Witajcie panowie, przychodzę do was z problemem, na który już w jakiś sposób sobie odpowiedziałem, ale chciałbym poznać waszą opinię na ten temat. Z moją dziewczyną jestem już ponad rok. Jest idealna - tak jakbym sobie ją sam zaprojektował (w sumie po części tak jest). I z jednej strony wiem że ją kocham i robię z nią rzeczy, których nie robi naprawdę wiele facetów, lecz z drugiej strony ciągnie mnie do innych, bo znam swoje możliwości i wiem co mógłbym robić. Mieszkamy od siebie trochę daleko, więc zazwyczaj widujemy się w weekendy i czasami w tygodniu, gdy pozwala na to czas.
I jest naprawdę zajebiście - wychodzę sobie z kolegami na kluby, kiedy tylko chce, ona sama chce żebym był cały czas "w formie", nikt nikogo w klatkach nie trzyma, ale z drugiej strony czasami mi brakuje tego, że po prostu nie mogę wziąć dziewczyny na noc, nie mogę robić rzeczy, które mógłbym dlugo wspominać i czasami po prostu brakuje mi tej całkowitej wolności, bo z typów słodkich miśków wyrosłem z gimnazjum.
Ciekawi mnie, co zrobilibyście na moim miejscu - bo to już rok, a mam dopiero 20 lat - z każdym kolejnym dniem będę z nią coraz bardziej związany a nie chce zmarnować życia żeniąc się w wieku 21 lat po jakiejś głupiej wpadce. Z drugiej strony jestem z nią zajebiście szczęśliwy i ją kocham, więc nie chce ot tak kończyć tej relacji.
Co myślicie panowie? Chciałbym poznać zdanie dojrzalszych, bardziej doświadczonych, jak to widzą po swoich doświadczeniach.
Jeśli byś ją rzeczywiście kochał to byś nie zadawał takich pytań.
Wujekheniek, miałem taką samą sytuacje jak Ty, te same pytania sobie zadawałem.
-Dziewczyna prawie idealna, świetnie się dogadywaliśmy, byliśmy 1,5 roku ze sobą, też miałem nieziemską ochotę na inne panienki, i wiesz co pojawiły się pytania.
"czemu chcę innych" , " czy mi się nie pojebało" , " czy nie robię, błędu".
Wiesz co ? Doszedłem do wniosku, że po prostu przyzwyczaiłem się do niej, jednak gdybym kochał ją na zabój, inne nie obchodziły by mnie.
Zerwałem z nią, wiadomo było to przykre, zwaliłem całą winę na siebie, tak aby jak najmniej ją skrzywdzić.
Odzywa się do mnie do teraz, jednak zlewam ją, aby nie rozbudzać w niej tego uczucia, chcę zniknąć z jej życia, i liczę, że znajdzie kogoś innego i zapomni, wyleczy się.
W styczniu np. stało się tak, że byliśmy na jednym sylwestrze ze względu na tych samych znajomych, upiłem się( zrobiłem wielki błąd, nie pomyślałem o niej) i wiesz co? Zacząłem się całować, wręcz przydusiłem do ściany inną panne, moja ex wybuchła, nigdy nie przeklinała, kiedy tylko usiadłem do stolika, zrobiła mi awanturę o damski chuj.
To świadczyło, tylko o tym, że po 6 miesiącach rozłaki dalej w jej umyśle tkwie.
Więc 3x zastanów się, bo chcąc nie chcąc krzywdzisz laskę, jednak Twoje dobro jest ważniejsze.
Jestem teraz zadowolony z tego wyboru.
Nie powiem Ci, że masz zrobić tak samo, jednak ja miałem ten sam problem co Ty, jak go rozwiążesz zależy już tylko od Ciebie.
*Sprawa jest prosta, albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.
*Płeć męska to kwestia urodzenia, bycie mężczyzną to kwestia wyboru.
A jakbyś mógł mi odpowiedzieć - jak udało ci się zyskać myślenie, żeby była szczęśliwa z kimś innym? Mnie na samą myśl że leży z kimś innym i mowi ze go kocha coś po prostu ściska.
Masz dziewczynę która Cie kocha, Ty ją kochasz i szukasz problemu na siłe. Ja nigdy nie miałem dziewczyny - zamień się. Ciekawe jakbyś wtedy mówił.
"Z moją dziewczyną jestem już ponad rok. Jest idealna - tak jakbym sobie ją sam zaprojektował (w sumie po części tak jest)." " Mieszkamy od siebie trochę daleko, więc zazwyczaj widujemy się w weekendy i czasami w tygodniu, gdy pozwala na to czas.", "Z drugiej strony jestem z nią zajebiście szczęśliwy i ją kocham, więc nie chce ot tak kończyć tej relacji."
jeśli po roku wspólnego mieszkania nadal będziesz, a właściwie - będziecie twierdzić że jest zajebiście, miód, malina i solone orzeszki, to jest to to - bo jak na razie, to tylko randkujecie i tak naprawdę niewiele się wzajemnie znacie...
Wiesz, w sumie często spędzam u niej noce tak samo jak ona u mnie, spędzaliśmy również parę dni pod rząd razem, więc już jednak trochę ją znam.
Bardziej mnie martwi to, że w wieku 20 lat piszesz o wspólnym mieszkaniu gdy ja partnerkę do naprawdę dojrzałego, wspólnego życia mam ochotę szukać gdzieś po 27, 28 roku życia.
"Z drugiej strony jestem z nią zajebiście szczęśliwy i ją kocham, więc nie chce ot tak kończyć tej relacji." "Bardziej mnie martwi to, że w wieku 20 lat piszesz o wspólnym mieszkaniu gdy ja partnerkę do naprawdę dojrzałego, wspólnego życia mam ochotę szukać gdzieś po 27, 28 roku życia."
no to się zdecyduj, bo jesteś jak cnota w burdelu - dać dupy teraz czy może lokal zmienić?
Mialem tak samo jak opiujesz, zerwalem z nią.. skoro Cię kreca inne panienki to predzej czy pozniej ją zdradzisz i bedzie jeszcze gorzej....
gdybys naprawde ja kochal, nie w glowie bylyby Ci balangi, a byc z kims i sie na siłe meczyć tez nie ma sensu... (meczyc, czyt.ograniczac)
Jeżeli masz pytania - pisz PW
"Gdybys ją naprawdę kochał...", serio, to najgorszy argument jakiego możecie użyć. Nie wiem czy ludzie go używający wiedzą co to biologia i to że jako facet jest w 100% naturalne że kręcą mnie inne kobiety.
Idąc tropem twojego myślenia, każdy małżonek powinien wziac rozwód bo jest z kobieta na siłę? (bo przecież go ogranicza... No chyba że ma zdradzać, ale w coś takiego się nie bawie).
sam bylem w zwiazku tak bardzo podjarany laską ze nie byly mi nigdy w glowie imprezy z innymi kobietami, zreszta logicznie..
Jestes w zwiazku to wariant pierwszy.. skoro zobaczyles wariant drugi - lepszy? to jedynka idzie w odstawke na jakis czas..
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Anarky, chodzi mi o to że trawa po drugiej stronie zawsze wydaję się bardziej zielona i tak samo jak większosci "facetów" znalezienie dziewczyny jest według nich skutkiem na "cudowniejsze zycie", tak teraz mi bycie wolnym może się wydawać własnie takim lekiem. Lubie popełniać i uczyć sie na błędach, ale stracić kobietę dla własnie takiego chwilowego zachlychnięcia sie innymi jest ponad moją miarę, stad moj temat tutaj.
WujekHeniek - kazdy Ci powie ze nie warto, jednak emocję i kierowanie się nimi moze być rożne i niesc za sobą rozne konsekwencje...
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Heniek, Kolego, to czego Ty w końcu od nas oczekujesz? - bo z jednej strony opisujesz swoją znajomość z panienką jako prawie raj na ziemi, że miłość, szum kwiatów i ptaki srające na głowę i na tym samym oddechu dodajesz, że młody jesteś, że masz czas na żeniaczkę (pełna zgoda) i głupio byłoby wpaść w wieku 21 lat... i mamy coś doradzić... proszę bardzo - używaj gumek lub pedałem zostań...
Głównie opisu doświadczeń ludzi, którzy coś podobnego przeżywali - i parę takich postów dostałem. Nigdy nie przezywałem "romantycznej miłości", bo takim typem nigdy nie byłem, także twój opis średnio się zgadza z tym co teraz czuje a dzieciaków, którzy są nastoletni i nie używaja gumek bo im niewygodnie raczej wyrzuciłbym do śmieci niż pochwalał. Znam po prostu parę przypadków gdzie te gumki, pigułki etc. nie pomogły, zresztą seks nigdy w 100% nie gwarantuje "nie-ciąży".
Ot, zostaje mi dupa, niekoniecznie mężczyzny.
pewnie że wszystko może zawieść, ale co to ma do wątku? - bo piszesz tak - mam panienkę którą kocham prawie nad życie, ale jarają mnie też inne dupy... no i nie chcę jeszcze kończyć aktualnej znajomości, a i zdradzać nie mam zamiaru - proszę o rady/uwagi... uwagi/rady do czego się odnoszące?
"Jest idealna - tak jakbym sobie ją sam zaprojektował (w sumie po części tak jest). I z jednej strony wiem że ją kocham i robię z nią rzeczy, których nie robi naprawdę wiele facetów, lecz z drugiej strony ciągnie mnie do innych, bo znam swoje możliwości i wiem co mógłbym robić"
A może podświadomie ciągnie Cie żeby spróbować z innymi?
Wiesz to jest życie. Sam podejmujesz decyzje i ponosisz ich konsekwencje. Kto nie dokonuje wyborów ten jest martwy. Może się okazać że nie poznasz nikogo ciekawego przez 4 kolejne lata, albo uświadomisz sobie że tylko Ci się wydawało, bo Twoja kolejna kobieta będzie jeszcze ciekawsza i będzie Ci z nią lepiej. Znając życie i widząc Twój wiek myślę że niebawem kogoś poznasz, gdyż ciekawość oraz chęć zabawy i tak weźmie górę.
Powiem krótko człowiek nie docenia tego czego ma
Ciężka sprawa.
Nie wiem jak wyglądały Twoje wcześniejsze relacje z dziewczynami, ale jeśli jest to pierwszy tak poważny związek to naturalne jest, że będziesz miał pokusę, by się dowiedzieć jak by to było z inną. Jeśli jesteś w związku szczęśliwy to na Twoim miejscu nie rozwalałbym tego tylko przez ciekawość, ale to jedynie mój punkt widzenia. Do fajnych rzeczy człowiek szybko się przyzwyczaja. Z czasem wydają mu się zupełnie normalne, nudne i dąży do czegoś z pozoru jeszcze fajniejszego, a gdy traci to, co miał, zaczyna to na nowo doceniać.
Warto poznać opinie innych, ale przede wszystkim kieruj się tym, co czujesz. Może popełnisz błąd, ale to na błędach człowiek się uczy, a przed Tobą całe życie.
Ja miałem taką dziewczynę przez 7 lat, też latałem za innymi, zdrady, flirty, imprezy, kluby. Ona dowiedziała się o kilku akcjach a mimo to była ze mną. Byłem chamem, gburem, darłem ryja na nią o byle co. Była cudowna, kochana, czuła, wierna, w łożku taka jak chciałem bo sam ją ukształtowałem
perwera, czułość, pończochy, stroje itd. Ale nie wytrzymała mojego charakteru i odeszła.
I nagle bum, okazuje się że na 10-12 lasek z którymi się spotykałem z żaddną nie umiałem znaleźć tego co z nią.
Puenta jest taka że żadna nie będzie już taka idealna jak ona, tylko dopóki się nie przekonasz na własnej dupie jak pojebane potrafią być inne laski to tego nie zrozumiesz.