Temat banalny. Ale mnie gryzie. Nie dalej jak wczoraj miałem taką akcję: Jadę sobie środkiem publicznej lokomocji. Zamyślony. Nagle ni stąd ni zowąd mam kontakt wzrokowy z kobietą HB4 (w porywach). Myślę sobie - utrzymam, aż się złamie, ale tu ni chuja.. mija kilkanaście sek. i nadal się na siebie gapimy.. myślę no zajebiście, wycofam spojrzenie, to przegram, nie cofnę to jeszcze sobie pomyśli, że na nią lecę (oczywiście chuj mnie to powinno obchodzić) ale jednak złapałem taki ciąg myśli.
(dobra, wolę przegrać) odwracam wzrok. Ale czuję, że ona się dalej gapi. Jedziemy, ona jest naprzeciwko mnie 5 metrów, tłok. a pan szept (ten od prawidłowego myślenia nagle ucichł), natomiast napierdala paniczna wersja mnie, która nie lubi jak nie można sobie pójść - już nie mogę swobodnie patrzeć w tamtym kierunku, tracę pewność siebie, bo muszę k.. stać i jechać aż nie dojadę. Dodatkowo kiedy czuję, że brakuje mi przewagi czerwienie się. No i ta panna widzi, że się czerwienię, nie patrzę, odwracam wzrok (a we mnie straszny wk..)
Słabe w cholerę, a dawno nie czułem się słabo w cholerę.
poważnie pytam. sytuacja niekomfortowa, a to oznacza, że muszę jeszcze coś w sobie poprawić. pewnie nie myśleć tylko gapić się do skutku mając wyjebane. ale może jest lepsza metoda. Co robicie w takich sytuacjach. Tylko nie piszcie, że jeździcie autem, albo że jeżeli lewe oko coś tam do grzechu to wykol lewe oko.


Kiedy mnie laska nie interesuje nie zwracam na takie sytuacje nawet uwagi, kto niby wzrok odwroci
...
.. a gdy jest kusząca i fajna z wyglądu - usmiechne się, potrzymam jeszcze 2-3 sekundy i tez odwróce.
Jeżeli masz pytania - pisz PW
ja też nie zwracałem. a jak przypadkiem zwróciłem to się rozsypałem.
z ładnymi wiadomo. delikatny uśmiech to podstawa.
cooli uwierz, więcej się uśmiecham
"pewnie nie myśleć tylko gapić się do skutku mając wyjebane"
Dokładnie tak bym zrobił. Nie ważne co ona sobie pomyśli, liczy się tylko mój komfort że to ona odpadła pierwsza
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Na mnie dzisiaj w metrze patrzyła... B (UG - ugly babe; B - babe; HB - hot babe; SHB - Super Hot Babe)
Popatrzyliśmy na siebie z kilka sek, po czym zwróciłem się do ekranu monitora, gdzie pokazane były kursy walut i WIG20... To było ciekawsze.
Tylko, że na mnie często patrzą kobiety... Sam nie wiem dlaczego. Po pewnym czasie, ma się już wywalone na to.
PS
Ni chuja nie mogę ogarnąć co ma temat wpisu do samego wpisu...
O, teraz lepiej
UB - Ugly Babe / Brzydka Dziewczyna
)
B - Babe / Normalna Dziewczyna
HB - Hot Babe / Ładna Dziewczyna
SHB - Super Hot Babe / Wystrzałowa Dziewczyna (na żywo widziałem dwa egzemplarze
wy serio rozmyślacie nad takimi pierdołami ?
they hate us cause they ain't us
to straszne rycerzu - ale serio. To już nawet nie chodzi o kobiety. Temat napisałem od tej strony, ale jest szerszy.
Sama sytuacja gdy brak komfortu przekłada się na reakcje organizmu, ty zaczynasz myśleć o tych reakcjach tracąc pewność siebie.
Typowy przykład to pytanie na które powinieneś znać odpowiedź na szkoleniu które prowadzisz, albo na rozmowie o pracę.
heh a bardziej bym się przejął jakby facet na mnie patrzył długo

a szkolenia czy rozmowy też przerabiałem, pomaga po prostu przygotować się na takie pytania że będą i jesteś tylko człowiekiem i możesz czegoś nie wiedzieć ...
z kobietami bardzo pomogło mi że poznałem w końcu i te piękności, wiele rozmawiałem, wiem że to zwykłe dziewczyny, ba czasami nawet bez makijażu bardzo zwykłe, normalni ludzie którym też czasami pryszcz na czole wyskoczy
they hate us cause they ain't us
Cooo?!?!?!!?!?
Pryszcz na czole kobiety ?????? One mogą mieć pryszcze ?
Mój światopogląd legł w gruzach...
xD hie hie
UB - Ugly Babe / Brzydka Dziewczyna
)
B - Babe / Normalna Dziewczyna
HB - Hot Babe / Ładna Dziewczyna
SHB - Super Hot Babe / Wystrzałowa Dziewczyna (na żywo widziałem dwa egzemplarze
Jest czasami tak że chcę ,,sprawdzić,, jakaś kobietę i patrzę na nią.
Kiedy ona to dostrzeże , też patrzy.
Jesli mi się ona nie zbyt podoba , a ona patrzy dalej to ja nie przywołuję jakiś tam zasad PUA , tylko najzwyczajniej odwracam wzrok.
Wzrok wytrzymuje ten któremu zależy , lub ma silniejszy charakter. Jednak w takiego typu zabawie , kobieta widząc twój wzrok , dojdzie do wniosku ze ci zależy. A tego nie chciałeś jak rozumiem... Więc i dupa.
Zawody kto przegra
omg..
Rozumiem jakby to napisał jakiś 14-latek, ale Septo - w Twoim wieku facet nie powinien w ogóle się nad tym zastanawiać a tym bardziej zakładać temat o tym..
To znaczy że faktycznie coś szwankuje z Twoją pewnością siebie.
Ja miewałem nieraz tak że jakaś dziewczyna dłużej się patrzy, albo co chwilę spogląda - nigdy nie miałem z tym problemów- jak mnie nie interesowałą, pierwszy "uciekałem" dalej wzrokiem i nie wracałem bo i po co? A jak jakaś ciekawsza niunia to czasem dłużej popatrzyłem, czasem ona pierwsza odjechała, czasem ja..
ale czy to są kwestie warte w ogóle poruszania tematu
?
septo doskonale Cię rozumiem. Miałeś już coś wypracowane, zasmakowałeś już wcześniej większej pewności siebie, wiesz jakie to uczucie a tu nagle z dnia na dzień coś się zmieniło i boisz się że to powrót do korzeni. To minie, to jest chwilowa słabość, jeśli już kiedyś zauważyłeś poprawę to to się na stałe nie zmieni. Przyczyna: zła pogoda, niewyspanie, problemy, podatki, tusk, cokolwiek - jednak morał jest taki że niedługo powrócisz na dawny tor.
Septo, popraw mnie jeśli się mylę, ale z twoich wcześniejszych postów wnioskuję, że to nie był pierwszy taki przypadek. Mam na myśli gwałtowny spadek poczucia wartości siebie spowodowany gwałtowną reakcją organizmu (strach, czerwienie się). W różnych sytuacjach życiowych, nie tylko damsko-męskich. Ja miewałem podobnie - czuję się zajebiście a tu nagle bach, nagłe wyrwanie ze sfery komfortu i nadal byłoby dobrze, mimo stresu, gdyby nie to cholerne czerwienienie się. Taki zaklęty krąg, po pewnym czasie nie wiesz co było pierwsze - zaczerwienie czy stres. Czy to zaczerwienie jest powodem stresu czy stres zaczerwienienia
Dla czytających to się może wydać zabawne, ale dla mnie przez wiele lat to był prawdziwy dramat, który bardzo ograniczał mnie na wiele sposobów - mam pracę, która wymaga publicznych wystąpień w j. angielskim. Co z tym zrobiłem? Jak dojrzałem do tego (czytaj: wkurwiłem się już na siebie tak naprawdę maksymalnie) poszedłem do... psychiatry. Powiedziałem mu o co biega. I on dał mi dwa rozwiązania - terapia, która pozwoli wyeliminować przyczyny albo piguły, które pozwolą zaleczyć objawy. Wybrałem piguły. Nic groźnego ani uzależniającego - nazywa się to hydroxizinum (lek m.in. na fobię społeczną). Na początku plan miałem taki, żeby brać tylko doraźnie, przed publicznymi wystąpieniami, ale okazało się to tak skuteczne, no po prostu, z braku innych słów na podorędziu... zajebiste, że w zasadzie od razu zacząłem brać to codziennie. Nie namawiam oczywiście do brania pigułek, tak jak ja, ale namawiam do wizyty u specjalisty, czyli psychiatry. Żadnych psychologów czy psychoterapeutów, bo to strata czasu podobno, tylko do prawdziwego lekarza od głowy. Pozdrawiam!
dokładnie tak jak mówisz wont! ale nie chciałbym iść w piguły. tekst ulricha nastomiast sprawił, że zrobiłem podróż w czasie żeby sprawdzić kiedy to się pojawiło. I znalazłem !! pierwszy rok studiów, poznajemy się z ludźmi. gadałem z jakimś kolesiem, śmiechy pierdoły, po jakimś czasie gość poszedł w dotyk i zaprosił mnie "na piwo".. oczywiście odmówiłem, ale mnie zatkało, jakim k.. prawem gość w ogóle brał to pod uwagę - dlaczego? czy ktokolwiek inny kiedykolwiek jeszcze może tak pomyśleć ?
od tego czasu mam coś takiego, że czasami moje myśli idą w kierunku "jak ktoś czyta moje zachowanie/spojrzenie" - jak laski to nie jest aż tak wielki problem, ale np. jakiś leszczyk menedżer..
a sama reakcja z czerwienieniem jest dodatkową opcją. Kiedyś pojawiała się przy zwykłych rozmowach, teraz w zasadzie tylko "jak zacznę myśleć" - na szczęście coraz żadziej
Rise - masz zupełną rację, jest kilka poziomów pewności siebie - schodzisz na sam dół i tam siedzi mały zasmarkany chłopczyk. I czasami zjeżdżam tam windą. Coraz żadziej ale myślałem, że już mi się nie zdarzy - zwłaszcza, że co to była za sytuacja ?? żadna. Temat wrzuciłem, bo zauważyłem że ja coś mnie męczy i napiszę to tutaj, to po jakimś czasie znika.
Myślę, że jest to też związane z niepaleniem - dziś mam 12 dzień.
Tak to już jest na tym świecie, że im bardziej Ci się wydaje, że Twój problem jest wyjątkowy, niespotykany i "Twój", tym bardziej jest powszechny.
Na pewno oglądasz czasami jakieś sporty drużynowe. Weźmy siatkówkę - jeśli jedna drużyna jest punktowo i mentalnie zdominowana przez drugą, to traci jakąkolwiek inicjatywę, nie widzimy efektownych akcji, żadnego pomysłu, nic - tylko kilku gości którzy wyglądają, jakby stali tam za karę. Człowiek (i masa innych kręgowców) jest tak skonstruowany, że kiedy czuje, że środowisko jest groźne, to traci inicjatywę, robi głupoty itd. Jeśli jadąc kiedyś zauważysz rozbite auto w rowie przy zakręcie, a przed nim czarne ślady kilkudziesięciometrowego brutalnego hamowania, to wiedz, że jego kierowca robił najgorsze, co możliwe i wynikało to z paniki. (Teraz są ABSy, ale to niewiele zmienia - na motoryzacyjny offtop zapraszam na PW).
Wracając ze świata gównianych analogii, myślenie o tym, jak zostaniemy odebrani jest strasznie chujowe, ale i strasznie powszechne. Coś tam o tym wiem z pierwszej ręki. Ale jakieś niezdrowe pocieszenie przynosi mi fakt, że masa ludzi z tym się boryka.
Weź na przykład takie rzeczy jak żony, które na tyle wstydzą się swojego ciała, że kochają się z facetem tylko po ciemku, a jeśli muszą w świetle dnia wstać z łóżka, owijają się czymś.
Dziewczyna, z którą się kiedyś całowałem na domówce miała na szyi ledwo co widoczną bliznę i w najgorzej wybranym momencie, na moje "strasznie mi się podobasz" odpowiedziała, wskazując na szyję - "nawet z tym?". Wyobraź sobie, co ona musi czuć, łażąc po ulicy i czy aby na pewno ma lepiej, niż Ty
Wreszcie osławione "negi", "pewność siebie" i cwaniactwo. Dla wielu początkujących PUAsów jest to ukryta przykrywka, żeby móc "podrywać laskę tak, żeby się nawet nie spostrzegła. Wynika to po prostu ze strachu, co ona odpowie na Twoje podejście.
Piszesz o widzie i zasmakranym gówniarzu na dole.
Wydaje mi się, że ta winda nie jeździ w sposób przypadkowy. To nie jest jakaś jebana choroba przewlekła, która ma nawroty i "nie wiesz nawet, jak i gdzie". Gadając z dziesięciolatkiem będziesz miał w dupie, co o Tobie pomyśli. Jeśli się z Tobą nie zgadza to jest debilem i niech się trochę dokształci.
Jak dla mnie, PUA-rozwój polega na tym, żeby w jak największej liczbie rozmów czuć się jak dorosły, strofujący dziesięciolatka. I nie chodzi tu o chamstwo, arogancję czy nadmierną ufność we własne przekonania.
Wielka część natury to schemat dominacja-uległość. I nie chodzi mi tu o żadne futerkowe kajdanki. Jeśli baba nie jest w stanie Cię przekrzyczeć, to ona czuje się zdominowana, to ona się rumieni, martwi "czy nie wygląda za grubo" i takie tam. I to ją kręci. A mnie cholernie kręci, kiedy widzę, że wygrałem taką walkę. Btw koledze od wyjścia "na piwo" może też się spodobało, jak się rumienisz ^^
Wydaje mi się, że cały Twój problem polega na tym, że "dałeś się zepchnąć do defensywy", w jakichś tam aspektach. Jak to pisał kiedyś Tical - kilka napadów na bank i dojdziesz do wprawy.
Tak jak podbite oko czy krew z nosa to nie choroby, a tylko objawy tego, że dostało się wpierdol, tak rumienienie się, uważność przy wypowiadanych słowach - to oznaki, że to Ty czujesz się zdominowany w danej sytuacji. Przez towrzystwo, społeczeńśtwo, "leszczyka managera" czy kogokolwiek.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
Mądrze mówisz. Ja już wiem co jest nie tak i działam zeby to naprawić. Niby nic nieznaczacy problem, dla niektórych beka, ale ja uswiadomilem sobie że powodem jest kłamstwo, sytuacja kiedy przed kimś coś udaję - np. przed szefem wiekszego specjalistę niz jestem, przed facetami madrzejszego i bardziej wyluzowanego niz jestem, publicznie - bardziej wyłącznego niz jestem, a przed kobietami mniej zaangażowanego niż jestem. Jestem jak pokój zastawiony badziewiem, w ktorym łatwo się o coś połknąć, a kazdej rzeczy trzeba szukać. Od tych kilku dni każdy wartościowy klamot jest ustawiany na półkę, część poleci do kosza. Stawiam na umyslową schludność.
ten post ma sporo racji i dotyczy kwestii akurat nad ktorymi czesto ostatnio rozmyslalam. o byciu sobą. jak czasami chce zrobic sie na "fajniejsza" "lepsza" ZA DUZO MYŚLĘ, zamiast podzialac troche intuicyjnie, to tez włączaja mi się potem w konsekwencji DODATKOWE refleksje.
widzisz Ana, taki ze mnie dziwny gość
Ja np. gapił bym się i gapił dopóki nie nadszedł czas mojej wysiadki
.Kiedy u Mnie nastepuje cos podobnego mysle o niebieskich migdałkach , albo sporcie wrzucam w mozg myśl która da mu roboty na dobre pol godziny
.
don't ever give up...
było podejść i zwyczajnie zaproponować - może wyskoczymy na następnym przystanku na kawę - a że brzydka?, i co z tego, najwyżej miałbyś spaloną jedną knajpę, a i kawa nie jest równoznaczna z bzykaniem, ale od czego jest alkohol, zawsze można zmysły przytępić... zresztą, raczej by odmówiła i zaraz potem żałowała... i po temacie...
Speto, czy to tak było?
http://www.youtube.com/watch?v=e...
A tak na serio... Następnym razem nie spuszczaj wzroku. Za to wyłącz tryb skupienia, a włącz tryb przestrzenny. To tak jak byś chciał widzieć wszystko jednocześnie przed sobą lub zajrzeć w pustą przestrzeń na przeciwko. Wiesz, takie spojrzenie jak u dr House'a, gdy wpada na jakiś ganialny pomysł. Spojrzenie człowieka myślącego, człowieka który jest tylko ciałem w autobusie, a myślami w zupełnie innym miejscu.
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
Polalem się w majty "kurwa nie wymieka" dobre
piękny filmik. Ok nie ma to jak terapia na podrywaju, dzięki za odp. zostalo jeszcze kilka malych kroczkow i jestem Yoda
Znam na to sposób autorze, kobieta się na ciebie patrzy skoro tak rozkminiasz pewno była ładna i wpadła ci w oko, wystarczyło,że ruszyłbyś dupsko i podbił do niej, nawet jak by nie wyszło wiesz mi czuł byś się lepiej niż teraz:)