Cześć, zdecydowałem się założyć tutaj kolejny temat, bo pomogliście mi we wszystkich tych zwariowanych sytuacjach
Jestem z dziewczyną od dwóch miesięcy oficjalnie, znamy się od jakiegoś pół roku, otwarcie było ok, wszystko fajnie, mimo, że nie uprawiałem nigdy seksu, przyjęła mnie i nauczyła wszystkiego. Miała już 3 partnerów. Studiujemy razem, wszystko szło do przodu do czasu, gdy nie odezwał się jej partner z którym była około 4 miesiące, na początku była oziębła po tym jak się do niej odzywał. Generalnie gość zerwał kontakt i nagle się odezwał, bawi się nią jak chce, nie udało mi się z gościem ustawić, no nie ważne. Było parę rozmów na ten temat, ja je zaczynałem, chciała kilku dni dla siebie, nie zgodziłem się. Co się odezwał to nagle smutniała, nie chciała żebym wiedział, bo jestem impulsywny i zazdrosny bardzo, przy jednej rozmowie na ten temat nie wytrzymałem i rozjebałem rękę o ścianę. Ostatnio było ok, ale chciałem skończyć temat, powiedziała, że jeszcze nie wie, ja że nie jestem psem, co czeka na odpadki. Nie chce cierpieć znowu, wie, że ją kocham i to czuje, ale ... No i chciałem odejść, jechać do domu, ta, że mnie odwiezie, zatrzymaliśmy się koło dworca, zanim zacznę pisać co dalej, jestem romantykiem, ale nie dam sobie pluć w twarz. Mówię, że pragnę jej szczęścia i jak będzie szczęśliwa to żeby mnie znienawidziła, bo przez nią ciepie i coś we mnie zabija, mam dość i odchodzę, ta w płacz, że nie chce, że to wszystko z obaw, że ją zostawię, że będę jak jej poprzedni ex. Ja łape za klamkę i chce wyjść ona w płacz, nie powiem też miałem na to ochotę chyba widziała, że chce tego, powiedziałem, że chce ostatni pocałunek i mnie nigdy nie zobaczy, powiedziała, że go nie da, i większy płacz. Ja powiedziałem, że mnie zabija, a ona, że nie chce mnie stracić, wyszedłem...
Czekałem na przystanku, aż odjedzie, wkurwiony, cofnąłem się po jakiś 10 minutach, wyciągnąłem ją z auta, pocałowałem, posadziłem za pasażera i odwiozłem ją do domu, nie chciała, ciągle płacz podczas drogi, nie chciała do domu, pojechaliśmy za miasto... Teraz dygresja, kocham ją, ale to mi nie pasuje, powiedziałem jej o tym, ale gość ciągle o sobie przypomina, ostatnio podobno się pokłócili, podobno, teraz nie mam już takiego zaufania, nie wiem czy to się skończyło, czy może tak tylko mówi, żebym się nie przejmował. Ogólnie chcę z nią budować przyszłość, ale kurwa teraz nie wiem nic. Wydaje mi się, że jest lepiej i jest przy mnie szczęśliwa, ale jak problem powróci to co mam zrobić, z gościem nie da rady się ustawić. Nie mam pomysłu
Jeszcze planowała dzieci, mieszkanie razem, dom i takie testy małe, odpowiadam szczerze, podoba jej się to.
Jak coś pominąłem pytać.
Proszę o pomóc chłopaki
Ja pierdolę, laska piszę z jakimś kolesiem tylko, a Ty robisz jazdy, jakbyś od niej złapał HIV. Dramat.
Z gościem, który ją ruchał? Przyjeżdza w weekendy jak mnie nie ma, bo chce się z nią spotkać, kupuje prezenty, których nie przyjmuje? No nie wiem czy to jest "tylko"
Karmi ją obietnicami, których ja nie złożę, a on nie spełni, bo nie chce nic obiecywać na wyrost
Nie jestem expertem, pisze to co ja bym zrobił
Ale kolego sceny odwalasz, laska juz wie ze emocje miotaja toba jak szatan. Kochasz? Po pol roku? Wez wyluzuj. Laska smuta bo ma dylemat. Typ ja zostawil to i ja zabolalo, milczal tez ja bolalo a tu teraz sie odzywa. Jak bys mial jaja to bys jasno sprawe postawil i albo zaakceptowal obecnosc ex albo kazal lasce spierdzielac zamias kombinowac jak kon pod gore i sie osmieszac.
"przy jednej rozmowie na ten temat nie wytrzymałem i rozjebałem rękę o ścianę." no na miejscu laski to bym miał wrażenie, że mam do czynienia z psychopata . W sumie widziałem już kiedyś gościa, który zrobił to samo tylko, że złamał rękę po takim uderzeniu. Co za świry , przecież to rzecz nie pojętą żeby aż tak nie panować nas własnymi emocjami. Idiotyzm. Najlepsze jest to, że gość, który złamał ta rękę wychowywał się w normalnej rodzinie, nie w patologii. Macie najebane we łbach. Popracuj nad sobą bo strach takiego gościa na imprezę brać, bo co byś zrobił gdyby Twoja laska spotkała byłego na imprezie, na której był byś razem z nią. Pozabijal byś ich wszystkich w koło, razem z djem.
Ekologos, idź do psychologa. Serio.
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
Takie agresywne zachowania odstręczają ją od ciebie według mnie - ta rozjebana ręka...
Ale pojebana akcja!! Nie dość, że zachowujesz się jak frustrat i masochista to jeszcze masz chwiejne emocje, nie panujesz nad nimi i próbujesz pannę zmanipulować emocjami.. zwykle tak robią kobiety bo facet powinien kalkulować na chłodno. Za dużo telenowel się naoglądałeś, życie to nie film.
2 sprawa to znam takiego gościa co rozwalał pięść podczas kłótni, związku już nie ma bo następstwem takich zachowań było bicie kobiety a faceta wszyscy uważają za psychopatę - prawdopodobnie nim jest bo sam byłem świadkiem jego chorych akcji. Weź się człowieku za siebie bo normalne to to nie jest, chyba wszyscy to widzą tylko nie Ty.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan