Niestety są dziwne panny, które się zrażają, jeśli kontakt fizyczny jest na początku znajomości zbyt częsty, zbyt śmiały. Ostatnio miałem akcję, że na pierwszym spotkaniu łapałem dziewczynę za rękę, kładłem jej rękę na ramieniu, przytulałem, ogólnie inicjowałem dotyk (bez żadnego jej sprzeciwu). Rozmowa też była super (co rzadkość prawie zero ciszy!), dużo śmiechu. Na koniec opisywanego spotkania - standardowo raczej - nastąpiło przytulenie i buzi tylko w policzek, bo odsunęła głowę (a nie miałem w planach KC, tylko cmoknięcie w usta). Zaznaczę, że przed spotkaniem pisaliśmy ze sobą jakiś tydzień czasu na pewnym portalu, więc można było już mówić o pewnym komforcie psychicznym.
Niby wszystko OK, ale nazajutrz, "po przemyśleniu sprawy", napisała mi długi wykład o tym, jak to super się gadało, ale nie podobało jej się moje zachowanie w stosunku do niej. Jakbym cytuję "traktował to za oczywiste, że będziemy parą" i że się do niej strasznie przystawiałem. Haha ;D. Napisała m.in., że potrzebuje dużo więcej czasu, by komfortowo się czuć, idąc z chłopakiem za ręce (!
). A fakt, że nie stawiała oporu przed dotykiem, usprawiedliwiła swoją "małą pewnością siebie". Podsumowała, że preferuje stopniowe przechodzenie od kolegi poprzez przyjaciela skończywszy na - choć niekoniecznie - chłopaku. "Nie chce się więcej z Tobą spotykać"
).
Jak widzicie, dużo absurdów i idei, które są całkiem sprzeczne z naszymi zasadami. Zasadami społeczności podrywaj.org
Podkreślę, że dziewczyna na spotkaniu sama nie stwarzała żadnego sztucznego dystansu, wydawała się dość otwarta i nie czułem oporów przed niewinnym, spontanicznym kontaktem fizycznym (choć trzeba przyznać, że sama go inicjowała rzadko, ale ile % dziewczyn inicjuje w sposób śmiały i częsty?).
Rzecz jasna nie zamierzam zmieniać swojego podejścia i nadal uważam, że kontakt fizyczny to podstawa w budowaniu bliższych relacji. Ale jednak to spotkanie dało mi trochę do myślenia. Jak myślicie, skąd taka "niedotykalskość" u dziewczyny? Złe doświadczenia z przeszłości? Aha - ona ma 20 lat.
Drugie pytanie: czy warto zaproponować dziewczynie spotkania na stopie koleżeńskiej? Super mi się rozmawiało i mamy wiele wspólnych pasji, które moglibyśmy dzielić. Fizycznie mocno średnio mnie pociąga, więc na całowanie/seks z nią nie mam kompletnie ciśnienia. Tylko jak się wtedy zachowywać? Zero dotyku, unikać wręcz?
Nas nie pytaj sam sobie Zadaj pytanie i odpowiedz czego chcesz od tej relacji i realizuj założenie.
"Nie masz ciśnienia bo widzisz, że i tak niechętna jest, to tak sobie tłumaczysz."
.
Nie, naprawdę z twarzy jest niezbyt w moim typie (co nie znaczy, że brzydka). Dałbym sobie spokój z jakąkolwiek znajomością, gdyby nie fajny charakter, pasje i rozmowa się wyjątkowo dobrze kleiła. Pociąga mnie intelektualnie bardziej, niż fizycznie. Dlatego też jedno wielkie wtf, gdy przeczytałem o "przystawianiu się". Naprawdę daleko mi było do bycia napalonym seksualnie podczas spotkania
"A co to w ogóle teksty, że już parą macie być ?"
Żadne. Nie wiem o co jej chodzi. Ani razu nie mówiłem o związku, byciu razem. Mówiłem i robiłem to, na co mam ochotę.
Ach te dziewice
Większość dziewic zachowuje się podobnie do tego co opisałeś, dlatego wolę już te "ruszone" przez kogoś, bo wiedzą co i jak i można swobodnie eskalować. To odpowiedź na twoje pierwsze pytanie.
Sekend łan: jak chcesz mieć koleżankę to się z nią spotykaj po przyjacielsku, fajnie jest mieć jakąś kumpelę, ale przecież nie pisałbyś tutaj gdyby ci chodziło tylko o koleżeństwo. Jak chcesz podymać to jej nie słuchaj tylko rób swoje, jak uwierzysz w te słowa Podsumowała, że preferuje stopniowe przechodzenie od kolegi poprzez przyjaciela skończywszy na - choć niekoniecznie - chłopaku. to nic z tego nie będzie.
Może nie skalibrowałeś jej komfortu ze swoim.
Tobie wydawało się dobrze , ona odczuła to jako nachalność bo ma inne wizje pierwszego spotkania.
Prawdopodobnie jest to dziewica i skoro tak otwarcie napisała że nie chce się już z tobą spotykać, to lepiej odpuść od razu. Szkoda czasu na takie sytuacje.
Ja powiem z doświadczenia, że nieruszanej, młodszej niż 18 się nie rozgrywa podręcznikowo. Eskalacja to najczęściej (choć nie zawsze) strzał w stopę, bo laska zaczyna się miotać i czuć nieswojo. Złapiesz taką za udo, nawet najbardziej naturalnie na świecie, a dziewczyna ma czerwoną lampkę, jakbyś jej przyłożył rozgrzane żelazko. Kiedy kładziesz na takiej dziewczynie dłonie, ona mimowolnie zaczyna myśleć i panikować. Bo to dla niej nowe doświadczenie. Mama nie uczyła przecież, że wszystko zaczyna się od dotykania.
Ja zazwyczaj naturalnie otwierałem eskalację z dziewicami... przez KC
Mówię najzupełniej poważnie. Jeśli po pasjonującym, pełnym emocji i wyjątkowym, wprowadzającym ją w stan uniesienia spotkaniu odmówi ci KC, to możesz grać, próbować, nawet tańczyć kankana klepiąc się kowbojwskim kapeluszem po tyłku, a i tak najprawdopodobniej nic na tej relacji nie ugrasz. Wiem, próbowałem. Większość z niedoświadczonych wierzy, że właśnie taka jest kolejność. Najpierw pocałunek, potem pozwala się na ciało.
Tak to działa, zaufaj mi na słowo.
Ja dotyk i KC domykam dopiero na 3 spotkaniu,bo jakby mi laski dawały to czego chce na 1 spotkaniu to miałbym odczucie,że są łatwe,a po 2 pierwsze spotkanie traktuje poznawczo generalnie.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Czytam twoje posty i ziomek nigdy nie pojmę twojej logiki ;p
Widocznie różnimy się podejściem,dlatego że ja szukam związku,a nie jednorazowych przygód,więc to się stąd bierze.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Wiem, wiem
Zaboli, oj zaboli jak już się rozstaniesz z miłością swojego życia przez brak doświadczenia ;p
nie jest powiedziane,że się rozstane
,nie jest też powiedziane,że jeśli się nadarzy sytuacja na jednorazowe przygody to nie skorzystam.
A co doświadczenia nie uważam,by jednorazowe przygody i takie szybkie domykanie dawało mi wiele.Szkoda mi czasu na nie warte tego osoby,nie jestem osobą o niskiej samoocenie i pewności siebie,to na pewno takie jednorazowe sytuacje nie wpłyną za bardzo na te czynniki.Bynajmniej teraz nie widze jakiejś potrzeby takich przygód,ale może mi się to zmieni,kto wie
,młody jestem to jeszcze dużo przede mną.
To jest oczywiście moje zdanie,ale szanuje i Twoje i rozumiem co masz na myśli.Mam nadzieje,że będzie po Twojej myśli w takich relacjach,pozdrawiam
.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Ja ci stary zycze jak najlepiej, serio. I nie chodzi o jednonocne przygody, myślisz że np. ja tylko takie miewam? Wdaję się też w relacje 1-3 miesięczne do tego miałem w życiu 5 letni związek więc coś tam wiem, to nie jest takie hop siup że znajdziesz laskę i będzie wszystko super. Co innego podrywać laski na seks, a co innego prowadzenie dłuższej relacji. I tego i tego trzeba się wg mnie po prostu nauczyć.
Rozumiem,moim zdaniem związek jest w tych czasach nie łatwym tematem,wiele par się rozchodzi,dużo par także nie pasuje do siebie,inni się rozchodzą z drobnych powodów,i na koniec co najgorsze,kobiety miewają związki z pantoflami.
Wiesz czemu mam podejście,że nie inicjuje za szybko kontaktu fizycznego?,bo chce by ta relacja miała jakąś perspektywe(zazwyczaj na 2-3 spotkaniu dochodziłem do KC,ale pod warunkiem że kobieta mnie interesowała bardzo),mam też na koncie jakieś jednorazowe przygody,jest ich mało,ale jednak mam.
Co do jednorazowych przygód uważam,że w pokryciu ze związkami mało mają wspólnego.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Jej kobiece ego zaczęło jej podpowiadać, że za łatwo Ci to poszło, więc musiała podnieść poprzeczkę co by nie czuć się nieswojo. Twoim zadaniem było to odbić, nie brać do siebie i działać dalej, ewentualnie przy braku pozytywnych odpowiedzi odpuścić i poszukać innej.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein