Cześć, postaram się jak najkrócej przedstawić historię, w razie czego, dopiszę szczegóły.
Ja i Ona (nazwijmy ją X) po 21 lat. Chodziliśmy do tej samej klasy w szkole średniej, teraz studiujemy w tym samym mieście.
W 2. klasie szkoły średniej mocno mi się wkręciła - wtedy (18 lat) nie znałem jakichkolwiek podstaw uwodzenia, to były takie 'młodzieżowe zaloty'. Na jednej z domówek wówczas powiedziałem Jej o tym, że traktuję ją jako kogoś więcej niż koleżankę. Grzecznie podziękowała...
Rok później, po maturach (czyli 2 lata temu) na imprezie zapytałem czy jest szansa na coś więcej niż koleżeństwo - odpowiedziała, że nie chce być w związku. Odpuściłem zatem, próbowałem Ją wyrzucić ze swego życia.
I teraz na studiach, kiedy miałem do niej 'neutralny' stosunek nie mamy kontaktu codziennie (studiujemy na różnych uczelniach), ale jak jest jakaś impreza, to fajnie nam się żartuje, jest kontakt fizyczny, jakieś zabawy itp. Uświadomiłem sobie, że naprawdę coś do niej czuje (możecie mówić różne rzeczy, ale znam ją już 5 lat, więc to nie jest zwykłe zauroczenie)
Kilkanaście dni temu na jednej z imprez była baaardzo pijana, tańczyliśmy sobie i nagle się pocałowaliśmy - ona wyszła z inicjatywą. Trwało to kilkadziesiąt sekund, a później została "przywrócona do porządku" przez koleżanki (które też znam z liceum i z nimi... też się kiedyś całowałem). Kilka dni temu dowiedziałem się ze "swoich źródeł", że podbija do niej mój kumpel, z którym też znamy się ze szkoły średniej. Nie pałamy do siebie jakąś specjalną sympatią, on nie wie nic o moim stosunku do tej dziewczyny. Codziennie ze sobą piszą sms-y, kiedy jesteśmy wspólnie to nie ma z jego strony jakichś szczególnie zaawansowanych manewrów wobec niej (nie jest jakimś typem uwodziciela, bazuje bardziej na "alkoholowych zalotach/podrywach". Ona przez taki bliski i częsty kontakt jest mocno do niego przywiązana (?), kiedy np. on zmywa się do domu, to ona też jakoś nie chce dłużej siedzieć.
Czy zapytać się Jej wprost czy ten pocałunek oznaczał coś więcej czy tylko pijacki epizod? Bo o ile przy innych kobietach umiem w miarę zachować trzeźwy umysł, nie podpalać się itp., o tyle w tym przypadku trochę wariuje mi głowa od domysłów i tracę zimne spojrzenie, co przekłada się też na to, że np. trochę zbyt nachalny wobec niej byłem, kiedy dowiedziałem się, że tak bliskie stosunki łączą ją z tym kolegą.
Po pierwsze stary, zakoduj se jedną rzecz w podświadomości.
"Jesteś zwycięzcą i nie ma dla Ciebie żadnej konkurencji".
Po drugie, nie rozkminiaj tyle, bo zaczniesz interpretować wszystko na swoja korzyść, ja tak miałem i to potem fest boli jak widzisz swoją onetis jak się całuje z jakimś kolesiem ledwo trzymającym się na nogach. Co wtedy sobie powiesz, że i tak wolała by wyjść za Ciebie ? Stary goście co rwią laski nie robią takich rozkmin.
Po trzecie, nie pytaj jej "czy to coś znaczyło .." itp. o stare sytuacje, bo wychodzisz z pozycji nie pewnego siebie gościa, to ona ma pamiętać takie sytuacje a nie Ty. Walnij se kissa na jej oczach z inną laską, zobaczysz czy Cię kocha, zazdrości nie da się udawać, a przy okazji skoczysz w jej oczach o 100% jeśli chodzi o atrakcyjność.
Wydrukuj sobie ten komentarz i schowaj w bezpiecznym miejscu. Obiecuje Ci że kiedy trafisz przypadkiem na niego za rok czy dwa, będziesz miał świetną beke z samego siebie.
Z tym "kissem" to ja bym nie ryzykował, zaproś ją na jakiś spacer, albo coś w Twoim stylu, żeby miło spędzić czas, sam to wyczujesz czy będzie coś czy nie.
Nie jestem expertem, pisze to co ja bym zrobił
Dwie, jakże krańcowo odmienne opinie pod Twoim tematem. Skłaniałbym się ku tej pierwszej. Zdecydowanie tak.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Zero pytań o znaczenie pocałunku. Jak chcesz być w grze, to lepiej nie pytaj o takie rzeczy.
Na początek - dzięki za wszelkie porady.
Co do tematu - ciężko mi ją "wybić" z głowy, dlatego też zaznaczyłem, że to nie zwykłe zauroczenie. Wiem, że nie można mówić o jakiejś wielkiej miłości, jeśli z nią nie byłem w związku, ale jednak nigdy do żadnej laski nie czułem tego, co do niej.
Co do samej laski - jest ułożona i "spokojna", dlatego też ciężko mi sobie wyobrazić, aby wskoczyła do łóżka z kimś, z kim nie jest w związku.
Macie też rację z osobą samego kumpla - gdyby nie to, że dowiedziałem się o jego zamiarach wobec niej, to pewnie aż tak źle by teraz ze mną nie było, ale świadomość tego, że on mógłby być z nią w ch** boli ;/ Tymbardziej, że on ma podejście takie podejście do kobiet, aby tylko zaliczyć (choć nie jest podrywaczem, wszystkie dotychczasowe akcje miał po alkoholu, na imprezach). Nie zdzierżę, jeśli on Ją również traktuje jako strzał na raz...
Co jeśli spróbuje pocałować i zrobi unik/zacznie mówić o tym?