Cześć,
sprawa wygląda tak.
Spotkałem się raz na kawie z jedną kobietą. Fajna rozmowa, atmosfera itp.
Wiedząc, że na następne spotkanie będę miał czas dopiero 1,5 tygodnia później, to w połowie tego okresu napisałem krótkiego SMS-a typu "co słychać" z myślą wymiany zaledwie kilku. Ona tak się rozpisała i taka aktywna w tym była, że pisaliśmy znacznie dłużej. Następnego dnia to ona napisała i tak do czasu tego spotkania ten kontakt nam się mocno rozwinął.
Na 2. spotkaniu wziąłem ją na spacer wokół jeziora i wtedy ją pocałowałem. Były małe opory, ale przełamałem i na pożegnanie drugi raz. Po spotkaniu przepraszała, że ona jest trochę zamkniętą osobą itp. itd. i przez to taki opór. Następnego dnia jeszcze też krótka wymiana SMS-ów.
Od 3 dni postanowiłem jednak nie inicjować żadnej wymiany SMS, sądziłem, że ona się odezwie. Ale jednak z jej strony też cisza. Czy brać to jako jakąś wskazówkę, że się wystraszyła czy coś w tym stylu?
Teraz myślę o tym, aby zadzwonić w przeciągu 2 dni i zaproponować jakieś luźne spotkanie pod koniec tygodnia.
Duża szansa, że "ten typ tak ma". Napisz do niej po prostu i nie rób cyrku z SMS-owania.
Tylko, oczywiście, bez pytania "co u niej" tylko napisz co się dzieje u ciebie albo wyślij jej ciekawe/śmieszne zdjęcie. Bez pytań, bez wymuszania jej odpowiedzi.
Ogólnie nie polecam sztucznych chlodnikow, nie lepiej lecieć na tak zwanym "floe" ?
Też myślałem, żeby lecieć na flow i się nie przejmować tym, ale chciałem się upewnić, czy z Waszej perspektywy coś to może oznaczać...
Czy jeśli ona chyba trochę lepiej czuje się pisząc SMS-y (przynajmniej tak mi się wydaje, choć może to tylko sugerowanie się tą jej "trochę zamkniętą osobą"), to bawić się w te SMS-y, czy jednak zadzwonić i przy okazji zaproponować spotkanie?
Bez spotkania, to raczej nie popchniesz tej znajomości do przodu...
Przy okazji - jest masa dziewczyn, która woli pisać niż dzwonić (i nieliczne, które wolą gadać, niż pisać). Umówić się możesz równie dobrze przez SMS.
Odezwałem się wtedy, wymieniliśmy kilka "fajnych" SMS-ów i zaproponowałem spotkanie w konkretny dzień. Napisała, że jeszcze nie wie, czy będzie wtedy wolna, więc kazałem dać znać, gdy już będzie pewna.
Od tamtej pory nie dała jednak żadnego znaku - data spotkania oczywiście już minęła. Chciałbym spróbować jeszcze z jedną (ostatnią?) propozycją spotkania.
Ciekawi mnie jednak jak odbieracie to jej zachowanie? Czyżby ten pocałunek na 2. spotkaniu ją spłoszył, albo za szybko "wystawiłem się na tacy", że nagle jej entuzjazm w kontakcie opadł?
Dodam, że ona ma 28 lat (ja 25), więc to już jest dojrzała kobieta - sądzę, że to już chyba nie jest wiek, gdy tak nagle bez powodu ma się takie huśtawki zainteresowania...
Ponadto praca zajmuje jej bardzo dużo czasu, ale wydaje mi się, że na tym etapie relacji, jeśli by chciała, to jednak trochę tego czasu wolnego usiłowałaby znaleźć (?)
"Napisała, że jeszcze nie wie, czy będzie wtedy wolna, więc kazałem dać znać, gdy już będzie pewna." - to sobie strzeliłeś w kolano. Nigdy, przenigdy nie piszesz, żeby dała znać kiedy będzie pewna co do spotkania. Proponujesz spotkanie i przy propozycji masz wiedzieć czy zgadza się na termin czy też nie. Dlatego najlepiej się umawiać przez telefon, bo idzie wyczuć po głosie czy się chce rzeczywiście spotkać czy szuka jakieś wymówki.
Moim zdaniem nic z tego nie będzie, bo:
1) nawet nie raczyła Ci dać znać "czy będzie wolna" -- wie że piesek się nie obrazi
2) znalazła kogoś lepszego na twoje miejsce
3) nie jesteś w jej typie
Oczywiście ja dałbym jej jeszcze szansę i zaproponował spotkanie (zadzwoń a nie SMS!). Do trzech razy sztuka
. Jak będzie kręcić to wiesz na 100%, że nic z tego nie będzie.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Ok, zaproponowałem spotkanie - nie mogła się spotkać, bo wyjeżdżała na kilka dni. Chwila rozmowy o duperelach i pożegnanie. Zatem druga próba spotkania (po tym pocałunku) nieudana. Już właściwie pogodziłem się z tym, że to najpewniej koniec relacji.
Bynajmniej nie rozpaczam czy coś w tym stylu. Niemniej, chciałbym przeanalizować tę sytuację i wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość, jeśli przyczyna leży po mojej stronie. Czy wg Was tak nagła zmiana nie jest dziwna (laska ma już 28 lat...)???
1. spotkanie to był tylko wypad na kawę, zwykła rozmowa - sam nie czułem, że było jakoś wyjątkowo i nie miałem dużych nadziei na kolejne spotkanie. A jednak potem nie mogłem wręcz uwierzyć, że ona w tych SMS-ach tak się wkręciła.
Na 2. spotkaniu przekazałem swoje intencje i podkręciłem wszystko pocałunkiem - ona po spotkaniu podziękowała za spacer i wyjaśniła, że jest trochę zamkniętą osobą. Po kilku dniach jeszcze obiecująca wymiana SMS-ów, aż nagle w przeciągu następnego tygodnia tak drastyczny spadek zainteresowania?
Co prawda jej praca wymaga od niej poświęcenia bardzo dużo czasu i tłumaczyła, że prócz krótkich wakacji to życia towarzyskiego ma bardzo niewiele, ale jakoś tak wychodzę z założenia, że jeśli by jej zależało, to jednak zmusiłaby się do jakiegoś kompromisu w swoim grafiku...
jak na 28 lat to powinna być już ogarnięta. Nie ma chłopaka. Problem być może z nią jest, o ile w ogóle ona nie chce do 30 roku być w związku. Jakieś wydarzenia z przeszłości, tzn sprzed 5 lat zdrady etc.? Tego nikt nie wie, bo nie mówiła nic Ci o tym.
Tego już się nie dowiem... Mimo wszystko to i tak dla mnie dziwne, że na początku nie miała żadnych oporów w relacji, była mega otwarta, wysyłała mi nawet swoje zdjęcia po zaledwie 1 spotkaniu, a po pocałunku stopniowo się to zmieniało (bezpośrednio po tym drugim spotkaniu kontakt był jeszcze ok). Biorę pod uwagę, że ona faktycznie może znów nie mieć czasu na spotkanie, ale tak czy inaczej to nie zmienia sytuacji - jeśli się nie spotkamy, to relacja umarła...
A może jeszcze ostatni raz spróbować (ale nie teraz, ale np. za tydzień, po 2-tygodniowej przerwie w kontakcie)?
Pokazałeś inicjatywę, ja bym na razie temat spotkania odpuścił, pewnie nieoczekiwanie da o sobie znać, jednak więcej dystansu trzeba to tej sprawy
Pokazałeś inicjatywę, ja bym na razie temat spotkania odpuścił, pewnie nieoczekiwanie da o sobie znać, jednak więcej dystansu trzeba to tej sprawy
Postanowiłem zrobić 2 tygodnie przerwy i podjąć ostatnią, 3. próbę spotkania (po tym pocałunku).
Zadzwoniłem do niej w poniedziałek pod wieczór, po kilku sygnałach odebrała, ale powiedziała, że prowadzi auto i oddzwoni, gdy skończy. Jest środa, a ona nie dała żadnego sygnału...
Na początku nie brałem innego scenariusza jak ten zakładający, że po prostu w ostentacyjny sposób mnie zlała (choć w sumie mogła w ogóle nie odbierać).
Teraz jednak naszło mnie w głowie, czy może coś się nie wydarzyło na drodze? Odezwać się w tym kontekście (z drugiej strony za wszelką cenę nie chcę wyjść na natręta, gdyby okazało się, że jednak chciała mnie olać)?*
*Czysto teoretycznie, mógłbym np. "wystalkować" na pasku aktywności facebooka, czy była aktywna przez ten czas...
Olej. Dla dobra swojego i jej.
Takie podejście wciąż u mnie góruje nad tą drugą opcją.
Jednak, jeśli (czysto hipotetycznie) coś się wydarzyło?
Rozumiem, że SMS w stylu "nie chcę się narzucać, ale skoro nie oddzwaniałaś, to chciałbym tylko wiedzieć, czy na pewno wtedy dojechałaś?" nie wchodzi w grę?
Kiedyś inna kobieta, kiedy leciała na wycieczkę zagranicę, wypominała mi po czasie, że nie zainteresowałem się po locie, czy doleciała na miejsce, więc... (co prawda tamta relacja było trochę bardziej zaawansowana, ale jednak)
Chlopie o czym Ty w ogole mowisz? Pomysl racjonalnie gddy Ty jestes zainteresowany laska to :
a) zlewasz ja , traktujesz tak jak ona teraz ciebie
b) wykazujesz jakas inicjaywe i chec spotkania ?
Kobiety to tez ludzie, na reszte sam sobie odpowiedz ...