Witam panowie,
Na wstępie mówię że z dziewczyną jestem 4 miechy, ja 23 ona 22 lata.
Akcja piątkowa:
Wychodzę z kumplami na browar, ona o tym wie gdzie ja jestem i co robię. Po paru już piwkach i zakręceni, koledzy mowią że jedziemy do night clubu. Ja wcięty mowie ok idziemy. Dzwoni w miedzy czasie ona, pyta gdzie jestem a ja ze jade do takiego i takiego klubu. Po czym przychodzi sms z calymi informacjami na temat klubu ( ze to gentalmans club, kobiety itp. itd.) i w tym samym sms pisze ze mnie zegna i szczescia zyczy. Ja nic sobie z tego nie zrobilem i dalej sie bawilem. Dopiero jak wrocilem do domu okolo 4 napisalem ze mysle o niej. Do tego w sobote z rana napisalem sms do niej w stylu: "Powiedziałem Ci chociaż prawde, a sama mowilas ze nie chcesz byc oklamywana. Nie zegnam bo moze sie jeszcze gdzies spotkamy... I pamietaj jak podjelas decyzje to sie jej trzymaj. Badz stanowcza!"
No i to byl chyba kamień w jej serce i nerwy.
Akcja sobotnia:
Na fejsbuniu obniosła się tym że idzie do klubu z kolezankami. Akurat napisal do mnie kolega ze ona idzie do klubu. Ja odpisalem: "Ona glupia mysli ze ja sie tam pojawie i dlatego to napisala na fb", i najsmieszniejsze jest to ze nie odpisalem jemu tylko pomylilem sie i wyslalem tego smsa do niej! Ona odpisala: "Zebym nie udawal ze sie pomylilem, smieszne to"
Dobra mowie juz jak poszla do tego klubu to chcialem wiedziec czy juz dotarla i napisalem: "Czy doszlas chociaż do klubu bo chcialbym wiedziec czy jestes bezpieczna?" Odpisala ze tak.
I tak wstaje rano w niedziele i:
Telefon od niej, mowi mi ze bylo fajnie, ze spala u kolezanki i ze ma kaca moralnego. Czemu pytam? Bo sprowadzilam jakiegos kolesia (Krzysia) do niej i nie wiem jak go wypedzic i malo tego spalam z nim on obok mnie ale tylko lezalam nic wiecej.
Dodam ze ma okres wiec pewnie nic nie robila.
Ja na totalnym nerwie zaczalem sie wydzierac, mowilem ze jebac to juz nie chce jej znac.
Na wieczor, pojechalem do niej odebrac koszule. Zaczela mi sie tlumaczyc ze lezala obok niego doslownie 15 min, pytam a czym go zwabilas, mowi ze tancem i kolezanka niby mowi zeby go zabierac do niej to zabraly. Zaczela sie przytulac, pierdolic kocham Cie itd.
Ja nie ugiety, mowie ze wychodze. Po pol godzinie tona sms-ow, ze ona bardzo zaluje tego co zrobila, nie wyobraza sobie zycia beze mnie. Zapytala czy przyjade jeszcze raz.
Ja glupi kurwa przyjechalem i dalem sie udobruchac,niby uwierzylem ale tak naprawde nie wierze jej, ale caly czas myslalem o tym i nie potrafilem z nia rozmawiac.
I wciaz mysle jak to rozwiazac bo wydaje mi sie ze wyszedlem na frajera ze tak szybko wrocilem..
I teraz nie wiem jak mam sie zachowac, bo wczoraj bylo to pod wplywem emocji ale dzisiaj mysle o tym bo z jednej strony ja zrobilem jej przykrosc a z drugiej strony ona mi.
Myślę że oboje jesteście bardzo dziecinni, bawicie się w jakieś dziecinne gierki smsowo\fejsbukowe zamiast ustalić szczerze zasady i nie robić sie w huja bo nie na tym związek polega.
Lewa strona+poczytaj blogi, zastanów sie czego chcesz i czego oczekujesz od kobiet.
they hate us cause they ain't us
Daj spokoj ja tego facebooka to mam tylko dlatego bo jest dobrym narzedziem do rozmowy z kumplami/kolezankami i ot tyle. Nie obnosze sie ze mi jadro lewe uroslo albo snieg za oknem. Skoro sama zasady ustala zeby mowic sobie o wszystkim i miec zaufanie do siebie to czemu je lamie? Dlatego pytanie czy zawinilem tak bardzo ze ona mogla sobie pozwolic na wyjscie do klubu i zabranie nowo poznanego misiaczka do kolezanki zeby z nim tylko polezec.
Widzisz, Ty pojechałeś z kumplami do klubu, byłeś grzeczny.
Ona, pojechała z koleżanką do klubu, zgarnęła jakiegoś kolesia z chuj wie co robiła w jednym łóżku... A może na drugi dzień się z nią całowałeś po tym jak ssała jajka jakiemuś przypadkowemu typowi po imprezie?
Tak się zastanawiam za co Ty niby masz przepraszać? Za to, że byłeś z kolegami w klubie i piłeś piwko?
Przecież jej nie zdradziłeś w żaden sposób a to, że jest mega zazdrosna i ma problemy ze sobą to nie Twoja wina (chociaż tutaj nie był bym taki pewien).
A co do tych smsów i innych pojebanych akcji, tak się zastanawiam które z was jest bardziej upośledzone emocjonalnie... zagrywki i zachowanie na poziomie gimnazjum.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Zajebisty związek. Ty już wiesz że coś jest nie tak a chcesz to dalej ciągnąć. "Dodam ze ma okres wiec pewnie nic nie robiła." Tego nie wiesz... a co by było gdyby nie miała? Teraz jeszcze jej wybaczysz bo powiedziała prawdę. Pokaż klasę "damie" i załatw to po męsku.
Byłeś z nią w 100 % szczery , nie masz sobie nic do zarzucenia i bardzo słusznie . I taka głupia forma gierki na FB , dobrze z tego wyszedłeś nie dałeś się wciągnąć w manipulację . Jej zachowanie ........ , była na tyle dziecina , zadzwoniła do ciebie
tylko po to aby cię wyprowadzić z równowagi . Postaw jasno czego oczekujesz od związku i pogadaj z nią na poważnie czy potrafi ci to dać . W razie czego będziesz miał oparcie w tym co powiedziała .
Ale jak to zasady odnośnie szczerości i wierności? Dla mnie to sprawa oczywista. Można to powiedzieć albo nie, ale to musi przecież obowiązywać. Nie chodzi tylko o kobiety, ale także o przyjaciół czy rodzinę (wierność można zastąpić lojalnością). Dlatego nie uważam, że zjebał jeśli nawet ten temat pominął. Niektórzy naprawdę wszędzie potrzebują słupków granicznych i tablic rozjaśniających żeby zatrybić pewne rzeczy. Zatrważa mnie to.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Rafał. Ale widzisz - jak się takie coś ustali na początku- wystarczy że powiesz dziewczynie że chcesz żeby była z Tobą ZAWSZE szczera choćby nie wiem co i czy może to obiecać? I tym samym Ty też jej to obiecasz, no to potem przynajmniej masz jakiś powód zawsze. Poza tym - nie wszyscy są tak domyślni i czasem laski potrafią obracać kota ogonem jak coś źle zrobią tłumacząc: że Ty też nie byłeś zawsze ze mną szczery ani nic takiego nie ustalaliśmy.
Ogólna świadomość tych powinności jakie powinny mieć miejsce w zdrowym związku a powiedzenie sobie tego to jednak jest trochę różnica
Ja takie coś powiedziałem na poiczątku i od tamtej pory (co prawda dopiero 2 mies. związku) dziewcyzna zawsze mi wszystko mówi gdzie jedzie, co robiła itp, sama od siebie
najczęściej z własnej chęci bycia "w porzadku" i szczerym
i to jest dobre według mnie.
Myślę myślę i oto co żem wymyślił. Przez chwilę sądziłem, że być może żyję na jakiejś różowej cukierkowej wyspie. Ale jednak nie. Po prostu potrzebuję dziewoi, której nie trzeba mówić, że się gówna nie tyka bo będzie śmierdziało. Masz dużo racji w tym co piszesz.

'Ogólna świadomość tych powinności jakie powinny mieć miejsce w zdrowym związku a powiedzenie sobie tego to jednak jest trochę różnica' <- nie da się zaprzeczyć. Bądź co bądź takim zabiegiem na pewno się nie zaszkodzi, a może polepszyć. Fajnie, że masz jak masz - oby tak dalej
Niemniej dalej uważam, że to nie jest jakiś kardynalny błąd jeśli się to pominie w relacji. Jednakowóż jak wcześniej napisałem na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc więc dziękuję za pośrednie uświadomienie mi tego, również zapraktykuję
Pozdro
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Popieram Rafała, moim zdaniem jak sie decydujesz na zwiazek to logicznym jest to ze nie idziesz do innej osoby sie bzykac czy cokolwiek innego. Kim ta osoba musi byc zeby jej to mowic, dzieckiem 3 miesiecznym ktoremu trzeba pokazac jak chwycic grzechotke.
Ona mi mowila o tym zeby jej nie zdradzac bo juz to przezyla i nie chce juz, ale skoro przezyla to czemu sama takie rzeczy wyczynia.
Tolerancyjny jesteś...
Na prawdę chciałbyś być z kobietą której nie możesz zaufać? Toksyczne relacje trzeba ucinać jak najszybciej. Nie zdradziła (tak twierdzi) teraz chociaż było blisko. A jakby wypiła 2 kieliszki więcej to by wszedł w nią jak w szarlotkę? dowidzenia i NEXT...
Showtime, motherfucker, it's on.
Leżeć obok siebie jak dwie kłody i nic - w takie bajeczki może jeszcze dziewczynki w wieku 8 lat uwierzą
.
Nawet jak miała okres i samego "typowego" seksu nie było, to według mnie gość musiałby być gejem żeby leżeć koło niej i nic - chociażby namiętne pocałunki, petting (czy jak to się zwie) ale może to moje złudne myślenie.
A (tak wiem, od "a" zdania się nie zaczyna) moim skromnym zdaniem to właśnie na tych kolesi, którzy podobno panny nie kręcą uważać trzeba najbardziej. Uważać może nie w sensie dosłownym, ale uważnie się wsłuchiwać w ukryty przekaz i iluzję jaką często jesteśmy karmieni. Zdarza się, że kobieta niejako "chroni" w opowieściach potencjalnego popychacza, ukrywając jego zalety i eksponując wady, na które możesz być wyczulony, bylebyś tylko nie pomyślał, że ten przedtawiony jako "gruby i nieatrakcyjny Andrzejek" z pracy, z którym regularnie na kawę wychodzi jest tak naprawdę wyjebanym lowelasem i jednocześnie twoim możliwym następcą. Takie zaawansowane usypianie czujności. Kurwa, może i jestem paranoikiem, ale nie takie rzeczy się słyszało, bądź tez przeżyło.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Oj Cichawoda, kolega ma rację. Ty chyba mało życia jeszcze znasz
polecam wyjść z iluzji i realnie odbierać świat, bo i takie rzeczy się zdarzają i to nie rzadko.
O żeś trafil kolego! W tlumaczeniu mi sie, powiedziala ze nawet sie jej nie podobal bo byl cytuje "taki misiowaty"..
Ja nie wierze w to ze do czegos tam nie doszlo, chocby do najmniejszego buzi-buzi. Tyle staran jak psu w dupe... :/
Też nie wierzę w podobne bajki, a dodatkowo uważam, że taka akcja jest przekroczeniem ostatniej granicy zaufania i tym samym stanowi dla panny bilet w jedną stronę. Zrobisz co chcesz, ale jedno jest pewne - nie rokuje to dobrze na przyszłość.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Hehe wlasnie jestem na etapie chlodnika, nie odzywam sie caly dzien, ona wydzwania, pisze ze nie wie co sie dzieje.
Tak sie zastanawiam czy cos odpisac tak zeby miala grubsza rozkmine..
Hehe wlasnie jestem na etapie chlodnika, nie odzywam sie caly dzien, ona wydzwania, pisze ze nie wie co sie dzieje.
Tak sie zastanawiam czy cos odpisac tak zeby miala grubsza rozkmine..
Podsuć ogień nie odpisując nic!
Jaki kurwa podsuć ogień?
Jakie kurwa co jej odpisać?
Laska poleciała po bandzie
- ZJEBAŁA
- ZDRADZIŁA
- PUŚCIŁA CIĘ KANTEM
- ZROBIŁA Z CIEBIE FRAJERA
- W "REWANŻU" SPAŁA Z JAKIMŚ PRZYPADKOWYM TYPEM
- DAŁA SIĘ ZMANIPULOWAĆ JAKIEJŚ "PRZYJACIÓŁECZCE"
A Ty się jeszcze zastanawiasz?
Kurwa, minuty bym się nie zastanawiał tylko bym to pierdolnął, powodzenia w zaufaniu takiej "dziewczynie" dla mnie to jest nic innego jak tylko i wyłącznie odcięcie sobie jaj.
Jak Ty chcesz mieć szacunek do siebie? Jak Ty chcesz mieć szacunek kiedyś w oczach swojej kobiety?
Że co kurwa, że Ty jedziesz do klubu z kumplami piwko sobie normalnie pijesz, ona w gwoli "rewanżu" czy chuj wie jakiej zemsty idzie z jakąś tępą pizdą która ją podpuszcza i zgarnia do chałupy jakiegoś chłopa chuj wie po co z którym śpi a przecież Ciebie misiu najabardziej na świecie kocham?
Trochę kurwa szacunku do siebie, rozumu i kurwa zdrowego podejścia życzę bo póki co to w swoich oczach szacunku nie powinieneś mieć, miękka pizda jesteś jeszcze, że pozwoliłeś sobie na takie coś i jeszcze myślisz, że masz jakąś "przewagę" i chcesz lasce pokazać co to ona nie zrobiła i jak nie będzie żałować. Cienki w uszach jeszcze jesteś gówna mi się w gotują w środku jak czytam te wasze pizdowate komentarze o lasce która "tylko spała" "jak jej pokazać" chuj w to wszystko co jak co ale kurwa takiej reakcji po ludziach z tego forum bym się nigdy nie spodziewał.
Zjeb sobie życie, zjeb sobie szacunek do siebie (którego zresztą już nie masz de facto)
Pozdrawiam.
PS. Przyjemnego posmaku cudzych kutasów w gębie.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Dla mnie sytuacja, w której zajęta panna śpi z jakimś obcym typem sama w sobie jest już ZDRADĄ RELACJI. Nie istotne, czy doszło do "czynności seksualnych", po prostu pewne sprawy (w tym przypadku intymność) nie powinny być dzielone z osobami trzecimi, no chyba że komuś to pasuje, ale z wpisów autora wnioskuję, że daleko mu do zaakceptowania tej nielichej historii.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
"Dodam ze ma okres wiec pewnie nic nie robila."
Nie łudź się...
Okres nic nie znaczy - kobieta ma jeszcze 2 dziury oprócz cipki i dwie ręce, także tego...
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Raczej ta sytuacja byla bo kiedy mi sie tlumaczyla pokazywala smsy od niego typu:
"Kiedy moglbym jeszcze raz polezec obok nieznajomej?" Ona mi pokazywala jeszcze ze odpisywala mu ze nigdy i sratytaty a on ze szkoda i tyle z tych sms-ow.
Byc moze ustawila sie z kolezanka i tak pisala z nia ale chuj wie...
Chore to dla mnie wszystko jest.
"Chore to dla mnie wszystko jest."
Obawiam się stary, że jest to choroba przy której nasz NFZ wyjebał by się na plecy już przy wstępnym zarysie Twojej historii.
Daj sobie spokój. Ześwirujesz do reszty.
Cause it's me, you, you, me, me, you all night
Have it
Your Way
Forplay
Before I feed you appetite