Jestem trochę na bombie więc pewnie to co napisze będzie żałosne i będę się z tego potem śmiał ale do rzeczy, wytłumaczcie mi co kobiety widzą w tańcu w klubach, bo rozumiem jeszcze jak dziewczyny trenują jakiś tam taniec nowoczesny że pasja itd ale wyjście do klubu, godzina strojenia się i malowania żeby dobrze wyglądać. Sam nie umiem dobrze tańczyć więc nie pcham się na parkiet chyba że alkohol zaczyna działać. Wiadomo że taniec to najszybsza droga do wprowadzenia dotyku z obcą dziewczyną ale nie o tym miałem pisać, oto sytuacja na ostatniej domówce, alkohol gadka szmatka, dużo ludzi, fajna atmosfera, po czym jedna dziewczyna rzuca hasło idziemy do klubu potańczyć po czym laski się ubierają i już gotowe do wyjścia a przed godziną jeszcze słyszę jak hot bliźniaczki rozmawiają z kumpelą o tym jak spławiają facetów na parkiecie... o co tu chodzi?? Domóweczka chyba najlepsza na jakiej byłem od miesięcy, tylko no właśnie brak warunków do tańca, dziewczyny nie narzekały na brak zainteresowania, sporo facetów powiedziałbym że zadbanych i ogarniętych ba stwierdziłbym że nawet inteligentnych i z poczuciem humoru, no z punktu widzenia lasek żyć nie umierać a tu zonk jeden sygnał i dziewczynki zbierają się do klubu potańczyć przed innymi nachlanymi ciotami. Czy świat schodzi na psy?
Może po prostu lubią sobie czasem potańczyć w klubie, tak jak Ty np. lubisz czasem pograć w piłkę, co w tym dziwnego?
No właśnie. Taniec to forma rozrywki, ja np. uwielbiam tańczyć i zdarza mi się iść na imprezę tylko w takim celu, bez nastawiania się żeby kogoś poderwać. Myślę, więc że one tez po prostu lubią tańczyć.
Sam piszesz, że nie wchodzisz na parkiet na trzeźwo, więc stwierdzam że tańczyć nie lubisz, dlatego tego nie rozumiesz. Jednak powiem Ci, że sporo osób tańczy nawet na trzeźwo w klubach czy na festynach (zresztą osobiście wolę właśnie festyny, karczmy itp. niż kluby jeśli chodzi o podrywanie, bo są lepsze możliwości) i czerpie z tego przyjemność.
A co do tej ich rozmowy, o tym jak spławiają facetów, to jestem pewny że nie odnosiło się do wszystkich gości, bo jakby taki Hoon z nią zaczął tańczyć, to gwarantuję że by go nie spławiała.
A co same mają tańczyć w mieszkaniu, puszczać sobie muzykę i potem sprzątać chatę po libacji. Człowiek ma chęć wyjść do ludzi, ubrać się inaczej niż do pracy/szkoły, pogadać w neutralnym miejscu ze znajomymi. Ponadto nie trzeba martwić się o muzykę czy stypowy nastrój. Potrzeba czasami wyjścia z domu i zostawienia spraw życia codziennego za sobą. A jak już się jest w klubie to nie po to aby trzymać ściany w pionie albo zarzucać kręcenie nosem.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
"innymi nachlanymi ciotami" wiec zakladasz, ze kazdy jest w takim stanie na parkiecie? z wlasnego doswiadczenia: pewnosc siebie, wyczuccie rytmu + cos od siebie, raczej zadna nie odmawia, ew. te z zazdrosnymi chlopcami na smyczy
hehe zgadzam się z kolegami powyżej . Ja tak mam ,że bez tańczenia ,żadna impreza nie jest w pełni udana. Nawet na domówce można puścić muzykę i potańczyć. Czesto olbrzymią cześć imprezy w klubie tańczę sam , bo powiedzmy sobie szczerze ,że samemu tańczy się lepiej. Olewam otoczenie , zamykam oczy i płynę z muzyką, otwieram oczy i widzę olbrzymie IOI: uśmiechy,zaczepki i duże zagęszczenie kobiet w moim regionie. ALe człowiekowi nie chce się z tymi laskami tańczyć, chyba ze sie trafi naprawde dobra łania. A kiedy indziej idzie sie do klubu , muzyka jest fatalna , to wtedy jest NASTAWIENIE PODRYW , nie ma IOI , nie ma sukcesow etc..
"wytłumaczcie mi co kobiety widzą w tańcu w klubach"
Sam się nad tym zastanawiam, bo w klubach trudno o tancerzy
A tak poważniej, klub to miejsce trochę anonimowe, gdzie mimo wszystko można poznać kogoś kto zaimponuje.
"Sam nie umiem dobrze tańczyć więc nie pcham się na parkiet chyba że alkohol zaczyna działać. "
Z tego powodu tego nie zrozumiesz. Tańczę już kilka lat traktując to poważnie - kursy, zajęcia, imprezy typowo taneczne (w zwykłych klubach praktycznie nie bywam od 4 lat), festiwale międzynarodowe, nawet wyjazdy za granicę zawsze są przygotowane pod perspektywę imprezy w "lokalnym klubie tanecznym".
I będąc w sumie facetem, nie jestem w stanie powiedzieć Ci tego jak to działa.
Po prostu nie wyobrażam sobie nie tańczyć, to jak wyjście w inny wymiar (ps, tańcze wyłącznie w parze, "solowo" nie ma tego magnetyzmu).
"Wiadomo że taniec to najszybsza droga do wprowadzenia dotyku z obcą dziewczyną"
Zapewne. Zwłaszcza jak zioniesz nieprzetrawionym alko. Kobieta jest wręcz w niebo wzięta jak podpity jegomość się do niej klei
"Czesto olbrzymią cześć imprezy w klubie tańczę sam , bo powiedzmy sobie szczerze ,że samemu tańczy się lepiej."
To chyba kolega nie wie czym naprawdę jest taniec - bez kobiety to nędza. A sednem tańca jest prowadzenie kobiety tak by robiła to czego oczekujesz. Interakcja to podstawa.
"ALe człowiekowi nie chce się z tymi laskami tańczyć, chyba ze sie trafi naprawde dobra łania."
Powiedzmy że mam odmienny problem. Bardzo lubię tańczyć, ale tylko z kobietami które potrafią tańczyć. Czytaj: Nienawidzę tańczyć z kobietami którym się wydaje że "potrafią". To zawsze jest straszna męczarnia.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."