Witam wszystkich.Na wstępie zaznaczę,że nie mogłem znaleźć odpowiedzi na pytanie które tutaj zamieszczę.Z góry przepraszam za kiepski styl wypowiedzi i dla doświadczonych błahy powód tworzenia tematu.
Od niedawna zacząłem wprowadzać opisane tu zasady w życie i podchodzić do dziewczyn.Nie sprawia mi to większego problemu jednak trudności zaczynają się wtedy gdy chcę zacząć rozmawiać,ponieważ brakuje mi tematu.Nie o to jednak chciałem zapytać gdyż uważam,że przy następnych podejściach jakoś sobie poradzę(wszystko przyjdzie z czasem).Co się jednak tyczy dziewczyn do których podchodziłem.Otóż działałem w szkole i widuję je na co dzień.Moje pytanie brzmi:Czy pomimo nieudanej pierwszej rozmowy powinienem kontynuować znajomości i gadać z nimi na przerwach,mówić cześć itp.?Dodam jeszcze,że z powodu przerwy świątecznej nie miałem z nimi kontaktu prze tydzień i jeżeli je zainteresowałem ich zapał mógłby się ostudzić.
Zwykłe cześć nigdy nie zaboli, a do tego wypowiedziane z uśmiechem na twarzy na pewno pokaże, że jesteś pewnym siebie gościem, który nie przejmuję się błahostkami w postaci zlewki ze strony dziewczyny. Gorzej, jak wyczerpiesz w końcu zasoby ludzkie do zagadania, to może zrobić się trochę niezręcznie.
Odnośnie do znalezienia tematu rozmowy - jeśli z kumplami nie masz problemu z nawiązaniem jakiegoś ciekawego dyskursu, to uwierz mi, że i z kobietą się uda
to zależy, np.
jeśli ona psika ci gazem w oczy, albo kopie z całej siły w krocze tudzież wali liścia w twarz to nie zagaduj więcej ponieważ są to dość wyraźne sygnały jej niechęci
co do tematu w szkole to dość powszechnym tematem są zajęcia, nauczyciele, przedmioty, imprezy (i szkolne) i inne ploty
they hate us cause they ain't us
ziomeczku... mało istotne co powiesz,ważne jak to powiesz i jak się będziesz zachowywał.. możesz gadać nawet o dupie marynie , to większego znaczenia nie będzie miało
mogę Ci nawet przytoczyć historię związaną z moją skromną osobą, w I klasie liceum - była sobie taka Magda..całkiem ładna,zgrabna(może bez szału ) ale mi się podobała, nie znałem, śpiewała w szkolnym chórze; )
Starałem się na nią czaić, ale któregoś dnia wyczuła to i się uśmiechnęła... tak po prostu podszedłem i się spytałem jak jej się podoba w tym chórze, bo widziałem,że śpiewa.. gadka szmatka - zaczeliśmy gadać, spotykać się - w zasadzie bez formalnego związku, za parę tygodni u niej w mieszkaniu zrobiła mi laskę ; ) co gorsza zlałem się w parę minut ; ) zgadnij gdzie? - historia bez ściemy, przysięgam na mojego kutasa ; )
także warto próbować