Witam,otóź ciekawi mnie co wy powiecie,ostatnio nawet ja gadałem z koleżanką na ten temat,a mianowicie usłyszałem,że teraz dużo jej znajomych kończy związki,lub są nieszczęśliwi w związkach.Też to zauważyłem wśród moich znajomych
Co lepsze sama do mnie tekstem o swoim chłopaku"Boże jaki on pedał,nigdy nie trafie na normalnego chłopaka" to po tym wnioskuje mi się,że panny w tych czasach będąc z osobami według ich oceny nie ciekawymi,są głównie po to by być z kimś(byle samotną nie być).Jednak prawdą jest także to,że muszą się trzymać jednej gałęzi zanim skoczą na drugą, bo się do mnie lepi ,co mnie szczerze wkurwia.
I osobiście na końcu powiem wam,że odechciało mi się związków,mimo że jeszcze jakiś czas temu chciałem,ale jednak to nie dla mnie jak słysze takie problemy... 
Wypowiedźcie się jak to wygląda u was w środowisku,bo zaczynam się niepokoić,że to moje miasto jest takie zjebane.
P.S traktujcie to luźno:)
No bo taka prawda, że większość dziewczyn jest z kimś byle żeby nie być samotną. Też już słyszałem "a mój chłopak to nudny taki, a zazdrosny taki, a taki i sraki blabla". Ale nie gadaj, że większość chłopaków nie robi tak samo. Wystarczy spojrzeć na co trzeci wątek na forum. Jeśli ktoś uważa, że nie stać go na taką dziewczynę/chłopaka jakiego pragnie to bierze najlepszy DOSTĘPNY kąsek.
Ja osobiście uważam to za paradoks:),ja wolę być sam,niż być z kimś z kim nie chce być
,czasem jedynie miałem myśli(ale to chyba normalne),że stać mnie na lepszą,lub było by mi lepiej z inną:)
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Jak mnie bawią takie rozkminy chcenie/niechcenie szczególnie w wykonaniu kobiet, którym 'niechcenie' może przejść po jednym wieczorze. Wystarczy trafić na swój kaliber.
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Związki to tam kicz. Jaki by nie był, czy z niechęci czy chęci, to i tak zostawia ci jakieś doświadczenia.
Wiecie co jest najgorsze? Jak ci kolega podbiera dziewczyne i mu to się udaje. To jest podwójny cios w plecy, boli jak cholera. I co zrobisz? Nic nie zrobisz.
Life is ours, we live it our way.
"to po tym wnioskuje mi się,że panny w tych czasach będąc z osobami według ich oceny nie ciekawymi,są głównie po to by być z kimś(byle samotną nie być)."
co sie w sumie kłóci z logiką, bo pewna siebie i swojej wartości rozgarnięta dziewczyna nie byłaby z osobą mało ciekawą dla samego bycia
tak samo jak atrakcyjny, pewny siebie facet nie będzie z tucznikiem 120kg bo trzeba przeczekać na coś lepszego
jak znamy swoją wartość to nie zadowalamy sie produktem drugiej kategorii, proste
dodam tylko (wyprzedzając jakby pytania) że nie wszystkie moje znajome to supermodelki, ale wszystkie mają to coś co powoduje że fajnie sie z nimi rozmawia, bywa, wymienia poglądy, to powoduje że są atrakcyjne na swój sposób
they hate us cause they ain't us
"co sie w sumie kłóci z logiką, bo pewna siebie i swojej wartości rozgarnięta dziewczyna nie byłaby z osobą mało ciekawą dla samego bycia"
Zapomniałeś, że kobiety nie myślą logicznie
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Czasem byś się zdziwił jak logicznie i pragmatycznie potrafia myśleć kobiety
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
O czym gadać? Kobiety chcą związków bo są do tego wręcz genetycznie zaprogramowane + dobrze wskazana potrzeba "Ona ma to ja też muszę mieć".
Typowy chłopaczek w moim wieku podchodzi bardzo podobnie do tego tematu - "Coś by się poruchało" - więc trzymają się jednej i choć genetycznie są zaprogramowani do czegoś innego... Wychodzi wygodniej. W dodatku w naszym społeczeństwie jeśli ktoś powyżej 21 lat nie ma partnera, to już "na pewno nie rucha, nikogo nigdy nie będzie miał" itp.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Jakiś nowy stereotyp "W dodatku w naszym społeczeńśtwie jeśli ktoś powyżej 21 lat nie ma partnera,to już na pewno nie porucha,nikogo nie będzie miał "?
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Ja uważam, że to smutne, że są osoby, które swoje poczucie wartości uzależniają od tego, czy są z kimś związani czy nie. I jest ich pewnie całkiem sporo. Dla mnie ktoś, kto za plecami nazywa swojego faceta "pedałem" i tkwi w związku z nim budzi zdecydowanie większe zdziwienie (a nawet i sporo negatywnych emocji), niż ktoś, kto jest sam.
Bardzo fajny temat.
W moim otoczeniu znam parę osób, które również tkwią w tym (moim zdaniem) bezsensownym związku. Mnie osobiście śmieszą tacy ludzie, otoczenie wywiera na nich taką presje, że zmuszają się do czegoś, bo przecież "to nie wypada, żeby 20+ letnia osoba była samotna". Mnie często znajomi pytają dlaczego ciągle jestem sam i nikogo sobie nie znajdę. Odpowiedź jest prosta, bo zwyczajnie MOGĘ być sam, nie muszę mieć kobiety przy boku by funkcjonować normalnie w tym świecie, realizuje swoje pasje, rozwijam się w dobrym kierunku, a jeśli pojawi się jakaś kobieta godna uwagi, na pewno zostanie zauważona, aczkolwiek nic na siłę.
Jaka jest różnica między tchórzem, a bohaterem?
Nie ma żadnej różnicy ... w środku są dokładnie tacy sami.
Obydwaj boją się śmierci i zranienia.
Ale to co bohater ROBI, czyni go bohaterem.
A to czego ten drugi nie robi, czyni go tchórzem.
Widzę to wszystko o czym mówicie, widzę co wyczyniają zajęte laski w klubach nocami, widzę jak są ze sobą ludzie bo boją się samotności, widzę zdrady i wiem o nich, widzę wielkie miłości na portalach społecznościowych, ale niestety tylko tam, bo w życiu jest inaczej, widzę jak laski spotykają się z innymi by jak to mówią złapać się innej gałęzi by móc puścić obecną, widzę jak ludzie się nie szanują, ale widzę także tych szczęśliwych tych którym się udało i oby takich więcej w tym z lekka pochrzanionym świecie. W tym wszystkim widzę też siebie sprzed ponad roku, który był taki jak oni, ale chyba ta strona zmieniła mój światopogląd.
Generalnie to chyba za dużo widzę...
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Moja koleżanka (swoją drogą całkiem niezła) była z gościem kilka dni. Potem zaczęła kręcić z innym i wytrzymała aż dwa miesiące. Nie byłoby nic w tym nadzwyczajnego gdyby nie to, że wróciła do tego pierwszego, kłamiąc bezczelnie, że to on tego chciał. Było na odwrót.
Licealne związki to chyba tylko jedna wielka ściema, trwają max 3 miesiące
To u mnie było tak.Poznałem spoko dziewczynę ładną ale miała taki kijowy charakter i styl ubierania że szkoda gadać.Mogłem dalej z nią trzymać ale postanowiłem ,że stać mnie na lepszą a ona prosiła mnie abym wrócił do niej.
To dobrze moim zdaniem zrobiłeś,mnie jeśli charakter nie odpowiada to już wygląd nie pomoże
.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Coś w tym jest. Moja była po rozstaniu zaczęła szaleć, co chwile inny, co chwile porównywała każdego do mnie i nie wychodziło. I tak ciągle próbuje, byleby sama nie być. Dla mnie to jest żałosne. Ja jestem sam i mi bardzo z tym dobrze, mam więcej czasu na ważniejsze sprawy niż wysłuchiwanie problemów młodszej dziewki.
hehe znam to,zostawiłeś tak dobre wrażenie ,że nikt nie umie go przebić + zostałeś jako sentyment na sercu
.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
pójdę pod prąd - zawsze, ilekroć tylko pojawi się temat "Czy podbijać do zajętej" znajdzie się pełno purystów grzmiących że to niby nieładnie, nieetycznie, że tak to tylko kutasy robią, że pełno samotnych się plącze tu i ówdzie... że "zajęte" to świętość, cud malina i wara od nich... i jak to się ma do powyższych wpisów???, bo może ta "związkowa świętość" tylko marzy o tym aby ją ktoś wyrwał???
Jak sie trafi "lepszy" to cala ta ideologia pt. "jestem zajeta" jebac sie pojdzie. Natury nie oszukasz.