Witam, właśnie wróciłem ze spaceru z koleżanką, ale jestem na siebie mega zły. Ale zaczne od początku. Znam się z nią jakieś 2 lata, mieliśmy wspólne towarzystwo, kontakt raczej gdy spotykaliśmy się w grupie. Ostatnio nie widywaliśmy się przez jakiś rok, aż tu nagle spotkałem ją z koleżankami, dosiadłem się do stolika. Zawsze traktowałem ją jako koleżanke ale ta przerwa zrobiła swoje, spojrzałem na nią innym okiem. Odnowiłem kontakt, było kolejne spotkanie w grupie, w końcu postanowiłem zadzwonić i umówić się na spacer. I tu jest problem, jeszcze gdy szliśmy troszke kina było, ale gdy usiedliśmy na ławce nie potrafiłem się do niej zbliżyć, nie wiem dlaczego, nie wiem co ze mną było nie tak. Kontakt wzrokowy był, rozmowy toczone na temat ogólny, ogólnie czułem że jest zainteresowana, nie potrafiłem jednak przejść na jakiś odpowiedni temat. Wiem że muszę się z nią spotkać jeszcze raz. Teraz tylko pytanie, w jaki sposób się umówić? Normalnie, jak gdyby nigdy nic? I przede wszystkim jak się przełamać, bo tylko wobec niej mam te dziwne opory.
Jeśli bez problemów się dosiadłeś to nie powinieneś mieć blokad. Zasada trzech sekund, jak pomyślisz aby ją pocałować, to nawet niespodziewanie spróbuj, jek nie chce w usta - obróci głowę, to buziak w policzek. Można do skutku, często później ulegają. A umówić się możesz normalnie tak jakby nigdy nic.
"Nie chwal chuja przed wytryskiem"
Cóż, patrząc na te sytuację ponownie wcale tak źle nie było. Zawsze mam tak, że za 2 razem robię wszystko jak trzeba. Za mało kina wprowadziłem, akurat w tym przypadku nie mogłem się przełamać. Mój błąd? Pierw myślałem zamiast wykonać instynktowny ruch.
Do tego nie nastawiłem się zbyt mocno na to aby się otworzyła. Czas zrobić krok naprzód.
Umawiaj się śmiało, skoro dobrze wam się rozmawiało i była zainteresowana, to skorzystaj z tego.
A ta 'blokada' może być spowodowana tym, że może za bardzo się tym przejmowałeś, spinałeś się, żeby dobrze wypaść i to dlatego?
Jak się będziesz kiedyś w ten sposób czuł po prostu powiedz to, to jest fajne i dziewczyny to doceniają.. "nie wiem dlaczego ale jakoś tak dziwnie skrępowany się czuję przy Tobie"
Stary tu nie ma miejsca na udawanie, skoro Ty wychodzisz z propozycją spaceru, ona się zgadza to oboje w jakiś sposób jesteście sobą zainteresowani, teraz wystarczy pchać wózek w odpowiednim kierunku, najlepiej - razem.
Szczerość jest fajna. Normalna kobieta i tak zauważy, że jesteś skrępowany a jak jeszcze jej o tym powiesz to wybijesz ją całkowicie ze stanu, rytmu i będziesz najprawdopodobniej jednym z pierwszych jak nie pierwszym z którym będzie prowadziła od początku fajne, szczere luźne rozmowy bez żadnego tabu, stresu... one to uwielbiają.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Cóż, dzięki wielkie panowie za podbudowanie mnie
Dzięki Wam zacząłem dostrzegać pozytywy tej całej sytuacji. Jutro lub pojutrze zadzwonię i się umówię. Tylko jeszcze jedna sprawa, czy te zwykłe spacery nie będą dla niej zbyt nudne? Mała mieścina, ciężko gdziekolwiek ją zabrać. Niby nie powinno być to ważne ale wiecie jak to jest...
nie o ile nie robisz tego za kazdym razem
mozesz ja zabrac a zeby nie bylo monotonnie zrob cos spontanicznego np widzisz gokos kto gra na ulicy na gitarze wtedy lapiesz ja za rake i tanczysz
albo baw sie w takie bzdety jak gilgotki przepychania sie itd odrazu masz kino zapewnione 
Nudne? To co teoretycznie idziecie robic jest malo wazne. Oboje chcecie sie poprostu spotkac i o to tu chodzi