Witam . Jestem tutaj nowy.
Już za kilka miesięcy skończę 20 lat.I tak jak w tytule napisałem moje życie jest beznadziejne.Napiszę wręcz ,że żyję rutyną.Mimo prawie dwudziestki na karku nigdy nie miałem dziewczyny.Od małego zostało mi mówione,że jestem nieudacznikiem.Zamiast wsparcia słyszałem to od mojego ojca,który był co tu dużo pisać alkoholikiem.O dziwo mnie nie lał..Moja matka to miała z ojcem nie małe problemy.Zostałem sam.Najmłodszy z rodzeństwa.Wszyscy już mają własne rodziny,ale są grubo po 30-stce.
Obecnie ojciec nie pije,ponieważ jest chory na cukrzycę,więc się trochę uspokoił.W domu się z kasą też nie przelewa.Przez to,że od dzieciaka słyszałem takie teksty kim to ja nie jestem zamiast wsparcia mnie zacząłem się zamykać w sobie tzn przesiadywać w domu.W wieku nastoletnim zacząłem swoją przygodę z pornografią oraz masturbacją.Duży wpływ to jak się beznadziejnie czułem,byłem i jestem strasznie nieśmiały .Przez lata oglądania pornusów i masturbacji do nich stałem się mało pewną osobą.O kontaktach z kobietami nawet nie będę wspomniał.Zaczęły się problemy przez to z energią,stanami depresyjnymi ,problemy z koncentracją a nawet z erekcją ... Tak ,młody 19 letni chłopak ,który powinien być pełni enerii cieszyć się życiem ,a ma już problemy ze swoją męskością.
Od jakiegoś czasu przestałem oglądać porno oraz przestałem się masturbować.
Mój dzień przeważnie wygląda tak samo ,siedzę przeglądam jakieś blogi,czytam wiadomości sportowe zamiast zając się życiem,nauką do matury (jestem słabym uczniem) to ja marnuje mój czas.Mieszkam w małej miejscowości,w której nie ma nawet gdzie wyjść ,a większość osób to ćpuny i alkoholicy .Ja taką drogą jak oni nie chcę podążać.Zamiast robić coś pożytecznego to siedzę jak już wspominałem przed komputerem lub grywam na konsoli. Mam wrażenie,że przez te kilka lat stoję w miejscu...że nic się nie zmienia w tym moim marnym życiu.Może to zabrzmi jakoś dziwnie ,ale brakuje mi tej bliskości,osoby z którą mogę spędzać czas i nie tylko (dziewczyny ). Przez,to że jej nigdy nie miałem moje rodzeństwo jak i rodzicie nie szanują mnie tak jak powinno się szanować osoby w moim wieku.Jak już wspomniałem przestałem oglądać porno ,zająłem się zdrowym odżywianiem,ćwiczeniami siłowymi.
Panowie (i być może Panie ?) już powoli wykańcza mnie moja sytuacja,nie mam pojęcia jak się zabrać za siebie.Nie czuję się jak prawdziwy mężczyzna.Byłbym wdzięczny jeżeli byście mi doradzili.
PS:Napisałem to mniej więcej jak to wygląda w skrócie.
Poniekąd Cie rozumiem, mój ojciec też jest alkoholikiem, też mam 20 lat na karku i też z kasą sie nie przelewa. Z tą różnicą, że ja mam wsparcie i od cioci i od mamy. W głębi serca wiem, że ojciec mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej, ale taki mały przykład jak to było z tym wsparciem.
Trenowałem 4 lata kolarstwo i zawsze było co tak słabo itd. kiedy udało mi się wygrać wyscig, ojciec do mnie z żalem, że dlaczego taki słaby czas.
U mnie sytuacja różni się tym, że ja jestem jedynakiem, wiec wszyscy zawsze koło mnie skakali i o ile ojciec napsuł i psuje mi krew cały czas, o tyle miałem wsparcie z innych rejonów. W związku poważnym byłem jednym 4 letnim, ktory ostatnio sie zakonczył. Powiem Ci, ze potrzebny Ci impuls, ja uważałem, że trzeba miec jakies zainteresowanie, żeby mieć miejsce, gdzie inwestujesz większość sił i kształtujesz osobowość. Sport to dobra sprawa, ja aktualnie, po skończeniu z kolarstwem w kierunku aktywności fizycznej nie robie nic, choć nadchodzi krytyczny moment, kiedy zaczalem sie z tym mega źle czuć i napewno coś zaczne z tym robić.
Prócz sportu poszukaj jakiegoś dodatkowego hobby/pasji, ja kiedyś grałem w szachy, potem malowałem figurki, a obecnie, co mnie mega wciągnęło śpiewam w chórze, trenuje wokal, gram na gitarze i tworze sobie jakieś własne pierdoły w domowym zaciszu.
Rozumiem też twoją potrzebę mienia kogoś bliskiego, ja mialem podobne poczucie, lecz na tym forum nauczylem sie ważnej rzeczy, jeżeli nie nauczysz się kochać życia samemu i swojej osoby, to znalezienie kobity nie pomoże, bo wszystkie uczucia i emocje władujesz w nią i staniesz sie "pieskiem", który szybko jej się znudzi.
Są afirmacje, ja z tego zbyt dużo nie korzystałem, choć troszkę tak i miałem wrazenie, że miało to dość pozytywny wpływ na moją osobę. Dodatkowo ja sobie wymyśliłem coś takiego, że jak leże i myśle, to różne myśli i wspomnienia człowikowi przychodzą. Wyobraź sobie, że każda myśl i wspomnienie to jest chmura, która leniwie płynie po niebie. I teraz sęk w tym, że jeżeli trafia się zła myśl, to zauważasz ją i pozwalasz jej płynąć dalej, ale nie skupiasz sie na niej, jeżeli trafia się pozytyw to bierzesz taką chmurkę do słoika, który masz pod ręką. Mi ta metoda mega pomaga i w nastawieniu się na coś pozytywnie, a także przy stresach. Stosowałem ją przed każdym startem, żeby oczyścić głowe z myśli i skupić się na wyścigu, a także przed zaśnięciem, kiedy miałem natłok myśli.
Jeżeli chodzi o nauke, to spróboj zastosowac metodę małych kroków, czyli nie myslisz: "ja pierdole, matura za chwile, a ja nic nie umiem", tylko okej opierdalałem się, ale czas na, to żeby wziąć się w garść i stawiasz sobie małe cele, które jesteś w stanie zrealizować np. dzisiaj przerabiam połowe dziel Mickiewicza, albo połowe pozytywizmu, albo dziś robie 5 zadań z matmy, jutro robie 6 zadań i każdy wypełniony cel, to sukces, satysfakcja i motywacja do działania dla Ciebie dalej.
Ogólnie streszczając to i składając do kupy moje wypociny, powiem Ci: WEŹ SIĘ W GARŚĆ, CAŁE ŻYCIE PRZED TOBĄ I SZKODA JE MARNOWAĆ NA MYŚLENIE NAD PRZESZŁOŚCIĄ. Było, stało się, minęło, nie zmienisz tego, za to na przyszłość masz ogromny wpływ. Zajrzyj do hyde parku, wrzuciłem tam 3 fajne motywujące i pozytywne nutki. Przemyśl sobie plan działania, napisz na kartce, powieś na tablicy korkowej nad biurkiem i do roboty.
To rusz tyłek i zacznij zmieniać swoje życie, łatwo nie będzie ale będzie warto.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
tak, bo taka relacja będzie ucieczką od realnego życia i substytutem całego szczęścia, a analogicznie wiele kobiet tak robi nie mając pomysłu i własnego życia, żyje partnerem
they hate us cause they ain't us
Pociesze Cię że ja w wieku 20lat też byłem cipa, teraz mam 22 i jest sporo lepiej (jak by porównać to dwie różne osoby) ale sporo sie musiałem napracować.Do celu który obrałem jeszcze daleko,wiem bo mam porównanie do kilku kolegów którzy są mega pewni siebie, a ja chce być taki jak oni..
Szkoda że w dzieciństwie niektórzy tak zostają w tyle z powodu swoich rodzin.
Wszystko jednak ma swoje zalety, ja jestem sporo wrażliwszy niż moi koledzy którzy od początku życia byli naaaj.
Znam sporo takich siepków co tylko siedzą w domu i grają na kompie, w swojej imprezowej ekipie mam jednego nieśmiałego, to zawsze jak jesteśmy na bibie to mu coś tam do potańcowania załatwie:D a niech se tam chłopak ma zawsze to jakiś kontakt z dziwczyną.
To czego potrzebujesz teraz to tylko i wyłącznie dobra ekipa pewnych siebie ziomali od których bedziesz sie uczył.
Przełam się idź na impreze, wypij pare piwek w barze poobserwuj ludzi, żebyś wiedział jak działa ta cała machina.Krok do przodu zrobiony..
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Z mojej strony powiem Ci tyle, ze nie jestes sam. Od czasow gimnazjum bylam przesladowana przez dosc spora nadwage, zawsze cicha, spokojna i uprzejma, pozwalalam sobie pluc w twarz do czasu, az kolega mi nie powiedzial 'Ty przynajmniej nie potrzebujesz kuli jak pojdziemy na kregle, sama sie potoczysz'. Moze to sie wydaje glupie, ale przez ten tekst wpadlam w jeszcze glebsza depresje, chcialam sie zabic, na szczescie ktos chyba nade mna czuwal. W pewnym momencie doszlam do wniosku, ze zycie trzeba przezyc jest tylko jedno (wiem oklepane YOLO itd). Znajdz jakas pasje, ktora poprawi Twoje samopoczucie. Mnie uratował sport. Wzielam sie za bieganie. Biegalam codziennie bez wzgledu na pogode, na zakwasy czy samopoczucie. Czas dla mnie i tylko mnie. Moglam myslec, marzyc a przy okazji po wysilku dostawalam cudowna nagrode jaka sa endorfiny. To bieganie, pomoglo uporac mi sie z depresja. Nigdy nie mow sobie ze nie mozesz, nie potrafisz, wystarczy impuls. Wydaje mi sie, ze skoro nie masz pieniedzy najlepszym sportem byloby wlasnie bieganie na poczatek. Rzuc wszystko co masz robic i po prostu rusz tylek. Nikt nigdy nie powiedzial, ze bedzie latwo.
Uzalanie nad soba Ci nie pomoze, tymbardziej w znalezieniu 2 polowki. Kobiety uwielbiaja towarzystwo usmiechnietych pewnych siebie mezczyzn, wiec imprezy i bary to jeszcze nie ten etap skoro nie masz w sobie zadnej pewnosci.
Co do nauki nie ma czegos takiego 'jestem slabym uczniem' jest natomiast lenistwo. Mi tez nie bylo nigdy latwo, lecz siedzialam i uczylam sie do momentu, w ktorym zapamietalam. Siedzialam 2/3 razy dluzej niz inni ale dalam rade. Teraz studiuje na jednej z najlepszych uczelni w Polsce. Jestem szczesliwa i spelniona kobieta. Moja przemiana spowodowala, ze poznalam osobe bez ktorej nie wyobrazam sobie zycia.
Zrob ten jeden krok, znajdz w sobie odwage i choc odrobine checi a pojdzie i jesli nie zwatpisz bedzie lepiej. Pojde troche oklepanym tekstem, ale pamietaj, ze zycie to dziwka sens polega na tym zebys to Ty ja ruchal
Trzymam kciuki i mam nadzieje ze uda Ci sie wyjsc z tego dolka, kazdy ma lepsze i gorsze chwile. Jestes zdrowy ciesz sie, ze mozesz chodzic, slyszec, patrzec i odczuwac nie wszyscy na tym swiecie maja to wszystko. Do roboty!
.
Życie to dziwka? Nope. Piękna kobieta, jak wszystkie kapryśna.
Też mieszkam w małej miejscowości, też mam 20 lat, też nigdy nie miałem dziewczyny. Witaj w klubie kolego. Nie jesteś sam, takich jak my są setki. Nikt się nie przyznaje z kolegów - bo po co? Lepiej zgrywać kozaka i opowiadać niestworzone historie.
Przestań siedzieć przy kompie, zacznij wychodzić. Pojedź do większego miasta, pochodź ulicami i popytaj ludzi o godzinę. Wyjdź z kolegą na piwo do baru gdzie będzie więcej osób. Idź na basen - do sauny, zapytaj kogoś czy często tutaj ratownicy są tak upierdliwi. Od tego się zaczyna, ALBO COŚ ZMIENISZ ALBO ZA 20 LAT WSTAWISZ TUTAJ TAKI SAM POST. Tyle ze będziesz miał na karku stracone (bo nie oszukujmy się, jestem w podobnej sytuacji) 40 lat a nie 20.
Rozumiesz przesłanie? Maszeruj albo giń, wybór należy do Ciebie.
Zadaj Sobie pytanie jak wyglądało Twoje życie przed podjęciem decyzji i działania ku zmianie na lepsze ? Nie wiem jak długo to zmieniasz ale z pewnością było choć w małym stopniu gorzej. Nikt nie przeżyje Twojego Życia za Ciebie. Miej cel, pasje... rozwijaj TO! Może dzięki temu wyjedziesz do większej miejscowości poznasz więcej osób, a w szczególności kobiet
Tak jak wspomniał to Snoofie.... w sumie to przetoczę przykład z bloga którego kiedyś tu przeczytałem.
Chcesz zaprosić Kobietę do Swojego Życia, i wspólnie zbudować "dom". Ale gdy Ona zobaczy tylko taczkę i marny plac budowy (Twoje Życie) długo nie pociągnie.
To TY Musisz postawić pewny dom (życie) na mocnych fundamentach(przekonaniach, wartościach), a kobieta gdy do niego wejdzie stanie się dodatkiem który doda mu więcej piękna. Ale tej drogi nigdy nie skracaj.
Czasem największe przeciwności stają się największymi motywatorami. Każdy na nie natrafia, lecz nie każdy potrafi je wykorzystać.
Głowa do Góry ! Podjąłeś decyzję kolejnym krokiem jest podjęcie działania - zrobiłeś TO, działaj dalej a w pewnym momencie pojawią się efekty.
Piszesz się że nie czujesz się prawdziwym mężczyzną. A czy przypadkiem prawdziwy mężczyzna nie wyróżnia się tym od zwykłych gówniarzy, że potrafi podjąć męską decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność? Ty taką podjąłeś !
Jeśli mogę coś doradzić
siłka + bieganie + basen jak masz możliwość,
czytasz książki?? jeśli nie to zacznij je pochłaniać. Możliwe że to te książki bardziej Cie zmobilizują niż my tutaj.
Zastanów się nad tym co lubisz robić, jeśli masz jakieś pasje i zainteresowania zacznij to robić.
I jeśli jesteś na takim etapie który opisujesz to pamiętaj najważniejsze!
Długa praca nad sobą Cię czeka. Na początku będzie dużo radości i motywacji, potem przyjdzie stan przemyśleń, zwątpienia i może nawet rozczarowań - wtedy się węż dopiero za siebie i nie poddawaj...ten drugi etap jest bardzo ważny.
Wierzymy że dasz rade;)
Mam 24 lata i też jestem sam
.
Takich jak my jest wielu w Polsce z małych mieścin .
Mam pracę i pasje a to najważniejsze.Jeszcze 4 lata temu miałem depresje i żadnych planów ,ambicji ale wygrałem i tego Tobie też życzę.
Ty już zrobiłeś pierwszy krok :odstawiłeś pornografie .Nie wracaj do tego ,bo to straszny syf,niszczy psychikę tak jak inne nałogi .
Przedstawia fałszywy obraz kobiety i seksu .
Bierz chłopie moje rady prosto do siebie ,bo ja w Twoim wieku przechodziłem to samo,
słyszałem uporczywie od najbliższych: "Tobie sie nie uda" , "Daj sobie spokój" ,"To nic Tobie nie da" itp .
Gówno prawda .Udało się wiele moich planów a ich zdziwienie na twarzy było bezcenne:)
Co mogę Tobie więcej radzić :
-Czytaj książki o samorozwoju ,stosunkach międzyludzkich,psychologi -biblioteka
-Uprawiaj Sport ,to bardzo ważne i zdrowe :
basen
biegi
siłownia
Organizm inaczej pracuje i łatwiej mózg przyswaja informacje,nauke po wysiłku.
-Nie spiesz się i powoli
@Santon19
Może to nie najlepszy plan, żeby w pierwszym poście od razu dawać rady, ale chyba mogę napisać tu coś, co pomoże Ci choć odrobinę.
Zacznijmy od tego, że w Twoim wieku byłem prawiczkiem. Moje doświadczenie z dziewczynami ograniczało się wtedy do dwóch mało udanych, krótkoterminowych związków. Byłem już po maturze, ale o tym za chwilę. Po pierwszym semestrze wyleciałem z Polibudy - doprowadziły do tego moje lenistwo, brak motywacji i czas spędzany przed komputerem. Moje kontakty z rodzicami nie układały się szczególnie dobrze. Podobnie jak Ty, nie mogłem liczyć na wsparcie ojca. Pamiętam, że wtedy miałem do niego cholerny żal, właśnie z powodu tego, że nigdy nie pokazał mi, że jest ze mnie dumny z jakiegoś powodu.
Nie miałem pieniędzy - bo i skąd miałbym je mieć. Sporo - zbyt wiele - czasu spędzałem przed komputerem, czy to grając, czy oglądając pornole. Czasami spotykałem się ze znajomymi - choć patrząc z perspektywy czasu robiłem to zdecydowanie zbyt rzadko.
Nie widziałem przed sobą perspektyw, nie czułem motywacji do zmiany. Wstawałem rano z łóżka tylko po to, żeby usiąść przed komputerem. Nawet nie zdawałem sobie sprawy ze swojej własnej nieudaczności i nieogarnięcia.
Z tego marazmu wyrwali mnie żandarmi, którzy dokładnie w dniu moich dwudziestych urodzin zapukali do mojego domu. Panowie w moro i czerwonych beretach przyszli dostarczyć mi wezwanie do stawienia się w WKU po przydział mobilizacyjny. Były to jeszcze czasy, nie tak znowu odległe, kiedy dopiero mówiło się o zniesieniu powszechnego poboru do wojska.
Był to dzień, który zmienił moje życie. Dwa miesiące później wylądowałem w jednostce wojskowej i dziś dziękuję Bogu, że zrobił mi taki prezent urodzinowy.
"Wojsko uczy samodzielności" - wielu z nas słyszało ten truizm. W zasadzie nie można się z nim nie zgodzić, ale wystarczy się przez chwilę zastanowić, by dojść do wniosku, że tu nie chodzi wcale o samo wojsko. Prawdziwym bowiem katalizatorem przemiany człowieka, jest zmiana jego dotychczasowego otoczenia. Oto bowiem wyrwałem się z mojego pokoju i znalazłem się poza wpływem dwóch największych przeszkód w moim ówczesnym życiu: rodziców i komputera. I dopiero ta zmiana uświadomiła mi te przeszkody.
Teraz nie jestem już prawiczkiem. Mam przyjemną pracę (choć to ciągle tylko jeden ze stopni na drodze do celu), zarabiam niezłe pieniądze. Znacząco poprawiłem też relacje z rodziną.
Po tym przydługim wstępie wypadałoby wreszcie udzielić jakiejś konkretnej rady. Dla przejrzystości wypunktuję tu kroki, które pomogą Ci zmienić swoje życie na lepsze.
1. Zastanów się nad swoimi relacjami z rodzicami. Na ile są dla Ciebie pozytywne, a na ile negatywne? Nie próbuj ich w tej chwili poprawiać, na to przyjdzie czas później. Teraz tylko je przeanalizuj.
2. Niedługo matura. Przemyśl, jak ważna jest dla Ciebie edukacja. Nie musisz jeszcze wiedzieć, co chcesz robić w życiu - plany dziewiętnastolatka to zazwyczaj tylko pobożne życzenia. Pamiętaj, że ludzie wykształceni i dobrze zarabiający wcale nie muszą być szczęśliwi. Nie zrozum mnie tu źle - nie namawiam Cię do zostania kloszardem. Każdy powinien być w stanie sam się utrzymać, jednak do podjęcia pracy zarobkowej wcale nie potrzebujesz wyższego wykształcenia. To mit, który - ze sporym sukcesem - jest nam wpajany przez otoczenie. Ważne, by uświadomić sobie, że to właśnie mit.
3. Jakiekolwiek będziesz miał wyniki matury - nie przejmuj się nimi. Zdasz - świetnie. Nie zdasz - nic wielkiego się nie stanie. W życiu można osiągnąć spory sukces nawet po samej podstawówce.
4. Po maturze zmień miejsce zamieszkania. Jeśli chcesz iść na studia, to koniecznie w jakimś odległym mieście. Jeśli chcesz zacząć pracować - pomyśl o wyjeździe za granicę.
To, czego potrzebujesz, to odcięcie się, przynajmniej czasowe, od swojego aktualnego środowiska.
Mt 18, 8: "Otóż jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie!"
Pomijając religijne przesłanie, słowa te można rozumieć następująco: uwolnij się od rzeczy i osób, które powstrzymują Twój rozwój.
Jeśli obawiasz się utraty relacji z rodziną - nie przejmuj się. Czasowa rozłąka ma pewne zasadnicze zalety. Po pierwsze pozwala spojrzeć z dystansem na swoją rodzinę. Po drugie, jak pisałem wyżej, uwalnia od negatywnych bodźców.
5. Każdy z nas ma jakieś zainteresowania. Ty również z pewnością masz jakieś hobby lub choćby pojęcie o tym, co Cię interesuje. Poświęć temu trochę czasu. Dzięki hobby poznasz nowych ludzi, co ZAWSZE jest pożądane. Rozwiniesz się. Może nie widziałeś tego nigdy w ten sposób, ale nasz pasje kształtują nas i czynią nas lepszymi ludźmi.
6. Nie szukaj na siłę związku. Związek to konieczność inwestowania (czasu, wysiłku, energii itd) w kogoś innego. W tej chwili tego nie potrzebujesz, a może nawet nie stać Cię na to (absolutnie nie mówię tu o kontekście finansowym). To, czego potrzebujesz w tej chwili, to inwestycja w siebie.
7. Zadbaj o swoje dobre samopoczucie. Ćwicz, biegaj, podejmuj wysiłek fizyczny. Jedz zdrowo i regularnie. Narzuć sobie pory posiłków i trzymaj się ich (wyjście do miasta ze znajomymi na pizzę itp jest jak najbardziej dopuszczalnym wyjątkiem). Odstaw niezdrowe jedzenie - chipsy, colę itp. Raz na jakiś czas oczywiście nie zaszkodzą.
8. Czytaj. Książki rozwijają. Jeśli nie lubisz czytać - zmuś się. Znajdź coś, co Cię interesuje i czytaj o tym, choćby na siłę. Zapisz się do lokalnej biblioteki. Poza oczywistym wypożyczaniem książek, można tam też poznać ciekawych ludzi.
9. Olej negatywne rzeczy, które słyszysz od znajomych i rodziny. Nie musisz wcale wmawiać sobie, że nie mają prawa Cię oceniać i dołować, czy tym podobnych rzeczy. Bez dorabiania do tego filozofii - zwyczajnie to olej. Kiedyś pewnie zrozumiesz, dlaczego to ważne i jakie są podstawy takiego podejścia.
10. Rób małe kroki do przodu. Stawiaj sobie cele i wyzwania, które są realne i dają się zrealizować w przeciągu kilku dni. Dobrze jest też mieć kilka ogólnych celów na dalszą przyszłość. Będziesz je konkretyzował wraz z osiąganiem tych drobniejszych sukcesów.
Najważniejszy krok już zrobiłeś - zacząłeś szukać pomocy. Teraz tylko się nie zatrzymuj.
Zapomniałem napisać o najważniejszym, czyli o tym żebyś zaczął chodzić na siłownie.
Wysiłek siłowy daje bardzo dużą dawkę testosteronu i pewności siebie, najlepsze jest uczucie spełniania kiedy z tygodnia na tydzień zwiększasz ciężar i dajesz rade, pobijasz własne rekordy.
Moje życie na tygodniu jest nudne na max-a robota dom dom robota i tak w kółko (czekając na sobotę
)..co mi więc zostaje? zbieram chłopaków i lecimy na siłke pon,śr,pt, do tego oczywiście dobra dieta musi być.
Osobiście jestem bardzo niski (165) i już zajebiście przyjebany w lutym myśle 40 w łapie złapać.
Mam teraz zajebiste branie (wczoraj na sylwestrze wymacałem z 10 zajebistych panienek hehe), które zaczęło się mniej wiecej wtedy kiedy zacząłem dobrze wyglądać.
Także tobie w relacjach damsko męskich to na pewno pomoże.
Dlatego życzę Ci w tym nowym roku żebyś zaczął ćwiczyć lub chociaż biegać to też dodaje endorfin.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Kolego, piszesz tak jak ja mogłem napisać o sobie jeszcze przed chwilą. Czytając jednak Twój post zdałem sobie sprawę, że moje życie ruszyło do przodu. Powoli, bo powoli, ale ruszyło. TO MA SENS!
Jestem rok starszy, przynajmniej rocznikowo, ale wiesz co .. dzieciństwo miałem bardzo podobne. Rodzice są wspaniałymi ludźmi, którzy wspierają mnie w każdy możliwy sposób. Jednak mama jest typem człowieka nerwowego i lubi sobie pokrzyczeć. Nasłuchałem się, że jestem głupi, nieudacznik i nadaję się tylko do pracy z łopatą w ręku, albo jak to też mogłem usłyszeć "zostanę tylko szambonurkiem". Myślę, że miało to ogromny wpływ na mój charakter. Jestem osobą nieśmiałą, zamkniętą w sobie i najlepiej jest mi w czterech ścianach gdzie jestem zostawiony sam sobie. Nie wspominając już o dziewczynach .. to temat tabu. Paliło mi się światełko w głowie, że poderwanie dziewczyny jest jednak możliwe, gdyż przesiadywałem godzinami na pewnym teamspeak'u gdzie podrywałem wszystkie dziewczyny. Podrywałem je skutecznie. Opanowałem netgame do perfekcji na tym ts. Wszystkie dziewczyny o tym wiedziały, a wszystkie nadal chciały kontaktu ze mną. Skoro można tak na ts, to można też to przenieść do rzeczywistości. Z tego wszystkiego zostawiłem sztuki walki, które dawały mi ogrom radości. Miałem osiągnięcia w mistrzostwach mazowsza i mistrzostwach Polski.. Teraz żałuję, że to zrobiłem dlatego znowu zaczynam ćwiczyć, ale wracając do tematu.. im więcej słuchałem złych rzeczy tym bardziej spadałem na dno. Zacząłem odmawiać zaproszeń na jakiekolwiek wyjścia aż w końcu przestano mnie zapraszać. Zamiast iść do szkoły i się rozwijać, to ja przez tydzień potrafiłem udawać, że rano wychodzę do szkoły, a za godzinę jak już nie było nikogo w domu, wrócić i grać na komputerze do oporu. Mr.Snoofie poruszył kwestię, z którą ja miałem problem. Mianowicie wmawiałem sobie, że jak uda mi się poderwać i być z tą dziewczyną to wezmę się za naukę, sport, sylwetkę. Ale ja z góry wiedziałem, że nie mam na tyle odwagi by podejść do tej dziewczyny i ją zwyczajnie podrywać. Z góry wiedziałem, że nie spełnię tego kryterium, a tym samym nie zmieniałem nadal nic co było związane z nauką i sportem. Po prostu się nie rozwijałem. Błędne koło.
Złapałem wiatru w żagle dopiero jak poszedłem na studia. Nowe znajomości, nowe plany, duże miasto, a tym samym nowe możliwości. Tak było na początku, ale za chwilę znów przyszedł okres załamania. Bałem się podchodzić do ludzi na studiach i ich poznawać. Zrezygnowałem ze studiów, bo nie miałbym po tym kierunku żadnej dobrej pracy, która zapewniłaby byt mojej rodzinie, którą kiedyś na pewno będę miał. Zamknąłem się wtedy w mieszkaniu i grałem, ale ale .. nie może być tak cały czas. Rodzice powiedzieli, że skoro nie studiuję to nie będą mi za wszystko płacić, więc muszę poszukać pracy. Byłem do tego sceptycznie nastawiony. Czy uwierzysz, że teraz uważam, że to była genialna decyzja? Pracowałem po 10.5h, a czasami 11.5h. Doliczając dojazd i inne rzeczy praca zajmowała mi 14-15h dziennie. Jako, że pracowałem na nocki to domu wracałem padnięty i resztę czasu przesypiałem. Zazwyczaj nawet nie zdążyłem zjeść, bo oczywiście za późno wstawałem i musiałem szybko biec na autobus do pracy. Tylko posiłek wydawany w pracy chyba trzymał mnie przy życiu.
Wiesz czemu ta praca w jakimś stopniu mnie zmieniła? Siedząc w domu miałem wszystko załatwione i podane pod nos. Skupiałem się tylko na komputerze. To mnie pochłonęło, czego teraz żałuję. Praca zmusiła mnie do bycia odważnym.
-Gdy brakowało mi materiałów do pracy musiałem iść i to zgłosić.
-Gdy nie wiedziałem jak działa jakaś maszyna, bo nie miałem tego akurat na szkoleniu, musiałem poprosić pracownika obok o pomoc. Trafiło wtedy tak, że dookoła pracowały same dziewczyny. Gdyby lęk do kobiet przeważył nade mną to 10h pracy bym nic nie robił, a na koniec zostałbym z tej pracy wyrzucony. Ta myśl wygrała i się odezwałem. Do dzisiaj mam kontakt z tą dziewczyną. Okazała się bardzo sympatyczna.
-Gdy miałem jakiś problem to musiałem szukać pomocy.
- A przede wszystkim będąc zmęczonym po pracy nie miałem ani czasu ani najmniejszej ochoty na komputer.
Były to rzeczy, które po prostu musiałem zrobić i nie miałem wyboru. Zostałem zmuszony do kontaktu z ludźmi co teraz tylko procentuje.
Przejdźmy do meritum mojego postu, czyli rady dla Ciebie. Wiele z nich się zapewne powtórzy, ale mówię to z własnego doświadczenia.
- Podstawową sprawą jest, że musisz zacząć od siebie. ZACZNIJ OD SIEBIE SAMEGO. Jeśli zaczniesz się rozwijać, to śmiałość, umiejętność prowadzenia relacji międzyludzkich, dziewczyna przyjdą do Ciebie same. Wiem, brzmi absurdalnie. Dla mnie też brzmiało.
- Pasje są bardzo ważne. Ważniejsze od cholernej nauki moim zdaniem. Sport? Czytanie książek? Wszystko jest interesujące na swój sposób. Wybierz coś dla siebie. Od siebie standardowo polecam wspomnianą już siłownię. Anthony Robbins powiedział kiedyś, że żeby być silnym duchowo trzeba mieć silne ciało. Tak działa nasz mózg, dlatego siłownia jest świetną opcją.
- Jedyną opcją by zmienić swoje życie (moim zdaniem) jest zmuszenie się do tego co sprawia nam problem, a najlepiej przez czynniki zewnętrzne. Miesiącami chodziłem i obecywałem sobie, że dziś porozmawiam z tą dziewczyną, ale jak już dochodziło co do czego, to odwracałem się i nic z tego. Mnie do kontaktu z ludźmi zmusiła praca, ale takim czynnikiem może być inna osoba, z którą będziesz podrywać wspólnie. To będzie wielka motywacja dla Ciebie, żeby podejść do dziewczyny bez względu na wynik, gdyż będziesz chciał się pokazać w oczach tej drugiej osoby jako człowiek odważny. Raz, drugi, trzeci aż w końcu zobaczysz, że nic nie tracisz, a jedynie możesz zyskać niezapomniane chwile!
- Lubię psychologię. Lubię czytać o relacjach międzyludzkich. Mi osobiście to dużo pomogło. Nie lubiłem i nie lubię czytać, ale psychologia to coś po co sięgam bez zastanowienia. Może i Tobie spodobają się takie tematy? Polecam.
- Ciężko jest nie brać do siebie tego co mówią o nas inni. Sam nie byłem w stanie tego zrobić. Z perspektywy czasu myślę, że dobrym rozwiązaniem jest pasja, osiągnięcia oraz rzeczy z których jesteś najzwyczajniej dumny, które będą silniejsze od tych złych i Cię podbudują. Ja od tego uciekłem idąc na studia i uważam, że jest to konieczne by zmienić swoje nastawienie do życia.
- Uważam, że wielką możliwością rozwoju jest znalezienie sobie kompana, który interesuje się również relacjami międzyludzkimi. We dwóch zawsze raźniej i pewniej.
- Posiadaj plany, bo marzenia są ich następstwem.
- Pamiętaj, że robisz to tylko i wyłącznie dla siebie.
- Jesteś jedyną osobą, która może pokierować Twoim życiem. Tylko od Ciebie zależy jak je przeżyjesz.
- Nigdy nie licz na innych i nie zostawiaj czegoś do zrobienia dla nich. Bierz wszystko w swoje ręce i działaj!
Poniosło mnie. Mam nadzieję, że coś Ci pomoże, albo chociaż da do myślenia.
Życzę Ci wszystkiego najlepszego i zmiany życia na lepsze - bo warto!
Trzymaj się.