Witajcie panowie! Po raz kolejny będę próbował u was zasięgnąć jakiejś dobrej rady. A mianowicie - z miesiąc temu na pewnej osiemnastce poznałem dziewczynę. Podniesiony moralnie radami bawiłem się najlepiej ze wszystkich chłopaków, sama mi to wpsominała, ogólnie byłem liderem, dobrze się z tym czułem. Z samą dziewczyną był jakieś tam całusy w policzek itd. ale dla mnie nie była wtedy zbyt ładna... Co było dziwne, bo paru dniach gdy jakaś ładna dziewczyna powiedziała do mnie "cześć", zdałem sobie sprawę że to ta sama osoba
Parę razy rozmawialiśmy na fejsie, akurat wczoraj byliśmy umówieni na spotkanie ale jej wypadły urodziny jakiegoś dobrego kolegi, w sumie nieważne - jak jej wspomniałem że za karę będzie stawiała piwo, ona od razu zaproponowała termin 
Do czego zmierzam - niby fajnie, dziewczyna zainteresowana, no ale to ja zawsze rozpoczynam rozmowę na fejsie... No i trochę się w to wkręciłem, poszukuje kontaktu itd. choć próbuje się powstrzymać. I tutaj wchodzicie wy - Jak sprawić, żeby zainteresować dziewczynę? Żeby sama pisała, pytała itd... Bo zauważyłem że zainteresowanie teraz niestety trochę spadło, ale na wtorek jesteśmy ustawieni.
Czekaj do wtorku.Na spotkaniu nie będzie dylematów "kto ma napisac".Jak uda się spotkanie to sie zaangażuje teraz nie ma co o tym myslec
Spotkaj sie z nia, a po spotkaniu nie rob nic. Jak spotkanie bylo fajne to sie sama odezwie
do spotkania nie pisz z nia. nie upewniaj sie czy aktualne itd. zero pisania. jezeli ona zapyta sie czy wszystko aktualne, napisz po prostu: ok. i tyle. jezeli spotkanie sie uda to sie z nia pierwszy nie kontaktuj. nawet mozesz jej nie odpisywac przez 1 dzien po spotkaniu:) to dziala zajebiscie.
ma czas zeby myslec o Tobie i zastanawiac sie "boze dlaczego on nie odpisuje":D. tylko musisz cos konkretnego zdzialac.
i w ogole powinienes ograniczyc to nieszczesne ciagle pisanie. a jak w dodatku zawsze piszesz pierwszy to juz calkowicie odpusc..
Są dwie możliwości na spotkaniu. Albo ją zainteresujesz albo zniechecisz.
Aby było zainteresowanie to musisz ją pocałować.
to NAJważniejsze.
Kolego... Kolego... Jedyne co mi się ciśnie po przeczytaniu tego tekstu to jest wulgaryzm... Jednak nie chce go użyć bo staram się oduczyć. Ale wiązankę już byś miał. To raz.
Dwa. Jakie ty masz cele? Masz jakieś? Za ambitne to one nie są. Jakie dzownienie, pisanie i odzywanie się? Po co ci jest ta kobieta? Do tego, żeby podbudować sobie ego? Rozumie, że każdego jara gdy kobiety się odzywają do nas, chcą się ustawać z własnej inicjatywy. Jednak żeby do tego doszło musi być zbudowany odpowiedni raport i odpowiednia atrakcyjność. Działając jedynie w celu, żeby pierwsza się odzywała, chciała cię wyciągać na spotkania nic ci nie da. Jest to krótka droga. Zamiast szukać czegoś takiego, wyjdź na spotkanie z nią, spraw żeby nie mogla się oderwać od twoich ust, zamilcz, znów po czasie idź na spotkanie i milcz. Wtedy będziesz załował jeszcze, że tak ciągle do Ciebie dzwoni. Muszą być emocje a nie plany jak sprawić by dzwoniła.
Inne cele, inne priorytety, inne nastawienie u Ciebie musi się pojawić.
Pozdrawiam.
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
Kolego... Kolego... Jedyne co mi się ciśnie po przeczytaniu tego tekstu to jest wulgaryzm... Jednak nie chce go użyć bo staram się oduczyć. Ale wiązankę już byś miał. To raz.
Argumentacja?
Dwa. Jakie ty masz cele? Masz jakieś? Za ambitne to one nie są. Jakie dzownienie, pisanie i odzywanie się? Po co ci jest ta kobieta? Do tego, żeby podbudować sobie ego?
Nie przechodźmy ze skrajności w skrajność. Nie widzimy się, jak mówiłem, trochę się wkręciłem więc jakikolwiek kontakt z nią jest dla mnie w pewnym sensie radością, więc sytuacja, w której tylko ja pisze, jest po prostu niekomfortowa.
. Jednak żeby do tego doszło musi być zbudowany odpowiedni raport i odpowiednia atrakcyjność.
Argumentowałem w pierwszym poście... Byłem duchy imprezy, ona sama specjalnie przedłużał wyjazd (miała jechać na drugą osiemnastkę) żeby ze mną być, prosiła żeby odbijać ją jak niektóre typki za nią chodziły... Po prostu wiem, że o atrakcyjność w jej przypadku się nie boje.
Cały czas do przodu.
Ok atrakcyjność masz zbudowaną, ale musisz ją podeprzeć następnym razem o dobry raport.
Jednak bardziej pisząc to wszystko miałem na myśli twoją przyszłość z nią. Nie możesz mieć celu głownego wobec niej, że chcesz tylko aby ona PISAŁA PIERWSZA, PYTAŁA O CIEBIE itp. bo to nie jest droga do tego, aby ją poderwać. To jest droga do stania się miłym kolegą(jakieś odniesienie do pierwszego akapitu?
). Więc zaproponowało ci to spotkanie idziesz, działasz na jej emocje(jak masz napisane po lewej) i całujesz, całujesz. Rozumiesz? Zły piorytet, przez pisanko na "fejsbuku" nie będziesz miał tego czego od niej chcesz. W ogóle czego od niej chcesz? Na to sobie odpowiedź, później jazda do przodu.
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
Jak najbardziej rozumiem - tyle że w różnych blogach wyczytałem tyle (nie)stworzonych historii o tym, jak to dziewczyny pisały za kimś, jak dbały o to, jak chciały się spotkać itd. że chyba przeszedłem ze skrajności w skrajność...
Dzięki
edit:
Zły piorytet, przez pisanko na "fejsbuku" nie będziesz miał tego czego od niej chcesz. W ogóle czego od niej chcesz? Na to sobie odpowiedź, później jazda do przodu.
Jak najbardziej rozumiem, tyle że się w ogóle nie widzimy, więc próbował podtrzymać jakoś kontakt... Jak widzę - całkiem niepotrzebnie
Cóż, sam koledze który pisze po 600 sms tygodniowo z dziewczyną mówię że to jest bezsensu i cały czas pokazuje mu że to do niczego nie prowadzi... Ale cóż, może to nawet jego myślenie delikatnie na mnie wpłynęło. Tak czy inaczej - uspokoiłem emocje, skupiłem sie na tym co napisaliście i myślę że będzie tylko do przodu, że tak powiem
Cały czas do przodu.
grzecznie się pytam, ona ma rozpoczynać tę rozmowę, jak wiecznie Ty napierdalasz pierwszy?
Nie chodzi o to że pisze codziennie, albo nawet częściej, kiedy ją widzę, tylko co jakiś czas chciałem podtrzymać kontakt, bo po prostu wydawało mi się że zapomina o mnie... (Głupie myślenie, ale w sumie napisałem o tym ostatnio bloga...
)
Chyba wpłynęło na mnie to napierdalanie sms'kami przez sąsiada, który cały czas pisze z takąjedną, jak mówiłem, zawsze mu mówię że to bezsensu. Tylko że jemu "idzie" (choć i tak widzę że on przez to staje się przyjaciółką z fiutkiem, jak to tradycyjnie określacie) a mi nie, może w tym problem że tak powiem... No nic. Przyjmę wasze rady do serca
Cały czas do przodu.