Od razu zaznaczam, że to będzie baaaaardzo długi tekst (można powiedzieć elaborat), nie zrobię żadnych streszczeń, także tylko dla wytrwałych.
Mam dziwną sytuację, której za nic nie mogę pojąć. Krótkie wprowadzenie: od 3 miesięcy jestem z dziewczyną w związku (oboje mamy po 17 lat). Generalnie wszystko jest bardzo fajnie, miło spędzamy czas, żadnych kłótni etc. Wczoraj była domówka u koleżanki, ona się wstawiła, ja jak zawsze trzeźwy.
Teraz część właściwa. Już jakieś dwa tygodnie temu mówiłem jej, że denerwuje mnie to, jak całuje w usta innych facetów na przywitanie, zgodę czy z jakiś tam innych powodów. Powiedziała, że okej, rozumie i że już nie będzie. Jednakże na wczorajszej imprezie pogodziła się ze swoim (i moim też) przyjacielem i dali sobie buziaka w usta. Wziąłem ją na bok i powiedziałem, że przecież obiecała mi, że już tak nie będzie robić itd. Ona przepraszała, że to tak naturalnie wyszło, że już przysięga na wszystko itd. Tak się nie stało, bo jakieś dwie godziny później, siedzimy w kilka osób w kuchni, ona podchodzi do mojego przyjaciela i ot tak daje mu buziaka w usta. On zdziwiony, ja zdenerwowany poszedłem na balkon.
Olałem ją na jakiś czas, bawiłem się z innymi, ona mnie wyciągnęła na spacer. Szliśmy trochę w ciszy, w końcu stanęliśmy w jakimś ustronnym miejscu. Ja wciąż wkurzony nie odzywałem się ani słowem, coś powiedziałem o tym, że rzuca słowa na wiatr, a ona się rozpłakała, powiedziała mi przez łzy, że już wiele razy mi to chciała powiedzieć, ale dopiero teraz może i usłyszałem magiczne słowa "Kocham Cię". Dodała jeszcze, że jestem najpiękniejszą rzeczą jaka się jej przytrafiła w życiu i że nie chce mnie stracić. To było dość dużo jak dla mnie jak na jeden dzień, miałem ambiwalentne odczucia. Z jednej strony zdenerwowałem się o to, że nie szanuje tego co mówię, a z drugiej wiadomo. Przytuliłem ją, ale nic nie odpowiedziałem. Staliśmy tak z 5 minut i wróciliśmy do domu. W domu zaczęła mnie unikać, nie chciała żadnego kontaktu, więc zacząłem myśleć o co chodzi. Pogadałem z jej przyjaciółką i powiedziała mi, że powinienem jej coś odpowiedzieć na to wyznanie, bo ona już kiedyś miała dokładnie taką sytuację, że powiedziała jednemu facetowi, że go kocha, a ten tego nie odwzajemnił i teraz czuje te same złe emocje.
Posłuchawszy rady koleżanki, wziąłem ją do innego pokoju i wytłumaczylem spokojnie, że jeszcze nigdy nie czułem 'miłości' i nie wiem do końca jak to jest, że świetnie mi się z nią spędza czas i mi na niej zależy, ale to zły moment i za wcześnie dla mnie, aby jej powiedzieć, że ją kocham. Ona znowu się popłakała, chciałem ją chwycić to mnie odtrąciła i wybiegła na pole. Pogadałem znowu z koleżanką, a nagle słychać taki strasznie głośny płacz. Okazało się, że moja dziewczyna się pocięła (na nadgarstku, jedno dość głębokie cięcie). Udało się tam jakoś obandażować, poszliśmy na balkon i nagle niby wszystko było okej. Pocałowaliśmy się, niby poszliśmy spać, skończyło się na seksie. Potem pogadaliśmy z innymi jeszcze chwilę i serio poszliśmy spać.
Rano wstajemy, ona znowu jakaś zdystansowana. Nie chciało mi się rozkminiać to pojechałem do domu, ona mnie odprowadziła. Po drodze nic nie mówiła, aż w końcu się odezwała, jak ja mogę w ogóle na nią patrzeć, że jest, cytuję chujowa i beznadziejna itd. Odpowiedziałem jakoś zdawkowo, a ona wróciła do domu.
I teraz pytanie: o co jej może chodzić (czuje się winna etc.?) i co ja mam z tym zrobić? Wytrwałym dziękuję za przebrnięcie przez taki długi tekst.
Laska nie dość, że ma w dupie Twoje zdanie, jest rozchwianą emocjonalnie perfidną manipulantką, to jeszcze jest tak pojebana, że posuwa się do samookaleczenia. Ja bym na Twoim miejscu zakończył tą znajomość i to szybko.
"I teraz pytanie: o co jej może chodzić (czuje się winna etc.?) i co ja mam z tym zrobić? Wytrwałym dziękuję za przebrnięcie przez taki długi tekst."
Już szykowałem odpowiedź, gdy doszedłem do momentu w którym laska się pocięła. I po chuj się w bagno chcesz ryć ? Laska ma ewidentny problem ze sobą. Tutaj nikt psychiatrą ani psychologiem nie jest i nikt Tobie, a raczej jej nie pomoże.
Według mnie lasia ma radykalne metody. Przyznam się wam panowie, że miałem bliższy kontakt z podobnym typem na szczęście na odległość (nie mylić ze związkiem!).
Najpierw musiała zyskać pewność, że jestem nią zainteresowany (piszesz, że jesteście ze sobą 3 miesiące, ja miałem po 2 tygodniach)
"Wziąłem ją na bok i powiedziałem, że przecież obiecała mi, że już tak nie będzie robić itd." - Znajduje coś, co cię denerwuje.
"ona podchodzi do mojego przyjaciela i ot tak daje mu buziaka w usta."- A ty co na to mój chłopcze? Jak zareagujesz? Czyli push. Full hard core spontan shit test. Ja bym nie popuścił i zapytał z uśmiechem na twarzy czy ty rozumiesz jak się do ciebie mówi i to przy kumplu. Dziewczyny mają hopla na punkcie swojej opinii wśród znajomych.
"coś powiedziałem o tym, że rzuca słowa na wiatr, a ona się rozpłakała, powiedziała mi przez łzy, że już wiele razy mi to chciała powiedzieć, ale dopiero teraz może i usłyszałem magiczne słowa "Kocham Cię"- No jakże byś mógł jej wyrzucić jej błąd w takiej chwili. Pull. Ja miałem najczęściej tęsknię albo temat samobójstwa w połowie rozmowy
Swoją drogą mogłeś natknąć się na tej stronie na słowa "kobiety są doskonałymi aktorkami." Tu masz dobry przykład w praktyce.
"W domu zaczęła mnie unikać, nie chciała żadnego kontaktu, więc zacząłem myśleć o co chodzi. Pogadałem z jej przyjaciółką i powiedziała mi, że powinienem jej coś odpowiedzieć na to wyznanie, bo ona już kiedyś miała dokładnie taką sytuację"- Push. Tak mi z tego wynika, że ze sobą gadały. W końcu nic jej nie odpowiedziałeś, a sprawę trzeba było popchnąć dalej, wiec jedyną nadzieją wierna koleżanka.
"wziąłem ją do innego pokoju i wytłumaczyłem spokojnie, że jeszcze nigdy nie czułem 'miłości' i nie wiem do końca jak to jest, że świetnie mi się z nią spędza czas i mi na niej zależy"- szczerze wytłumaczyłeś i...
"Okazało się, że moja dziewczyna się pocięła"-całe szczęście, że ja miałem tylko groźby, że się zabije i zmyślone historie o przedawkowaniach środków przeciwbólowych. Typowa pokazówa. No jasna cholera albo się tnę i to na amen, jak mi życie nie miłe, albo płaczę. A nie jedno i drugie. Tu płacz miał zwrócić tylko uwagę.
To moment kiedy ona chce, żebyś ty pod groźbą samobójstwa spełniał jej wszystkie zachcianki. Dla mnie nie ma gorszej kobiecej broni.
Pamiętam jak grałem w ciemno i tak na prawdę się bałem o nią, ale do niej to obróciłem w żart. Na szczęście udało się i mam spokój do dziś, pomimo, że mamy kontakt.
"odezwała, jak ja mogę w ogóle na nią patrzeć, że jest, cytuję chujowa i beznadziejna itd"- no przydałoby się, żebyś powiedział, że to nie jej wina i w ogóle jest cudowna (sic!).
"I teraz pytanie: o co jej może chodzić"-Potrzebuję chłopca, który zrobi, co zechcę i będzie pieskiem, może ty się nadasz?
Podsumowując. Jak to będziesz stale olewał nie wykluczam żadnej opcji, także wiesz... wycofać się jest najlepiej. Może jeszcze z tego materiału będzie przyjaciółka - albo będziesz jej ustępował i usługiwał za każdym razem kiedy będzie cię szantażować.
PS. Jakby się spytać co drugą nastolatkę to ci powie, że próbowała targnąć się na zdrowie albo życie. Jak dla mnie po prostu niesamowite.
Jest jedna rada apropo relacji z kobietami, jedna jedyna:
Jeśli zaczynasz gdybać, rożmyślać, czujesz się źle w tej relacji, jest więcej negatywów niż pozytywów to ...
WYPIERDALASZ OD TAKIEJ PANNNY.
Wielkie dzięki za odpowiedzi, nawet nie rozmyślałem o tym jako o toksycznym związku. Każdemu zawsze się wydaje, że jest w zdrowej i pięknej relacji
Jednakże nie miałem dostępu do internetu aż do dzisiaj i na razie wygląda to tak, że niby jest po staremu. Dałem jej ostatnią szansę, a jeśli macie rację z tym, że to nie jest dobra kobieta do związku, to szybko coś zepsuje.
Panie, myślę że dobre 40% to zwiqzki toksyczne, a drugie tyle można byłoby pod nie pociągnąć. Tam gdzie pojawiają się uczucia tam zawsze wychodzi ciemna strona człowieka, egoizm, zazdrosc itp. Dzięki temu dajemy sobie.emocje i związki nie kapcieja. Do tego wpływ mediów kształtuje pewne zachowania, które 30 lat temu nie miałyby prawa bytu w żadnym związku zbliżonym do normalnego. Nie jesteśmy przystosowani do świata, stąd biorą się tego typu zachowania. Strona daje nam narzędzia do pracy nad sobą, ale ni chuja nie zmienimy kogoś, jeśli ten ktoś naprawdę mocno.sam będzie.tego chciał i zauważy problem w sobie. A łatwiej widzieć drzazge u kogoś niż belkę.u siebie.
Racja, racja. Zabawne też jest, jak dużo ludzi jest zamkniętych na zmianę innych. Na przykład niedawno na imprezie zapraszają mnie na przysłowiową banię, ja mówię, że nie piję, bo trenuję. A dziewczynki (bo inaczej chyba nie da się nazwać szesnasto/siedemnastolatek) w cztery podeszły i mnie fizycznie zmusiły do wypicia. Nie wiedziałem nawet co zrobić, przecież ich nie uderzę, skomentowałem tylko, że to było żałosne. Myślałem, czy nie odbić od takiego towarzystwa, ale znam się z nimi od gimnazjum i to naprawdę fajni ludzie, ale jak widać niezbyt dojrzali.
Na zmianę czy na inność? No tak już jest, ze mna się nie napijesz? Tylko jednego! I ja jestem zdania że te trzy kieliszki można wypić dla świętego spokoju. Ale masz rację, wszyscy piją to.i ty musisz.bo jak nie to jesteś inny. Tyle że savovir pewnie nakazuje wypić dla kultury, tyle że gdzie te kulturalne towarzystwo;)
Jedno z drugim się zazwyczaj wiąże. No właśnie, każdy po kolei czy się ze mną nie napijesz i tak może wyjść 20 kieliszków. Tyle, że ja w ogóle nie chcę pić, bo to puste kalorie (110 bodajże ma taki kieliszek).