Witam drodzy koledzy i proszę Was o radę.
Jestem w związku z dziewczyną na odległość mimo to widujemy się w prawie każdy weekend z czego jeden w miesiącu każdy gospodaruje dla siebie.
Ostatnimi czasy jest troszkę inaczej gdyż kończy już 4 rok doktoratu który ją dość mocno pochłania i te wizyty są rzadsze.
Oczywiście seks jest uprzedzając pytanie.
Obecnie nie pracuję od 3 miesięcy chyba bardziej ze swojej wybredności w ofertach i wcześniejszego małego załamania wynikłego w skutek braku pracy. ( Jeśli chodzi o pomoc w podniesieniu się po tym to nie mogłem liczyć na moją dziewczynę gdyż ona uważa że głaskać mnie nie będzie a mi chodziło nawet o zwykłe miłe słowo wsparcia, no ale poradziłem z tym sobie sam).
Moja dziewczyna wywiera na mnie w pewien sposób presję i mówi że zachowuje się wobec mnie nerwowo i czasem arogancko bo ten stan się nie zmienia mimo iż staram się go zmienić. Nie podoba mi się tylko fakt że chce mnie za to karać. Czasami mam wrażenie że działa pod czyjąś presją, czy to rodziny bądź koleżanki z którą mieszka.
Jeśli chodzi o rozmowy to rozmawiamy czasem przez telefon, ale nie pieskuje, częściej ona dzwoni ze względu napiętego harmonogramu dnia a ja się dostosowuje do tego bo wiem jak ważny jest dla niej ten doktorat.
Muszę powiedzieć że mam z domu skłonności do obrażania się które wyniosłem z domu i bardzo emocjonalnie podchodzę do wielu rozmów szczególnie z nią. Staram się z tym walczyć oczywiście ale nie da się tego tak łatwo wyeliminować niestety ;/
Przejdźmy do sedna!
Ostatnio poprosiła mnie żebym pomógł jej z wykresami bo musi poprawić do pracy. Zgodziłem się nawet z wielką ochotą. Po drobnych problemach zrobiłem część wykresów i powiedziałem że znalazłem sposób w jaki je przerobić, ona powiedziała że jej koleżanka sprawdza jak to zrobić, no a jej że przecież wysłałem na e-maila i żeby zobaczyła jak to zrobiłem. Oczywiście nastała cisza dopiero WIECZOREM napisała że poprzerabiała już wykresy tak jak jej koleżanka zrobiła to samo co ja jej wysłałem.
Chwila! Ale jak to to? Ja siedzę, staram się, daję coś od siebie i potem czekam na jakikolwiek znak czy robić te wykresy dalej czy nie a tu totalna olewka.
Pytała się czy się obraziłem na co odpowiedziałem stanowcze tak i zakończyłem rozmowę.
Najpierw zleciła mi pracę a potem poprosiła kogoś innego podważając moje umiejętności i w ogóle, poczułem się jak totalny idiota. Już o jakimkolwiek dziękuję nie wspomnę.
Od tego zdarzenia nie rozmawialiśmy, minęło 5 dni i TU ZACZYNA SIĘ MÓJ DYLEMAT. Czy odezwać się do niej i zapytać co słychać bo się martwię czy może coś się stało, czy czekać aż Ona się odezwie, w sumie to ona zawiniła i teraz udaje że nic się nie stało.
Ostatnimi czasy często tak bywa że ja jej chcę pomóc a ona sprawia mi przy tym przykrość po czym ja z reguły się obrażam. Jaką alternatywę dla mojego "obrażania" byście polecili? Zapewne mam ją ukarać za złe a nagradzać za dobre ale jak? W związku na odległość gdy pole manewru jest ograniczone a wizyty są rzadsze.
Mam świadomość że trzeba rozmawiać o problemach bo tak robią dorośli ludzie no ale czasem trzeba postawić na swoim i bronić swoich racji.
Proszę o konstruktywną krytykę jak i te pozytywne komentarze.
Z góry dziękuję tym wszystkim którzy dotrwali do końca moich zmagań.
Pozdrawiam serdecznie!
Coś mi się wydaje, że straciłeś w jej oczach dużo z atrakcyjności bo ona zachowuje się jakby nie była zaangażowana w relację, zlewa cię, nie docenia. Ogarnij pracę i daj sobie spokój z pomaganiem jej w jej pracy skoro ona tak to traktuje jakby musiało być. Zamiast obrażania się skup się na swoim życiu, poznaj nowe osoby, zacznij nowe hobby tak żeby ona widziała, że może stracic ciekawego faceta.
Sensownie piszesz, ale problem w tym, że nie do odpowiednich adresatów, bo adresatką powinna być Twoja dziewczyna. Słusznie zauważasz, że dorośli ludzie rozmawiają ze sobą i to powinieneś zrobić. Masz bardzo dużo do powiedzenia i chyba ciśniesz to w sobie, nie mówisz jej na bieżąco dlaczego pewne rzeczy Ci się nie podobają, co myślisz tak naprawdę. Nie ma co się obrażać, bo to nie rozwiąże konfliktu, tak samo jak stawianie na swoim. Nikt nie mówi, że masz przestać być asertywny, ale w asertywność wpisane jest mówienie o swoich oczekiwaniach, potrzebach.
Fajnie, że nad tym pracujesz. Dużo zyskasz przyjmując postawę: jest problem-rozwiążmy go, niż coś mi nie pasuje-obrażam się.
Zastanów się co chcesz jej powiedzieć i wyciągnij rękę. Nie musisz jej przyznawać racji, ale wystarczy, że powiesz jej to co nam, żeby mogła się do tego ustosunkować. Może ona nie wie jak Ty to widzisz, tak jak Ty nie wiesz jak ona widzi sytuację.
Obrażanie się jest cholernie niemęskie
Facet prosze Cie nie pisz do niej nic.. Bo jak to zrobisz bedziesz przegrany w 100% ona Cie zrobiła w ch.. nawet nie podziekowała.. to Ty chcesz jeszcze sie produkować i pytać co u niej? Ona wie , że nie wytrzymasz i ze sie odezwiesz dlatego to robi.. WYglada na to ze co by nie zrobila to i tak przylecisz do niej/zagdasz. Juz opanowala twoje obrazanie sie i poprostu odczekuje to :)Stary musisz podjac jakies meskie kroki.. bo jestes gleboko w D... Spotkajcie sie i pogadaj z nia powaznie, jesli znowu bedzie tak samo powiedz ze odchodzisz, jedynie tak moze brac Cie na serio i zobaczyc ze jednak odejdziesz jak bedzie dalej taka sukowata.
Na wstępie zaznaczę iż nie usłyszysz tu dużo miłych słòw. Jesteś miękka faja. Niestety.. Pora spojrzeć prawdzie w oczy i wziąć się za siebie. Masz 27 lat i nie masz pracy? To kto Cię utrzymuje? Rodzice zapewne. Nie dziwie się, że ta relacja tak wygląda.. Ona ambitna, stawia na karierę naukową a Ty..? Chłopak z problemami, ktòry zachowuje się jak dziecko i jeszcze oczekuje matkowania od swojej partnerki. Żyjecie w dwòch ròżnych światach i ja tutaj szczęśliwego finału nie widzę. Tak to w związkach bywa, że oczekujemy od partnera tego co sami możemy dać. a Ty nie jesteś w stanie dać jej ani stabilności emocjonalnej ani materialnej. Weź się w garść bo pòki co mężczyzną dla niej niestety nie jesteś.
Edit.
w nicku 87r, na profilu 24 lata?
Dziękuję za tak liczne komentarze.
Nie napisałem tutaj by mnie komplementować a ukierunkować bądź jak trzeba sprowadzić na ziemie.
Mam świadomość że praca jest moim priorytetem NAJWYŻSZYM do czego większość z Was się odniosła. Bacznie nad tym pracuję.
Tylko nie wiem jak się zachować wobec niej czy zadzwonić czy też nie? Nie chce popełnić Faux pas.
Z jednej strony porozmawiać i tak musimy, ale z drugiej męska duma mi nie pozwala.
Nie oczekuje matkowania, ale wdzięczności i szacunku wobec mojej osoby chociażby w/w przypadku.
Zgadzam się z prawie ze wszystkim co napisaliście i muszę poczynić w końcu jakieś kroki.
Chodzi ogólnie o tą daną sytuacje którą opisałem, bo jeśli chodzi o resztę to mam tego całkowitą świadomość.
Kolega peerzetraca proponuje żebym nie pisał z kolei kolega Targecik zaproponował żebym się odezwał i abyśmy sobie wszystko wyjaśnili.
Nie chcę jeszcze bardziej stracić w jej oczach dlatego mam ten dylemat.
Jeśli chodzi o hobby to zacząłem chodzić na basen aby zadbać o swoją sylwetkę i kondycję fizyczną.
P.S. Poprawiłem wiek, nie wiem czy zmienia się on automatycznie czy trzeba ręcznie to robić.
Basen to hobby? Litości...
Dobrze by było gdybyś miał tą prace i wtedy się odezwał. Zapytaj "żyjesz?" jak pociągnie temat to nie jest tak źle i to jest wariant bardzo optymistyczny bo jak dla mnie jest już po zawodach.
Za bardzo sie spinasz, czasem trzeba olać pewne rzeczy i robić swoje.
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.