Witam,
Chciałem się podzielić pewną sytuacją i ewentualnie zapytać co byście zrobili w takiej sytuacji.
O dziewczynie już pisałem :http://www.podrywaj.org/forum/czy_warto_ciagnac
Obecnie mamy remont i laska ostro działała w weekend sama z remontem podczas gdy ja wyjeżdżałem na imprezę integracyjną ( sporty motorowo-wodne przez bite dwa dni wszystko opłącone). Zmieniłem miesiąc wcześniej pracę i moja wiedziała od samego początku o tym wyjeździe, i nawet cieszyła się że mam okazję za darmo skorzystać z takich okazji.
Po 3 dniach wracam na chatę i chcąc się przywitać - tekst - nie dotykaj mnie jestem brudna (jeszcze kończyła sprzątać).
No to w pospiechu się rozpakowuję, wstawiam pranie i załączam meczyk Polska-Irlandia i zaraz jazda że pierwsze co to do telewizora. Pomogłem jej trochę ogarnąć bez słowa, bo byłem tak wyjebany że nie chciało mi się tracić czasu na kłótnie.
Po meczu położyłem się spać, na osobnym łóżku bo gwiazda oglądała serial i jej wygodnie było położyć kompa na moim miejscu.
Rozsadzało mnie od środka, ale myślę sobie chuj - wyjebany jak smok kładę się na materacu spać i najwyżej zrobię jej burzę przy następnej okazji, czyt. dzisiaj.
Pierwsza nie wytrzymała i po paru godzinach obudziła mnie i przytuliła się-myślę jakieś bara bara na ocieplenie stosunków i zażegnanie złych emocji, ale zmęczona była i nie dało rady, poprzytulała się i wróciła na swoje łóżko, no myślę kurwa obudziła mnie i sobie poszła...więc ranek bez słów, bez wzroku bez niczego każdy poszedł do swojej pracy...
Zastanawiam się czy czekać aż się jakoś samo rozejdzie po kościach i mieć mnóstwo kolejnych ostrych akcji przez cały tydzień jak to zwykle przy remontowaniu swoimi siłami czy na siłę rozwiązać jedno by móc przystępować do dalszego życia...
Wiem że remontowanie samemu przez cały weekend potrafi rozjebać mentalnie bo samemu też mi się zdarzało prawie ocipieć, ale przywitanie gównoburzą od zrobienia dwóch kroków w mieszkaniu jest dla mnie czymś niepojętym....
Jak byście postąpili w takiej sytuacji?
Moim zdaniem nie masz co czekać, bo teraz się dygasz cokolwiek zrobisz i pogarszasz sytuacje swoją ni to wyjebka, ni to próbą sprowokowania jej do niewiadomo czego. Jak przyszła do łóżka to trzeba było powiedzieć: kochanie, o co chodzi, że odkąd przyszedłem jesteś taka zdenerwowana? czy chodzi o ten remont? - wiesz żeby jakoś ją załagodzić. Mam wrażenie, że dużo osób bojąc się wejść w rolę pieska zgrywa jakiegoś napompowanego kolesia, który udaje, że ma na wszystko wywalone, czyli przeciwieństwo pieska, ale i ta i ta rola są złe, bo są przesadzone. Normalnie z nią pogadaj jak z człowiekiem, a jak już cię wkuriwi i non stop będzie chciała udowadniać, że jej musi być na górze to ją olej.
hmmm, fakt ostatnie weekendy ja zasuwałem sam i też mnie to denerwowało...
ale potrafiłem utrzymać nerwy na wodzy i nie dawałem tego poznać po sobie już na wejściu,
nie ma co wyjaśniać w takim razie i szukać tłumaczenia tylko przyznać rację i jakoś to rozwiązać.
Wydawało mi się że nie mam nic sobie do zarzucenia bo też wróciłem mega wyjebany po podróży 7h w autokarze i zwyczajnie uważałem że nie zasłużyłem na takie zachowanie, można jakoś inaczej przekazywać informacje gdy coś nie pasuje....
Udawać że nic się nie stało i zrobić zajebisty obiad z uwagi że szybciej z pracy wracam?
Bo najpierw ,to myślałem że wkurzony nie wrócę za szybko do domu i nie będę czekał jak piesek z obiadkiem bo Pani się wkurzyła (byłem zdania że po prostu nie zasłużyłem na takie zachowanie)
Ty to jednak fachowiec jesteś, dzięki za radę i pozdrawiam.
pewnie właśnie czekała ,aż ją pochwalisz .