Witam ostatnio rozmawiałem z moją znajomą dawno się nie widzieliśmy i tak po długiej rozmowie weszliśmy na temat jej związku po tym jak wychwalała swojego chłopaka jaki to on nie jest powiedziała jedno zdanie które nie daje mi spokoju "traktuje go jak kumpla którego kocham" są ze sobą podobno ze 2 lata i po tym co od niej usłyszałem sielanka.
Jak zinterpretować te słowa może za dużo myślę zastanawiałem się nad tym i doszedłem do wniosku (możliwe że błędnego) że związek też opiera się na tym aby kobieta czuła się z Tobą jak z kumplem czyli luźna atmosfera można pogadać o wszystkim o to chodzi ale zastanowiło mnie to jedno słowo "kumpel" zapraszam do rozmowy może ktoś z was zinterpretuje to trafniej.

Dziwnie to brzmi, kocha jako kumpla ale nie jako chłopaka/partnera? Ja to tak rozumiem i za razem nie rozumiem tej różnicy... Ma 10 kumpli a jednego kocha? Tylko dlaczego jako kumpla a nie jako chłopaka? Niech ktoś mądrzejszy się lepiej wypowie
Też miałem rozkminy na ten temat, mam kilka par znajomych które nie podchodzą stricte pod reguły którymi się tutaj kierujemy. Tzn są z facetami "cipkami" i wcale nie śpieszy im się by ich kopnąć w dupę. Wnioski do jakich doszedłem są następujące, albo po prostu zdarzają się kobiety nader inteligentne które nie walą shit testami, są niezależne i do związku podchodzą partnersko, albo są też takie bardzo wygodne i leniwe, skoro mają faceta pieskującego i skakającego to po co to zmieniać? Lub może w takich przypadkach nie poznały prawdziwego faceta
trudno ocenić, ale pewnie działa zasada że wyjątek potwierdza regułę.
A może te laski są po prostu leniwe. Trzymają się tego co mają i dzięki temu nie mogą zostać kopnięte w dupę ale to tylko moje zdanie. Nie znam się na myśleniu kobiet, so you know.
"doszedłem do wniosku (możliwe że błędnego) że związek też opiera się na tym aby kobieta czuła się z Tobą jak z kumplem czyli luźna atmosfera można pogadać o wszystkim"- Jak dla mnie to też właśnie działa na takiej zasadzie. Wg mnie to nic innego, jak po prostu silne poczucie połączenia emocjonalnego i więzi. Facet dobrze wytworzył komfort i dzięki temu właśnie ta koleżanka stwierdziła to, co stwierdziła. Nie rozumiem też tego, że wiele osób tak wzbrania się przed tym, aby oprócz sfery typowo seksualnej, dbać też o tę duchową, właśnie o te budowanie połączenia między sobą wzajemnie. To też jest przecież bardzo istotne. Ja np. lubię czuć się komfortowo i swobodnie w towarzystwie kobiety, lubię mieć tę świadomość, że mogę być przy niej sobą, nie muszę nikogo udawać, bo ona chce i akceptuje właśnie mnie, z tymi wszystkimi wadami/nawykami, które posiadam, jak i moimi zaletami, które ją do mnie przyciągają. Generalnie ja jestem tego zdania, że jeżeli związek ma być czymś poważniejszym, a nie tylko spotkaniami na seks od czasu do czasu, to oprócz tej tzw. "chemii", pociągającej fizyczności (niewątpliwie bardzo ważnej), musi być też rozwinięta na głębszym poziomie kwestia poczucia komfortu, emocjonalnego połączenia etc. To z pewnością nie zabija uczucia, tylko je wzmacnia, a rzecz w tym aby umiejętnie i w zdrowych proporcjach dawkować kobiecie siebie na wszystkich tych płaszczyznach, czyli kalibrować swoje działania zarówno pod kątem seksualności, jak i bliskości duchowej, emocjonalnej.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Ten, to obserwuj co jakiś czas ich jak masz możliwość. Ciekawe czy jak zerwą ze sobą to on zostanie "kumplem którego nie kocha" czy po prostu nikim.
Dla mnie to jakaś ściema, gra słów
Ciężka praca. Indywidualne zasady. Nieustający rozwój.
Nie mam za bardzo możliwości. Ale zaciekawiło mnie to. No cóż może to po prostu kolejna iluzja nie wiem.
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
Może w dużej mierze ich zwiazek oparty jest na przyjazni, zaufaniu , doszła seksualność i sa razem. Ale w odroznieniu do zwiazków, które wybuchają z namiętności, mają szybkie tempo akcji ten jest własnie spokojny, zbudowany na solidnych fundamentach. W koncu chłopaka mozna stracic/rozstac sie a prawdziwi kumple/przyajciele zostają na dłuzej
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.