Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Nie gotowa o.O

16 posts / 0 new
Ostatni
Blablabla
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: xyz

Dołączył: 2012-01-07
Punkty pomocy: 11
Nie gotowa o.O

Witam wszystkich.
Od razu do rzeczy- Dziewczyna, 16lat, poznana rok temu na tańcach. Nic nie pykło, ponieważ była wtedy w związku. Odezwałem sie do niej jeszcze z 2 razy po kilku miesiącach, tak dla odnowienia znajomości- dziewczyna naprawde baaaaardzo w moim typie, wiec myśle, ze czemu by nie próbować. Nie chciała sie spotkać (a była juz wolna). Dwa miesiace temu znow wznowilem gadki z ta dziewczyna. Jakies sms, nic szczegolnego. Pozniej bach, okazuje sie, ze będzie na tym samym ognisku co ja. No i troszke tam podziałałem- ogolnie wszystko szlo w dobrym kierunku. Były kolejne spotkania. I teraz pierwsza wtopa- jednego dnia odprowadzam ją do domu w nocy, trzymamy sie za ręce. Na koniec przytulenie. Na drugi dzien sie widzimy- chłodnik z jej strony. Za ręke nie da sie złapać nawet. No masakra. Wrocilem wkur***ny do domu. Pozniej zaczela do mnie pisać a ja, przez te emocje narobiłem jej wyrzutów, a pozniej przeszło to na to, ze ona nie wiedziała (!!!), ze ja z nią chce byc. Ok. Było cięzko, ale sie z tym pogodziłem. Chciałem traktować ją jak kolezanke. I tak właśnie robiłem. A widzieliśmy sie, bo mój przyjaciel równorzednie ze mna starał się poderwać przyjaciółke owej dziewczyny. No i tak, odpuściłem. I wtedy, po 2 spotkaniach, NAGLE dziewczyna zauważa, że coś do mnie czuje (-.-'). Tydzien pozniej, jak pisalismy ze sobą, dostaje wiadomość, ze Ona sie boi związku, że nie jest gotowa. Rozmowe postanawiamy dokonczyc twarza w twarz. Tak wiec nastepny dzien. Spotkaliśmy sie. Szczera rozmowa- mówi, że chce związku ze mną. I tutaj moja druga wtopa- nie pocałowałem jej, ale sytuacja mi nie odpowiadała. Miałem strasznego suchara w ryju od tych szczerych wyznać. Ale mimo to było fajnie. Buziak na koniec, jakies przytulenie. Jeszcze pozniej pisała do mnie. Pozniej nawet sama chciała sie spotkac, co było dla mnie zaskoczeniem, ale nie wypalało- z jej winy. Kiedy mieliśmy spotkac sie tydzien temu, na jakas godzine przed spotkaniem dostaje wiadomość nokautującą. A mianowicie "Nici z naszego spotkania. Dostałam kare". I znow nerwica mnie bierze, dostała ją za spotykanie sie z przyjaciolka, a dla mnie to czasu nie ma. Ale ogolnie pozostawialiśmy cały czas w kontakcie, dzieki smsom. I wczoraj podczas durnej rozmowy sms'owej znowu w ryj dostałem tym, że "Obawiam się, że nadal nie jestem gotowa na stały związek". A napisała to po tym jak naciskałem na nia, by mi szczerze powiedziała co do mnie czuje. I najgorsze w tym jest to, ze gdybym nie nalegał to dalej bym myślał, ze wszystko jest super... Dobra, na tym konczy sie ta historia. Postanowiłem opisać ją na tej stronie, bo wiem, że są na niej osoby dużo mądrzejsze ode mnie, i właśnie do Was się zwracam z pytaniem: Co ja mam robić? Tylko błagam.. "Odpuść" to żadna rada Wink Pozdrawiam wszystkich i czekam na odpowiedzi.

Horseq
Portret użytkownika Horseq
Nieobecny
Uwaga! Kasuje i edytuje swoje wpisy!!!
Wiek: 20
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-03-26
Punkty pomocy: 212

Odpuść sobie - to dobra rada, doceń to.

SunLight
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: kobieta
Wiek: ...
Miejscowość: ...

Dołączył: 2012-01-02
Punkty pomocy: 1217

Pozniej zaczela do mnie pisać a ja, przez te emocje narobiłem jej wyrzutów, a pozniej przeszło to na to, ze ona nie wiedziała (!!!), ze ja z nią chce byc.

Czemu jej do cholery nie powiedziałeś, że żeby z tobą być będzie musiała się jeszcze trochę pomęczyć? Dlaczego nie odbiłeś tego w tym stylu?

Posłuchaj stary. 16 lat to taki wiek, że laski są mega rozemocjonowane. Oczywiście, zdarzają się wyjątki (miałem akurat chyba takie szczęście, ale tak jak mówię, wszystko zależy od ciebie) Jak nie zrobisz na nich odpowiedniego, piorunującego wrażenia (właśnie np. postawa niedostępności), to z twoją dalszą "grą" może być problem.
Wybacz, ale nie wróżę Ci sukcesu.

Testy pooblewałeś, dałeś sobą wręcz manipulować. Laska nie wie czego chce...

Chcesz ciągnąć takie toksyczne więzi?
Proponuję takie rozwiązanie - ok, nie chcesz odpuścić, zgoda. Nie spotykaj się z nią jakiś czas. Urwij kontakt. W tym czasie zacznij się ogarniać czytając tę stronę.
Wrócisz, zdobędziesz i będziesz szczęśliwy. Chyba...

Pozdro, Sun Smile

Blablabla
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: xyz

Dołączył: 2012-01-07
Punkty pomocy: 11

Pójdę za Twoją radą Sun. A może w międzyczasie poznam inną.. ^^ Pozdrawiam jeszcze raz i dzięki za szybkie odpowiedzi!

ELOELO
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Szczecin

Dołączył: 2011-10-18
Punkty pomocy: 39

Urwij kontakt to znaczy, nie piszesz z nią na gadu, ani nie piszesz żadnych smsów. Gwoli przypomnienia Wink

Johny Walker
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2012-05-29
Punkty pomocy: 43

Pierdol ją....odpuść...nie chce to nie...im bardziej się będziesz starał by z nią być tym gorzej bo wyjdziesz tylko na frajera :]

To ona powinna zabiegać o Ciebie a nie Ty o nią.

To Ty powinieneś być nagrodą dla niej a nie odwrotnie !

Blablabla
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: xyz

Dołączył: 2012-01-07
Punkty pomocy: 11

Postanowiłem tak: Jeżeli do połowy wakacji nie poznam jakiejś interesującej panny, wtedy odezwę się do tej. Jeżeli nadal nie będzie wiedziała czego chce --> Do widzenia. Teraz dopiero zauważyłem jak sie jej zbesztać dałem. To się nie powtórzy Wink

LeTombeur
Portret użytkownika LeTombeur
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-02-02
Punkty pomocy: 1278

Nie wiem czemu, ale odnoszę wrażenie, że ostatnio na stronie mamy wysyp tematów w stylu: "Znam ją miesiąc/tydzień/spotkaliśmy się raz/...- (można dopisać cokolwiek) i zależy mi na niej, nie mogę przestać o niej myśleć i nie mogę na niczym się skupić. Ona jest taka wspaniała/jest ideałem/ma wszystko, czego szukałem. Co zrobić, żeby bardziej się zaangażowała? etc." I dalej następują żale podmiotu lirycznego na temat tego, że on się stara i jest dla niej "przesłodziaczny", a ona go olewa, bo to zła kobieta jest... Czyżby kolejny masochista? Bez urazy autorze tematu, ale pasujesz do tego schematu przynajmniej ze względu na to, że wszystkie opisane wyżej przypadki dotyczyły facetów, którzy naciskali na związek z panną i próbowali wymusić na niej jakieś poważne deklaracje dot. ich relacji. Jest to wg mnie krótka i nieunikniona droga do otrzymania kopa w dupę. Dlaczego? Nie będę wyjaśniał, wystarczy lektura osławionej lewej strony. Zamiast być osobą, która trzyma nerwy na wodzy i jest niewzruszona na jej gierki i niepewności, Ty pokazałeś, że jesteś słaby i rusza Cię dosłownie każda jej zagrywka. Owszem, czasem trzeba naprostować taką niewiastę i utemperować złe zachowania, żeby następnym razem nawet nie pomyślała o wytaczaniu takich dział, natomiast robi się to w zupełnie inny sposób.

"Co ja mam robić? Tylko błagam.. "Odpuść" to żadna rada".- Dlaczego żadna? Wręcz przeciwnie, ja właśnie uważam, że w Twojej sytuacji jest jedyna i najlepsza. Inna sprawa jak się do niej ustosunkujesz- jesteś wszak osobą wolną. Nie mój cyrk, nie moje małpy, natomiast ja bym sobie dał spokój. Chcesz z nią związku, natomiast nie zastanowiłeś się chyba jakim kosztem, bo widać gołym okiem, że panna do związku nie dojrzała. Zastanów się czy rzeczywiście byłbyś z nią szczęśliwy, czy chodzi tu tylko o połechtanie własnego ego, które nie zdzierży porażki/odrzucenia. Za dużo spieprzyłeś, żeby to wyprostować wg mnie, a do tego dochodzi fakt, że dziewczyna ma 16 lat (czyt. w większości wypadków rozpierdol emocjonalny w głowie), co zresztą widać na załączonym obrazku:

-"pozniej przeszło to na to, ze ona nie wiedziała (!!!), ze ja z nią chce byc."---> "NAGLE dziewczyna zauważa, że coś do mnie czuje".---> "Tydzien pozniej, jak pisalismy ze sobą, dostaje wiadomość, ze Ona sie boi związku, że nie jest gotowa."

Podsumowując, rób co chcesz, ale z racji tego, że ja sam nie byłbym przekonany do tego, czy jest jakiś sens, żeby walczyć o ten "związek", nie podam Ci gotowego modus operandi.

"Don't trust the smile, trust the actions"

Blablabla
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: xyz

Dołączył: 2012-01-07
Punkty pomocy: 11

Okej, pojąłem naukę. Znam swoje błędy. Głupio mi, bo cała 'lewą stronę' przeczytałem kilkakrotnie zanim wziąłem się za tą dziewczynę. Do tego przestudiowałem wiele poradników i nawet książkę o tym jak to wszystko ma przebiegać, a i tak się dałem zrobić jak dziecko. Widzę już, że teoria i praktyka to dwie różne bajki. Tylko małe sprostowanie: Znałem rok, nie tragizuję, nie idealizuję dziewczyny. Byłem jedynie ciekaw, czy da się to jeszcze ruszyć naprzód.
Pozdrawiam. Smile

LeTombeur
Portret użytkownika LeTombeur
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-02-02
Punkty pomocy: 1278

Whatever.

"Don't trust the smile, trust the actions"

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Jakbys Ty tyle robil co gadasz z dziewczynami o zwiazkach, nie moglbys sie od nich opedzic.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

Blablabla
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: xyz

Dołączył: 2012-01-07
Punkty pomocy: 11

Mam 18. Nie nazwałem sie mężczyzną. I co, to ze jestem młody to nie mam prawa być z kimś? Dobra, zjebałem. Przyznałem to. Człowiek się uczy na błedach, dlatego staram sie je dostrzegać. Ale spoko, że mi jeszcze dojedziesz. Przecież o to chodzi.

LeTombeur
Portret użytkownika LeTombeur
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-02-02
Punkty pomocy: 1278

gen, bo tak najłatwiej, zrobić z siebie ofiarę, taki mechanizm obronny, zamiast przyjąć do wiadomości i uzmysłowić sobie, że się zjebało i nie ma sensu taka "walka z wiatrakami", czyli w tym wypadku próba usidlenia młodej, 16-letniej dziewczyny, której nie w głowie związki.

Do autora tematu: taki wiek niestety, że raczej pannie nie na rękę są Twoje propozycje dot. związku, bo to świata ciekawe, wyszumieć się chce, wybawić, a Ty jej urlop od tego przymusowy proponujesz i w dodatku bezpłatny, a ona wie, że to bezrobociem pachnie w niedługiej przyszłości.

"Don't trust the smile, trust the actions"

Blablabla
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: xyz

Dołączył: 2012-01-07
Punkty pomocy: 11

Witam ponownie. Do tematu wracam z racji tego, że chciałbym opisać ciąg dalszy relacji z dziouchą, której temat ten zadedykowałem rok temu a także dokonać podsumowania tego co było wraz z wyciągnięciem wniosków na przyszłość.

No więc tak. Szopka opisana w pierwszym poście trwała jeszcze jakieś pół miesiąca. Później NARESZCIE (fuck yeah!!) udało mi się doprowadzić do 'związku'. Super, nie? Taaa, głupi ja z przeszłości..

Otóż zaczęło się to bardzo chaotycznie. Spotkaliśmy się na łonie natury. Dziewczyna oczywiście dalej ciągnęła swoją gadke o nie byciu gotowym i tak dalej i tak dalej, jednak powiedziałem, że w takim razie kończymy definitywnie znajomość i bach! Coś ruszyło. Zaczęły się pocałunki i już pod koniec dnia czary mary- jesteśmy parą.
No zajebiście.

Nasza znajomość przetrwała 8 miesięcy. Mieliśmy 3 rozstania. Było bardzo dużo zazdrości z obu stron. Non toper smsy, co tydzień konto musiałem ładować żeby mieć za co pisać i tak całymi dniami z telefonem. Pamiętam, że nawet jak piłe z chłopakami kopałem to telefon w ręce-obowiązkowo.

Generalnie strasznie toksyczny związek. jak jakaś impreza to TYLKO razem. Broń Boże nic osobno w myśl zasady "My sobie ufamy. My nie ufamy innym".

Mało spotykałem się ze znajomymi. Chciałem tylko z dupą. Żeby pomacać mogłem urwać się w każdej chwili. Być na każde zawołanie. Aż dziwne, że to wszystko pierdolnęło!

No i rozstania- też zjebana sprawa. Pierwsze przeżyłem najbardziej. Każde następne, chociaż wciąż nie było to nic miłego, to znosiłem coraz lepiej. Ale każdy schemat taki sam- rozstajemy się, piszemy sesemesy do wieczora jeszcze do końca dnia, tam kilka takich słodkich w stylu podziękowania za wspólne chwile, srata tata, później cisza przez tydzień i odzywam się, żeby sprawdzić jak się sprawy mają. I bywało różnie, za pierwszym razem od razu widziałem, że chce wracać. później mijał tydzień kolejny i się jej odwidziało.. Co się dziwić? podawałem się w końcu na tacy.

Ale podsumowując cały ten czas- pod żadnym pozorem NIE BYŁ on stracony. Tyle lekcji ile dostałem od tej jednej dupy to lepsze niż przeczytanie setki poradników. Fakt, że popizdowałem sobie za wsze czasy, ale wyciągam z tego wnioski. Do tego były też of course różowe chwile, które serio wspominam z uśmiechem na mordce.

Obecnie jest jakieś 5 misięcy po rozstaniu. Praktycznie co weekend jestem na imprezie. Zwykle jakiś numer sobie wyciągnę, jednak teraz robię to całkowicie treningowo. Zrozumiałem, że chcę teraz pobyć sam. Mam 19 lat. Od października zaczynam studiować. Moje życie dopiero się rozpoczyna. Z moją ex nie utrzymuję kontaktu. Wiem, że ma kogoś, bo sama mi o tym powiedziała, bo ( I TU UWAGA- gwóźdź programu! Werble proszę) mięliśmy umowę, że jak sobie kogoś znajdziemy to sobie o tym powiemy. Nie wiem po co to było, żałosne fchuj.

Odnowiłem znajomości z koleżankami i przyjaciółmi. Dbam o siebie: biegam, chodzę na siłownię. Czasem zatęsknię- ale wtedy wykorzystam znajome poznane w klubach.

I na koniec wywodu: Ale morda mi się cieszy kiedy dzisiaj odkopałem ten temat i czytam w nim zdania takie jak to:

[quote]"Chcesz z nią związku, natomiast nie zastanowiłeś się chyba jakim kosztem, bo widać gołym okiem, że panna do związku nie dojrzała. Zastanów się czy rzeczywiście byłbyś z nią szczęśliwy, czy chodzi tu tylko o połechtanie własnego ego, które nie zdzierży porażki/odrzucenia. "[/quote]

Dodałbym tu jeszcze tylko, że ja też tak średnio byłem gotowy. Lub może dowalił mi brak doświadczenia na tej płaszczyźnie, jako iż był to mój pierwszy 'związek'.

Pozdrawiam wszystkich co wytrwali do końca !