Oboje zaliczyliśmy po 22 wiosny
Kręcimy się wzajemnie, miesiąc temu spotkałem ją na baletach - doprowadziłem do spotkania.
W niedziele umówiliśmy się w spokojnym Pubie, (ostatnio spotkaliśmy się dwa lata temu) - była podenerwowana i podekscytowana (ma lekko rozchwiane emocje) i mówiła rzeczy w których sama się gubiła - słuchałem, tu i ówdzie wrzucałem komentarz lub coś o sobie. Jeb*tnie się jej podobam, idealizuje mnie. Też mi się podoba, ma coś w sobie co mnie kręci. Tyle, że ja minimalnie do niej tracę łeb a ona dla mnie wariuje. Weszły namiętne pocałunki, przytulanie, łapanki tu i tam ale bez przesady, oboje sobie powiedzieliśmy że bardzo takiej bliskości nam brakowało (co było szczere), mówiła, że najchętniej by się teraz ze mną pieprzyła na tym stoliku, zaoponowałem - seks później, mamy czas a i tak na pewno będzie, zaczekamy, poznamy się, nie zrobimy tego błędu co dwa lata temu - zgodziła się z aprobatą.
Przeszłość:
2 lata temu znaliśmy się bardzo dobrze w łóżku - gorzej o rozmowę - łączyło nas ostre pieprzenie, z garstką uczuć z mojej strony - co doceniała - lecz jest lekko upośledzona emocjonalnie - odwzajemniała to seksem. Po dwóch tyg, zaczęliśmy być razem, czułem się jednak trochę zlewany więc po 2 tygodniach "związku" pożegnałem ją lecz jak Gentelman, z klasą, żadnych wyzwisk.
Teraźniejszość:
Na ostatnim spotkaniu przyznała, że bardzo za mną tęskniła i bardzo się źle czuje z tym jak mnie traktowała (zrozumiała - jest ok), mówiła że była głupia itd itp. 
A teraz do rzeczy - widzę z nią możliwość związku, ona też - zdaję sobie sprawę, że będę miał z nią trochę roboty by ją trochę naprawić.
I konkret - dziewczynie tak zależy, że boi się mówić o swoich złych stronach - a ja chcę głębszych relacji. szerokiego zrozumienia i akceptowania wzajemnie.
Chcę ją tak otworzyć by mi zaufała na tyle, żeby mi powiedziała o swoich przeżyciach i doświadczeniach (tych gorszych jak i lepszych) - mówiła, że ćpała dawno temu - a ja z pierwszej ręki mam info że to było ok dwa tygodnie temu - mefedron.
Też nie jestem święty w tych sprawach, trochę w życiu z diabłem za rękę chodziłem.
Jak na razie to między nami jest taka "Bardzo miła Gadka - szmatka. " Trochę za mało naturalności z jej strony i właśnie to chcę zmienić. By nie udawała kogoś kim nie jest, przyznała się, że chce wypaść w moich oczach jak najlepiej. U mnie nie ma z tym problemu, jestem luźny, zero stresu.
A teraz pytanie, jak zrobić by czuła się na tyle komfortowo by z nią porozmawiać o różnych przeżyciach i by czuła, że może mi powiedzieć wszystko?
Znam ją na tyle, że wiem, że boi się odrzucenia i z tego powodu potrafi kłamać.
Macie jakieś pomysły?
Planuje zaraz po seksie jak będziemy odpoczywać porozmawiać z nią o tym - przed, na pewno nie - szkoda klimatu 

Romantyczną atmosferę mogą nieco diabli wziąć kiedy na pytanie "Co robiłaś przez ostatnie 2 lata" padnie odpowiedź "miałam wielu facetów i jeszcze więcej stosunków". Może i nie, ale raczej nie sprawia wrażenia zakonnicy i chyba tego się własnie boi.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
No właśnie.
Myślę, że ona dużo pewniej poczuje się w rozmowie, jeśli sam powiesz o swoich "kompromitujących" sytuacjach z życiorysu - będzie miała na Ciebie "haka" i przestanie się bać sytuacji w stylu: ja się wygadałam, a teraz on mnie od szmat wyzywa, w 4 oczy i przy znajomych - widywałem takie akcje.
Kojarzysz może ostatnio popularny reality show Warsaw Shore. Połowa ludzi z tego ciśnie strasznie, że debilizm itd., druga połowa ogląda. Ja sam tego nie widziałem, ale ostatnio byłem na domówce - jak jedna dziewczyna się przyznała że obejrzała bodajże 8 odcinków, ze śmiechem i bez wstydu - to nagle się okazało że połowa ludzi to ogląda, tylko wstydzili się przyznać. A teraz nagle mogli do tego na luzie podejść.
I o coś takiego chodzi. Bądź pierwszy, który się przyzna do burzliwej przeszłości i całą niezręczność wynikającą z tego, że robisz to jako pierwszy - weź na klatę.
Wydaje mi się, że jak tego nie spierdolisz to całkiem dobry związek przed Wami.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
"Chcę ją tak otworzyć by mi zaufała na tyle, żeby mi powiedziała o swoich przeżyciach i doświadczeniach (tych gorszych jak i lepszych)."
Jeżeli chcesz się bawić w psychiatrę/psychologa który będzie otwierał ludzi by zwierzali ci się z "trudnej przeszłości" to idź na studia w tym kierunku, a nie buduj na tym miłości i związku. Wiesz dlaczego ? Bo to TWOIM ZDANIEM ona ma problem i patrzysz na nią z góry. Ale to jest twój obraz, a ona widzi to inaczej - i lepiej uszanuj jej ten charakter, a nie zmieniaj go na siłę bo i tak nie zmienisz. W związku nie chodzi o to by przekonać kogoś do patrzenia na świat na mój sposób. Psychoanalityk z Ciebie żaden i przestań babę analizować by planować drogę według tej analizy.
Zmieniać to możesz plastelinowego ludzika, a nie babę w związku. Chciałbyś mieć z niej babę "idealną" taką jak masz w swojej głowie, ale ona taka nie jest. Ale ty na siłę starasz się z niej zrobić osobę, która tobie bardziej podpasuje i pytasz się jak jej zrobić pranie mózgu by taką była. Otóż nie da się.
mówiła, że najchętniej by się teraz ze mną pieprzyła na tym stoliku, zaoponowałem - seks później, mamy czas
nie czytalem dalej
Każda panna chce 300 smsów dziennie
A jak ich nie dostaje, to na nią działa stresogennie
Ty w tym sensu pewnie nie widzisz, proste
Ona nie kocha ciebie, ona kocha swoją Nokię.
a jak na filmach się całują to zasłaniasz oczy?
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
Na moje oko otworzy sie z czasem jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć co robiła przez te dwa lata musisz byc cierpliwy- sama sie rozklei prędzej czy później
Tantos12 - taka podpowiedź wpadła mi w głowę jak przeczytałem swój wczorajszy wątek.
Zef - po Twoich słowach zastanawiam się czy potrzebne jest to aby wchodzić w przeszłość "szczegółowo"
Wiarus - Uświadomiłeś coś czego nie widziałem, rzeczywiście traktuję ją z góry, myślałem, że ją szanuje - lecz tak do końca nie jest.
Między innymi dlatego wstawiłem problem, byłem pewien że jest coś czego ja "nie widzę" a ktoś na forum zauważy. DZIĘKI
BossPlaya - po Twych i Poprzednika słowach będę się musiał zastanowić czy faktycznie chcę z nią być.
PUA - akapit pierwszy, myślałem żeby jej jakoś pokazać świat z lepszej strony. Moja ex mnie zmieniła w ten sposób - za co jej dzięki i poniekąd pokazała że można rozmawiać ze sobą samym otwarcie. (Faktem jest, że się Tym zmęczyła i odeszła) Dlatego właśnie uważam, że zmiana jest możliwa - frustracji do tej pory nie brałem pod uwagę.
Konstruktywna krytyka.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
A teraz krótka historia ze spotkań...
Wszystko ładnie pięknie mi z nią wychodziło (jako relacja), zero zazdrości, osobne i wspólne wyjścia na balety, jak tylko możliwość to wspólne sypianie u niej lub u mnie. Dobrze spędzony czas, fc bez problemu, na wyjściach w miasto ona mi stawiała. Nie męczyła telefonem, odzew raz dziennie. Cud, miód i orzeszki...
... z jednym ALE
Nie pasiła mi jej osobowość, za nic nie mogłem jej zaakceptować. To co mi mówiła, to nie chciało mi się tego za bardzo słuchać. Paplała od rzeczy na okrągło, nie za bystra w dodatku, i jakaś taka w łóżku bez finezji. Więc podziękowałem od razu. Nie tego szukam - i jestem w sumie z siebie dumny, że nie wachałem się jej powiedzieć 'koniec'. Nie potrafiłbym na dłuższą metę walić bajek o tym jak mi z nią dobrze a po za tym skrzywdziłbym dziewczynę. Po 4 weekendach razem już byłem pewien że to nie to.
I puenta:
"A teraz do rzeczy - widzę z nią możliwość związku, ona też - zdaję sobie sprawę, że będę miał z nią trochę roboty by ją trochę naprawić."
Nie brałem się już za naprawianie jej, nie widziałem w tym żadnego sensu. Wolę sobie znaleźć kogoś kto mi bardziej odpowiada 'z marszu'.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.