Witam,
2 lata chodziłem na studia z koleżanką, z którą utrzymywałem umiarkowany kontakt, pod koniec studiów kontakt się polepszył, pojechaliśmy za granicę z jeszcze drugą naszą koleżanką na wypad weekendowy, we wrześniu zaprosiłem ją na wesele i się zgodziła bez problemu. Po weselu kontakt się trochę urwał na 3 tygodnie i w listopadzie zaczęła do mnie przychodzić na korki z angielskiego raz w tygodniu. Miesiąc później zaprosiłem ją na wypad na kręgle, potem jeszcze parę razy gdzieś wychodziliśmy, dobrze się razem bawiąc. Myślałem, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale 2 tygodnie temu przed przyjściem do mnie na korki zadzwoniła do mnie i powiedziała mi że może tylko dziś przyjść na korepetycje i nie może wyjść nigdzie później, bo jej ciotka przyjeżdża do niej na noc, bo wujek jest chory i nie ma się gdzie podziać, bardzo mnie za to przepraszała i kupiła mi cukierki i czekoladę (ale chyba bardziej w ramach tego, że postawiłem jej parę dni wczesniej czekoladę w kawiarni), powiedziała, że sobie następnym razem odbijemy ale niestety parę dni później zadzwoniłem, że korki pasują mi tylko we wtorek, powiedziała mi, że to za wczesnie i się nie nauczy, powiedziałem jej, że może korki zrobimy za tydzień a teraz się spotkamy to zaczęła się jąkać i zgodziła się na siłę, ale wiedziałem, że muszę odwołać spotkanie więc to zrobiłem.
Pod koniec roku i na początku chętnie się godziła na spotkania, ale wydaje mi się, że z tą ciotką i wujkiem to była ściema i ta ostatnia sytuacja dała mi do zrozumienia, że ona wcale nie jest zainteresowana czymś więcej, nawet nie ma chęci się spotkać, żeby pogadać.
W tygodniu sama zadzwoniła i umówiliśmy się na korki na dziś ale wczoraj mi napisala, że bardzo przeprasza, ale ma spotkanie po pracy, na którym będą się ważyć jej dalsze losy...(?). Napisała, że w przyszłym tygodniu możemy posiedzieć na korkach dlużej jeśli z nią wytrzymam...
Myślę o niej cały czas i nie umiem z tego wybrnąć. Chciałbym zerwać z nią kontakt, powiedzieć jej, że nie mogę jej udzielać korepetycji, bo coś do niej czuję i nie chcę być jej kumplem czy coś. Boję się jednak, że pokażę, że jestem łajzą, ale lubię kiedy takie sytuacje są jasne.
możliwe że przespałeś moment podrywu, parę razy korki, wyjścia, ona zobaczyła że zabierasz się jak pies do jeża i jesteś w rezerwie, teraz takie czasy że wszystko dzieje sie szybciej, to nie epoka kilkumiesięcznej dżentelmeńskiej adoracji (czy to dobrze czy to źle sam nie wiem) 2-3 spotkania i już powinieneś uderzać
they hate us cause they ain't us
Problem w tym, że przed spotkaniami nie miałem od niej żadnego sygnału zainteresowania, więc zachowywałem się jak kumpel. Ciekawe jest to, że na studiach podczas rozmowy potrafiła mi spojrzeć normalnie utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy a teraz niestety ale ten kontakt wzrokowy jest bardzo ograniczony, tak jakby się peszyła przy mnie czy coś czy się nieswojo czuła.
Potem postanowiłem zaryzykować zacząłem ją zapraszać i się zgodziła na te 4 spotkania ale na tych spotkaniach też nie było od niej takich sygnałów zainteresowania, do tego brak utrzymywania kontaktu wzrokowego. Jedynym momentem, kiedy poczułem, że może coś z tego być to wtedy kiedy zadzwoniła do mnie w moje urodziny 1,5 miesiąca temu z życzeniami i nie wiem czy w żartach czy co ale powiedziała, że mogę przyjechać na weekend do domu, że pójdziemy zaszaleć, że pokazywała nasze zdjęcia z wyjazdu swoim rodzicom, ze mogę ja zatrudnić jako sekretarka czy cos. No więc zwiększyłem intensywność spotkań i wydawało mi się, że idzie wszystko w dobrym kierunku, aż w końcu ostatnie spotkanie odwołała, potem już zgodziła się na siłę a w tym tygodniu nawet nie będziemy się widzieć na korkach. Ma dzisiaj jakieś spotkanie, „na którym będą ważyć się jej losy”.
Opcji jest kilka:
1. Dać sobie z nią spokój, przyjąć na klatę, że gdzieś popełniłem błąd i może faktycznie poczuła, że się czaję jak czajnik (mimo faktu, że ciężko mi było o nią walczyć bez sygnałów zainteresowania) powiedzieć jej, że coś do niej czuję, więc wolałbym z nią ograniczyć kontakt.
2. Nic nie zmieniać, zachowywać się jak dotychczas, przestać pokazywać zainteresowanie.
3. Zaryzykować raz jeszcze, zadzwonić dziś do niej i zapytać się jak jej spotkanie „na którym będą ważyć się jej losy” i spróbować ją zaprosić na następne spotkanie.
4. Zadzwonić dziś i zapytać się jak jej spotkanie „na którym będą ważyć się jej losy”, a na korkach w przyszłym tygodniu pogadać z nią szczerze.
Co radzicie?
Ulrich ma rację, za długo się zbierałeś. Nie widzisz sygnałów zainteresowania? Umówiła się z Tobą, to już można traktować jako sygnał. Zresztą trzeba było zaryzykować. Dla niej pewnie jesteś tylko kolegą. Friendzone wita
A po 'szczerej' rozmowie nic z tego nie wyjdzie. Wcale bym się nie zdziwił, jeśli ona by się zdziwiła co Ty w ogóle do niej rozmawiasz.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Może macie rację. Ale:
Jako, że byłem z nią na studiach magisterskich 2 lata i miałem tam z nią umiarkowany kontakt to już wtedy byłem we friendzone.
Czy każda koleżanka, która godzi się na spotkanie przy piwie czy czekoladzie po korepetycjach musi być zainteresowana?
Kiedy zgodziła się na spotkanie to zacząłem ją zapraszać co tydzień na spotkanie po korkach. Aż w końcu raz odwołała, potem powiedziałem jej, że mogę się spotkać tylko we wtorek na korepetycjach to się zaczęła jąkać, że ale jak, tak już jutro, nie zdążę się przygotować (gdyby chciała mnie zobaczyć chociaż na korepetycjach to by nie widziała w tym problemu, że korki są dniu jutrzejszym, a gdyby jej nie pasowało to by powiedziała, że nie może). Zaproponowałem więc spotkanie na mieście, a korki w przyszłym tygodniu to się zaczęła śmiać i takie "hohohohooo" z jej strony, jakbym nie wiadomo co powiedział i się zgodziła, ale tak strasznie na siłę...nie było to szczere, no coś takiego się czuje. Jak powiedziałem, żeby była ze mną szczera to powiedziała tak cicho i niepewnie...nie no jest ok...Na drugi dzień więc odwołałem spotkanie, bo musiałem zostać dłużej w pracy.
Próbować jeszcze raz ją zaprosić?
Czy powiedzieć jej wprost o tym, że myślałem, że coś między nami może być, a ostatnio zauważyłem, że jednak coś się zepsuło?
Czy warto z nią w ogóle o tym rozmawiać?
Dziewczyny nie są takie głupie, jeżeli się z Tobą umawiają to sie liczą z tym że coś może z tego wyniknąć. Ty sie umawiasz z kimś systematycznie, kto Ci się nie podoba? nie sądzę.
Owszem, nie musi byc jakoś zainteresowana ogromnie, ale łatwo to sprawdzić: chwytasz za dłoń, obejmujesz, itd. Jeżeli reakcja jest pozytywna to idziesz dalej, pocałunki itd. Nie widze żebyś coś takiego zastosował, wiec nie dziwie się że nie wiesz jaki ona ma stosunek.
Kiedys się spotykałem z jedną dziewczyną, która ciągle mi truła jak to nie chce ze mną być i że jesteśmy kolegami, a potem sama mi na nogi usiadła. hah
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Na dotyk reaguje pozytywnie, nie odsuwa się czy coś, ale kiedy siedzę obok niej to nie ma kontaktu wzrokowego, tzn. ja jestem skierowany ciałem do niej, a ona siedzi prosto. Jeśli siedzimy na wprost siebie, unika kontaktu wzrokowego, co ciekawe jak chodziłem z nią na studia to nie było takiego problemu.
Na ostatnich korepetycjach mieliśmy taką sytuację, że przez godzinę wróżyliśmy sobie z dłoni, sprawdzaliśmy co oznacza dany kształt paznokci, wielkość dłoni itd, często trzymałem jej rękę i reagowała obojętnie, tzn. nie odsuwała się, ale też się nie przysuwała. W ogóle nasze korepetycje to raczej taka ściema jest bardziej, coś porobimy, potem znowu gadka szmatka itd.
Chciałbym to ciągnąć dalej, ale po tym jak w zeszłym tygodniu zgodziła się na te spotkanie tak na siłę (aż mi się jej żal zrobiło, i tak musiałem odwołać spotkanie ze względów zawodowych) postanowiłem dać sobie spokój (która zainteresowana dziewczyna czy nawet średnio zainteresowana reaguje tak na propozycję spotkania), ale męczy mnie to i nie mogę o niej przestać myśleć.
-Próbować jeszcze raz ją zaprosić?
-Czy powiedzieć jej wprost o tym, co myślę że myślałem, że coś między nami może być, a ostatnio zauważyłem, że jednak chyba coś się popsuło.
tak, powiedz jej tak jak napisałeś, utniesz jaja do końca, a znajomość zdechnie do końca.
Poczekaj parę dni, ochłoń, idź pobiegać, idź na piwko z kumplami czy sam, przestań myśleć tylko o niej. Po kilku dniach zadzwoń i się z nią umów, ale na spotkaniu działaj coś i nie bądź taką lamą
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
"ale na spotkaniu działaj coś i nie bądź taką lamą"
Na spotkaniach byłem i mimo, że było ok, to brak kontaktu wzrokowego i jej raczej zamknięta mowa ciała blokowała mnie do dalszych ruchów. Dotyk był lepszy na ostatnim spotkaniu, tak jak ostatnio pisałem i reagowała w miarę pozytywnie, chciałem ją pocałować, ale bez kontaktu wzrokowego tego nie zrobię.
Może faktycznie źle to wszystko rozegrałem, ale z byłą dziewczyną nie miałem takich problemów, wszystko szło naturalnie, oczywiście ja miałem inicjatywę.
A tutaj jest masa mieszanych sygnałów, które powodują, że nie mam pojęcia o co chodzi. Przykład: tydzień temu przyszła na korki z czekoladą i cukierkami czekoladowymi i powiedziała, że dziś robimy tylko korki, bo ciocia przyjeżdża na noc, z tego względu, że jej wujek jest w szpitalu (nie wiem, typowa ściema, żeby odwołać spotkanie, tzn. przyjeżdża ktoś z rodziny?)i powiedziała, że sobie "następnym razem odbijemy", zapraszam ją więc parę dni później na spotkanie a ona reaguje na to tak, jakbym się jej oświadczył i jest totalnie zmieszana i godzi się na siłę.
Kamilu, masz już napisane co masz zrobić. Nie myśleć - działać. Może to dla Ciebie tajemnica, ale kobiety też czasem nie wiedzą co zrobić i czują się speszone. Coś by chciały, lecz właściwie nie wiedzą jak się do tego zabrać. To oczywiście hipoteza, myślę, że tutaj nie znajdzie zastosowanie, ale cóż, nie spróbujesz to się nie dowiesz.
I ziomeczku - nie jesteśmy nią, nie wiemy o czym ona myśli i co czuje. Bo już parę razy piszesz w kółko to samo jakbyś oczekiwał złotego środka, a najlepiej 'zrób tak i tak i jest Twoja'. Niestety to tak nie działa. Oczekuj najlepszego, bądź przygotowany na najgorsze
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie