Witam was:)
Jestem tu 2010 roku i nigdy nie zadałem pytania na forum.
Aż do teraz kiedy po głowie krąży Mi pytanie co to właściwie jest skrzywdzić kobietę,to niby główny priorytet w podrywaniu ,,nie krzywdzenie" ale jakoś nie potrafię tego sprecyzować,krzywdzenie pod względem fizycznym nie bo to wiadome.

Krzywdzenie to np.
- chcesz seksu a ona, ze musi byc z Toba - Ty mowisz, ze OK -> robicie to, po czym konczysz z nia = wykorzystanie, skrzywdzenie.
Chcesz przygody, a dziewczyna czegos powaznego. Oszukujesz i sprawiasz wrazenie kogos powaznego, by zaliczyc.
Oszukiwanie i wykorzystywanie naiwnosci kobiet - jest jak dla mnie zle i krzywdzące.
Zasady portalu
Jak wyruchasz i zostawisz, a ona rozkochana chce z tobą być.
Jak robisz jej nadzieje na coś poważnego po czym mowisz ze cie to jebie.
Kurde no dużo jest możliwości, rusz głową ziomek.
Aby skrzywdzić kobietę musi zostać spełniony JEDEN z TYLKO DWÓCH PRAWDZIWIE ISTNIEJĄCYCH WARUNKÓW:
1) Obiecasz jej coś po czym nie dotrzymasz słowa.
2) Ona sama sobie coś wyobrazi na twój temat, że taki będziesz, po czym rzeczywistość okaże się inna i też zostanie skrzywdzona.
Teraz cała kwestia poinstalowania w jej głowie procesów, tak by jej nie skrzywdzić i abyś nic jej nie obiecywał, ale abyś był całkowicie szczery.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Jak strzelisz z piachy w nos, to tez skrzywdzisz. Tak wiec nie nalezy bic kobiet, chyba ze po golej dupie na kolanie.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Byliśmy na balecie i kolega strzelił niechąco panienkę i co? I poszli potem do niej
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Ale nosa Jej chyba nie rozbił?
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Nikogo nie krzywdź, to raz . Dwa jasno pokazuj swoje intencje, a jeśli nie jesteś ich pewien to tylko okaż mniej więcej w którym kierunku chcesz prowadzić znajomość . A za jej wyobrażenia nie odpowiadasz (no chyba ,że nls działasz to odpowiedzialność ponosisz). A jak ktoś się zamartwia ,że pannie nadzieje narobił to wspomnieć trzeba też o pannach niechlubnie określanych jako UG. Bo niektórzy powiedzenie ,, Nie krzywdź kobiet " stosują tylko do tych ładnych mówiąc jacy to oni gentelmani i uwodziciele z zasadami, nosz kurwa mać ale taki świat w którym wszystko jest na pokaz. Oczywiscie nikogo nie oskarżam i chciałbym wierzyć, że nie cały swiat zszedł na psy.
Kurcze musze sie tu podpiac bo czuje sie skrzywdzona. Otoz, jestem z chlopakiem ok 3 lat, wiekszosc to zwiazek na odleglosc bo on pracuje zagranica. Klocimy sie czasem jak w kazdym zwiazku ale bylo tak ze zerwal ze mna 3 razy apotem chcial wrocic. pierwszy raz to w ogole sie przestal oddzywac a ja wydzwanialam za nim jak idiotka. Okazalo sie oczywiscie ze ma sie dobrze, tylko chcial "przerwy". on ma 34 lata. Teraz jest w polsce i leczy kregoslup (boi sie ze pomoze tylko operacja, ale na razie zwleka i probuje cwiczen a prace ma fizyczna wiec musi wyleczyc).
potem wrocilismy do siebie, jest na miejscu caly czas, widujemy sie w weekendy bo mieszkamy troche daleko od siebie i dzis mi mowi ze nie widzimy sie w weekend , ze spotkamy sie w weekend za 2 tygodnie a w ten chce byc sam. Wiec od razu ja mysle o co chodzi, czy spotyka sie z inna? (w czasie przerw zawsze umawial sie z jakas laska z sympatii). co mam zrobic, czekac cierpliwie do tego drugiego weekendu? ja juz mam dosc dosc, nie mam sily znowu tego przezywac, moglby powiedziec ze to koniec a nie torturowac mnie tak eh czy moze mam powiedziec mu ze mam tego dosc ? bo nie wiem dlaczego mnie tak traktuje, jak sobie na to w ogole nie zasluzylam:/ napisalam mu sms ze mysle ze chyba sie spotyka z inna skoro nie na reke mu ze przyjade do niego na weekend to nie odpisal nawet. Wczesniej mowil przez telefon, ze jest zly i nie chce sie wyladowywac na mnie ale nie wierze w to, bo jak mam w to wierzyc bo tych szopkach ktore odstawial wczesniej:/
w kazdym razie rozstalismy sie w styczniu bo zauwazylam ze na profilu na pewnym portalu ma status "wolny" , pojechalam do niego bo chcialam o tym pogadac, zrobilam mala awanture i mnie rzucil
Ty po prostu dajesz się skrzywdzić.
Ile Ty masz lat?Bo zalatuje gówniarą,która ślepo kocha się w starszym facecie.
Nie dość,że w związku na odległość nie wierzę - być może dlatego,że uprawianie sexu nie bawi mnie co 2 miesiące to zawsze wyznaję zasadę nie wchodzić 2 razy do tej samej rzeki - to się nigdy nie sprawdza.Takie zrywanie i powracanie to tylko katowanie nawzajem siebie.
Jesteś na jego zawołanie,więc zrywa i powraca kiedy chce,a Ty jak idiotka biegniesz gdy tylko on chce.
Kobieto miej szacunek do siebie i zwyczajnie odetnij się od tego faceta.
zartujesz chyba:) na pewno mi zalezy bardziej niz jemu, to widac niestety. ale on nie pracuje teraz i spedza cale dnie sam, wiec te 2 dni w tygodniu to malo przeciez sie widujemy.
w tygodniu nie rozmawiamy bo kontaktujemy sie tylko jak mamy sprawe jakas a tak to rozmawiamy tylko w weekend. wiec generalnie nie wisze na nim itp.
moge miec podejrzenia bo bylby to nie pierwszy raz, wiec czemu mam nie myslec o tym? jest to bardzo uzasadnione moim zdaniem. Gdybym czula sie kochana przez niego to bym tak nie pomyslala ale on mi glownie dogryza i mimo iz widzi ze mi to sprawia przykrosc co mowi, to stwierdza ze "to jest smieszne" albo ze "za bardzo sie przejmuje" i dodaje "bo ja juz tak mam". Fajnie ze nasmiewanie sie z kompleksow drugiej osoby jest smieszne. ale to nie wazne, przyzwyczailam sie do tej glupoty ale czuje sie zle jak nie chce sie spotkac w weekend. bo Jak wyjezdza do pracy to widzimy sie raz w meisiacu albo raz na 2 miesiace. I boje sie po prostu. A jakbysmy mieszkali razem i mialby zgryz ze zdrowiem to wyslalby mnie do mamusi bo on chce pobyc sam?
chyba nie tak sie to zalatwia..mam duzo empatii i zrozumienia, dlatego tak wiele mu wybaczam..
wyczuwam ten sarkazm
wrazliwa tak, rozpieszczona nie, zazdrosna - bo mam powody. A nie bede tu opisywac calej historii bo nie o to chodzi.
Nie spodziewałem się takiej gorącej debaty he he
Work of the predator is never done....your next prey awaits....
Krzywdzenie czyli sprawienie jej bólu albo dyskomfortu przez swoje czyny słowa albo zachowanie łamanie jej przekonań komfortu i zasad bez jej woli użycie wobec niej przemocy siły oszustwem etc...
Ona_zakochana musisz mu ufać a skoro nie ufasz czy on cie rani to po co się torturujesz?On się bawi nie obchodzisz go i w cale nie chce rezygnować bo ten układ jest mu na rękę albo sama to zakończ albo z nim pogadaj o tym...i NIE ROB MU awantury bo to głupie...masz empatie albo jesteś naiwna to zależy...powiedz co ci nie pasuje i żeby się nie naśmiewał bo cie rani jeśli nie posłucha to szkoda czasu a związek na odległość to ciężka sprawa wątpię żeby się udało skoro tak mało czasu ze sobą spędzacie...mów mu co ci nie pasuje i starajcie się to zmienić a nie akceptować...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Mówie mu co mi nie pasuje, ale jego odpowiedz jest czesto taka - ja juz taki jestem i chce sie czuc przy osobie z ktora jestem swobodnie, a na moja odpowiedz ze cos mnie tam boli, to mowi ze "za bardzo sie przejmuje, on by sie nie przejmowal". tylko jak potem moglby byc z taka osoba. Do tego dodaje ze skoro tak mnie boli to co mowi to po co z nim jestem.Zabawne..jakby nie wie wiedzial:/
jestem naiwna to prawda ale empatii tez mam w sobie sporo i sporo cierpliwosci no i zalezy mi na nim.
wreszcie jakis sensowny post ktory swiadczy o tym ze nie wymyslam sobie problemu:/
Mowisz ze mam czekac teraz cierpliwie do tego weekendu za 2 tygodnie? to bardzo ciezko zyc w takiej nieswiadomosci, kolejny raz.
no i glupie jest to ze nie umiem za bardzo rozmawiac na takie tematy ktore mnie bola bo od razu mi sie na placz zbiera eh:/
,,ja już taki jestem i chce się czuć przy osobie z która jestem swobodnie, a na moja odpowiedz ze coś mnie tam boli, to mówi ze "za bardzo się przejmuje, on by się nie przejmował". tylko jak potem mógłby być z taka osoba. Do tego dodaje ze skoro tak mnie boli to co mówi to po co z nim jestem."
Ale perfidny!Łatwo tak powiedzieć!Ja mogę wyjść na ulice zabić 5 osób potem przed sądem powiedzieć ze ,,taki już jestem i chce się czuć swobodnie i wolnym...",to postawa kogoś kto NIE CHCE SIĘ ZMIENIAĆ i DOBRZE MU W UKŁADZIE JAKI JEST!A najgorsze jest to co zapytał ze skoro Ci nie pasuje to czemu z nim jesteś?Wie ze ma problemy z kręgosłupem i weźmie cie na litość i go NIE ZOSTAWIASZ A JAK ZOSTAWISZ TO WYJDZIESZ NA TE ZŁĄ!Jest pewny i przekonany o swojej pozycji i ustawieniu...:-/
A troszczy się chociaż o Ciebie czy tez ma to gdzieś i mu na to pozwalasz?
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Wracając do tematu... czy powiedzenie kobiecie/dziewczynie swojego zdania na temat jej zachowania, że Ci się to nie podoba i jeśli tego nie zmieni to będziesz musiał odejść... to też jest w pewien sposób skrzywdzenie, racja? Ale zważając na fakt, że czasami trzeba pokazać swoje niezadowolenie, bo jeśli tego nie zrobimy wyjdziemy na mięczaków(frajerów), którzy niczego nie oczekują od kobiety czy każdy związek nie jest skazany na cierpienie (w większym lub mniejszym stopniu, zależnym od doświadczenia osób, które potrafią to rozegrać inaczej)? Wydaje się to troche dziwne... żeby uratować związek i przejąć w pewien sposób inicjatywę albo pokazać tylko, że Ty też masz wymagania musimy się zmusić do kroków, które w pewien sposób zranią drugą osobę. Przez ten cały czas udajemy, że jesteśmy silni i nie odzywamy się do niej, żeby to ona przemyślała wszystko i zastanawiła się... Miłość musi być oparta jest szczerości... niektóre szczere fakty niestety potrafią ranić, dlatego nie unikniemy rozczarowania i zranienia drugiej osoby. Zawsze któraś ze stron będzie mniej zadowolona...
"The key to life is running and reading. Remember it..."
Czyli podsumowując krzywdę możemy robić, będąc za mało stanowczym do kobiety w związku i z góry nie podając naszych intencji.
Jeśli wiemy czego chcemy i cenimy swoją wartość podkreślając na co kobieta może sobie pozwolić, a na co nie to nie krzywdzimy kobiety. Jeśli jednak na początku jesteśmy ulegli i pozwalamy jej na zbyt wiele, a później chcemy to zmienić mówiąc jej takie rzeczy to rzecz sie ma inaczej, bo kobieta była uświadomiona, że nie robi nic źle, a później nagle ktoś stawia jej takie warunki...
Ale znowu nie można tutaj parównywać tą sytuację z sytuacją, kiedy robimy to umyślnie wykorzystując ją np. seksualnie, a potem ją rzucając.
Oba przykłady są zatem prawdziwe z tą różnicą, że w pierwszej robimy to nieświadomie, a w drugiej z premedytacją.
A co jeśli kobieta mówi, że ją ktoś zranił, po takim zachowaniu - po 3 miesiącach związku, zauważył, że dziewczyna sobie za dużo pozwala i postawił jej takie ultimatum (jakkolwiek to można nazwać), że albo zmieni nastawienie do niego/związku albo koniec. Związek dalej jest ale ona mówi, że nie wie czy może zaufać, bo ją zranił... Rozumiem, że to jest tylko takie babskie gadanie i należy to olać, zgadza się?
Bo nie można tego nazwać chyba zranieniem...
"The key to life is running and reading. Remember it..."
Nie to nie skrzywdzenie i nie wszystko jest od razu frajerstwem...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"