Witam Was drodzy forumowicze!
Otóż spotkała mnie dość dziwna i niespodziewana sytuacja. Od razu zaznaczam, że trafiłem na tą stronę już po fakcie, chcę zrozumieć zaistniałe zjawisko i liczę na to, że dostanę jakieś podpowiedzi. Zacznijmy od początku.
Jakiś czas temu poznałem jedną pannę, de facto to ona mnie podrywała na początku, widać było, że zależało jej na tej znajomości. Ja podchodziłem do tego z dużym dystansem, bo miała wtedy chłopaka. Mam swoje zasady, nie podrywam zajętych. Ale ona była zdeterminowana, nie ukrywam, że mi się to podobało. Od słowa do słowa oboje uznaliśmy, że do siebie pasujemy. Ona sama stwierdziła, że jej związek rozpadł się pół roku temu, przez cały ten czas nie spotykali się inaczej niż ze znajomymi, seksu również nie uprawiali a była z nim tylko ze strachu przed samotnością. Spotkaliśmy się, wszystko układało się jak najbardziej, ja nadal miałem dystans. Głupio przyznać, ale spóźniłem się na to spotkanie godzinę z powodu nieznajomości terenu. Ona poczekała i wcale nie miała specjalnych pretensji. Wszystko układało się jak trzeba. Potem wyjechała teoretycznie na tydzień, wróciła wcześniej, bo zależało jej na spotkaniu ze mną. Widać było, że tęskniła, właściwie przez cały wyjazd nie rozstawała się z telefonem. Zaprosiła mnie do siebie, było miło, całowanko itd. Chciała poznać moich znajomych, więc tak to było. Zerwała z tym swoim bojem dla mnie. Taka sytuacja jak z jakiegoś tandetnego filmu. Słyszałem, że czekała na mnie całe życie, wyrażała obawy, co będzie jak mi się znudzi i co z niej zostanie jeśli nam nie wypali itd. Pełna sielanka. Do czasu, rozchorowała się, mieliśmy plany na tydzień, nic z tego nie wyszło. W międzyczasie nagle nastąpiło jakieś ochłodzenie, pytałem jej co się dzieje, ale zbywała mnie. Stała się po prostu inną osobą z dnia na dzień. Na koniec tygodnia dostałem od niej wiadomość na fejsbuku (pff), że potrzebuje czasu, że musi się pozbierać itd. Przyznaję, spieskowałem, ta sytuacja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba więc trochę spanikowałem. Wiem co sobie teraz myślicie, gościu się zaangażował po tak krótkim czasie (byliśmy ze sobą de facto po 3 tygodniach, więcej czasu nie potrzebowaliśmy, przynajmniej tak się wówczas wydawało). Ale ciężko to po prostu zrozumieć. Nie chce się spotkać, nie chce wyjaśnić o co chodzi, jest lakoniczna, wspomniała o jakimś impulsie czy innym dziadostwie. Cały czas powtarzała, że potrzebuje oddechu. Od 4 dni nie odzywam się do niej, ona raz tylko napisała, że dziękuje za wyrozumiałość. Jestem pewien, że nie wróciła do swojego byłego ani o tym nie myśli, na pewno też nie poznała nikogo nowego. Widać, że sama jest w dość kiepskim stanie. I tu pojawia się moje pytanie, co o tym sądzicie? Czy warto poczekać? Nie ukrywam, że dalej mi na niej zależy, bo sam wrażenie, że po prostu idealnie do siebie pasujemy.
Pozdrawiam serdecznie
Hmm, dwie sprzeczne opinie.
MrSnoofie, czy mógłbyś rozwinąć swoją myśl?
@ MrSnoofie. Wiem, że ktoś może być doświadczony w sprawach PUA, ale nie możesz wyciągnąć takich wniosków z tak małej ilości informacji, szczególnie, że VicariousFlood napisał że im się dobrze układało.
Nie napisał, że stosuje na nim gierki, że wali mu niewyobrażalnie wielkie ilości ST (może tak jest, ale tego nie wiemy).
Od siebie (jak cheatss) polecam chłodnik. Będzie niezastąpiony w takiej sytuacji.
"W międzyczasie nagle nastąpiło jakieś ochłodzenie, pytałem jej co się dzieje, ale zbywała mnie. Stała się po prostu inną osobą z dnia na dzień. Na koniec tygodnia dostałem od niej wiadomość na fejsbuku (pff), że potrzebuje czasu, że musi się pozbierać itd."
Kooox a uważasz, że co to jest jak nie gierka czy manipulacja?
Zwykły p&p, trzeba albo przez to przebrnąć, albo odpuścić. Przynajmniej teraz tak uważam, pisałem to po kilku głębszych (pozdrawiam hasto21
)
Nie wróciła do byłego, ale w jej głowie nadal siedzi jej były.... Tak to jest jak się wyrywa panny świeżo po związku. Tylko tyle moge wywnioskowac z tego co napisałeś.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Moim zdaniem także chłodnik. Sama chciała przerwy, pomyśleć więc niech kurwa myśli. Ty się nie odzywaj, wychodź ze znajomymi podrywaj inne. Odezwie się to zobaczysz jak to wyjdzie, nie odezwie się? To też dobrze
Zostawisz ją w pizdu.
Prawie identyczny temat założyłem wczoraj wieczorem na forum. Także dziewczyna zaangażowana po rozstaniu z chłopakiem, a ostatnie spotkanie chłód i tylko koleżeńska rozmowa. Lepiej dać sobie spokój tak jak napisał Bruno, czy nie lepiej być wolnym od takich gierek, skąd wiesz kiedy znowu jej coś odbije. Ja w tym momencie daje na wstrzymanie, nawet jak się odezwie to będę obojętny, sama musi na mnie zapracować.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za podpowiedzi, to naprawdę dla mnie bardzo cenne. Napiszę jeszcze co i jak w tym temacie za jakiś czas
Skończyłem z nią znajomość
I tak panowie, mieliście rację, teraz wygląda to tak, że ona się nad sobą użala, że niby żyje przeszłości, a ja stanowiłem dla niej zabawkę, uda się albo się nie uda. Na szczęście to już za mną, teraz czas w końcu pomyśleć o sobie a nie o tej tępej kurwie, która ma wszystko za nic. Tak piszę, na przyszłość dla wszystkich o podobnych problemach