Witam. Od sporego czasu bo już kilka lat mam taki problem, że gdy idę ulicą i mijam ludzi miewam jakieś objawy nerwowe typu: oko łzawi, w głowie zaczyna się jakiś ścisk i sztywnieje na twarzy itp. Do rzeczy, ruszyłem dupę z domu i wykonuję misje socjalne, wczoraj po wykonaniu zadania było już lepiej, już nie czułem tak dużego lęku, lecz nadszedł czas myślenia w głowie, że potem już trochę zesztywniałem. Być może ten problem to pewność siebie, lecz nie alienuję się od ludzi, zwykłe chodzenie ulicą mnie tak paraliżuje i teraz pytanie czy to będzie poważny problem w uwodzeniu? No na pewno też między innymi przez to nie dostaję żadnych sygnałów od dziewczyn jak kiedyś. Natomiast po misjach socjalnych było mi lepiej, może to jakiś brak odporności na opinię innych? Miewał ktoś podobnie?
PS: Byłem u psychoterapeuty i mówi, że tego nie da się wyleczyć tylko zniwelować, a kiedyś będzie to powracać. Proponuje kolejne spotkania po 100zł za jedne i nie wiem czy bardziej się opłaca misje socjalne wykonywać czy ta terapia jednak pomoże, bądź będzie to wywalenie pieniędzy w błoto.
Ja Ci zdradzę swój patent, tylko ja go nie stosuję na fobię społeczne, a na to, żeby się nie przejmować ludźmi, jeśli nie robię czegoś złego, tylko po prostu się wychylam ze swoją osobą np. jestem na randce, wokół pełno ludzi, a wezmę przechylę dziewczynę i na środku ulicy ją pocałuję, bo mam taką ochotę, żyć tu i teraz. Dla mnie ludzie którzy mnie otaczają, postronni, których nie znam to cienie, za chwile jeden z drugim przejdzie i tyle będzie go w moim życiu. Czym mam się przejmować. Dla nich też powinienem być cieniem, dopóki nikogo nie krzywdzę. Nie warto się przejmować i jesteś zawsze otoczony swoim cieniem i cieniem innych ludzi. Musisz przywyknąć. Najwięcej wypadków i tak się zdarza w domu, jak wieść gminna niesie hehe.
Wszystko u Ciebie siedzi w głowie, zmień tok myślenia.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
To chyba nigdy nie poczułeś albo nie wiesz jak działa nerwica lękowa, to nawet gdy masz wywalone na ludzi to i tak masz takie objawy, że jesteś cały spięty, głowa, twarz, łzawią oczy, tracisz kontakt z rzeczywistością.
Co z tego jak myślę w takiej sytuacji, że jestem wyluzowany, jak nie jestem i nic nie przechodzi? Zresztą jakbym wiedział jak myśleć, co wyeliminować to bym to zrobił. Tyle to i ja wiem
Nie mam, ale mogę sobie wyobrazić, bo mam np. lęk wysokości i te odczucia, co podałeś to mam podobne, jak znajduje się na znacznej wysokości. Też trudno nad tym zapanować, a im wyżej tym gorzej. Oczywiście lęk wysokości to nic takiego przy fobii społecznej, bo nie odczuwam go często, bo mogę unikać takich miejsc, gdzie jest bariera.
Ja Ci zdradziłem swój patent, który uznałem, że być może Ci choć ciut pomoże. Jest tu tyle użytkowników, że pewnie ktoś dorzuci swoje rady
Edit: Poza tym ja bym sugerował brak myślenia, że jestem wyluzowany, bo jak nie jesteś to jesteś niespójny, po czym się pojawia konflikt wewnętrzny.Raczej bym sugerował przyznanie tak boje się, ale spokojnie nic mi nie grozi, nic mi nie będzie.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.