Witam chcę opisać pewną sytuacje i poprosić o sugestie jak postępować w podobnej sytuacji.Wczoraj ng jedna z grup kobiet z wielu,podchodzę do najładniejszej według mnie przy barze,lekka zabawna rozmowa itd.Odciągam na bok ona pije drinka i ja rozmowa dobrze się klei sporo śmiechu,usłyszałem od niej że jestem jedynym facetem który się w końcu na nią tylko nie gapił a podszedł i że jeszcze nigdy nie spotkała tak bezpośredniego i otwartego faceta .Ona 25 ja 22 lata.Wszystko okej podchodzi znajomy i mówi ile mi zejdzie daję jej telefon,ona wklepuje swój numer ale dalej prowadzimy rozmowę,widziałem że albo rozglądała się po czasie za znajomymi albo zaczeła się nudzić więc chciałem wprowadzić lekkie kino oczywiście wszystko naturalnie .Coś typu że nie słyszę jej dokładnie itd.Pierwszy raz usłyszałem wtedy od kobiety,że naruszam jej strefę komfortu ,wszystko z uśmiechem na ustach ale mimo to broniła się od kina.Więc wyciągam ją na parkiet i ta sama sytuacja,chwila na parkiecie ładnie się żegnam i odbijam dalej.Na parkiecie sama prowokowała,ale gdy tylko lekko przekroczyłem jej granicę odrazu był stop i tak co chwilę.Jak postępować w takiej sytuacji? Szczerze powiem,że pierwszy raz z czymś takim się spotkałem i tymbardziej nie było to mówione przez nią z jakąś pretensją albo czymś podobnym.
Też miałem taką sytuację tylko że na DG przy nowo poznanej pannie . Gadałem z panna okolo dwoch godzin haha. I też wspominala , że przekraczam jej strefę komfortu. Odpowiedziałem , czy chodzi jej o to , że siedzę obok niej czy , że się na nią patrze .wiedziałem o co jej chodzi ale dalej robiłem swoje. Później nic nie mówiła. Zaczęła odwzajemnac dotyk
Tzn. U mnie dokładniej opisując było tak że gdy już leciałem naprawdę no wprost typu dotyk za szyję itd. to wtedy były opory bo wiadomo biodra podczas tańca to przecież nie powie że naruszam jej strefę skoro sama to robi
tylko gdy stałem z nią wprost ,zawsze mam też taką manię że patrzę się kobiecie głęboko w oczy podczas rozmowy nie wiem czemu lubię gdy się peszą wtedy ale gdy to połączyłem wtedy jak mówię z eskalacją do której dąże w sumie odrazu podczas rozmowy zaczynały się minimalne schody,ale jak widać nie tak duże by nie dała numeru ,mniejsza z tym czy się umówi już czy nie bo to wiadomo klub był ale sam przypadek jak dla mnie dość ciekawy ,dopiero "siedzę " w temacie pół roku na wyjścia też nie mam za dużo czasu może użytkownicy którzy więcej wychodzą mogą pomóc? Dzięki z góry
)
Bo ty stary pomyliłeś kolejność. Najpierw wziąłeś numer, a potem wprowadzasz kino. A u dziewczyny w głowie zapala się lampka "co on myśli, że jak dałam mu numer to jestem jego? Że może mnie obmacywać". Warto zwracać uwagę na takie rzeczy. Ogólnie polecam branie numeru dopiero jak się rozchodzicie, i popracuj nad kinem żeby to było jak najbardziej naturalne i początkowo niezauważalne dla panny.
Edit: W ogóle tak sobie myślę, że branie numeru przed końcem wspólnej rozmowy jest strzałem w kolano. Wychodzisz na kolesia który podbija bardziej po numer niż w celu poznania laski. W mojej opinii to wygląda needy, ja numer biorę jak spadam na chatę a chcę utrzymać kontakt, wtedy to jest naturalne wg mnie.
Nie,nie kino prowadziłem w sumie prawie od początku aczkolwiek to w sumie raczej nieistotne i tak się z nią umówiłem,ale sama sytuacja mnie zaciekawiła.Postaram się następnym razem nie lecieć tak otwarcie,chociaż nie ukrywam że lubię w ten sposób rozmawiać i poznawać kobiety ale jak widać może to też zostać tak odebrane.
Co masz zrobić w takiej sytuacji? hm, w ogole z tym ze jej nie slyszysz i zblizasz sie, nachylasz ucho, twarz - kurde dobre, tez tak porobie
Co do twojego pytania to poprostu nie była to łatwa laska i moim zdaniem jezeli chciales ja tylko zaliczyć to zle trafileś, a gdy chcesz coś z nią wiecej to na takie rzeczy potrzeba czasu, wiecej niz jedna nocka.. w dodatku klubowa
Jeżeli masz pytania - pisz PW