Pojechałem sobie wczoraj z kolegą do klubu na dyskotekę. Klub jest oddalony o 40 km, więc miałem pewność, że raczej nikogo znajomego tam nie spotkam i będę mógł poćwiczyć trochę tańce, gadki, itd.
Niestety nic z tego. Tej nocy zepsułem 3 akcje ( chyba, że źle to interpretowałem ), otóż wszystkie trzy sytuacje wyglądały tak samo. Tańczyłem sobie na parkiecie i nagle podbijała obok mnie dziewczyna nr 1. Troszkę zepsułem, bo zrobiłem kroczek w bok aby zrobić sobie dystans od niej. W tym momencie mogła sobie źle o mnie pomyśleć. Ona jednak zrobiła kółeczko w miejscu i delikatnym krokiem podeszła ponownie. W tym momencie pomyślałem, kurde "Ona chyba czegoś chce", ale w mojej głowie narodziła się myśl, że nie jestem zbyt dobry w tańcu i mogę się skompromitować. Bawiłem się dalej samotnie :/. Po chwili obok mnie zaczyna tańczyć grupka 3 dziewczyn. Z jedną wymieniłem spojrzenie, drobny uśmiech i tyle. Widziałem, że czeka aż zrobię krok i ją ze sobą zabiorę, ale nie widziałem jak się za to zabrać i kolejna śliczna dziewczyna została sama :/
W przypadku dziewczyny nr 3 było już inaczej, bo zacząłem i ostatecznie odpuściłem. Sytuacja jak przy pierwszej dziewczynie. Sama podchodziła, ciągle szukała ze mną kontaktu ciałem, a jak już była przede mną to tańczyła bardzo zmysłowo i w tym momencie chwyciłem ją za rękę, a swoją drugą za jej ciało obróciłem do siebie, uśmiech, wymiana spojrzeń, obrót i chwilą tańca jak to w klubie, ale niestety słabo mi to wychodziło, więc pożegnałem ją przy następnej piosence.
Mam takie pytania:
Jak postępować w takich sytuacjach?
Starać się podejść od przodu czy lepiej chwycić ją od tyłu?
Jak u was to wygląda? Jaki krok do niej robicie?
Czy mógłby ktoś podesłać jakieś materiały?
Jeszcze jedno. Mimo starań w klubie niedaleko mnie, nadal mam przekonanie, że jestem w tym słaby, a moja uroda nie zachwyca, a tyle się mówi, że nie to jest w tym wszystkim ważne. W tym celu ćwiczę, aby lepiej wyglądać, bo wiem, że wtedy będę się czuć pewniej.
Proszę was czy moglibyście się podzielić jakimiś radami oraz jak to było u was?
A wypiłeś coś wcześniej? Ja tam nic złego wpiciu dla kurażu nie widzę, jakby kto pytał.
Na trzeźwo leciałem
Ja po 2-3 piwach mam tryb boga, robię co chcę, nie boję się i nie przejmuję otoczeniem, a zachowuję jednocześnie świadome myślenie. Także polecam. A jeśli nie pijesz to kwestia praktyki i czasu, aż przestaniesz się bać. No i nie wpajaj sobie toksycznych myśli do głowy, że jesteś "za słaby" itd., jest takie powiedzenie, że tak jak Ty siebie widzisz to tak inni widzą Ciebie.
Ja po kilku piwkach też niczego się nie boję. Na trzeźwo jest tak, że bawić się potrafię świetnie, ale tylko sam, bo jakoś nie potrafię zrobić tego kroku, a w niektórych sytuacjach wystarczy dziewczynę chwycić.
Idziesz na trzeźwo do klubu gdzie 95% jest pijanych to trochę ciezko Ci będzie byłem kilka razy tak raz czułem się ok, raz chujowo;)
Wszyscy faceci boją się tego ze chwyca kobiete i ona się wyrwie, miałem takie sytuacje na środku parkietu kiedy inne widziały;)))
Ale miałem też takie sytuacje że same mnie łapały i nie chciały póścić
ale to tylko taniec..
Nie masz prawa myśleć o sobie że nie jesteś zbyt atrakcyjny i że się skompromitujesz. Bo skreslasz sie na początku. Nie ważne jak wyglądasz musisz sobie wpoić że jesteś w stanie zrobić i ugrać co chcesz!
Takie mysli w twojej głowie gwarantują pewność siebie i dobrą zabawę pracuj nad tym!
Ty idziesz się dobrze bawić jak laska tego nie czuje niech wypierdala w kąt z koleżanką tupać.
Jak idziesz do klubu z myslą dzisiaj musze zatanczyc z 5 laskami to bedziesz czuł presje i będziesz spięty.
Pewnego dnia obudzisz się i okaże się, że nie ma już wystarczająco dużo czasu na zrobienie wszystkich rzeczy, które zawsze chciałeś zrobić. Zrób je teraz.
Czyli następnym razem nie patrzeć na nic tylko jak laska tańczy przed Tobą to objąć ją? Jak ja chcę tańczyć z dziewczyną która jest odwrócona tyłem to staram się szukać spsobu żeby ją obrócić za ręce.
Następnym razem po prostu chycę ją w tali i obrócę.
Rada od dziewczyny. Często chodzę do klubu i jak jakiś facet podchodzi do mnie od tyłu, łapie za talie czy za rękę to ja nawet się nie patrzę na niego czy fajny czy nie tylko dosłownie uciekam bo czuję się "zaatakowana". Moje koleżanki tak samo. Jak chcesz z dziewczyną zatañczyć to po prostu tańcz w jej pobliżu i patrz na mowę ciała.
I ja jeśli nie chcę zatañczyć z jakimś facetem to nie zawsze dlategoże mi się nie podoba. Czasami wolę po prostu tańczyć sama albo w gronie koleżanek.
Teraz pewnie niektórzy będą mieli ze mnie bekę, ale raz gdy dziewczyna w klubie zaszła mnie od tyłu i zaczęła mnie dotykać po talii w ten sam sposób to nawiałem myśląc, że to jakaś podpucha, a ona zaraz ściągnie swoich kumpli, którzy skroją mnie z kasy, fona, a może nawet z nerki
Wilczy, Ty się tak nie pałuj jednym gorszym wyjściem bo sobie robisz krzywdę. Prawie każdy ma czasem dzień że coś się nie klei, choćbyś nie wiem co robił. Jak dla mnie to za duże masz ciśnienie że koniecznie musisz mieć wszystkie zajebiste podejścia. Daj sobie w głowie przyzwolenie że masz pełne prawo kompletnie spierdolić sytuację nawet jeśli dziewczyna sama pcha Ci się w ramiona, bo to się zdarza praktycznie każdemu od czasu do czasu. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem
Czy po 3 akcjach wyrabiasz sobie przekonanie, ze jesteś słaby? Z tego co wiem, to pierwsze trzy podejścia się nawet nie liczą i traktowane są jako rozgrzewka.
Pewnej nocy spaliłem ok. 30 setów, wtedy też miałem dziwne myśli nt. wyglądu itp, ale jak tłum się przerzedził zauważyłem, że najlepsze czikeny tańczą z facetami grubszymi ode mnie i zdecydowanie gorzej ubranymi. Ja bym ich nawet nie wpuścił do klubu... Po prostu czasami to kwestia dnia, otoczenia, klubu itp itd.
Nawet 30 spalonych setów nie wytworzyło we mnie żadnego nowego przekonania, bo wiedziałem, że przydatne są tylko te przekonania, które dają siły. Tak czy inaczej, mam przekonanie, że nie wyglądam najlepiej, ale to tym bardziej mnie motywuje, bo mogę udowodnić, że to nie ma żadnego znaczenia.
Jeśli masz przekonanie, że jesteś słaby, to również znaczy, że możesz być lepszy i masz mnóstwo miejsca na doskonalenie. Nie zajmuj się przekonaniami, bo każdy znajdzie sobie wymówkę typu; nie jestem bogaty, jestem brzydki, nie mam charyzmy, a na końcu najlepsze 'to nie dla mnie' lub 'widocznie tak ma być'.
Widzę, że cały czas wyrabiasz sobie jakieś myśli. Po pierwsze uwolnij się od presji i skoncentruj się na dobrej zabawie, a nie na tym co myślą ludzie, których nawet nie znasz...
Po drugie, skoro nie umiesz tańczyć, to nie tańcz. Wg. mnie jeśli ktoś nie umie tańczyć - tak jak ja - powinien jak najszybciej zabrać dziewczynę z parkietu w cichsze miejsce i budować komfort. Potem zawsze możesz wrócić na parkiet. Najważniejsze, abyś korzystał ze swoich najmocniejszych stron, a nie demonstrował swoje słabe strony, jak np. nieumiejętne ruchy taneczne.