Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Moje dotychczasowe relacje z kobietami - szukanie przyczyn.

6 posts / 0 new
Ostatni
CoJaRobietu
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: '96
Miejscowość: Dziki Wschód

Dołączył: 2020-01-04
Punkty pomocy: 0
Moje dotychczasowe relacje z kobietami - szukanie przyczyn.

Przekrój moich (szczątkowych) relacji z kobietami- liczę na pomoc.
Ostrzegam, wyszedł mi tasiemiec. Może to nawet materiał na bloga, ale wstawiam tutaj, gdyż za wiele merytoryki tu nie ma- chyba, że liczyć to czego nie powinno się robić Tongue.
Piszę ten post głównie aby uporządkować sobie całą moją historię relacji D-M, a także, aby dostać feedback, który pomoże mi wkroczyć na docelową drogę do satysfakcjonujących relacji z kobietami i w innych dziedzinach. To chyba nie przypadek, że zaczynając pisanie, słucham piosenki o tytule A Lifetime of Memories, trzeba w końcu podjąć kroki, aby było co wspominać Laughing out loud.
W tym roku kończę licencjat, rozważam zrobienie też magisterki ale to raczej ze znalezieniem sobie zajęcia, więc nadchodzi czas odcięcia pępowiny- do tej pory licząc semestr zawalonych studiów+ obecne to jestem generalnie na utrzymaniu rodziców, nie licząc prac sezonowych w wakacje gdzie dorabiałem sobie niewiele, plus pomagałem zawsze jak mogłem ojcu na gospodarstwie, kiedy byłem w domu. Jakąś tam przyszłość dla siebie widzę, usamodzielnienie się, jest opcja, że rodzice mają odłożone dla mnie spokojnie na mieszkanie itd., ale nie chcę od razu na początku z tego korzystać. Wydaje mi się, że ciężko mi wyjść z własnej strefy komfortu i przez to np. do tej pory moje relacje wyglądały jak opiszę niżej. Bardziej, jeśli zostałbym wrzucony gdzieś w nieznane i miał radzić sobie sam, to wtedy wiem, że poradziłbym sobie, tylko brakuje mi tego czegoś, aby lęki i niepewność początkową przezwyciężyć, a potem byłoby już łatwiej stawiać kolejne kroki.
Wracając do meritum, ogólnie na stronę trafiłem w dość młodym wieku (czytałem przez cały okres raz regularnie, a raz z większymi przerwami do tej pory), bo w gimnazjum po tym jak zapałałem platonicznym uczuciem do dziewczyny ze szkoły szukałem rozwiązań w necie. Mając te 15-16 lat w ogóle nie wiedziałem nic o kobietach (co przeciwne do mojego starszego brata, który z tego co już wiem to był niezłym graczem, czasem sobie żartuję, że wyczerpał mój limit Laughing out loud, a z racji tego też, że 9 lat to spora różnica to nie miałem z nim takiego kontaktu jak np. z rówieśnikami, żeby pogadać o dziewczynach w tym wieku np. 16 lat, gdzie on równocześnie chyba już poznawał swoją obecną partnerkę Tongue), no i robiłem różne akcje typu chciałem bić gościa co jej się niby podobał, pisanie z nią a 0 kontaktu w szkole itp (nie chodziła ze mną do klasy). Po trafieniu na stronę wyleczyłem się z niej i coś tam mi się rozjaśniło w głowie, ale do końca gimnazjum nie było żadnych sytuacji związanych z kobietami wartych przytoczenia.
Następnie poszedłem do szkoły średniej z internatem, z której generalnie co tydzień wracałem do domu na weekendy. Co raz to z większa wiedzą ze strony, niestety tylko teoretyczną, starałem się flirtować z poznanymi koleżankami (były tylko 3 w klasie, w tym 1, na której skupiłem swoją uwagę, nazwę ją Matylda). Miałem też potem kontakt z dziewczynami z równoległej klasy, ale nie było tam żadnej, która by mi się podobała. Co warto przytoczyć to dysproporcja chłopaków do dziewczyn była ogromna na przestrzeni 4 roczników (jakieś 80-20), więc konkurencja była duża i ciężko było w ogóle nawiązywać kontakty ze starszymi dziewczynami, zwłaszcza w 1. Klasie i mając na uwadze, że w 1. Klasie było się koconym jak w wojsku tzw. Fala, może nie aż w takiej skali ale załatwianie fajek, uczenie się wierszyków, regułek, hymnu czy tam Roty, dbanie o mundur i pokój, wiązanie krawatu, robienie pompek czy czasem nawet pościelenie łóżka starszym (wiem, że trochę chore, byli niektórzy co się stawiali i nawet były bójki). I wielu gości zazdrośników się przywalało, jak np. zaczepiłeś ich koleżankę starszą i potem przychodzili i generalnie człowiek odpuszczał, bo nie chciał się z nimi użerać. Patrząc wstecz, to mam nawet miłe wspomnienia, bo czasem były niezłe, śmieszne akcje. Tym bardziej, że później miałem większy luz, bo poznałem się skumplowałem ze starszymi.
Wracając do Matyldy, to były pozytywne reakcje z jej strony, także mieszkała w internacie, jednak wolałem interakcję w szkole, pewnie z racji złudnej pewności siebie, a sam na sam nie zachowywałbym i się później okazało, nie zachowywałem się tak pewnie. Dowiedziałem się też, że była w związku z chłopakiem, starszym, z jej rodzinnej miejscowości. Robiłem swoje dalej raczej z zamiarami treningu, ale jednak wyszło tak, że w końcu wpadłem sam w swoją pułapkę i się w nią zbytnio wkręciłem. Popełniałem masę błędów, potem jakoś to naprawiałem chłodząc gdy byłem zbyt miły przez ten czas, już dokładnie nie pamiętam, ale działo się i generalnie przez większość czasu trochę tam w środku przez to cierpiałem. I w ciągu tych 4 lat były momenty gdzie naprawdę bardzo się zbliżaliśmy do siebie, kilka razy co najmniej byliśmy sam na sam, leżąc, przytulając się, ręce już były w ruchu plus eskalowałem zawsze w codziennych kontaktach, więc była przyzwyczajona i reagowała pozytywnie, ale zawsze w tej „podbramkowej” sytuacji wychodziła ze mnie cipka, bo nie miałem jeszcze kobiety i zamiast pójść po zwierzęcemu na całość to się peszyłem i tak to się rozchodziło po kościach.
Na przestrzeni tych 4 lat była też jedna relacja z dziewczyną – Oktawią, w ostatniej klasie jak dałem sobie spokój i się leczyłem z Matyldy, trwała może jakiś miesiąc-dwa, laska młodsza 2 lata też w internacie, więc łatwo było się kontaktować także, tutaj było trochę lepiej, bardziej to przypominało związek, ale też pocałunku przez ten czas nie było i była też jedna podbramkowa sytuacja w której speniałem, no i wiadomo jak to się wtedy kończy Tongue.
Gdzieś po drodze na jakimś sylwestrze bliżej 20. Roku życia pobawiłem się ze znajomą z gimnazjum co tam ją uważałem za fajną. A nic z nią nie działałem w gimnazjum bo raz jak wspominałem brak umiejętności był a po 2. bałem się opinii grupy bo była z trochę „pato” rodziny tak to bym nazwał (więc kolejne iluzje i brak pewności). Skończyło się na całowaniu, mogłem ją odprowadzić do domu, ale znów się wycofałem bo w sumie była w związku, ale też na pewno bo znowu cipka wyszła ze mnie.
Na oblanym semestrze studiów była podobna sytuacja- wyjazd terenowy, tym razem trochę alko siedziałem obok laski, pogadaliśmy potańczyliśmy, generalnie tam było ze 20-25 osób w pokoju dla 4 xD, więc tańczyliśmy dość zmysłowo, blisko siebie no i wszyscy się ulotnili my zostaliśmy i znowu powtórka z rozrywki – brak działania, zawinęła się, potem spała z moim kolegą obok w pokoju (próbował coś działać ale nie chciała, w sumie dokładnie nie pamiętam czemu przyszła do nas potem, przecież dla każdego było łóżko nvm).
Od tej sytuacji już minęło 3 lata, i ogólnie to by było na tyle. W ciągu obecnych studiów w ciągu 3 lat, raz wyszedłem z kumplem na imprezę, to pobawiłem się ze spoko laską(ja lekko podpity ona trzeźwa), weszło KC odprowadziłem ją po imprezie na autobus bo szliśmy w tą samą stronę, wziąłem kontakt, ale już nie napisałem xD.
No i na studiach mam kontakt z koleżankami i od części pozytywne sygnały, w ciągu tych 3 lat można było spokojnie umówić się z kimś na piwo/kawę i zobaczyć co z tego wyjdzie, ale raczej samo czekanie mi laski nie zrobi jak to mówił klasyk…
Teraz jest też laska z roku (Kasia) w którą w sumie się wkręciłem za bardzo, mieliśmy kontakt po prostu znajomi wpadliśmy na siebie w MPK czy na uczelni to pogadaliśmy o bzdetach na 1 i 2. Roku, ale pod koniec 2. Roku coś zaczęła patrzeć na mnie inaczej, w rozmowach dotyk z jej strony no i ja podświadomie czując co się święci, jak patrzę na to teraz to się wycofałem, bo podobała mi się, ale właśnie po jej zachowaniu zaczęła mnie kręcić mocniej. No i teraz nasz kontakt opiera się na hej/hej, bo nie mamy w tym roku zajęć razem w grupach to i na uczelni się mijamy. A trzeba się umówić na zwykłe piwo albo stworzyć sytuację żeby pogadać, jeśli jej nie ma. Tylko dlaczego ja to piszę a nie robię ?
Czasem siebie nie rozumiem, to tak jak Brzęczek mówił o Zielińskim- jak się obudzi rano i mu coś przeskoczy w głowie to będziemy mieli najlepszego pomocnika w Europie Laughing out loud. To ze mną chyba też tak jest Tongue.
A tak całkiem serio to wiem, że przede mną sporo pracy nad sobą. Nie wiem co jest nawet gorsze, popełnianie błąd za błędem bez wiedzy o tym, czy tak jak ja, wiedząc praktycznie po większości akcji co powinienem zrobić. Nawet niektórym znajomym doradzałem w kwestii lasek, i zawsze wychodzili na plus. Wiadomo teoria a praktyka i to co siedzi w głowie to niebo a ziemia, a najważniejsze że oni działali i mieli odwagę wystawić swoje ego na nadszarpnięcie w razie ewentualnej porażki, a ja nie..
Jakby ktoś chciał wiedzieć, jestem wysoki i uważam siebie za względnie przystojnego gościa jest np. potrądzikowa cera, w gimnazjum mnie to dołowało, ale przerobiłem to już). Większość czasu niestety spędzałem w domu, siedząc na kompie, wyjścia na imprezy na studiach kilkukrotnie, w gronie znajomych częściej ale też raczej spermowe spotkania 5 chłopa w aucie i dawaj w miasto się napić. Sezonowo sporty noga/siata, w średniej dużo ćwiczyłem, więc ciało jakoś wyglądało, chociaż zawsze lekko podlany byłem. Teraz mam parę kg ponad ale to już jest w trakcie ogarniania, dietka ipowrót do ćwiczeń. Plus chyba wybiorę się w końcu z kuzynką na zakupy, żeby lepiej się ubierać a jak wiadomo kobieca ręka nie zaszkodzi, bo mój ubiór to jeans t-shirt i bluza z kapturem 80% czasu…
O ile ktoś dotarł do końca to szanuję, i czekam na feedback, zadawajcie pytania / wyjaśnijcie / opierdolcie czy co tam uważacie.
I w ogóle to witam całą społeczność oficjalnie.

RafaelB
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2019-11-15
Punkty pomocy: 626

Brak Ci pewności siebie, co już wiesz, i to musisz zmienić, i to też już wiesz. Czyli w zasadzie wszystko wiesz Tongue
A konkretniej: nie bać się działać - dotknąć, pocałować, rozpalać stopniowo. Najlepiej poćwicz na laskach z klubu, na których nie będzie Ci zależało. Chodzi o wyrabianie nawyków osoby pewnej siebie - gestów, mowy ciała, patrzenia w oczy (to jest mega ważne!), eskalacji dotyku. A jak klub nie pasuje, bo nie musisz być "zwierzęciem klubowym", to w innym miejscu, gdzie są laski, może być nawet kolejka w Żabce, lub wręcz sama ekspedientka. I nie łam się jak ktoś czegoś nie odwzajemni, w Polsce nadal niestety panuje kultura braku serdeczności w miejscu publicznym, co sprawia, że trudno jest zacząć miłą rozmowę i ją podtrzymać, choć trochę się to zaczyna zmieniać. Sam wczoraj miałem sprawę na mieście do załatwienia i wszedłem w kurtuazyjną, niepodrywową rozmowę z laską ok. 50tki i się średnio kleiło. I nie była to moja wina, tylko jej. Nie była przygotowana na coś więcej niż załatwienie sprawy. Choć... miło mnie pożegnała z "wszystkiego dobrego w nowym roku" (sic!).

Jeżeli masz jakieś niedokończone sprawy, co Cię blokują i dobijają psychicznie, to nim zaczniesz się zmieniać w kwestii podrywu, zakończ je wszystkie pozytywnie. Bo potrafią mocno wpływać na nastrój i mowę ciała, której nie jesteśmy w stanie kontrolować. Że ćwiczysz i chudniesz z sadła - super.

Ogarnij ciuchy, ale nie "przebieraj się" - jak do tej pory byłeś "dresiarzem", jak rozumiem, to nie rób z siebie "inteligenta" w koszuli i marynarce, bo czuć na kilometr, że to ściema. Wyczuwa się to, znowu, w mowie ciała i tym, że nie czujesz się komfortowo, oraz w rodzaju kultury osobistej podczas podrywu, jaką pokazujesz (inna jest kultura "dresiarska", inna "inteligencka", inna "normalna" [czyt. nudziarzy bez osobowości], inna "bed-boyowa", plus kombinacje tych i jeszcze innych). Żeby nie było - nie wartościuję, która lepsza, a która gorsza (poza "normalną", która oznacza tutaj nijaką - że nic sobą nie prezentujemy), zwracam uwagę, że są różne i trzeba to mieć na uwadze przy dokonywaniu różnorakich wyborów. Np. o rodzaj kultury osobistej potrafią się rozbijać różne rady jednych gości kierowane do swoich kumpli w sprawach kobiet. I za chuja tego nie przeskoczysz w praktyce uwodzenia, jak się radykalnie z nim różnisz. Ufam, że jest to zrozumiałe, jak coś wyjaśnię dokładnie, co mam na myśli i na przykładach.

PS: ten internat, jako miejsce kocenia, to mnie załamał...

Nie bać się, tylko działać.

sequel87
Portret użytkownika sequel87
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 35
Miejscowość: Jaworzno

Dołączył: 2018-07-27
Punkty pomocy: 3180

Witamy.
W zyciu jest tak ze wiara I nadzieja gory przenosi. Gdy czegos bardzo chcemy I pragniemy mozemy zdobyc wszystko. Nie ma rzeczy niemozliwych dla nas.
Z laskami jest nieco inaczej. Wrecz zupelnie na odwrot. Miej wyjebane a bedzie ci dane. Dopiero wtedy zaczniesz osiagac sukcesy. Niech kobiety beda wspanialym dodatkiem do twojego kolorowego zycia. Pracuj I rozwijaj sie. Tego ci zyczymy.

eldoka
Portret użytkownika eldoka
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 32
Miejscowość: Wyspa Genialnego Żółwia

Dołączył: 2015-08-13
Punkty pomocy: 2041

Podpisuję się pod tym obiema rękami... a nawet i stopami Smile
W punkt, cholera. Krótko i treściwie.

__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."

"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."

BoLo
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Dolnyslask.

Dołączył: 2015-06-09
Punkty pomocy: 157

Sukces u każdego, któremu uda wdrożyć się to w swoje życie.

Raskolnikow
Nieobecny
Wiek: Z każdą sekundą coraz więcej.
Miejscowość: Rój zamczyski.

Dołączył: 2017-10-07
Punkty pomocy: 556

Ok. Ode mnie: ta strona ani rady najbardziej doświadczonych userow Ci nic nie dadzą. Oczywiście bądź tutaj wśród grona facetów, jednak moim zdaniem masz syndrom Nice Guys. Dlaczego? Złe schematy. Zaczynasz stosować rady z tej strony, jednocześnie mając w swojej głowie oczekiwania wśród kobiet. "Wkręcanie się" to nic innego jak posiadanie oczekiwań, których wypadkową musi być zawiść, cierpienie, a następnie nienawiść do samego siebie i świata, ponieważ nikt ani nic nie jest w stanie sprostać Twoim chorym oczekiwaniom (nie mylić z wymaganiami). Wierzysz, że jak wszystko będziesz robić odpowiednio, to zasłużysz na twoją idealną kobietę - gówno prawda. Nie potrafisz zrobić kolejnego kroku, bo boisz się, że nie jesteś wystarczająco dobry, że nie sprostasz oczekiwaniom kobiet, nie zasłużysz na jej akceptację (ciężko dostrzec te schemat wśród tak silnej narracji feministycznej, nastawionej na zaspakajanie potrzeb kobiet) i tym wadliwym schematem kreujesz swoje ograniczenia.

Podsumowanie: to jest jeden że schematów, więcej znajdziesz w książce No Morę Nice Guys, ostrzegam nie jest to łatwa droga...