Witam
Panowie, mój problem polega na tym iż przeniosłem się niedawno do dużego miasta... szybciej studiowałem w dużo mniejszym mieście... i ogólnie mój poziom samooceny spadł, pewność siebie również... wydaje mi się że wszyscy są wokoło lepsi odemni, wogóle przez to nie poznaje nowych kobiet bo wydaje mi się że nie mam nic ciekawego do zaoferowania
W swoim miejscu zamieszkania nie ma z tym najmniejszego problemu jeźdże na dyskoteki i tam zagaduje proszę do tańca wszystkie laski które mi się podobają... w dużym mieście dotego wszystkie wydaje mi się że jestem od każdej laski tez mniejszy w sumie nie jestem jakiś wysoki 173-175cm wzrostu... Źle się z tym czuje... jak to przełamywać ??
Zacznij robić coś ciekawego ze swoim życiem. Mam na myśli fajne hobby, jakieś cele w życiu nie związane z podrywem. Wzrostem się nie martw, większość lasek podejrzewam, że jest niższa od ciebie niż wyższa.
staram się robić coś ciekawego zapisałem się na zajęcia dodatkowe na studiach, staram się o jakiś staż ale jak przychodzę na te rozmowy to myślę że każdy jest lepszy poprostu mam takie poczucie jakieś jebanej niższości ;/ pochodze z małej wioski i wyrwanie się do wielkiego miasta traktuje już jako duży sukces zważywszy na to że w mojej miejscowości 80% gości w moim wieku jest uzależnionych od alkoholu...
Takie okazje, bale i lokale chcą, bym się narodził...
Jak miałem podobnego doła jak ty, poszedłem do kwiaciarni, kupiłem 5 róż i wręczyłem je 5 najładniejszym dziewczyną jakie spotkałem na ulicy, widząc ich zdziwienie i tą radość w oczach od razu moje poczucie własnej wartości odwróciło się o 180 stopni, polecam też spróbować jeżeli nie wierzycie ile pozytywnych emocji może i wam i tym dziewczyną przynieść taki drobny gest
Ogólnie to radze pójść coś zrobić w celu rozwiązania tego problemu, a nie siedzieć i użalać się nad sobą
"Kochaj kobiety, nigdy nie krzywdź"
Ludzi interesujących się obstawianiem meczów/szybkim czytaniem zapraszam na PW
No cóż.. Możesz sobie kupić szczudła, nauczyć się na nich chodzić i na pewno będziesz wyższy od każdej kobiety + szansa że ktoś się Tobą zainteresuje , drastycznie rośnie.
Tak na poważnie, to problem tkwi w Tobie. To gdzie mieszkałeś, czy co robiłeś kiedyś nie ma najmniejszego znaczenia, bo liczy się to jak prezentujesz się tu i teraz.
Nie wiem dlaczego uważasz, że "mieszczuchy" są od Ciebie lepsze... Wyjdź z domu w tym w czym czujesz się wygodnie i w czym się sam sobie podobasz (dziwnie brzmi, ale taka prawda) i działaj.
W kontaktach międzyludzkich nie chodzi tylko o wygląd, ale o sposób prezentowania siebie. Czyli możesz stanąć koło Andoniego Banderasa, ale gry On będzie się garbił, dłubał w nosie, i klął co 5 minut , to nikt się nim nie zainteresuje.
Więcej wiary w siebie, a skoro studiujesz, to pewnie (jak to na studiach) jest mase jakiś wpadek, gaf ze strony kumpli, czy wykładowców.. A może to Twój kierunek jest na tyle ciekawy, że zainteresujesz nim kogoś w rozmowie?
Więcej wiary w siebie, bo niepewność da się wyczuć i to dlatego nikt się Tobą nie interesuje! Powodzenia!
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Ciekawi mnie geneza twojej niskiej samooceny. Ja na studia do dużego miasta wyjechałem z totalnej dziury, ale nigdy nie czułem się gorszy od miastowych. Muszę przyznać, że poznałem tu już więcej mentalnych wieśniaków niż moja miejscowość rodzinna ma mieszkańców. Tu nie ma żadnej reguły, że ludzie z dużego miasta są hmm... bardziej ogarnięci, oczytani mają więcej ogłady czy cokolwiek. Żadnej reguły. Nie krępuj się przy nich, pokaż siebie takiego jakim jesteś.
Bądźmy do cholery dla siebie ludźmi.
Staaary, w dużym mieście jesteś anonimowy, możesz robić wszystko co Ci się podoba i mieć w dupie co myślą o Tobie inni, bo szansa, że jeszcze ich spotkasz jest prawie żadna.
Problem z pewnością siebie? Ciesz się z ogromu możliwości i nie szukaj dziury w całym. Większość osób mieszkających w tzw. dużych miastach pochodzi tak naprawdę ze wsi tyle że jedno, dwa pokolenie wstecz. Nie twórz sobie w bani jakiejś bzdury, że Ty i oni to inna klasa. To, że czyjaś rodzina mieszka w mieście 40 lat nie czyni z niej królewskiego rodu, którego nie jesteś godzien. Bzdura.
Afirmacje
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
JA MIASTOWY JA BYĆ DUMNY ! ! !
Kup sobie airmaxy bedziesz 3,5 centymetra wyższy
Zwykle ludzie mają problem w małych miejscowościach, bo jest się mniej anonimowym i może pójść jakaś lipna fama(na co z resztą też powinieneś mieć wyjebane).
Jak sie przeprowadziłeś do ogromnego miasta musisz się zaaklimatyzować przez chwilę.
@Madridistas
Zajebisty motyw, chyba przyda mi się coś takiego
Co się martwisz, co się smucisz. Ze wsi jesteś, na wieś wrócisz.
A co się martwisz, ci niektórzy miastowi to większe buraki niż najgorszy kmiot spod sklepu w twojej rodzinnej wsi.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
panowie jeden problem... zauważam że panny wybierają totalnych moim zdaniem lamusów... np. gość z roku malutki głos jak pedał połowa roku z niego śmieje jak się odezwie a dupeczkę ma fajną... w akademiku też sam lamus kurwa nie mogę tego pojąć... zero męskości w nich moim zdaniem... ;/
Takie okazje, bale i lokale chcą, bym się narodził...
Dlatego bo widocznie jako pierwszy się do niej ODEZWAŁ i powiedział coś miłego, kto pierwszy ten lepszy. Pozostali zapewne myśleli jak ty - "taka fajna, nie mam szans". A on nie.
Pewien australijski biegacz-amator ze wsi wygrał bieg na 900 km, bo wszyscy pozostali uczestnicy zatrzymywali się co jakiś czas i robili przerwy na sen. Wiedzieli doskonale, że to niemożliwe przebiec 900 km bez snu. On o tym nie wiedział... i przebiegł.
A sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym. Powinien z łagodnością pouczać wrogo usposobionych, bo może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy i może oprzytomnieją i wyr