Witam
Na początku chce poinformowac, że jestem kobietą. Potrzebuję męskiego spojrzenia na mój problem, bo "babskie fora" już nie raz mnie zawiodły.
Jestem z chłopakiem od 3 lat, jest fajnie, ale szału nie ma, bardzo się do siebie przywiązaliśmy, widzimy się codziennie, dużo razem przeszliśmy i były takie sytuacje po których większośc ludzi by się rozstało, ale my dalej trwaliśmy.
Wczoraj zadzwonił do mnie mój były chłopak, byłam z nim 7 miesięcy, to był gorący i namiętny związek, całkiem co innego niż ten w którym teraz jestem, przez te 3 lata z obecnym chłopakiem regularnie myślałam o tamtym, kilka razy się spotkaliśmy. Teraz mój były chce odnowic znajomośc, ja też tego chce, ale nie chce rozstawac się z moim obecnym chłopakiem, ten związek duzo dla mnie znaczy.
Teraz moje pytania:
1. Jak powiedziec byłemu, że dużo dla mnie znaczy, ale nie chce z nim byc, tzn. że chce utrzymywac z nim kontakt, spotkac sie od czasu do czasu, ale nic poza tym. Super nam się ze sobą rozmawia, zwierzamy się sobie, pomagamy sobie.
2. On chyba coś do mnie czuje, ja do niego też coś czuje. Czy taka znajomośc ma szansę przetrwac bez pojawienia się głębszego uczucia i bez udawania, że go nie ma.
3. W jakich słowach mu to delikatnie wytłumaczyc, mówiłam mu to już, ale mam wrażenie, że zbyt ogólnie.
Wiem, że to brzmi jak standardowy tekst "Zostańmy przyjaciółmi" który znaczy "spierd**aj".
Liczę na waszą pomoc i z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
Po pierwsze to czesc ; ) Po drugie to nie ma racji bytu jesli twoj chlopak jest w tobie zakochany, bedzie mial zlamane serce tak czy siak.
Back then someone told me: There are no limits if you really want something... And I couldn't deny.
Z byłym nie chcę niczego więcej oprócz rozmowy, wyjścia na piwo od czasu do czasu.
Nie chcę ranic mojego chłopaka, ani grac na dwa fronty.
Prędzej czy później takie spotykanie do czegoś doprowadzi, widac że brakuje tobie emocji.
Nie oszukuj sama siebie że to tylko się będziesz z nim po koleżeńsku spotykac, kręci cię ten chłop i to widac
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
I to jak mnie kręci...
Ale staram się o tej sprawie myślec racjonalnie.
Racjonalnie w kwestii uczuć ? To tak samo jak w kwestii wiary
Kiedyś jak byłam młodsza, dawałam się ponieśc uczuciom i to bardzo. Wszystko albo nic.
Teraz bardzo się zmieniłam i przez większośc czasu umiem zachowac granicę pomiędzy uczuciami i racjonalnym myśleniem, tylko boję się, że na dłuższą metę tak się nie da i mnie poniesie.
O to się rozchodzi, że na dłuższą metę nie da się kontrolować emocji i uczuć. Jesteś swoim najgorszym wrogiem.
oczywiscie, ze Cie poniesie, oczywiscie, ze zdajesz sobie z tego sprawę, oczywiscie, że tego chcesz, chociaż udajesz że tylko piwko i nic wiecej. I doskonale wiesz, ze on tak nie mysli i bedzie chcial wiecej... I wiesz, ze i Ty chcesz wiecej...
Ladies and gentlemen.... oto dowód, że plaster może mieć termin ważności aż 3 lata!!!

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Jakbyś czytał mi w myślach

Tak wiem, sama się okłamuję...
Ale jak przekonująco
przekonująco? phi.... not really
Gdybys byla pewna, ze tylko piwko i małe "smyrdly" to nie byłoby Cię tutaj... Chcesz, zeby zgraja samców otworzyła Ci oczy, ktore i tak masz otwarte ;P
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Priestley, spokojnie.... nawet, jesli to facet to historia nie jest jakoś szczególnie wydumana i przesadzona... rzekłbym - standard... A poteoretyzować można...
a dopóki nie zagina czasoprzestrzeni - Nobla, ani Pulitzera nie będzie
a gdybym miał wywalac kazdego, kto nie wydaje się być facetem albo podszywa się pod kobietę, to............
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Priestley marudzisz jak baba
Chyba tak
Chciałam się też wygadac, bo w realu to nie mam komu.
No i otrzymac jakieś rady, żeby ktoś obiektywnie spojrzał na tą sytuację.
przez te 3 lata z obecnym chłopakiem regularnie myślałam o tamty
No to dla mnie jest to w miare jasne. Odnowienie relacji do niczego dobrego nie doprowadzi, a jeszcze zaczniesz ranić obecnego chłopaka.
Wiesz, dużo osób utrzymuje kontakt ze swoimi byłymi, mam wielką nadzieję, że i nam się uda.
Chociaż chyba sama siebie próbuję do tego przekonac.
Dlaczego tak myślisz?
Jestem 100% kobietą
1. A jednak mi się taka sytuacja przydarzyła.
Nie wszystko jest takie szablonowe.
2. ZDAŁAM, za trzecim razem, ale zdałam
3. "już nie raz mnie zawiodły" to znaczy, że kiedyś opisywałam na nich inne moje problemy sercowe
i nic z tego nie wynikło.
Lepiej rozumiem się z facetami po prostu. W ogóle dziwna ze mnie kobieta.
Jakbym dobrze poszukała, to linki z innymi problemami by się znalazły, ale i tak byś nie uwierzył bo pisałam pod innym nickiem np.
Poza tym czytałam dużo tematów na "babskich forach" i były dla mnie bez sensu.
Najprościej napisac, że fake.
Takie "Dlaczego Ja" ma spora część związków, detektywie Priestley
Time is a flat circle...
Tylko najbardziej mnie denerwuje to, że nie wiem na co naprawdę liczy mój były.
Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
Już sama nie wiem co o tym wszystkim myślec, niby nie powinnam utrzymywac z nim kontaktu, ale on tak na mnie dziala, że nie potrafię.
Tylko powtarzam sobie: Nie zrób nic głupiego...
Szkoda będzie Twojego obecnego partnera. 3 lata to nie w kij dmuchał. Pytanie nie brzmi "czy", tylko "kiedy" Cię do byłego pociągnie mocniej. Anyway, ten temat to cenna wskazówka z cyklu "jak działa kobieta"
Tak, tylko, że pytanie "jak działa kobieta" nadal pozostaje bez odpowiedzi
Kojarzysz piosenkę "Do zakochania jeden krok..." ?
Patrząc na to co piszesz nie da się nie odnieść wrażenia, że wystarczy iskra żeby się zapaliło. A Ty trzymasz w dłoni draskę wraz z zapałką i chcesz potrzeć. Nikt Ci tutaj tego nie powie, ale jak dla mnie emocje wezmą górę nad rutyną.
Hm.. Ciekawe, ciekawe..
I ten temat to cenna lekcja dla co poniektórych.
Kate, dojrzewasz do pierwszego bzyknięcia na boku, mówiąc ładnie i literacko - do pierwszej zdrady i spuszczenia aktualnego w kiblu... i nie chodzi o byłego, bo on, to tak trochę z braku laku... i jakby co, to jest na co zwalić - że niby resentymenty i te bzdety... takie samooszukiwanie... Tobie zwyczajnie aktualny związek się przejadł niczym rzeźnikowi kiełbasa lub rybakowi śledzie... weź powoli myśl o końcu, bo tylko się męczysz, a i tak w końcu Ciebie poniesie... bo patrząc obiektywnie, to niby raptem 20 wiosenek masz, trzy lata w związku, to jeszcze masz ochotę czegoś nowego zakosztować... i nic w tym dziwnego... ani złego...
Na twoim miejscu nie przejmowałbym się co powiedzieć temu byłemu, tylko jak rozstać się z tym chłopakiem z którym jesteś obecnie... Po sobie w jakim piszesz widać, że związek ten zmierza już do końca swojego istnienia, więc od złej osoby dla mnie zaczynasz.
Na dodatek nie będę zdziwiony jak się okaże, że obecnego olejesz, zakręcisz się koło byłego on na chwile koło Ciebie też po pewnym czasie mu przejdzie zaintersowania tą przygodą z tobą i poczujesz się, wtedy jak twój obecny, który będzie zlany... Fortuna kołem się toczy.
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
będzie trzeci, i to szybciej niż Koleżance Kate się wydaje... bo co ona o byłym wie?, przecież ma jego obraz sprzed jakiegoś czasu, a to teraz zupełnie inny człowiek będzie...
Co tu dużo pisać - skoro przez 3 lata obecnego związku myślałaś o z którym byłaś raptem parę miesięcy to widać na kim Ci bardziej zależy. Smaki masz na byłego i nie ma co sobie mydlić oczu. Chyba każdy z tej strony wywróży Ci z kart, że po kilku spotkaniach z ex (o ile będą udane dla Ciebie) zaczniesz o nim intensywniej myśleć aż w końcu dojdzie do konsumpcji
związek z obecnym pryśnie jak bańka.
Czasami lepiej sie nie odezwac i wydać się głupim, niż się odezwać i rozwiac wszelkie wątpliwości"
Teraz jestem już chyba pewna, że chce zostac z obecnym partnerem. Zbyt dużo dla mnie znaczy ten związek, no i go kocham.
Byłego pożądam, lubie z nim przebywac i dobrze nam się razem spędza czas, ale nie chce, żeby to on był moim partnerem. Wiem, że na początku byłoby mi z nim idealnie, ale poźniej nie.
Z moim byłym spotkałam się już kilka razy od zakończenia związku z nim, wszystko sobie wyjaśniliśmy, przyznaliśmy się do błędów, zauważyłam, że bardzo się zmienił, z resztą ja też. I właśnie dlatego miałam teraz wątpliwości. Zauważyłam też, że nie zachowujemy się tylko jak przyjaciele, ale też jak byli partnerzy, nawiązujemy do przeszłości czasem, wiemy jak na siebie działamy seksualnie.
Myślałam o nim intensywnie chyba przy okazji każdego spotkania, ale jakoś mój związek nie prysł jak bańka. Z moim obecnym chłopakiem jest mi bardzo dobrze, tylko problem w tym, że były tak mnie pociąga, próbuje o tym nie myślec.
oj Kaśka, Kaśka, sama Siebie oszukujesz...
z jednym ma emocje, z drugim ma stabilizację i związek, najlepszy układ obecny który nie dowie się o tamtym jako kochanku
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki