Cześć Wszystkim.
Mam 20 lat miałem jedną dziewczynę 4 lata ale nie było tej iskry i zerwałem. Ale do rzeczy, problem jest taki że nie mogę zacząć praktyki, przełamać się i w ogóle mam jakieś blokady które mnie cholernie ograniczają druga sprawa mieszkam na wsi i mam wszędzie daleko do Bydgoszczy/Torunia 80km Poznań 130km. Jak by ktoś był z tych miast to proszę o priv, bo nie chce tak dalej żyć, żyć marzeniami i nie spełniać tych marzeń. Może ktoś by mi pomógł ruszyć z tego ciężkiego bagna.
też przez to przechodziłem
najlepsze co mogłem zrobić ? to zacząć uprawiać sport
jak zacząłem uczęszczać na boks + do tego jakaś siłownia to po czasie byłem bardziej pewny siebie, miałem więcej siły i energii na robienie rzeczy które wcześniej sprawiały mi problemy bo się na to zamykałem, byłem nieśmiały itp. 
Co Ty robisz na tej wsi?
Może się przeprowadź. W małych miejscowościach z reguły perspektywy są zerowe. Kobiet też mało, takich wartościowych to już w ogóle jak na lekarstwo. (z mojej perspektywy)
Nikt Ci nie pomoże jak sam sobie nie pomożesz. Przestań skomleć i weź za siebie odpowiedzialność zamiast szukać rozwiązań w postaci kogoś kto Cię wyciągnie z tego bagna.
Jakiej pomocy w ogóle oczekujesz?
Nie zrozumiesz tego na razie nie ma takiej opcji żeby się przeprowadzić.
Oczekuję żeby spotkać się z kimś na NG żeby przełamać ten lęk.
Jeżeli nie uczysz się tam i jebiesz w jakiejś bezsensownej pracy to lepiej jest robić to samo w większym mieście i szukać lepszych opcji.
Czego nie zrozumiem? Co Cię tam trzyma?
Za minimalną wynajmiesz jednoosobowy pokój w tych miastach i się utrzymasz.
Wynajmiesz dwójkę to zaoszczędzisz trochę ale raczej nie polecam jak chcesz podrywać.
Młodzi ludzie gniją na pipidówach, ani ciekawej pracy, ani możliwości edukacji, ani perspektyw towarzyskich. Jedyna alternatywa to biznes.
Myślałeś o DG? Sam też polecam po prostu obracanie się w szerokim towarzystwie, dziewczyny same się z czasem garnął jak jesteś ogarniętym gościem.
No trzyma mnie biznes więc na razie odpada, ale z drugiej strony kolego nie rozumiesz do końca jak jest w moim przypadku. Laski są tutaj mam blisko dosyć do miasteczek dużo imprez w okolicy no i jestem mobilny prawko samochód tylko czasu mało wieczory tylko wolne od 20 i cała niedziela i szukam kogoś kto by wyskoczył ze mną na NG czy DG w niedziele i nauczył by mnie czegoś i żebym przełamał ten lęk, oczywiście wiem że nic nie ma za darmo ale to już jest do ugadania.
Mam dokładnie ten sam problem, mimo że jestem z wielkiego miasta, mimo że jestem przystojny i nawet widzę jak na mnie patrzą kobiety. Podstawy i klasyki przeczytałem chyba z 3 razy. Nawet zakupiłem dwa poradniki. Wiedza teoretyczna wielka, ale praktyka leży i kwiczy. Wciąż mam kłopot by się przełamać. Szkoda, że nie jesteś z mojego miasta to byśmy w dwójkę spróbowali
Moja metoda. Nie wymaga zbytnio odwagi. Robisz, to kiedy chcesz. Widzisz dziewczynę, co Ci się podoba, przechodzisz, tylko spowalniasz kroku, jesteś blisko, rzucasz jakiś tekst - jakiś otwieracz - nawet, ale ciepło dziś - patrzysz na reakcję. Jeśli patrzy na Ciebie ala "you talking to me?" to idziesz dalej, pewnie ma zły dzień, albo nie jest po prostu taka fajna,jak Ci się wydawałą who cares. Jak panna reaguje pogodnie, uśmiecha się, stajesz i nawalasz. Filozofii w tym nie ma.
Plus tej metody jest taki, że nie stajesz, nie zatrzymujesz, nie denerwujesz się, pomijasz ten krok. Od razu walisz, jak z procy. A możesz walić wszędzie: w parku, w spożywczaku, wszędzie. Wystarczy, że mijasz lub przechodzisz koło kobiety.
Update: Ostatnio w sklepie widzę laskę z Sephory, bo weszła na przerwę do innego sklepu, coś kupić, odwalona taka, rzucam od niej ot tak, bo mi się spodobał jej makijaż, że ładnie się maluje i widać faktycznie, gdzie pracuje (miała t-shirt). Uśmiech od ucha do ucha i jeszcze podziękowała, taka zaskoczona. Nie kontynuowałem, bo jestem zajęty. Była zdumiona nawet, że ot tak posłałem komplement i nic nie chciałem. Stała za mną potem w kolejce i luzik. Zaczepka i zlewka:P
Po co to mówię? Podoba Wam się jakaś laska, coś w niej, to jej to walnijcie, nie czajcie się. One nie zjedzą.
Zaczepianie i gadanie z nieznajomymi to dobre ćwiczenie zdolności interpersonalnych i coś się dzieje. Tak na to patrzcie. Pragmatycznie.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Dzięki Aleus fajny patent wypróbuje przy najbliższej okazji