Witam. Długo sie wzbraniałem przed tym postem, ale potrzebuje pomocy. Jestem z narzeczona juz prawie 3 lata, mamy razem dziecko. Kocham małego, ale sprawa ma sie tak, ze od kiedy się urodził, ona sie totalnie zmieniła. Mianowicie, praktycznie zero seksu, zero dotykania, tylko cmok w usta i ciao frajerze. Juz o seksie oralnym nie wspomne, bo o ile przed porodem robiła to dosyc czesto, to po, moge zapomniec. Zaznaczam, ze młody ma juz ponad rok, wiec to nic zwiazanego z karmieniem piersia, co było wygodna dla niej bajeczką.
Probowałem wszystkiego, ale jak grochem o sciane. Brak seksu, bo tak mozna nazwac "bzykanie" sie raz na miesiac, albo i rzadziej, ma dosyc destrukcyjny wpływ na nasz zwiazek, wkurwiam sie, denerwuje cały czas. Czy cos sie da zrobic ?
O Chryste, nie umiem Ci doradzić, ale szczerze współczuję
To juz cos
Albo znajde jakies sensowne rozwiazanie, ktore sprawi, ze znowu wroci w niej chec do bzykania, albo sie rozstaniemy, bo ile mozna zyc w celibacie.
Z tego co poczytalem, to dosyc powszechne u facetow, ze ich kobiety przed zaciążeniem wyczyniały cuda wianki w lozku, byle sie frajerzy nabrali, a potem zimno jak w suwałkach. Jakbym czytal o sobie
To ja miałem podobnie do ciebie tylko ten lód u mnie spowodowało wspólne zamieszkanie, nie dziecko. Jesteś więc w trochę gorszej sytuacji. Też się frustrowałem, też próbowałem gadać, próbowałem sztuczek, próbowałem wszystkiego, chuja to dało. Nie dało się tak żyć, ona mogła, ja nie umiałem i ty też zapewne z tej frustracji to pierdolniesz. Może ten wpis nie będzie dla ciebie dobrą radą, bo wiele razy myślałem co mogło być przyczyną takiej zmiany, wymyśliłem dziesiątki teorii, ale żadnej nie mogę być pewien. Dodam, że po rozstaniu bzykałem ją jeszcze jakiś rok i dużo częściej i lepiej niż kiedy mieszkaliśmy razem, nawet mimo tego, że wiedziała, że spotykam się z innymi.
Nie podam ci pomysłu jak to rozwiązać, bo próbowałem wielu rzeczy i skapitulowałem. Powiem ci jedynie, że jeśli zależy ci na kobiecie i dziecku(!) to próbuj to rozwiązać do momentu aż poczujesz, że jesteś na tyle sfrustrowany brakiem seksu, że dłużej nie wytrzymasz. Wtedy możesz bez poczucia winy to pierdolnąć. Mówię oczywiście o lasce nie o twoim dzieciaku, jeśli do tego dojdzie to staraj się żeby dzieciak miał w tobie ojca mimo wszystko. Do tego potrzebne byłoby pokojowe zakończenie relacji z twoją obecną kobietą więc nie rób jej nie wiadomo jakich awantur.
Może ktoś zarzuci pomysł jak przywrócić dawny żar po takim ochłodzeniu związanym z jakąś poważna zmianą w związku, mi się nie udało, ale ty nie jesteś mną więc próbuj, kibicuję ci przez wzgląd na dzieciaka. (jeśli już, to poleciłbym super szczerą rozmowę w której wyrzuciłbyś to wszystko i zmusił ją do analizy tego czemu tak się dzieje)
Zaproponowałem jej seksuologa, jak sie nie zgodzi, to nie widze innego rozwiazania
Spróbuj ją gdzieś zabrać a dziecko zostawić na pare godzin z osobą zaufaną, kobiety lubią popełniać błąd siedząc jak kura na jajach w domu z dzieckiem.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Jak to dobrze, ze w dzisiejszych czasach mozna sie rozstac, kiedy sie chce.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Jeżeli nie jest przemęczona, zarobiona i wiecznie niewyspana (bo i czemu miałaby być? nie pracuje przecież w kopalni na dwóch zmianach...), to brak seksu spowodowany jest jedną prostą rzeczą: ona po prostu Cię nie pożąda. Nie jesteś dla niej atrakcyjny, jesteś ojcem jej dziecka i - zapewne - portfelem.
Jedyny "program naprawczy" jaki widziałem, żeby faktycznie zadziałał, to skupienie się na sobie. Zignoruj chwilowo swoje potrzeby seksualne (albo jak nie masz z tym problemów moralnych - sypiaj na boku), a przede wzsystkim zadbaj o siebie: siłownia (koniecznie i to jakiś porządny program siłowy), znajdź jakieś męskie hobby, no i odgrzej spotkania ze znajomymi. Nie stroń od towarzystwa kobiet, żyj dla siebie. Pamiętaj, że nikt obcy nie uczyni Cię szczęśliwym, to jest Twoje zadanie.
Niestety - jeżeli Twoja obecna partnerka zakodowała sobie, że utrzymujesz jej rodzinę, nie masz absolutnie żadnych opcji poza nią, no i jesteś dobrym misiem, który jej nie zostawi (bo i niby dla kogo?), to ona nie musi się starać w żadnym aspekcie życia. Co więcej, przez świadomość, że jesteś "jej" i nie musi Cię zdobywać... nie jesteś atrakcyjny. Nie jesteś wyzwaniem, nie jesteś podniecający. To podświadomość, ona nie robi tego "na złość", tylko po prostu tak już jest.
Weź się za siebie, zagraj na jej emocjach, niech pojawi się u niej strach, że jeśli chcesz, to sobie bez problemu znajdziesz inną. Niech zobaczy, że jesteś facetem, dbasz o siebie, masz ciekawe hobby i w ogóle jesteś atrakcyjny. Uwaga: na początku będzie protestowała w każdy możliwy sposób. Że po co idziesz na siłkę, że nie idź ze znajomymi na piwo, że na cholerę grzebiesz całe wieczory przy motocyklu... Zaciśnij zęby, rób swoje, nie zwracaj uwagę na jej gadanie. "Tak, wychodzę na piwo z kolegami, wrócę po północy." - i wychodzisz. Za którymś razem zrozumie, że i tak Cię nie zatrzyma. A za którymś kolejnym zrozumie, że nie jesteś "jej" bezwarunkowo.
Książka dla Ciebie do poczytania to np. No More Mr Nice Guy (Robert Glover) albo The Rational Male - dwie części (Rollo Tomassi).
"Niektóre kobiety po porodzie odczuwają wstręt na myśl o seksie, inne mają trzykrotnie podwyższone libido."
-cytat z google.
Game, masz dzieciaka? ;>
Ja? Nic mi o tym nie wiadomo. Mam za to sporo dzieciatych znajomych, a jeszcze więcej podobnych historii słyszałem. Im bardziej facet się stara w domu i skacze koło żony, tym mniej pożądania w jej oczach, aż po obrzydzenie.
Współczuję. Człowiek chce jakoś razem ciągnąć ten wózek do przodu, ufa, stara się, inwestuje, a później jest za to dymany w cztery litery.
Spróbuj wierzgać, to obstawiam, że zaraz pojawią się argumenty o dziecku, że za mało czasu mu poświęcasz, że wolisz iść na siłownię, czy gdzieś tam ze znajomymi, pewnie poznawać jakieś inne panny zamiast pomóc w domu, albo dorobić jakiś hajs i jesteś kawał chuja, a nie tata. Zaciśnij zęby i dostaniesz z powrotem to samo. Spróbuj odejść? Przygotuj się na zjebaną opinię wśród rodziny i znajomych, rozprawy sądowe, alimenty co miesiąc, ograniczony kontakt z dzieckiem i fakt, że za pare latek jakiś randomowy pacan, bądź kilku z kolei, który akurat wpadł w oko Twojej pani lodu, będzie wychowywał Twoje dziecko, miał wpływ na jego rozwój, charakter, a jak daj bóg nie będzie jakimś patusem, to dane mu będzie patrzeć z bliska jak Twój potomek stawia pierwsze kroki na tych wszystkich etapach dorastania, kiedy Ty będziesz zapierdalał, co by starczyło na przelew. I daj Bóg jak matka nie jest totalnie jebnięta, bo zrobi małemu takie pranie mózgu, że dla wszystkich będziesz wrogiem numer jeden, bo... ruchać Ci się chciał.
Tak. Spraw by księżniczka czuła się wyjątkowa, seksowna i podziwiana, bo się jej kilka rozstępów na dupie zrobiło. Oto cała afera? Wątpię. Za mało napisałeś odnośnie jej charakteru, ale w Twoich postach wyczuwam zawód i pełne gacie. Niestety, lewe panny, które zapraszasz do swojego życia mogą zrobić Ci niezły burdel, jeśli w porę nie połapiesz się z kim masz do czynienia.
Sorry za gorzki ton, ale ostatnio wśród znajomych mnożą się takie historie i na samą myśl rzygać się chce.
Co innego jakbyś był skurwysynem, który miałby w dupie i dziecko i żonę. Taki nie dość że specjalnie się nie na stresuje, nie wybuli bo przecież tylko frajer by płacił, porucha na boku bez wyrzutów sumienia, to jeszcze ma milion szans na poprawę u swojej ukochanej, boś on taki męski i nieprzewidywalny. No i tatuś, wiadomo że ma pierwszeństwo. Emocje emocjami, ale egoizm i głupota niektórych kobiet powalają. Wybaczcie za kryzys wiary w płeć piękną jaki przebija się w tym poście, ale ostatnio wokół mnie rozgrywa się całe multum podobnych historii i zaczynam dochodzić do wniosku, że te normalne, szczęśliwe i w miare stabilne związki to są kurwa jakieś wymierające ewenementy.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Czytałem raz o tym na babskim forum i często tak się dzieje po ciąży , niektóre próbowały się nawet zmuszać , suplementy , sport aby libido skoczyło i ogólnie to ciężko z tym seksem , także lepiej idź z nią do specjalisty .
już to widzę, jak ona biegnie do specjalisty... może nie powinienem się wypowiadać, bo sam dzieci nie mam, także z góry przepraszam,za ewentualną nieodpowiednią radę..
może delikatnie wychłódź ją? skoro nie działają na nią żadne Twoje "zachęty" - interesuj się dzieckiem! ale nie inicjuj kontakt fizycznego z kobietą, mniej czułości.. przecież to wyczuje i sama dojdzie do wniosku,że coś się sypie, a lepiej ,żeby się nie posypało .. hmmm?
tylko całkiem ogólnie ograniczony kontakt fizyczny z kobietą..
tylko nie miałem tu na myśli 22.00 i "próby"
Mysle ze pociag seksualny zmienil sie w instynkt macierzynski albo jej zalezalo na ojcu a nie mezu, i masz u niej mission complete.
Mysle ze jak macierzynstwo troche opadnie to powroci sex, jak ma koło 30 lat to napewno ma ochote
zadbaj o siebie, pokaz jej ze jestes meżem ,który wie jak zadowolic kobiete i siebie przy okazji. Zadnego gadania ze jestes ojcem i to nie jest karta przetargowa o sex, bo wezmie cie za dawce nasienia i nic wiecej.
Jak matka kwoka to będzie jeszcze gorzej, bo dziecko się nauczy chodzić to będzie się przewracać, kaleczyć, się może poparzyć itd. Kochaj dziecko to się na ciebie otworzy a jak będzie sex traktowała jako obowiązek to dupa.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Będziesz musiał niedługo podjąć ciężką, jedną z najtrudniejszych męskich decyzji...
I to jest problem i trudny orzech do zgryzienia, a nie jakieś- "Nie odpisuje mi, co robić?".
Widać, że małżeństwo, a także związki gdzie są dzieci, też się wypalają i to nie jest to samo co kiedyś.
Ty chociaż masz świadomość tego, że jesteś nieszczęśliwy, ale ilu jest facetów, co tej świadomości nie mają i są z kobieta bo tak wypada, bo tak musi być, bo dziecko?.
Jeden mój znajomy pracuje na 2 etaty i bierze nadgodziny, byle tylko nie siedzieć w domu z żoną. Ma jej dosyć, a jest z nią tylko ze względu na dziecko, które było wpadką...
Drugi zakłada pewnie za małe o 2 rozmiary buty i chociaż jest szczęśliwy przez chwilę, kiedy je ściąga po pracy.
Ilu facetów i ile jest takich związków, gdzie oboje się męczą. Ona też jest nieszczęśliwa. Prędzej czy później to pęknie, któreś nie wytrzyma i odejdzie...
Dam Ci do myślenia
Pyknij drugiego brzdaca
*Sprawa jest prosta, albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.
*Płeć męska to kwestia urodzenia, bycie mężczyzną to kwestia wyboru.