Kurwa. To tak na początek. Ciut nieoptymistycznie.
Rozwijam się. Spełniam marzenia. Stawiam ambitne cele. Brak mi czasu na głupoty. I tracę kontrolę.
Poznałem dziewczynę. To ona okazuje każdą oznakę zainteresowania, zależności ode mnie a ja delikatnie ignoruję dając jednak promyk nadziei. Po kilku dniach mojej "przewagi" i jej większego zaangażowania pomimo niezliczonej ilości moich zajęć i pracy tracę kontrolę. Nad sobą. Nad emocjami. Zaczyna mi zależeć. To jest jak wdzierający się w mój umysł narkotyk. Na dodatek boję się mieć wyjebane żeby jej nie stracić. Pracuję jeszcze więcej, wypalam się i psychicznie i fizycznie, ale myśli skupiam tylko na niej. W pewnej chwili myślałem że mnie szlag trafi z powodu tego "głodu". Albo krew zaleje. Cokolwiek. Zawraca mi w głowie.
Potrzebuję pomocy, bo czuję się jakbym powoli wkraczał w nałóg, który kiedyś może się okazać dla mnie ciosem.
Pozdrawiam 
dla palacza antidotum jest rzucenie - Tobie proponuję ograniczenie - wyznaczasz sobie jakieś ramy i tego się trzymasz... choćby chuj na chuju chuja poganiał...
Jak Ci na niej zależy, to może przestań grać w "przewagi" tylko sia umów, może zbuduj jakąś relacje. Skoro obydwoje was ciągnie do siebie to po co tak wszystko komplikować.
Pogódź się z tym, że przez rok - dwa będziesz miał prrzejebane. Prawdopodobnie masz braki "uczuciowe" i wpadłeś w wir. Daj się wciągnąc do dna i się odbij.
Jedyną kontrolą jest brak kontroli. Zamiast przygotowany na coś, bądź gotowy na wszystko, wierząc w siebie, ufając bezgranicznie, że pomimo tego, że nie wiesz co się wydarzy, zareagujesz w jaknajlepszy sposób dla siebie i całego świata, gdzie teraz wtedy możesz wziąć głęboki oddech i być po prostu szczęśliwym
Pozdrawiam
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Pięknie cytujesz Grzesiaka.
Dzięki, u niego się m.in. szkolę
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Tak jak pisza koledzy wyzej, badz gotow ze mozesz ja stracic, nie trac kontroli, nie mysl tylko o niej, znajdz sobie inne zajecia i bedzie git
"Strach" to tylko rzeczownik
A ja Ci proponuje przekuć ten ,,nałóg" w dobry sposób czyli wykorzystywać go i myśli o niej żeby się zmobilizować do większego wysiłku fizycznego,większej pracy nad sobą i innymi rzeczami oraz większej skupieniu na hobby i życiu osobistym i swoimi sprawami...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Ciężko Ci cokolwiek doradzić. Miałem/mam taką samą sytuację z tym że u mnie 2 tygodnie temu się posypało. W pewnym momencie związku moje uczucie do niej wybuchło. Nie potrafiłem się skupić na niczym innym niż na niej. Chociaż robiłem co się da ze swoim wolnym czasem (basen, siłownia, koledzy, itp) nie potrafiłem o niej nie myśleć. Uzależniłem się i spaliłem. Chociaż zdecydowało o tym jeszcze kilka innych czynników.
Łatwo napisać opanuj się bo spalisz, gorzej wykonać. Mimo wszystko trzymam za Ciebie kciuki.
Proś, a nie dają bierz sam...