Witajcie, na wstępie cosik napiszę o sobie.
Kiedyś ze 3lata temu zacząłem przygodę z PUA, bawiłem się w to przez 2 lata. Efekty ? tylko seks, przelotne randki, czy chwilowe związki itd. Niby ok, ale nie taki miałem cel. Wyniosłem dzięki PUA pewność siebie, za czym idzie szereg korzyści, choćby w dogadywaniu się z ludźmi, znalezieniu szybciej roboty itd. No ale gdzieś rok temu albo i pół byłem u Janka Grzesiaka na szkoleniu. Dzięki temu dużo rzeczy zrozumiałem i w 80% wyeliminowałem cechy nabyte z PUA i które były we mnie naturalnie. Teraz idzie mi o wiele lepiej z kobietami
Ogólnie, jakiś tam problemów szczególnych nie mam.
A temat tyczy się Kościółkowych kobiet. Zagaduje do kobiet na necie, bo obecnie nie chce mi się wychodzić no i nie mam czasu (praca, uczelnia-obrona, treningi). Czasami trafi sie jakaś do randki, lub do seksu. Zależy jak poprowadzę rozmowę. Ale i czasami nie odpisze, żeby nie było że jestem jakiś wykurwisty
Nooo iiiii, poznałem pewną kobietę, po 15min dostałem tel no i no i sobie smsowaliśmy przez 3dni. Było wszystko ok, była chętna na randkę. Aaaaleee, dowiedziałem się od niej że jest bardzo religijna (przyszła policjantka-szkoła oficerska) i po tym jak jej powiedziałem o swojej opinii na temat kościoła to chęci na poznanie mnie zanikły, gdyż jak ona twierdzi, ten tylko powód ją ogranicza, aby się nie umawiać z takimi typami (jestem wierzący ale nie praktykujący, modle się ale nie w jakimś kościele, a do niego nie pójdę bo to ściema, te wszystkie religie ) - Tylko nie pierdolcie że to shit test bo gówno prawda
))
I moje pytanie nie jest skierowane o poradę, żeby to jakoś odwrócić, bo jakbym chciał to bym jej jakiś kit wcisnął i bym ją nawet rozdziewiczył. Jednak jak wyżej napisałem, nie interesuje mnie to już, teraz chce mieć stałą partnerkę, a wolałem przed się ją o to zapytać, aby nie być później rozczarowany, jak kiedyś (miałem przypadki takie i nie tylko ja). Oczywiście dałem sobie siana, bo wiem że za chwile znajdę inną.
Pytanie brzmi: Co o takich kobietach myślicie ? Bo wg. mnie to paranoja, żeby taka rezygnowała np. z miłości dla kościoła, hmmm a może dla księży ?

:D 
Idz z nia do Kosciola i zrob jej dobre ChurchGame
.
A ten tekst co jej dales to zupelnie niepotrzebnie - na tematy wiary i polityki lepiej nie rozmawiac.
Na polityce to ja się nie znam
A co do wiary, to wiesz, lepiej teraz niż później miałby być tak że panna po 10randka mówi "coo ? nie chodzisz ? Ja nie mogłabym wyjść za takiego kogoś, wybacz, ale mnie rozczarowałeś" Miałem 2 sytuacje takie
No ale ciekawi mnie, dlaczego się tak ograniczają tym 
"ten tylko powód ją ogranicza, aby się nie umawiać z takimi typami "
przez internet/esemesy zdecydowanie łatwiej takiej pannie przeprowadzić swoistą kwalifikację
a co do ogółu takich kobiet nie popadajmy w skrajności, w końcu nie po to ktoś wymyślił spowiedź...
Wydaje mi się, że jeżeli mówimy o poważnym związku to można rozmawiać o wszystkim nieważne czy kościele czy polityce i jeśli ktoś nie potrafi uszanować zdania czy światopoglądu partnera to jak dla mnie relacja zmierza do nikąd.
Słuchaj ale jeśli ona jest bardzo religijna i to dla niej problem to dlaczego tego nie rozumiesz? Jedna ma wymagania takie że nie lubi punkow, inna że łysych a jeszcze inna tych którzy nie chodzą do kościoła tak jak ona. Ty pewnie też masz tak że mimo że kobieta Ci się podoba to masz swoje standardy i reguły a gdy nawet jedna rzecz się w niej z nimi nie zgadza to jesteś nastawiony anty na tą dziewczynę. To normalne. Jest tyle kobiet na swiecie a Ty się uparłeś na jakąś dupę z neta. No weź się ogarnij
Powerade - w sumie masz racje
nie pomyślałem w ten sposób. Oprócz tego że się uparłem na tą jedną
bo na końcu napisałem że dałem sobie siana, czyli uszanowałem jej decyzje. Z resztą i tak już mam nową. Tylko mnie to dziwi, a miedzy czasie przyszło mi do głowy, że taka kobieta mogłaby zrezygnować nawet z miłości do faceta który nie jest religijny, dla kościoła. To takie dramatyczne rozwiązanie, noo aleee, to kobiety... one lubią dramatyzm w życiu 
dramatyczne? Faktycznie nie rozumiesz ludzi prawdziwie wierzących.
Zresztą - ona postąpiła podobnie. Po co ma się wiązać z facetem, ktory nie spełnia jej oczekiwań odnośnie tej sfery życia, skoro tylu innych biega wokół:)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
"dramatyczne? Faktycznie nie rozumiesz ludzi prawdziwie wierzących."
I tu w sumie Guest trafił w sedno.
Jest wiara i konformizm.
Konformizm zaczyna się tam gdzie wiarę zaczynasz uznawać za niewygodną ale w sumie ciężko wtedy mówić że jesteś człowiekiem wierzącym jeśli dla wygody wiarę poświęcasz.
"Tylko mnie to dziwi, a miedzy czasie przyszło mi do głowy, że taka kobieta mogłaby zrezygnować nawet z miłości do faceta który nie jest religijny, dla kościoła. To takie dramatyczne rozwiązanie, noo aleee, to kobiety... one lubią dramatyzm w życiu Tongue"
Sam zrezygnowałem z dwóch związków z kobietami bo jedna była niewierząca a druga rozwódką więc nie wiem czemu ma być to aż tak dziwne?
Masz jakieś priorytety i się ich trzymasz.
Jeżeli natomiast chodzi o kobiety to powiem tak. Emocje względem mężczyzn nie są jedynymi które kobieta odczuwa i nie samymi emocjami się kieruje - wbrew temu co możesz tu na stronie przeczytać. Więzi rodzicielskie czy religijne często potrafią być mocniejsze od potrzeb seksualnych (co z resztą sam zauważyłeś).
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
CO?!
to nie jest tak że jak kobieta wierząca to dla niej wiązać się z niepraktykującym, czy niewierzącym to grzech śmiertelny i sromota! po cholerę w ogóle rozmawiać o tym w ten sposób? ile jest związków chrześcijan i ateistów? (nawet w mojej rodzinie) mam koleżankę super katoliczkę która jest z ateistą i są szczęśliwi, ich sytuacja wyglądała podobnie do tego co opisujesz, ona na początku była wystraszona (bo jak nie chrześcijanin to pewnie satanista albo ki chuj...) religijnym kobietom nie chodzi o to że wierzysz w co innego niż one (bo przecież to dla nich wyzwanie żeby cię nawrócić...) one się boją że skoro nie jesteś wychowany w wierze to możesz je traktować przedmiotowo, zdradzać, nie szanować... tylko o to tu chodzi! 
gdybyś powiedział to na 6-7 spotkaniu na żywo to reakcja byłaby zupełnie inna bo skoro cię polubiła, poznała trochę i widzi że nie jesz kotów, nie składasz ofiar z ludzi to jeśli nie jest kretynką, powinna uszanować twoje poglądy i ci nie wypominać (i vice versa) ona na pewno nie wyrzeknie się miłości dla religii! albo sama zmieni poglądy, albo będzie żyła godząc swoje i twoje poglądy, ale ty założyłeś z góry że ona nie zaakceptuje cię i się poddałeś a byłeś dopiero na etapie poznawania i pewnie była tobą zainteresowana, ale nie zakochana/kochająca, więc czemu miałaby poświęcać dla ciebie swoje przekonania?
co do samego mojego zdania na temat "kościółkowych dziewczyn": jeśli taka dziewczyna nie jest głupia i nie wierzy ślepo to jest najczęściej bardzo wartościowa (choć może być nudna, ale od czego ma nas? od tego żeby ją rozkręcić!) a w gratisie do niej dostaniesz: wierność, stałe uczucie, tolerancje, opiekuńczość i jeszcze parę miłych spraw... nie przerzucaj swojego nastawienia do kościoła (czy czegokolwiek innego) na ludzi z nim związanych, bo najczęściej jednostka nie pokrywa się z obrazem ogółu.
Peace!
Kiedyś spotkałem się dziewczyną, gdy ona poruszyła temat wiary i tego jak ona jest dla niej ważna, odpuściłem sobie natychmiast. Po co stwarzać sobie i jej problemy na przyszłość. Na szczęście w twoim przypadku ona działa racjonalnie i nie olewa własnej kwalifikacji