Cześć, sytuacja jest taka: trzy miesiące temu byłem na randce. Naprawdę gorąca laska. Niestety, przez moje niedoświadczenie, spieprzyłem to spotkanie, było dla niej nudne, nie wywołałem zainteresowania, snułem się jak pajac. Później cisza, wymieniliśmy kilka SMSów i ona urwała kontakt. Dziś znienacka do mnie napisała, z zagranicy, najpierw krótko co tam u mnie, że u niej ciągle leje deszcz, bla, bla, bla, a później – że potrzebuje pomocy, żebym jej przesłał wzór pewnego podania itd. Wiem, wiem, nie urodziłem się wczoraj
Wiem, że lasce bardziej chodzi o to podanie, niż o nawiązanie kontaktu ze mną. Ale pytanie: czy mimo to da się jakoś wykorzystać tę sytuację i laskę jakoś uwieść? Czy też to sprawa ewidentnie stracona i lepiej sobie nie zawracać gitary? Jak to rozegrać?
P.S. Oczywiście nie będę jej żadnego podania wysyłał
Jak już coś, powiem, że nie mam, ale wiem, jak napisać i mogę jej powiedzieć na spotkaniu, jak wróci z zagranicy. Ale też nie chcę wpadać do szufladki gościa, który jest jej potrzebny do pomocy.
Coś za coś?
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Ja bym miał wyjebane na nią.
Jak Cię olała po nieudanym spotkaniu to dlaczego nie miałaby Cię olać po tym jak wyślesz jej podanie i inne pierdoły?
Jedynie kiedy byś mógł coś ugrać to wtedy, gdyby napisała do Ciebie, żebyś pomógł jej coś naprawić i musiałbyś przyjść do niej osobiście.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
faktycznie tak samo mi mignęło przez myśl - może jej się opcja znalazła (słabsza, nudna), ale jedyna bo nikogo nie ma na oku, nikt się nie przypatoczył. To do "koła" się odezwała. Może z tej znajomości coś będzie
Opowiem Wam co zrobiłem
Odpisałem jej, najpierw dużo emocjonalnej gadki o jej wakacjach, w oparciu o te techniki, opisane przez mistrzów (jak mi to wychodzi, nie mnie oceniać, aczkolwiek daję sobie czas na naukę, bo jestem początkujący), a później... w dowcipny, trochę ironiczny sposób (w stylu zadziornej ironii, a nie chamstwa of course) odmówiłem jej pomocy, dając jej do zrozumienia, że zanim w ogóle wrócę ze swoich zayebistych, pasjonujących wakacji, to ona ogarnie sobie na pewno sprawę sama
Jeszcze tego samego dnia spotkałem się z inną laską. Dlatego po prostu przestało mi zależeć, pomyślałem sobie: "Maniek, olej laskę, skoro wcześniej ona cię olała, ale zrób to z klasą". I wyszedłem na spotkanie innej kobity. Wracam z randki wieczorem do domu i... ta, o której mówimy, odpisała mi. Dała więcej emocjonalnej gadki o wakacjach, a na koniec zaczęła przekonywać mnie, że jednak jej zależy na tym podaniu. Odpisałem, że spoko: niech da mi znać, kiedy wróci z wakacji, bla bla bla (dużo emocjonalnego contentu o moich super wakacjach i jej na pewno wielkich przeżyciach), a wtedy najlepiej usiąść i razem, we dwoje ułożyć to podanie. Wtedy jest najskuteczniej, bla bla bla (dużo gadki brzmiącej super konkretnie i super profesjonalnie). Ale dodałem: będzie miała świetne podanie, ale niech wymyśli, co będzie zapłatą za pomoc.
Zrobiłżem tak, no i po tym zlewka. Cisza w eterze
Happens. A może po prostu jednak chciała się wysłużyć mną i bardziej szukała jelenia? 