No Witam !
Sprawa jest tego typu , zawsze jak poznaje nowa kobiete a zdarza mi sie to dosc czesto w pewnym juz okresie przebywania z nia , ona dowiaduje sie o tym ze np. pale mandzur i fajeczki i im to przeszkadza. Wiec moje pytanie polega na tym , jak mam je do tego przekonac lub co zrobic , moze poprostu nie pucowac sie i jak sama odkryje to wtedy o tym powiedziec ? jak myslicie , czekam na wskazowki 
A uj ją to obchodzi? Twoje życie, robisz to na co masz ochotę! Niech zaakcepuje Cię takim jakim jesteś. Pamiętaj
jeśli jesteś szczęśliwy z tym jakie masz zainteresowania, nałogi czy cokolwiek, to nie zmieniaj tego dla kobiety, której to nie pasuje. Nie ta to inna
Pozdro.
Nie lubi tego, tak jak i ty masz prawo czegoś nie lubić. Albo ona Cie zaakceptuje, albo nie. Wtedy po prostu daj sobie spokój, bo zmienianie tego nie ma sensu
Pozatym, najlepiej podchodź do kobiet z podobnymi zainteresowaniami, łatwiej nawiązać kontakt. Wiem, że nie da się tego zobaczyć odrazu na pierwszy rzut oka, ale po lekkim poznaniu już tak. Wspolne zainteresowania łączą.
"panować nad sobą to najwyższa władza"
Nie bede oryginalny, ale skoro dziewczynie to nie pasuje to jej problem. Znajac zycie jak sie ugniesz znajdzie kolejny "problem" oraz powod do narzekan i zacznie ciebie ustawiac. Wystarczy, ze raz sie podporzadkujesz to juz koniec
No pain - no gain
Co to za problem ? Jeśli to naprawdę lubisz ona musi to uszanować
prędzej czy poźniej tak się stanie. Jeśli Ci powie, że nie będzie się z Tobą spotykać jak nie żucisz tego to sam Sobie odpowiedz co należy zrobić
...
Co mnie nie zabije to mnie wzmocni!
Przyznam
pozdrawiam 
Ze to zly nalog palic (tylko papierosy, do Marihuany nic nie mam). Jestem tego zdania ze trzeba byc wolnym od nalogow, i zyc zdrowiej. Nie moze kobieta Cie zmieniac, moze co najwyzej Ci powiedziec ze jej to przeszkadza a zrobisz jak bedziesz uwazal. Ja tak zawsze mowie Swoim jak pala...palisz? Nie pal przy mnie, albo papieros albo ja, czy nawet jak juz jej pozwole zapalic to sie z nia nie caluje. Ale jak mowie, nalog zla rzecza jest i jesli naprawde duzo kopcisz to to chociaz ogranicz bo nie kazdy lubi miec komin obok Siebie
"Odkryj w sobie mężczyzne, bo sam fakt posiadania kutasa tego nie czyni" > Pure-O
Napewno jak to rzucisz, to tylko Ty skorzystasz, przemyśl to!
To ja jestem SPRITE
Moja kobieta także chciała żebym rzucił ale postawiłem na swoim. Na początku naciskała żebym przestał palić i rzucałem dla niej. Za każdym razem gdy nie udawało mi się, to strzelała fochy. Uznałem ze jeśli sam tego nie będę chciał to i tak mi się nie uda więc zacząłem mówić że rzucę gdy sam o tym zdecyduje a na pewno to nastąpi. Teraz nawet słowa o tym nie słyszę.
Tak fakt, faktem to musisz troszeczkę ją zrozumieć.
Papierosy- po prostu jebiesz jak popielniczka i to nic przyjemnego dla niej gdy się z nią całujesz. To tak jak by jej jebało z krocza, nie przeszkadzało by Ci to?
Oczywiście zależy jak ona na Ciebie wpływa. Jeżeli idą teksty "Albo ja albo fajki" To sam bym powiedział " kochanie przecież to proste, pewnie że fajki".
U mnie na początku było lekkie proszenie. Co prawda ma rację jeżeli chodzi o fajki ale rzucić jest ciężko. Na początku starałem się bardzo rzucić lecz gdy mi się nie udawało to fochy były. Potem nawet teksty ze jak mnie kochasz to rzucisz."Ja bym rzuciła jakby ci to przeszkadzało" wiec troszkę się wkurwiłem. Tylko raz rzucałem dla siebie a nie dla niej i trwało to dłużej i z tego miałem dużo większą satysfakcje a nie dlatego ze mi "baba każe".
Ja powiem to co w sumie ktoś już na stronie napisał.
Są ludzkie przypadłości z których nie należy rezygnować przez wzgląd na samoszacunek ale są też te przy których powinieneś potrafić przejrzeć na oczy - "tylko krowa nie zmienia zdania" a jeśli słyszysz od wielu osób (bez względu czy kobiet czy kumpli) to znak że jest coś na rzeczy.
Osobiście nie widzę sensu w upieraniu się i stawianiu na swoim w tej kwestii.
W chuj kasy bezzwrotnie idzie w powietrze(w ciągu roku średnio wycieczka "all inclus" w jakieś średnio zamożne miejsce) i w sumie nawet nastawienie "to moja sprawa" nie zmieni tego że jest to głupota. Bycie mężczyzną to znacznie więcej niż "stawanie okoniem".
Pozdro.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Wielu (jak nie większość palaczy), zdaje sobie sprawę, że fajki to gówno. Powodów trwania w nałogu jest całe multum, nawet nie będę próbował wymieniać...
Paliłeś kiedyś nałogowo? To jest cholernie ciężkie uzależnienie do wyeliminowania - pali się w domu, na ulicy, w pracy, ludzie poznają się przy fajce na imprezach etc. I taki palacz, który chce rzucić jest non-stop poddawany próbie, bo tu fajka do piwka, tu na przerwie w robocie/zajęciach kumple wyciągają itd... Dochodzi jeszcze przywiązanie do tego całego rytuału "puszczania dymka" - do kawki, po jedzeniu...
Wszystko to przerabiałem i dopiero PO ROKU nieudanych prób udało mi się odstawić fajki. Zacisnąłem zęby, a nie raz i wbijałem w ścianę.
Więc nie do końca zgodzę się z tym krowim uporem, bo raczej nie w tym rzecz (chociaż zdarza się). Świadomość problemu to jedno, a walka z nim to drugie (i o wiele cięższe) zadanie.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Jeleniu ja nie odnoszę się do tego czy trudno czy łatwo jest rzucić. Stwierdzam tylko fakt że nastawienie palę bo jestem alfa jest głupotą.
A całe to nastawienie "niech toleruje albo zostawi" też raczej nie odnosi się do trudności/łatwości rzucenia nałogu a raczej do nastawienia "na złośc wszystkim odmrożę sobie jaja".
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."