
To nie jest borderline, bo to musi być szereg wspólnych zachowań. To jest po prostu popierdolona laska, co Cie nie szanuje i już prawdopodobnie nigdy nie będzie. U mnie to był wynik wychowania, panowie od pokoleń nie mają za dużo do powiedzenia, ale też faktu, że przez wiele tak spotykała sie z gościem, który na to jej pozwolił i to zaakceptował.
Nie polecam, bo ciężko się od takich dup uwolnić. Uciekaj Panie.
Dokładnie tak było. Cały czas mi gadała jak to ja pasji nie mam. Jak sobie pomyślę jak mnie gnoila to masakra. Non stop pierdolenie że na klate czegoś nie biorę jako facet. To masakra jakaś. Najgorsze ze poryla mnie tym gadaniem że jestem jej ideałem i będę mężem. I to nie było tylko zwykłe gadanie ale ona tak mówiła przy rodzinie i znajomych. Tak że kurwa sam w to uwierzylem. I huśtawka jak lunaparku. Non stop. Czytałem blog o borderline i to z linku poniżej to ona kropka w kropkę. Każdy z 13 objawów pasuje...
http://koniectoksycznych.blogspo...
Uwierz mi, dobrze na tym wyjdziesz. To jest najgorszy typ kobiety.
To co przesłałeś to włąśnie dokładnie to co miałem na myśli. Masakra.
Pamiętaj inne też mają
Odetnij sie a za pół roku będziesz sie z tego śmiał!