Pytanie do osób doświadczonych, mających za sobą wiele związków lub będących w długoletniej (5+), udanej, stałej relacji.
Jakie cechy są według Was najważniejsze w długiej relacji z kobietą? Jaka powinna być, a jaka nie powinna być? Co Wam przeszkadzało, co Was irytowało w poprzednich związkach, przez które uznaliście iż nie ma sensu ich dłużej ciągnąć.
Zgadzam się. Dodam jeszcze, że poczucie ogólnej wartości własnej osoby, ciała, umysłu powinna być u partnerów na podobnym poziomie. Jeżeli jedno wyraźnie dominuję, jest bardziej przebojowy/a , to niestety rodzą się konflikty. Zależy jeszcze od charakteru drugiej osoby. Jeżeli ogólnie gorzej się czuję, zazdrości to rodzą się krzywe akcję, jakieś oskarżenia często z dupy wzięte itd.
jej strata
ja Ci jeszcze zostaje!
Jeżeli masz pytania - pisz PW
"ja Ci jeszcze zostaje!" - zabrzmiało jakbyś właśnie zakomunikował mistrzowi, że jesteś chętny i gotowy (uwaga) NA ŻENIACZKĘ Z NIM!
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
tak mialo zabrzmiec, popacz jaki ze mnie gejuch ;*
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Cooli, nie manipuluj podrywaczy!
PS ale tez tak robilem ze opisywalem laskom idealnego partnera, a one myslały ze wlasnie taki jestem - my dobrze wiemy jak ideał powinien wygladać, a czy do niego zmierzamy
?
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Tu się zgodzę! Cooli stara się być kobietą którą opisała, a każdy facet stara się być prawdziwym mężczyzną, typem Bonda. Oby tylko na staraniach się nie kończyło.
Cooli wymieniłaś zalety, które powinna posiadać chyba każda kobieta. Zalety które czynią kobietę bardzo atrakcyjną w oczach każdego mężczyzny. No bo który z nas by nie chciał mieć takiej dziewczyny, żony, matki swoich dzieci?
Wiele lat temu czegoś się nauczyłem i powtarzałem to wiele razy swoim kumplom którzy przechodzili kryzysy w związkach, małżeństwach: "Nie chodzi o to jak wiele zalet ma nasza kobieta, ale o to, czy jesteśmy na tyle silni by zaakceptować jej wszystkie wady." - Andy
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
"No bo który z nas by nie chciał mieć takiej dziewczyny, żony, matki swoich dzieci?"
ja, po tygodniu bym się nudził a po miesiącu coś głupiego zrobił - żeby się coś działo...
Cooli - z całym szacunkiem, ale bredzisz - często na tej stronie pada zdanie/porada - kobiety potrzebują emocji, także w związku, a Ty sprowadzasz facetów do roli leniwego, oportunistycznego jełopa, dla którego pełnią szczęścia jest pełna micha, posprzątane mieszkanie, sex z małżonką (i to własną) - po jakimś czasie można się zwyczajnie od tego miodu porzygać i poszukać czegoś co stanowi jakieś wyzwanie - chociażby na miesiąc - bo potem to jak z żoną... nie twierdzę że związek ma być nieustającą wojną, ale trochę jazd czyni go ciekawszym... oczywiście w granicach zdrowego rozsądku...
"+ dobre gotowanie, sprzątanie itd. jak na prawdziwą kobietę przystało"
Nie no padłam. Gotowanie i sprzątanie jak na prawdziwą kobietę przystało...? I żeby nie było, bardzo lubię gotować/piec, ale tekst mnie rozwalił.
W ogóle jak dla mnie za cukierkowo. Za dużo górnolotnych słów. Mam wrażenie, że opisałaś robota, nie kobietę. Jakaś szczypta pikanterii musi być. Niby fajnie i miło, ale czy nie za dużo nudy i przewidywalności? Według mnie mało to pociągające i ciekawe. Nie jestem pewna ilu facetom rzeczywiście by to wszystko się podobało. No może takim co szukają drugiej mamy.
I średnio sobie wyobrażam, że po tym jak facet mnie ostro wkurzył gotuję mu ciepły obiadek i podaję z uśmiechem.
P.S. Możecie mnie minusować
a co tam - masz plusa - chyba jako drugi/druga na tej stronie... tak z ciekawości - co jest Twoim koronnym daniem... sex pomijam, o podniebienie chodzi... (bez skojarzeń poproszę)...
Jeszcze nie znalazłam dania, które by zasłużyło na miano koronnego, takiego naj naj, więc nie będę wymyślać. Ostatnio za to pochłania mnie pieczenie chlebów na zakwasie. Taki razowy z suszonymi śliwkami całkiem niezły mi wychodzi.
Odbieram to tak: ze skrajności w skrajność. W pierwszym poście w moim odczuciu opisałaś dziewczynę ugodową, miłą, zawsze skłonną podać ciepły obiad, sprzątającą i bez najmniejszych fochów. Jak dla mnie to partnerka typu mamusia z dodatkiem w postaci seksu. I tak – to dla mnie nuda. I tak – faceci, którzy mają takie oczekiwania od partnerki mnie nie interesują. W poście wyżej opisujesz kobietę udającą (nacisk na to słowo) tajemniczą i całkowicie nieprzewidywalną.
W kwestii wyjaśnienia - naprawdę nie mam zamiaru nikogo udawać. A i owszem, mam fochy, niejednokrotnie idiotyczne, z których czasem potem sama się śmieję. I tak, jak się zdenerwuję, nie podam z uśmiechem ciepłego obiadu, bo mnie wkurzył i nie mam ochoty nad nim skakać. Taka jestem. Nie narzekam.
„niekoniecznie poprzez głodzenie go..”
„nie widzę powodu, by go głodzić”
Naprawdę uważasz, że jak nie zrobisz facetowi obiadu, to go głodzisz? Wiesz, ja tam nikogo nie głodzę, wychodzę z prostego założenia, że facet ma ręce, to sobie jedzenie zrobi i beze mnie.
„sprzątanie, gotowanie itd. bo to raczej stety/niestety strona kobieca”
Nie zgodzę się, że to strona kobieca. Jak jestem w związku z facetem oczekuję, że on również gotuje czy sprząta. Mało tego, że wypierze, czy sobie ciuchy wyprasuje. To kwestia do ustalenia. Oczywiście jeżeli Ty zamierzasz to wszystko robić i czujesz się w ten sposób spełniona jako kobieta – jak najbardziej, nie mam nic przeciwko. Mi to nie odpowiada, dlatego szukając partnera zwracam uwagę na to, czy w domu coś robi.
tiaaaaaaaaaa....
podstaw pod ten opis faceta, psa, chomika, ufoludka i kogo tam jeszcze... "everyman"... Oczywiscie nigdy nikomu się to nie uda więc pozostaje, jak napisałaś, "staranie"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ale zejdźmy na ziemię
nie ma ideałów i koniec kropka. Zawsze są wady i zalety, plusy i minusy. Każdy tak ma i wszystko. Taki jest świat, tacy są ludzie
W dodatku jedna osoba uzna "cechę" za wadę, a druga za zaletę.
Gotowanie, sprzątanie, prasowanie, zmywanie. Cechy które każda kobieta musi mieć
ale pierdolicie
Byłem z dziewczyną której cechy wypisane przez coli pokrywały się w 90% a i tak chuj z tego wyszło.
Patrzenia na to w taki sposób tylko wprowadza nas w stan kalkulacji i doszukiwanie błędów. Pomijając fakt iż osoby w wieku 20 lat, jeszcze kształtują charakter, poczucie wartości i wiele innych cech.
Teraz jestem 8 miesiąc z dziewczyną która ma odwrotny charakter niż moja była i żyje mi się 100x bardziej wygodnie. Nie mam rozkmin a dziewczyna traktuje to jako związek a nie małżeństwo i całkowite podporządkowywanie się sobie.
Cytując ją " Każdy z nas musi mieć czas dla siebie, ja mam swoje sprawy ty swoje "
I jest zajebiście
Może jest mniej przebojowa i pewna siebie, ale to wychodzi mi tylko na plus.
Z drugiej jednak strony, nie piszę tego by powiedzieć iż moja była miała zły charakter.
Dam wam jednak radę by nie kalkulować i szukać cech. Tylko patrzeć czy żyje nam się wygodnie, bezkonfliktowo i czy jesteśmy zadowoleni.
Kolejna sprawa, to zdawanie sobie sprawy z tego że opieranie całego życia w dziewczynie to mijanie się z celem. Dziewczyna to tylko dopełnienie, i jeśli osoby z forum niektóre, myślą że gdy ją znajdą ich życie się odmieni. Są w błędzie.
No chyba że ich życie to brak jakichkolwiek zainteresowań. Ale wtedy taki związek wcześniej czy później się rozpierdoli.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Cooli opisała siebie <3
I don't have dreams. I have goals. Now, it's on to the next one.
~Harvey Specter
"Ale zejdźmy na ziemię nie ma ideałów i koniec kropka. Zawsze są wady i zalety, plusy i minusy. Każdy tak ma i wszystko. Taki jest świat, tacy są ludzie W dodatku jedna osoba uzna "cechę" za wadę, a druga za zaletę."
No cholera!!!
Zgdzam się w pełni 
@Kwiatek1993
Rozwaliłeś system,taka jest prawda
Nie wiem jaka jest idealna. Generalnie, ja jestem tolerancyjny i wiele znieść potrafię, ale jak baba pójdzie w dym albo gdy nieustannie zmienia plany, które już są w toku bo nagle się jej coś odwidziało i zachciało czegoś innego to jest pozamiatane. Zasadniczo różne odjeby znieść można, ale nie patologicznej skłonności do kłamstw. Kłamstwo i zdrada absolutnie nie przechodzą. A resztę jakoś znieść da radę (w tym fochy, fobie czy różne inne niedoskonałości) - i po latach życia z kimś takim kto nie ma tych dwóch wad można dojść do wniosku, że poznało się ideał kobiety.
wszystko wynika z tolerancji drugiej strony na pewne zachowania partnera. Dla kogos jedna cecha będzie pożądana i przeurocza, dla kogos innego - nie do zaakceptowania... Garść truizmów cooli przesiałbym przez bardziej delikatne sito, bo diabeł tkwi w szczegółach i niuansach zachowań...
A inna kwestia to to, czy tacy jesteśmy faktycznie, czy tylko nam się wydaje i czy potwierdzi to również partner. Bo w jego przekonaniu wbrew temu co sami myślimy możemy być mega nietolerancyjni i nudni
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"