Witam, pojawił się u mnie kolejny problem według mnie który odgrywa ważną rolę w całym moim życiu.
Mianowicie z dnia na dzień przestałem się sam sobie podobać, spadła moja pewność siebie, gdy patrze w lustro już nie widzę dość fajnego kolesia którego przedtem widziałem tylko łajzę. Aktualnie uważam,że nie jestem przystojny (tak wiem, że wygląd to nie wszystko) ale wcześniej mi to bardzo pomagało w każdej sytuacji, czułem się bardziej pewny siebie. Czy może być to spowodowane tym, że koledzy obniżają moją wartość? Wcześniej brałem to na klatę nie przejmowałem się wiedziałem, że to co mówią jest kłamstwem, ale czy to w końcu dotarło do mojej podświadomości i przerodziło się w spadek poczucia własnej wartości? Następnym kołkiem który został wbity w mój mózg był temat któregoś z użytkownika forum o poczuciu bezpieczeństwa które ja miał bym jej zapewnić, lecz nie czuję się na siłach aby spełnić ten wymóg jestem chudy czy one tak na to bardzo patrzą i wybierają partnera pod tym kątem? Dzięki za odpowiedzi do ostatniego pytania nie chciał bym uzyskać odpowiedzi "siłownia." aktualnie nie mogę.
"Czy może być to spowodowane tym, że koledzy obniżają moją wartość?"
Nawet głupie hasełko kolegów może sprawiać to ,że czujesz się mniej pewny siebie. Sam tak miałem ale gdy oni mówią coś chamskiego do mnie odpowiadam im tym samym. Wtedy koleżka przestaje się odzywać. Zmień kolegów lub przestań się z nimi chwile spotykać, zobaczysz czy pewność siebie się zmieni. Chudy? Nie podobasz się sobie, to nabierz troche masy.. ;D Zacznij więcej jeść i tyle. Ale ja wolałbym być chudszy aktualnie waże 68, mam 175 wzrostu. Tak z 4/5 kg bym chciał zbić.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
"Następnym kołkiem który został wbity w mój mózg był temat któregoś z użytkownika forum o poczuciu bezpieczeństwa"
Mógłbyś dać link do tego tematu?
Co do reszty może cię po prostu jakaś chwilowa deprecha dopadła, ja tak mam praktycznie zawsze na początku roku, mam uczucie jakby moja wartość spadała.
Dodatkowo jeśli twoi koledzy cały czas po tobie jadą to może wypadałoby zmienić towarzystwo.
http://www.podrywaj.org/forum/bl...
Właśnie napisałeś, że poczucie bezpieczeństwa interpretujesz inaczej może jest to prawda. Czytałem chyba tutaj, że kobieta może czuć się bezpieczna przy tobie ale nie musi być bezpieczna. Może i racja z tym bezpieczeńśtwem.
Tak pisałem, też o nim właśnie pomyślałem. Stary wrzuć na luz, zapewnienie poczucia bezpieczeństwa to nie posiadanie czarnego pasa, tylko bycie pewnym siebie, bycie osobą godną zaufania i zdolną do podjęcia odpowiednich decyzji w razie zagrożenia - bycie osobą zaradną, to są główne czynniki wg. mnie. Na to składa się tyle czynników, że dziewczyna przy 100 kilowym koksie może nie czuć się bezpiecznie a przy chudym, niskim i niepozornym gościu czuje jakby była w azylu. Dużo zależy od osobowości.
W odpowiedzi na twój inny post o wyglądzie - wg. mnie doszukujesz się na siłę jakiś chujowych cech w swoim wyglądzie i powinieneś przestać to robić jak najszybciej, pierdolić to co mówią inni. Mi kiedyś mówili, że wyglądam jak osoba niegodna zaufania lub niektórzy twierdzili, że wyglądam jak jakiś koleś z recydywy bo jestem cały wytatuowany. Zwykle mówili mi o tym jak już ze mną chwilę gadali i zobaczyli, że jestem wyluzowanym uśmiechniętym kolesiem - osobowość jest kluczowa.
Też jestem chudy, jem na potęgę i ni chuja przybrać na masie nie mogę. Tylko to, że jesteś szczupły jest Twoim kompleksem czy może coś jeszcze? Wspomniałeś, że kiedyś akceptowałeś siebie, to co się konkretnie zmieniło?
Nie jest to jedynym kompleksem szczerze mówiąc tak źle z tym się nie czuję, gorzej jest z lekko odstającymi uszami i brzydkim profilem tzn. nos który jest lekko zgarbiony.
Stary daj spokój, nie przejmuj się. Ludzie mają gorsze problemy. Ja np. jestem już prawie łysy, ale mam przystojną twarz. Każdy z nas ma jakiś minus w wyglądzie. Jeden jest łysy, drugi gruby, trzeci pedał . Nadrabiaj charakterem : >
Bezpieczeństwo - pełna akceptacja, czyli praca nad charakterem i przekonaniami, albo siłownia/dieta/sztuki walki, albo brak akceptacji i brak działania, czyli wegetacja.
Wygląd - pełna akceptacja, czyli praca nad charakterem i przekonaniami, albo zainwestowanie w siebie, ciuchy, styl, siłkę, dieta, albo chirurg plastyczny, albo brak działania, czyli wegetacja.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Ciekawe od kiedy poczucie bezpieczeństwa zależy od masy... Na początku technikum ważyłem 60 kg przy 190, a jakoś nigdy klasowy przygłup nie miał odwagi wziąć sobie mnie jako cel...
Siusiaka masz? Masz. To się w końcu zachowuj jakbyś go miał...
Poprawiłeś mi humor z tym siusiakiem nie wiem dlaczego. Tzn. mnie nie obrali za cel i nie cisną tylko mnie każdy ciśnie po każdym równo, tylko może do mnie to dotarło jakoś? Nie mam pojęcia
Rozumiem pełna akceptacja macie racje ale wtedy czułem się lepiej i to dużo lepiej. Ciuchy styl jest. Siłownia i dieta tutaj pojawia się problem dietę ciężko mi utrzymać w dni szkolne i na siłownie brakuje czasu oraz przez jakieś 2 miesiące nie mogę. Tutaj tkwi problem. Chirurg to raczej nie wolę wyglądać tak jak teraz niż robić śmieszne operację które mogą zepsuć bardziej mój wizerunek
Miałem swój okres w życiu, taką solidną deprechę, gdzie chciałem się tylko zamknąć w mieszkaniu i aby wszyscy dali mi święty spokój.
Powiem tyle... Musisz być gotowy na wyrzeczenia, opuszczanie swojej strefy komfortu jeśli chcesz coś w życiu zmienić czy osiągnąć. Zastanów się czy, aby ta blokada przed siłownią to nie tylko zwykła wymówka. Nawet aspekt zdrowotny przeanalizuj czy dasz rade jednak to pogodzić.
Siłownia uczy wielu pozytywnych cech, które zastosujesz w codziennym życiu. Naprawdę, to nie tylko podnoszenie ciężarów. To coś o wiele więcej.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Masz odstające uszy , tak ? No widzisz tak samo jak ja
, wiele lat ich nie zauważałem ( miałem włosy średniej.długości), aż wkońcu zmieniłem fryzurę , patrze w lustro i pierwsze wrażenie : WTF!? . Myślalem , że wszyscy ,gdy mnie zobaczą zaczną śmiać się z moich uszu . Nic takiego się jednak nie stało . Teraz jestem do nich bardziej przyzwyczajony i wiem , że nikomu nie przeszkadza to , że moje uszy trochę odstają . Czym prędzej to zaakceptujesz , tym lepiej dla ciebie , bo zmienić to będzie ciężko (chyba , że stać cie na operacje m/w 2500 złociszy) Tak naprawdę to to ,czy ludziom będą przeszkadzać twoje uszy i wygląd zależy oe ciebie i twojej samoakceptacji . Co do twoich kolegów - radziłbym zmienić ich , no bo po co przebywać z kimś , kto obniża twoją wartość . 
"Nikt nie mówił , że będzie łatwo"
Stary
Mam takie odstające uszy jak bym miał na szyi Cadillaca Eldorado z 67' z otwartymi na oścież drzwiami, kinol jak kartofel, włosy na barkach, czarne dywaniki na stopach, a klatę muszę strzyc bo aż mi moje nieźle wyrzeźbione cyce zasłaniają i jakoś tak kurwa mi z tym dobrze. OTO JESTEM! świecie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.