Na początku przedstawię całą sytuacje.
Wracałem z treningu tramwajem, naprzeciwko mnie siedzi piękna dziewczyna. Wymieniamy się uśmiechami, kontakt jest złapany , ale ostatecznie nie podbijam i wysiadam na przystanku, patrząc tylko jak ona dalej pięknie się uśmiecha do mnie.
Następnego dnia totalnie randomowa godzina, inny tramwaj, znów ja spotykam, więc już nie odpuściłem. Podbijam do niej mimo, że jest z koleżanką no i zaczynam rozmowę. W momencie gdy chce numer to jej koleżanka studzi zapał, kręci głową na nie no i ostatecznie sam daje numer. 2 h później dostaje telefon i umawiam się z lasią.
Spotkanie wychodzi świetnie, przedłuża się mimo, że wcześniej niby mieliśmy tylko 2h czasu, powrót pod ramie, miła atmosfera, pocałunek na dowidzenia i tyle. Potem smsy, żeby dać znać kiedy wrócę bo sie martwi i ogólnie bardzo miło. Potem chłodnik,po 2-3 dniach ustawiamy się znów. w miedzy czasie telefon z jej strony, rozmowa, potem ja dzwonię aby dogadać termin no i właśnie wtedy juz totalny brak kontaktu z jej strony, nie odbiera, nie oddzwania.
I teraz meritum, dziewczyna była mega podjarana, z drugiej strony jest to moja 10, piękna lasia ale nie będę cisnął na siłę.
Więc pojawia się pytanie, bo zdarza mi się to po raz pierwszy. Co z jej strony mogło się stać. Dla mnie bardzo możliwe jest to, że może mieć faceta, no ale może doświadczeni coś bardziej mądrego powiedzą i jeszcze jedno. Czekać czy podbijać znów za 2-3 dni czy raczej już dawać sobie na luz, bo osobiście jestem za 2 opcją bo nie lubię braku zainteresowania z drugiej strony.
A może jej koleżanka powiedziała, że zna Cię ze złej strony? Jak baba jest zazdrosna to zrobi wszystko, żeby nikt nie miał lepiej niż ona. Ewentualnych wyjść jest masa. Praca, szkoła, rodzina... Zadzwoń w ciągu dwóch dni, a jak nie odbierze, to wrzuć na luz. Pozdro.
Time is a flat circle...
Koleżanka mnie nie zna, bo ja ich wcześniej nie znałem. Akurat miałem tyle szczęścia, że znów ją spotkałem totalnym przypadkiem. Ciśnienie już mi totalnie opadło bo nie lubię takich akcji więc problemu z tym nie będzie. Oczywiście, że coś może być na rzeczy innego niż facet, ale się skłaniam ku temu bo jest to laska za którą wszyscy się oglądają.
Co z tego, że Cię nie zna? Mogła jej nagadać różnych pierdół
. A właśnie to te, za którymi się wszyscy oglądają, są często same, bo większość myśli jak Ty, że jest już zajęta.
Time is a flat circle...
"Spotkanie wychodzi świetnie, przedłuża się mimo, że wcześniej niby mieliśmy tylko 2h czasu, powrót pod ramie, miła atmosfera, pocałunek na dowidzenia i tyle. Potem smsy, żeby dać znać kiedy wrócę bo sie martwi i ogólnie bardzo miło. Potem chłodnik ,po 2-3 dniach ustawiamy się znów. w miedzy czasie telefon z jej strony, rozmowa, potem ja dzwonię aby dogadać termin no i właśnie wtedy juz totalny brak kontaktu z jej strony, nie odbiera, nie oddzwania."
Poczytaj co to jest chłodnik i kiedy go się stosuje, zanim użyjesz tego słowa. Nowo poznanej lasce bez sensu jest robienie chłodnika, na spotkaniach można najwyżej parę razy negować. Ale zamiast robić jakiś "chłodnik" to lepiej kuć żelazo póki gorące
Nie zrozum by pieskować i widywać się raz za razem, trzeba mieć zdrowe podejście.
Póki co, to ja nie widzę problemu. Myślę, że to delikatny P&P i ST. Sprawdza czy nie zaczniesz za nią biegać, "prosić", pieskować itp. Zachowuj się w sposób pewny siebie i nie dawaj się emocjom ponieść. Musisz być stanowczy, cierpliwy i mieć zdrowy dystans. Nie narzucaj się jej teraz, dałeś termin spotkania, ok możesz go ponowić albo rzucić z dwa terminy i niech ona wybierze. Jak zacznie kręcić, wymiga się i nie zaproponuje nic sama to daj sobie spokój. Niech wtedy ona się martwi
Wszystko w porządku
Departed, ja tak na początek nigdy nie myśle bo jednak podbiłem, ale cała sytuacja po prostu skłoniła mnie do takiego myślenia.
Fungusto, takiej odpowiedzi oczekiwałem, a co do "chłodnika" to nie siedzę na tyle w temacie, albo raczej w ogóle bo zawsze samo podrywanie wychodzi u mnie naturalnie i nie mam z tym żadnych problemów. Po prostu pierwszy raz taka sytuacja mi się zdarza, że lasia jest nakręcona, jest kontakt itd. a tu nagle brak kontaktu.
Może mieć faceta, okres, zły nastrój itd, lub jak napisał Departed koleżanka mogła jej nagadać bzdur... Kobiety, "przyjaciółki" naszych celów, z zazdrości potrafią doprowadzić je do takich rzeczy, że głowa mała... Kłótnie, rozwody, brak seksu itp, w dużej mierze też wynika z tego, że koleżanka z pracy czy szkoły mentalnie niszczy psychikę, wartość, przekonania danej osoby i wtedy tak się dzieje...
Tu się z Tobą w zupełności zgodzę. "Przyjaciółeczki" potrafią nieźle pannie w głowie zakręcić. I tak mamią, kombinują, że taka dziewczyna zostaje zmanipulowana i nie myśli logicznie.
Kiedyś gdzieś czytałem, że mężatka, która przyjaźni się z rozwódkami, prędzej czy później sama się rozwiedzie. A wynika to głównie z faktu, że w takim towarzystwie rozwiedzione panny ostrą jadą na swoich byłych, czasem wciąż mają z nimi jakieś problemy, niezałatwione sprawy. A ta, co jest z mężem, zaczyna coraz bardziej się wkręcać to co przeżywają jej koleżanki i zaczyna tego samego szukać w swoim związku, zaczyna wyolbrzymiać małe rzeczy, szukać konfliktów, aby znaleźć analogię do tej sytuacji w jakiej są jej koleżanki i prędzej czy później znajduje.
Natomiast takie koleżaneczki z zazdrości, że ona ma męża, że dobrze jej się układa, bardziej będą się starać, aby rozjebać taki związek. Niestety psychika kobiet i zazdrość.
Sorry za offtop, ale to było ode mnie silniejsze.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Zapomniałem dodać ze dziewczyna 18 lat, więc tak naprawdę do końca to nie można wiedzieć co ona ma w głowie. Cała sprawa jest po prostu dla mnie naprawdę niezła zagadką, tym bardziej ze po takim spotkaniu zdarza mi się to pierwszy raz.
"Zapomniałem dodać ze dziewczyna 18 lat, więc tak naprawdę do końca to nie można wiedzieć co ona ma w głowie."- Heh za kilka lat będziesz wiedział co taka dziewczyna ma w głowie:) bez urazy;)
Moglbys Kermit przyblizyc o co Ci chodzi?