Idziemy na tańce po czym wracamy do mnie. Pijani, bawimy się, ona nagle siada i opowiada mi o swoim ulubionym daniu. Pytam, czy mi je przyrządzi. Odpowiada nagle "nie nastawiaj się na nic". W tym momencie zgasłem.
To mój ostatni temat, bo ich ilość i czas spędzony na forum są trochę za duże jak dla mnie. Nie chcę popadać w paranoję. Spotykamy się już jakiś czas, ostatnio jesteśmy szczególnie blisko. Zachowujemy się jak para, choć nie było mowy o żadnych uczuciach. Miał być luźny związek ale mamy nieustanny kontakt (z inicjatywy obojga), chce spędzać ze mną każdą wolną chwilę, traktuje mnie niemal jak chłopaka. Poznajemy swoich znajomych, rodziny, wyjeżdżamy razem z nimi. Robimy mnóstwo fajnych rzeczy. Parę razy nawaliłem ale to kwestia naszych charakterów. Ona konkretna i nieuczuciowa, ja bardziej uległy i czuły. Zacząłem do niej coś czuć, mieliśmy chłodniejszy okres. Myślałem, że to dąży w złym kierunku ale myliłem się, wszystko grało. Namiętny seks, czułe chwile, zabawa, podróże. Wciąż brak uczuć, choć okazuje spore zainteresowanie. Zazdrość. Byłem przekonany, że wszystko płynie w dobrym kierunku i na to wygląda patrząc na jej czyny i zachowanie. Jednakże jej słowa...
Zgasłem w tamtym momencie. Zapytałem czemu z tym wyskoczyła. Zaczęło się. Przytuliła się do mnie, zaczęła całować i ze łzami w oczach powiedziała, że ma złamane serce. Że nie chce się do nikogo przywiązywać i że to się może źle skończyć. Żebym nie robił sobie żadnych nadziei, bo nie wiadomo jak to się potoczy. Czułem jak zgaszony jak pet. Cały wieczór był cudowny, romantyczny i emocjonujący. Cieszyliśmy się z tego. Ja się cieszyłem, bo zacząłem coś do niej czuć. Spojrzałem na nią i jedyne co odpowiedziałem, to że niech dzieje się co ma dziać, że jeżeli mam popełnić błąd to cieszę się, że popełnię go z taką kobietą jak ona. Wzruszyła się. Stwierdziła, że jestem bardzo uczuciowy. Od razu zasugerowała, że wie, że coś do niej czuje choć wymownie milczałem. Poszliśmy się kochać.
Dziś razem z moim rodzeństwem i rodzicami pojechaliśmy na wycieczkę w góry. Nie musiała z nami jechać, chciała. Bardzo się zżyła z moją matką. Znów zachowywaliśmy się jak para. W luźnej rozmowie wspomniała, że ma silny charakter i nie mogła by się związać z takim facetem, to nigdy nie wychodziło. Że potrzebuje kogoś, kto jest pewny siebie ale potrafi być wyrozumiały i uległy. I że dlatego spotyka się ze mną. Nie wiedziałem czy cieszyć się czy strzelić sobie w łeb za tą uległość ale to było... miłe.
Panowie, jak ja mam odczytać takie zachowanie kobiety? Mam robić swoje, nie rozmawiać na te tematy i czekać ze szpilką w brzuchu na dzień w którym albo ze mną zechce być albo mnie odrzuci? Sam już nie wiem, bo jej słowa kompletnie nie pasują do zachowania, a do tego w pewien sposób mnie ranią, bo zaczynam czuć się jak idiota. Nie chcę być z nią w związku od razu, nie musi się nic zmieniać, chciałbym w przyszłości żeby ona się do mnie przywiązała jak będzie gotowa. Nie wiem tylko jak się zachowywać kiedy słyszę takie rzeczy.
Ile cała wasza relacja trwa?
Owniela cie wokół palca... teraz ty jestes pragnienienie a ona sprite...
Coś nie dodało, ale ile ta dziewczyna też ma lat?
Relacja trwa 4 miechy, dziewczyna ma 24 lata. Nie owinęła, mogłem co najwyżej dać się owinąć bo taki ze mnie typ kochasia. Już to przerabiałem, ostatecznie zawsze przejmuję kontrolę i staję się spritem ale najczęściej w kulminacyjnym momencie związku. Po prostu taki ze mnie człowiek, na początku amory i motyle, a później cieszę się relacją ale łatwiej mi ją kontrolować kiedy już emocje nie przejmują nade mna kontroli. Teraz zgrywanie kogoś kim nie jestem jest... no po prostu debilne, z drugiej strony na pewno jest coś o czym powinienem pamiętać. Stąd zwracam się do graczy z większym levelem
Nie wiem czy jestem "graczem z większym levelem", ale wypowiadałem się w Twoich poprzednich tematach, zatem wypowiem się również teraz.
Uważam, że słowa w stylu "na nic się nie nastawiaj" nie są żadną gierką z jej strony, tylko po prostu dziewczyna nie chce Cię skrzywdzić. Pisałeś, że niedawno zakończyła poważny związek, z Tobą spotyka się dopiero 4 miesiące i zwyczajnie nie jest pewna swoich uczuć. Nie chce Cię zwodzić i oszukiwać, tylko stawia sprawę jasno, co według mnie jest naprawdę dojrzałe i uczciwe, skoro widzi że Ty się za bardzo angażujesz i oczekujesz twardych deklaracji. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że "związki są jak autostrada"
Ty byś chciał wskoczyć na lewy pas i gnać do przodu, a ona woli na wszelki wypadek zostawić sobie możliwość ewentualnego zjazdu, co jednak wcale nie oznacza, że jej się ta podróż nie podoba! Być może w ogóle z takiej możliwości nie skorzysta...
"czekać ze szpilką w brzuchu na dzień w którym albo ze mną zechce być albo mnie odrzuci?"
Uprawiacie seks, macie codzienny kontakt, spędzacie czas ze swoimi rodzinami i znajomymi, macie się na wyłączność. Ty naprawdę masz jeszcze wątpliwości, czy jesteście razem czy nie? Czego od niej w tej chwili oczekujesz?
Ja rozumiem Twoje obawy, że za tydzień przyjdzie i powie Ci, że to jednak nie to. Ale czy jeśli dzisiaj wyznałaby Ci miłość to naprawdę aż tyle zmieni? Wówczas już nie może za tydzień kopnąć Cię w dupę? Nawet jak będziecie po ślubie z dwójką dzieci to będąc wolną istotą w każdej chwili może powiedzieć "do widzenia" i Cię odrzucić. Z Twojego wpisu czuję, że chciałbyś wszystko wiedzieć, wszystkiego być pewnym, wszystko mieć nazwane, takie bardzo zero-jedynkowe podejście, a tak to niestety nie działa. Naciskając na niej w tej kwestii tylko zjebiesz. Gdyby Ci po roku rzuciła takim tekstem to okey, też bym się zaczął martwić, ale teraz według mnie jej zachowanie mieści się w granicach normy i jest zwyczajnym mechanizmem obronnym, chroniącym ją, ale również i Ciebie. Powinieneś się z tym liczyć biorąc laskę tuż po rozstaniu, że będzie ona potrzebować nieco więcej czasu niż dziewczyna z czystą kartą.
Snow, chciałbym Ci chłopie postawić piwo. I to nie jedno, uwierz mi. Wbijam sobie do głowy, że słowa nic nie znaczą i są nie potrzebne ale ciągle o tym zapominam. Ona nie musi nic deklarować, nie teraz i nie wtedy kiedy moje ego tego wymaga. W ogóle tego nie potrzebuję, po prostu nie chcę słyszeć o tym dystansie. O tym, że ona nie chce się przywiązywać. Po prostu to boli. Nie czuję się gorszy od tych którym już kiedyś zaufała. I nie wiem jak jej to wbić do głowy, chyba na siłę tego nie zrobię. Rozmowy też chyba są bezsensu, w końcu już tyle usłyszy z moich ust, że pojawią się w jej głowie rozkminy. Nie chciałbym jej spłoszyć. Jedyne co mogę zrobić to żeby o mnie myślała. I być taki jak na początku, bo w końcu taki jej się spodobałem. Nie wiem tylko jak radzić sobie z tym uczuciem u siebie - jak przygaszony papieros. Od razu tracę energię, humor, zaczynam milczeć. Nie miałem tak wcześniej ale i nie czułem tego do żadnej wcześniej. Kiedyś to byłem kozak i przede wszystkim niczym się nie przejmowałem. Chciałbym do tego wrócić ale przywiązanie do niej jest zbyt mocne. Po prostu oby tego nie zjebać. Wystarczy mi tylko tyle
Dla mnie wygląda to tak, że buduje Ci się fajna relacja która może mieć długą przyszłość, ale Ty za bardzo to wszystko komplikujesz. Wyluzuj. Jak jest dobrze to nie psuj tego. Daj dziewczynie czas i po prostu idź do przodu. Ty się chyba w niej zakochałeś a miłość to zły doradca, zaćmiewa umysł i możesz zjebać. Od myślenia jest głowa, więc lepiej ochłoń i bierz szczęście z tego związku.
Ja to widzę zupelnie inaczej. dziewczyna jest kroliczkiem którego Ty gonisz, czyli zamieniliscie sie miejscami. Wg podrywaj to Ty masz byc stroną tajemniczą, i kierujaca relacją,tu tego nie ma bo Tobie ewidentnie zalezy bardziej. Tlumaczenie jej zachowania i slow jej charakterem i sposobem bycia jest zludne. Jesli na kims nam na serio zalezy to nasz sposob bycia wobec drugiej osoby schodzi na drugi plan, mur czy też su*ko tarcza opada bo nam zalezy wlasnie na tym konkretnym czlowieku. Chcemy z tą osobą jak najwiecej spedzac czasu, martwimy się gdy ona się martwi... zatem niezaleznie jak ktos byl zdradzony w przeszlosci jesli jest tzw klik na kogos, to nie ma czegos takiego jak nwm, nie nastawiaj sie na nic, fajnie jest bo jest, zobaczy sie... z ust kobiety.