Witam, prosto z mostu.
Wyjechałem z kraju do pracy, pracuje po 70h tygodniowo.
Mam 22 lata, ostatni związek ponad 2 lata temu.
Dobrze zarabiam, mam cel by odłożyć pieniądze na dobre auto, konto na później. Nie jestem zaniedbany, ubieram się, dobrze wyglądam.
Mieszkam w małej miejscowości więc poznanie Polki w moim wieku jest niemożliwe ( jak znam to zawsze z kimś tu jest). Angielki? to nie dla mnie, nie wyobrażam sobie tego, po prostu to nie to.
Mam zamiar spędzić niemal 2 lata, za mną dopiero 2 miesiące a już jestem w środku zniszczony. Doskwiera mi brak bliskości, każdy w pracy ma kogoś ja jestem samotny jako jedyny co potęguje tylko frustracje. Mam coraz większą ochotę rozładować się idąc do prostytutki. Tylko czy to nie będzie chwile ok a potem większy problem psychiki niż wcześniej. Nie wiem po prostu przez ten fakt braku tego czuje się jak nic nie znaczące coś, nie mam czasu na nic ledwo wracam do domu już obowiązki dnia codziennego i sen. Nie ma mowy by kogoś poznać skoro tu nie ma Polek w moim wieku w dodatku samotnej.
Czuje że nim wróce to tylko będzie kasa na koncie a nic nie zostanie z mojego JA.
W Polsce jest jedna do której czuje coś. Układało się ale wyjechałem, na odległość staraliśmy się trzymać to ale ja dawałem dupy, ciągłe wahania nastroju, nie jestem w stanie dać pewności tej osobie bo zachowuje się jak dziecko, wiem iż robie źle a mimo to ciągłe robię burdel.
W rozmowach ciągle to ja sypałem wszystko, kobieta była chętna, bardzo mimo chujni z odległością ale ja to rozwaliłem.
Jestem na dzień dzisiejszy za słaby i chyba lepiej dać jej spokój niż żeby męczyła się z dzieckiem w dorosłym ciele.
Nie wiem już nic, wolne mam dopiero latem, wracam i biore 10x prostytutek aby zresetwować swój chory umysł, tą jedną lepiej zostawić bo ją tylko zniszczę, będe dążyć do seksu mimo iż nie zapewniam żadnego bezpieczeństwa, komfortu siedzać 2tyś km.
To tyle, mimo iż wiem co odpierdalam nadal nie potrafię tego zatrzymać, cały ten post to tylko jedno wyspowiadanie się, ani ładu czy składu, frustracja sięga dna, sami zręszta widzicie jak potrafi jedna sprawa zniszczyć człowieka.
Jakie macie sugestie, jak to wytrzymać? czy może jednak iść na całego stracić te 5000zł a potem się okaże.
Ależ to doskonałe doświadczenie - praca za granicą. W życiu na obczyźnie, trzeba się wykazać dobrą organizacją i mieć łeb na karku. Myślę, że trochę zaniżasz swój obraz.
Skoro jesteś tam i nie ma polek, to czemu nie możesz zakumplować się? z tymi, którzy tam są? nie ważne jaka narodowość i przecież jak poznajesz jakaś angielkę to nie musisz z nią od razu spać. Nie trzeba uprawiać seksu aby czuć się wartościowo. Otwartość, nowe relacje dają naprawdę dużego pozytywnego kopa.
Co do tej dziewczyny, która została w Polsce. Mleko się wylało, nie ma co o tym myśleć, wyjechałeś, podjąłeś taką decyzje i tyle. Męska decyzja. Świat się nie wali, jeżeli będzie tak miało być to jeszcze się zbliżycie jak wrócisz latem do Polski.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
też mi się wydaje że troche wyolbrzymiasz, ja mając 19 lat musiałem siedzieć (jak wielu) w koszarach 3 miechy bez wyjścia, a potem następne prawie półtora roku i żyje jakoś ... i to za marne grosze było w porównaniu do UK
kobity pojawiają sie i znikają, buduj siebie nie opierając sie na nich, bo to marna podpora
they hate us cause they ain't us
co Ty się przejmujesz, myslisz ze jak wszyscy wokol maja kogoś to sa dzieki temu bardzo szczesliwi? co Ty gorszy jesteś bo jestes singlem? Nie jeden by Ci tego spokoju, braku problemów i wolności pozazdroscil
prostytutka nie da Ci tego co prawdziwa kobieta, nie da Ci tej bliskosci, da Ci tylko seks. To jest tylko chwila przyjemności i jeb 500 stów w plecy. Nie wolalbys to lepiej zagospodarować?
nie myśl nawet o tym, żądza Cie poniesie zachce Ci sie orala bez gumki a jak to z dziwkami bywa, nigdy nie wiadomo, jeszcze sobie choróbska napykasz i sie jebniesz w czoło i powiesz " kurwa. zarazic sie gnojstwem i jeszcze za to placic" wtedy bedziesz sfrustrowany. 0 kurw.
no okej moze jakaś Ci ugryzie uszko i powie miłe słówko jak jej extra dopłacisz
frustracje to moglbys miec jakbys mial te 22 lata, 0 perspektyw na siebie, brak pracy, niekontynuowanie nauki, siedzenie na garnuszku rodziców, byl prawiczkiem, byl otyly smierdzacy zarosniety, tluste wlosy i dzien w dzien napierdalal w gierki. Ty masz sie zajebiście, a kobity brak? Chłoooopie, na wszystko przyjdzie czas, ile masz zamiar przebywać za granicą? Jeśli na bardzo długo no to szlifuj angielski jak tylko sie da i nie ma wymówek że angielki odpadaja bo dla mnie to wymówka tylko
a jak niedługo bedziesz na obczyznie to przerob jakos ten okres, zacisnij zęby, potem wróć i heja, na Day'a 
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
"zacisnij zęby"
Nigdy nie lubiłem tego stwierdzenia, ani "Zaciśnij dupę"
Życie nie zaczyna się za rok, ani za dwa lata, ani jak zarobisz kupę kasy. Ono trwa właśnie teraz. I warto się naumieć cieszyć z tego czasu, nawet podczas trudniejszych okresów, zamiast ładować w siebie negatywną energie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Wracam do trzymania diety i 3x siłownia bo na tyle czas pozwala. Lubie to w dodatku zapełni kolejne godziny i nieco zajmie od negatywnego myślenia.
Co do prostytutki sam nie wiem.. potrzeba seksu ogromna ale z drugiej strony patrząc na siebie to aż dziw bierze iż ktoś taki ma z tego korzystać. 1-2 lata bez seksu? czarno to widzę.
Negatywne myślenie nie chce opuścić, przetaję przyciągać kobiety.
Trzyma mnie myśl że już latem zakupie upragniony samochód, stane się tym bardziej mniej zależny od innych (na dzien dzisiejszy ciągle ktoś mnie zabiera do pracy) co jest cholernie kłopotliwe w niektóre dni.
Co do tej jednej.. razi mnie różnica wieku i da się to odczuć, ja doświadczony w związkach, seksie, nieco w życiu a ona młodsza 5 lat, dziewica, nadal szkoła średnia.
co też nieco mnie ściąga w dół. Zaufanie ciężko budować nie widząc się, same rozmowy telefonicze i tekstowe to jest marne na dłuższą metę.
Cały wyjazd nie służy by ruszyć z tą relacją, ale jej zależy mi również. Znamy się długi czas i to właśnie w środku siebie czuje że to jest "ta" z którą chcę stworzyć coś wiecej.
Skok w bok wiąże się z tym że będę musiał ją po prostu zostawić bo nie wyobrażam sobie po tym czuć się z tym dobrze wobec niej. I pamietam nigdy nie mam pewności co ona robi gdy ja jestem tu
Wyjścia są takie;
Zrozumieć tą sytuacje, po męsku udźwignąć to gówno i pogodzić się z tym że ten rok-dwa tak będzie wyglądał, skupić się na odkładaniu pieniędzy, zrobić dobrą sylwetke dla siebie, siłownia miejsce gdzie dużo nowych ludzi poznam i jakoś to będzie.
Prostytutki- będzie zabawa, kasa w plecy z czasem zapewne rozwalony umysł, czy warto? Kusi owszem... ale zostawiam to jako ostatecznośc.
A co do kobiety.
Dostała kilka wiadomości ale sama już to odczuła wcześniej że coś zaczęło się dziać złego.
Płakała w rozmowie,czuje się na huśtawce emocji i nie wiadomo czy coś z tego wyniknie dalej. Dostałem wiadro zimnej wody w twarz. Nie zbuduje czegoś dobrego jeżeli ja sam będę rozbity emocjonalnie i dawał się ponosić obecnej sytuacji.
Jedyna droga to starać się o nią albo ją zostawić by nie cierpiała więcej. Jeśli będziemy się jednak starać to boje się że będę szybko napierał do zbliżenia, seksu gdy wrócę latem na urlop, zamiast krok po kroku budować komfort ale odległość na to zbytnio nie pozwala.
Kiedyś napisze bloga co z tego wynikło, czy uległem, czy mnie ta sytuacja zbudowała do silniejszej wersji samego siebie.
Więc mówisz, że chcesz pracować kilka miesięcy na auto w warunkach w których nie czujesz się komfortowo?
A potem będziesz dalej robił by je utrzymać?
Jesteś masochistą?
Bo wiesz... serwis nowszych wypas-wozów to nie są tanie rzeczy.
Coś mi świta, że na dobrym aucie chcesz swoją pewność siebie opierać.
Chcesz się czuć dobrze. Wydając naście kafli na auto na widok którego będą wzdychali przechodnie.
Są znacznie tańsze i skuteczniejsze drogi do pozytywnych emocji. Skojarz to.
Swój pierwszy wóz kupiłem za tygodniówkę w Berlinie. Jedną. Trochę tylko młodszy ode mnie ale starczył na wszystkie potrzeby i przez rok nim jeździłem. Mój tyłek i dziewczyn jakoś nie miały powodów do narzekań.
Pierwsza sprawa : Masz tam znajomych, kumpli, bliższych kumpli?
To bardzo ważne z psychologicznego punktu widzenia by pielęgnować i zacieśniać przyjaźnie.
W ten sposób będziesz miał mniej stresu i lepsze samopoczucie, w dodatku przygłuszysz samotność i częściej spokój w Tobie zagości.
Twoja desperacja jest wynikiem wybitnej samotności.
W dodatku chęć bliskości może brać się z tego, ze się po prostu pogubiłeś i szukasz oparcia w drugiej osobie. Nie tędy droga, kobiety to wyczują, a one nie chcą obsmarkanego majtka (co też sam zauważyłeś, że zaczynasz odpychać sobą kobiety).
Jesteś w okresie jak ja domniemam, w którym to sam musisz znajdować w sobie oparcie.
I tu jest ten plus, szybciej dojrzejesz (jak się nie stoczysz), a każda zmiana wymaga wysiłku, który na Ciebie czeka.
Jeżeli zaczniesz mieć negatywne myśli powiedz sobie "Zostaw to" i skup się na pozytywnych.
A żeby skupić się na plusach trzeba je jeszcze znaleźć.
Zastanów się nad nimi, pomyśl co już masz, po co pracujesz, co Ci to da, i co by się działo gdyby Ciebie tam nie było.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Stary żebyś Ty wiedział co ja wyprawiałem mając 22 lata. Myślę że będzie tylko lepiej. Całe życie przed Tobą.
Uważam że emigracja to nie taka zła sprawa, dużo się uczysz, nabierzesz doświadczenia, ukształtujesz charakter, a potem będziesz zbierał owoce.