Cześć. Sprawa wygląda tak, że szedłem z imprezy przez park, tak koło północy, widzę że siedzi piękna dziewczyna, zupełnie sama, na luzie, powoli podszedłem i zapytałem, co u niej i może potrzebuje jakiejś rozmowy, tak zaczęła się miła rozmowa, po chwili przysiadłem się, rozmawialiśmy, dziewczyna ekstra klasa, ale po chwili okazało się, że jest świadkiem jehowy, więc wiedziałem już, że nic z tego. No ale pogadaliśmy z 15 minut, fajnie płynęła konwersacja, ale pod koniec nie dała mi numeru. Zapytałem o numer, a ona, że wolałaby jednak nie dawać. Odniosłem wrażenie, że powodem były okoliczności: w sumie nie dziwie jej się, że nie tak łatwo daje numer nieznajomemu typowi, który podchodzi w parku o północy. No, ale jak Wy to skomentujecie? Spieprzyłem coś, czy trafiłem na niezainteresowaną, a może moja intuicja jest zasadna?
Nie wiemy jak wyglądała rozmowa, szklanych kul też nie mamy.
Może to był ST, a może ma chłopaka, a może daje tylko jehowym itd.
Ja kilka dni temu też zaczepiłem laskę w środku nocy na ulicy (nie w centrum) no i dała numer. Więc skupiłbym się na dziewczynie a nie na okolicznościach.
Po cholerę się w ogóle nad tym zastanawiać. Inna Ci da.
Żyjemy w erze internetu - jak numeru nie da z tych powodów które sam uznałeś za najbardziej realne to trzeba było się wymienić namiarami na fejsbuku.
Mówisz, że fajnie Ci się z nią rozmawiało, chciałbyś spotkać się w bardziej sprzyjających warunkach (np na kawie) i pytasz czy chciałaby się z Tobą na tą kawę umówić. Jak się zgodzi to pytasz jak w takim razie mógłbyś się z nią skontaktować żebyście znaleźli dogodny termin dla Was obojga i dziewczyna sama da Ci do siebie kontakt.
"izi pizi lemon skłizi"
Następnym razem będzie lepiej - głowa do góry
"you must burn before you can shine"
Dodam, że jeszcze tej samej nocy wróciłem do swojego bloku, wchodze do windy i widzę dziewczynę z plikiem kserówek, jakąś studentkę fajną, zagadałem, co tak po nocach sie uczy, śmiała się, było superowo i po kilku minutach już mi powiedziała, jaki jest numer jej mieszkania.
Dzięki! W mojej ocenie rozmowa wypadła całkiem nieźle, śmiała się momentami, powiedziała mi, gdzie pracuje, więc teoretycznie mógłbym do niej podbić do kawiarni, gdzie przyjmuje zamówienia. Ale też nie zależy mi za bardzo. Ja na razie tylko ćwiczę, bo moim nadrzędnym celem jest zdobycie innej laski, tylko chcę poćwiczyć na tyle, żeby ta moja wybranka mnie nie kopnęła w dupę. Dlatego nie chcę po prostu dostawać koszy w postaci odmowy numeru telefonu. Trochę mi to wczoraj podcięło skrzydła, bo rozmowa potoczyła się bardzo sprawnie i na luzie, trochę z pieprzem, trochę z dowcipem. Jak zapytałem o numer, to zaczęła być dość spięta, dlatego sądzę, że po prostu pomyślała, że jestem jakimś typem, co zbiera kontakty z laskami do łóżka i koliduje to z jej wychowaniem w duchu świadków jehowy. Tak zgaduję, bo błędów w rozmowie raczej nie zarejestrowałem żadnych, wręcz przeciwnie.
Jak napisał SimpleMan, na drugi raz jak będzie taka sytuacja po porostu poproś o namiary na FB, nie każdy się chętnie dzieli nr telefonu, a na fb ma nad tym kontrolę, jak jej nie przypasujesz to Cię po prostu zablokuje. A tak w ogóle to po co się nad tym teraz zastanawiać.
Po co się zastanawiać?
Chcę na przyszłość po prostu maksymalnie wyeliminować podobne sytuacje.
Coś sądzę, że ta jej reakcja jest na zasadzie ,, fajny jesteś, ale musisz się postarać". Bałeś się nieco kosza i przez to zachowywałeś się zbyt asekuracyjnie..
Hm, gdyby tak było, to i tak bym się cieszył, bo to oznacza jakiś progres